piątek, 13 maja 2011

Zbór jako protestancki klasztor?

"Niektórzy chrześcijanie powołują się na Lutra, argumentując za wycofaniem się ze świata - protestancką wersją monastycyzmu. Jednak źródłem tej trendencji nie jest Luter, a pietyzm, który powrócił do pewnego typu śedniowiecznej duchowości i wycofał się ze świata. Pietyzm, w przeciwieństwie do reformacyjnej duchowości nakazującej nauczanie całej woli Bożej, skoncentrował się na duszy, a resztę stworzenia oddał diabłu. Wraz z powstaniem i popularyzacją pietyzmu protestantyzm przestał być zwycięską armią Boga walczącą w imię Chrystusa, a Kościół się stał nowym klasztorem, w którym człowiek może ukryć się przed światem i jego problemami, by kontemplować niebo".

J. R. Rushdoony, Biblijna filozofia historii

6 komentarzy:

  1. Pietyzm ewangelicki źródłem monastycyzmu? Może i ten w dzisiejszym ujęciu owszem. Jednak protestancki pietyzm stanowił raczej prekursorów dzisiejszych charyzmatyków...

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem.

    Charyzmatyzm jednak ma wiele wspólnego z monastycyzmem: doszukuje się zła (i demonów) w materii zamiast w ludzkim sercu.

    OdpowiedzUsuń
  3. W materii zła doszukują się gnostycy z ich dualistyczną doktryną. Natomiast charyzmatycy to raczej tzw. religia serca, czyli spadkobiercy metodystów oraz pietystów, z ich emocjonalnym podejściem.
    Z drugiej strony prawdą jest, że wielu charyzmatyków stara się wypędzać złe duchy z konkretnych miejsc zamiast z ludzkich serc; patrz nurt strategicznej walki duchowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Charyzmatycy częstokroć również widzą zło w samej materii.

    Np. za złe same w sobie wielu z nich uważa alkohol czy tytoń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Charyzmatycy tłumaczą sobie zakazy odnośnie alkoholu czy tytoniu tym, że ich ciała stanowią świątynię Ducha Świętego, więc nie powinni się napełniać używkami. Dodatkowo charyzmatycy wyznający ewangelię dobrobytu uznają środki materialne jako przejaw błogosławieństwa Bożego, więc daleko im do gnostycznej niechęci do ciała i materii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem jak charyzmatycy to sobie tłumaczą. Mówię jednak o czym innym. O fakcie uważania samej "materii" (alkohol, tytoń) za złą - bo taki jest rezultat tych "wyjaśnień".

    Nie ma żadnych wątpliwości, że najświętsza osoba jaka chodziła po ziemi piła wino. Nie róbmy więc z chrześcijaństwa jego karykatury.

    Zło nie gnieździ się w piwie, ani nie wchodzi do nas przez przełyk do żołądka. Jego siedliskiem jest zupełnie coś innego.

    OdpowiedzUsuń