piątek, 19 sierpnia 2011

Jedenaście tez na temat kontroli narodzin

Tłumaczenie artykułu Douglasa Wilsona.

Wczoraj zadzwonił mój przyjaciel by napomnieć mnie (w życzliwy sposób), że nie odpowiedziałem w definitywny sposób na pytanie dotyczące kontroli narodzin. Nie zrobiłem tego dotychczas, bo jeżeli chodzi o rodziny oraz ich rozmiary, to należy zająć się o wiele ważniejszymi sprawami. Przyznaję jednak, że musiałem wspomnieć o kontroli narodzin i z pewnością to zrobiłem w kilku moich książkach (np. Reformowanie małżeństwa – dop. PB). Niekiedy jednak należy powiedzieć nieco więcej na ten temat, co niniejszym czynię.

1. Wzrost akceptacji we współczesnej kulturze zarówno wobec kontroli narodzin jak i aborcji ma miejsce w kontekście pojawienia się obojga jako oddzielnych przejawów tego samego ducha czasu. Są one częścią naszej kulturowej apostazji i odrzucenia chrześcijańskiego spojrzenia na małżeństwo i rodzinę.

2. Niezależnie od tego Pismo Święte nie wypowiada się definitywnie nt. kontroli urodzeń jako takiej. Pomimo anty-rodzinnego uprzedzenia, które ukształtowało podejście świata wokół nas do niniejszego tematu, wciąż musimy uważać, by nie wykraczać poza to, co zostało napisane. My (protestanci) w szczególności musimy uważać, aby nie wykraczać poza to, co napisane. Niewolnicze naśladowanie świata jest złe, tak samo jak zła jest zbyt ostra reakcja na niego.

3. Zdaję sobie sprawę, że formułując wcześniejszy punkt, zajmuję odmienne stanowisko od historycznej tradycji chrześcijańskiej w tej sprawie, zarówno katolickiej jak i protestanckiej. Oznacza to, że nie zgadzam się nie tylko z Papieżem, ale także z Kalwinem i Lutrem.

4. Jednocześnie, ze względu na powszechną w świecie akceptację antykoncepcji jej przedstawiciele nie są zbyt skrupulatni w rozróżnianiu form kontroli urodzeń na te, które służą przerwaniu ciąży od tych, które takiego celu nie mają. To niestety dotyczy także chrześcijańskich lekarzy, którzy byli uczeni w placówkach medycznych, które nie przekazały im wystarczających informacji nt. tego, czy dana metoda dotyczy usuwania zapłodnionego jajeczka, czy też chroni przed samym zapłodnieniem. Nadanie nowej definicji słowu poczęcie jako "zagnieżdżenie zapłodnionej komórki jajowej” jest złem kryjącym się za Amerykańską Akademią Położnictwa i Ginekologii. To oznacza, że ktoś może teraz szczerze powiedzieć, że dana metoda nie jest narzędziem aborcji, chociaż była nią jeśli przyjąć starą definicję poczęcia. Uważajmy na niebezpieczeństwo błędu w tej kwestii, bowiem kultura, która zabiła więcej niż 40 milionów niemowląt nie będzie zbyt drobiazgowa wobec paru zmienionych definicji.

5. W związku z tym chrześcijanie powinni także zdawać sobie sprawę ze sposobu działania poszczególnych metod, a nie budować dogmat na podstawie samych statystyk prawdopodobieństwa. Prawdą jest, że niektóre metody mogą zmniejszyć prawdopodobieństwo zagnieżdżenia się w ściance macicy zapłodnionej komórki jajowej, ale możliwe jest również, że inne codzienne czynności mogą zrobić to samo. Bieganie? Utrata wagi? Doprawdy, nie wiem. Wszystkie hormonalne metody kontroli urodzeń działają w jeden z trzech sposobów. Oto one, od najbardziej do najmniej popularnego: (a) tłumienie owulacji, (b) utrudnianie zapłodnienia, oraz (c) zapobieganie zagnieżdżeniu zapłodnionej komórki jajowej w ściance macicy. Wielu chrześcijan wie, że IUD (tabletki wczesnoporonne) jest metodą aborcyjną (używając starszych, nie „zmiksowanych” definicji), ale niezależnie od intencji, istnieją również zagrożenia związane z metodami hormonalnymi (pigułki, awaryjne pigułki antykoncepcyjne (ECP), Plan B, itd.). Są to zagrożenia, które nie występują podczas stosowania metod antykoncepcyjnych, takich jak prezerwatywy, wkładka antykoncepcyjna czy środki plemnikobójcze. Nie narażają one nienarodzonych dzieci na ryzyko niechcianego powitania ich w pierwszym mieszkaniu (tzn. w macicy – dop. PB).

6. Pismo Święte podaje jeden przykład kontroli narodzin (przykład Onana), jednak to opowiadanie jest utrudnione poprzez fakt, że dotyczy istoty lewirackiego małżeństwa, którego celem było zachowanie imienia zmarłego brata przez poczęcie prawowitego dziedzica. Onan jednak stosując kontrolę urodzeń oszukał swoją bratową. Dlatego problematycznym jest stwierdzenie, że został pozbawiony życia przez Boga z powodu kontroli urodzeń jako takiej.

7. Chociaż Pismo Św. nie wypowiada się jednoznacznie nt. kontroli narodzin, to uczy jak wielkim błogosławieństwem jest posiadanie wiernego potomstwa. Jest to jeden z trzech głównych powodów do zawarcia małżeńskiego przymierza - zradzanie Bożego potomstwa (Mal 2:15). Powinno być to nauczane i podkreślane w kościele. Jest to jedyny skuteczny sposób przeciwdziałania anty-dziecięcej bigoterii w świecie. Jeśli będzie to podkreślane, to odwiedzający twój kościół będą myśleli, że zapewne musisz sprzeciwiać się antykoncepcji widząc liczbę dzieci w waszej społeczności.

8. Więcej wysiłku wymaga wychowywanie Bożego potomstwa niż posiadanie człowieka z dogmatycznymi przekonaniami na temat kontroli narodzin dopasowanymi do jego niechęci do karmienia, czytania, edukacji i płacenia za nią, obdarowywania i kochania rezultatów swojego dogmatyzmu. Nie istnieje obiecane przymierzowe błogosławieństwo dla zaabsorbowanego sobą właściciela farmy.

9. Dzieci są błogosławieństwem od Pana, ale nie automatycznym błogosławieństwem od Pana. Są błogosławieństwem przymierza, co oznacza, że zawsze należy pamiętać i wierzyć warunkom przymierza. Człowiek mający leniwego syna będzie się wstydził (Prz 10:5) i powinno być oczywiste, że nie byłby bardziej błogosławiony gdyby miał pięciu przysypiających w czasie żniw synów.

10. Pastorzy i nauczyciele powinni ze szczególną dbałością pilnować się żeby ich nauczanie i praktyka były właściwe. Niekiedy łatwo jest wypowiedzieć pewne rzeczy z ambony, które, jeśli traktuje się je poważnie, będą wymagały zastosowania dyscypliny kościelnej za ich złamanie. Jednak bycie szczekającym na wszystko i nie gryzienie są dobrym sposobem, aby przyczynić się do niechęci wiernych wobec nauk głoszonych z ambony. Nie nazywaj czegokolwiek w taki sposób, w jaki nie zamierzasz tego traktować. Balans powinien być określony egzegetycznie, a nie przez pragmatyczne tchórzostwo.

11. Tak jak każda para małżeńska podejmuje decyzje we własnym zakresie, tak pastorzy mogą służyć pomocą również pod tym względem. Powinni być jednak ostrożni w dokonywaniu rozróżnień w odniesieniu do motywacji, jak również wyraźnie odróżniać zasady od metod. Musimy nauczyć się odróżniać parę odkładającą płodność jedynie z powodu tego, że pewni „światowcy” powiedzieli im, że powinni spędzić więcej czasu na wspólnym surfowaniu w Argentynie od małżeństwa ze stażem i szóstką dzieci, które chce zatrzymać się na tej liczbie ponieważ ich przymierzowe ręce są całkowicie pełne. Wydaje się, że pierwsi zupełnie nie rozumieją celu stworzenia, drudzy zaś nie mają żadnego problemu ze zrozumieniem tego. Skupienie się na kontroli narodzin samej w sobie przeszkadza w dokonywaniu tak istotnych rozróżnień.

10 komentarzy:

  1. "Oznacza to, że nie zgadzam się nie tylko z Papieżem, ale także z Kalwinem i Lutrem."

    Nie tylko z Papieżem, Kalwinem i Lutrem, ale także ze stanowiskiem WSZYSTKICH chrześcijan do 1930 r.! Do tego bowiem czasu wszystkie denominacje chrześcijańskie zgodnie potępiały antykoncepcję. Dzisiaj tylko Kościół katolicki reprezentuję pozycję jednomyślnie reprezentowaną przez chrześcijan zawsze i wszędzie aż do 1930r.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka argumentacja nazywa się "tradycjonalizmem" czyli stwierdzeniem: "Wszyscy tak do pewnego czasu robili, więc to MUSI być właściwe stanowisko".

    W podobny sposób można argumentować:

    - do X wieku "wszyscy" na terenach gdzie mieszkasz czcili Peruna i Światowida.
    - do XI wieku kościół nie wprowadzał nakazu zakazu celibatu dla duchownych.

    Nie wierzę, że skrytykujesz tą decyzję kościoła :)

    To ciekawe, że polemizując z tym stanowiskiem nie odwołujesz się do Biblii :-) Czy naprawdę sądzisz, że Pismo jest aż tak niejasne w tej kwestii?

    OdpowiedzUsuń
  3. PPB: "W podobny sposób można argumentować:

    - do X wieku "wszyscy" na terenach gdzie mieszkasz czcili Peruna i Światowida."

    PK: Oni byli poganami. Zwyczaje panujące wśród pogan nigdy nie były wzorem dla chrześcijan.

    PPB: "- do XI wieku kościół nie wprowadzał nakazu zakazu celibatu dla duchownych."

    Celibat duchowych to sprawa dyscypliny kościelnej, natomiast antykoncepcja jest to problem moralny: określenie, co jest grzechem, a co nim nie jest. Kościół ma prawo ustanawiać warunki dla kapłanów. Jeśli chodzi o antykoncepcję, to jest to sprawa natury moralnej. Uznając dopuszczalność antykoncepcji, odrzucasz to, co było zgodnie nauczane przez wszystkie denominacje chrześcijańskie aż do 1931 r. Mówiąc inaczej: to, co przez ponad 19 wieków zgodnie było uważane za grzech, teraz grzechem nie jest (według Douglasa i Ciebie).

    Przy okazji: Sposób, w jaki argumentujesz za dopuszczalnością antykoncepcji, używają zwolennicy związków homoseksualnych. Polecam film na youtube: "Postęp po szwedzku".

    OdpowiedzUsuń
  4. "Celibat duchowych to sprawa dyscypliny kościelnej"

    precyzyjniej - dyscypliny kościoła rzymskiego

    "natomiast antykoncepcja jest to problem moralny: określenie, co jest grzechem, a co nim nie jest."

    ano właśnie, dla jednych jest to oczywiste, że nie jest grzechem, dla innych że jest. Paradoksem jest to, że jest to grzechem dla grupy społecznej, której ten problem w ogóle nie dotyczy, bo i tak nie mogą współżyć (księża i zakonnice). Natomiast nakładają oni ów problem na ludzi, którzy nie chcą mieć stadka dzieci i zakładać Arkę Noego II.


    "Kościół ma prawo ustanawiać warunki dla kapłanów."

    Nie kościół (bo kościół to ludzie wierzący) a władze kościelne.
    Jest to oczywiście niebiblijne, bo warunki funkcjonowania ciała ustalane są przez głowę. Mówiąc wprost, warunki służby ustala ten, kto do służby powołuje. Jezus Chrystus nie nałożył na księży tego potwornego jarzma. Zrobili to prominenci kościelni. Mam nadzieję, że zreflektują się i pozwolą księżom mieć żony, tak jak zwykłym wiernym pozwolili jeść kiełbasę w wigilię Bożego Narodzenia...ech ta tradycja.


    "Jeśli chodzi o antykoncepcję, to jest to sprawa natury moralnej. Uznając dopuszczalność antykoncepcji, odrzucasz to, co było zgodnie nauczane przez wszystkie denominacje chrześcijańskie aż do 1931 r."

    Kiedyś zgodnie mordowano heretyków używając wykwintnych tortur. Całe szczęście, że dziś już zgodnie tego nie robią. Całe szczęście, że niezmienne jest tylko Słowo Boże, bo byłoby licho.

    "Mówiąc inaczej: to, co przez ponad 19 wieków zgodnie było uważane za grzech, teraz grzechem nie jest (według Douglasa i Ciebie). "

    i wielu innych na szczęście
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy:
    "ano właśnie, dla jednych jest to oczywiste, że nie jest grzechem, dla innych że jest. Paradoksem jest to, że jest to grzechem dla grupy społecznej, której ten problem w ogóle nie dotyczy, bo i tak nie mogą współżyć (księża i zakonnice). Natomiast nakładają oni ów problem na ludzi, którzy nie chcą mieć stadka dzieci i zakładać Arkę Noego II."

    PK: Jako odpowiedź na to, co napisałeś, polecam ten tekst napisany przez żonę i matkę:
    http://fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/nie_mozecie_nam_nakazac_tolerancji


    A: "Nie kościół (bo kościół to ludzie wierzący) a władze kościelne.
    Jest to oczywiście niebiblijne, bo warunki funkcjonowania ciała ustalane są przez głowę. Mówiąc wprost, warunki służby ustala ten, kto do służby powołuje. Jezus Chrystus nie nałożył na księży tego potwornego jarzma."

    PK: Polecam komentarze pod wpisem: http://fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/malzenstwo_czy_celibat_czyli_elementarz_o_trojcy_swietej_29298

    A: "Całe szczęście, że niezmienne jest tylko Słowo Boże, bo byłoby licho."

    PK: Jeśli coś jest raz uważane za grzech, a później nie, to znaczy, że jest źle.

    Przy okazji: Czy dostrzegasz ISTOTNA różnicę pomiędzy grzechem Onana, a stosowaniem prezerwatywy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Niebieski,

    1. Wskazałem na historię by obnażyć absurdalność powoływania się na nią jako na ostateczne kryterium - co Ty uczyniłeś w kwestii kontroli narodzin.

    2. Mylisz się sądząc, że kościół ma prawo ustalać kryteria dla kapłanów. Kościół jest DOMEM BOŻYM, zaś Jego przywódcy zarządcami (sługami). Kryterium tego kto może być zarządcą i jak ów DOM na funkcjonować ustala Jego Głowa, Właściciel. I owe kryteria w jasny sposób nam objawił np. w 1 Tm 3 lub Tyt 1. Zachęcam do lektury. Tam niczego nie brakuje. Bóg o niczym nie zapomniał.

    3. Co do traktowania czegoś w przeszłości za grzech, a dziś nie. Zgadzam się z "P". Dzięki Bogu za to, że kościół się reformuje, dojrzewa i wycofuje ze wcześniejszych stanowisk. W chrześcijaństwie za grzech uważano różne rzeczy: picie alkoholu, taniec, palenie tytoniu, nawet seks w małżeństwie uważano za conajwyżej "dopuszczalny" o ile ma na celu prokreację. Pozostaje nam się cieszyć i dziękować za to, że powoli różne gałęzie chrześcijaństwa wycofują się z tych rzeczy. Grzechem bowiem jest nie to co kościół ZDEFINIUJE jako grzech, ale to co Bóg za takowy uważa. Słucham więc argumentów z Pisma. Masz coś poza "przypadkiem Onana"?

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz: "Przy okazji: Czy dostrzegasz ISTOTNA różnicę pomiędzy grzechem Onana, a stosowaniem prezerwatywy?"

    Oczywiście, że tak! Onan - w ramach małżeństwa lewirackiego - zobowiązany był do starań o wzbudzenie potomstwa żonie zmarłego brata i TAKI był cel podjęcia współżycia seksualnego.

    Skupiasz się na czynności (wylewanie nasienia), a zupełnie pomijasz kontekst tamtej sytuacji, i przez to POWÓD dla którego Bóg pozbawił go życia.

    Chcąc podążać tropem Twojej argumentacji: czy widzisz istotną różnicę między przypadkiem Onana, a stosowaniem metody Naturalnej Regulacji Poczęć jeśli chodzi o CEL (uniknięcie poczęcia)? I dalej: czy stosując metodę NRP Onan byłby usprawiedliwiony gdyby nie wylewał nasienia?

    OdpowiedzUsuń
  8. Właściwie PB odpowiedział na pytanie o Onana. Odpowiedź jest tak oczywista, że ciężko wyrzeźbić jakiś sensowny pomost pomiędzy jego grzechem, a używaniem antykoncepcji. Proszę pomyśl o tym samodzielnie, bo to porównanie jest męczące.

    Odsyłasz mnie do komentarzy jakichś artykułów czy wypowiedzi, ok. Choć to co napisałem było tylko sprecyzowaniem tego co napisałeś ty. Takie mętne i nieprecyzyjne stwierdzenia wprowadzają tylko nieporozumienia. Przeciętny Polak myśli, że kościół to kościół katolicki, że antykoncepcja to grzech, że Maryja to królowa Polski itd itp. Niestety nie jest to takie oczywiste i wymaga doprecyzowania. Tego bloga czytają nie tylko katolicy, ale i sceptycy i protestanci i wolnomyśliciele, szanujmy się i nie wciskajmy innym swoich własnych oczywistych skrótów myślowych.
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  9. "PK: Jeśli coś jest raz uważane za grzech, a później nie, to znaczy, że jest źle. "

    nie to nie znaczy że jest źle. Kiedyś spalono by na stosie za sprzeciwienie się woli prominentów kościelnych dziś nie. Więc jest dobrze a nie źle. Kiedyś grzechem było czytanie biblii przez laików - dziś na szczęście nie. Można było kupić odpust, dziś nie (choć kto wie, może dalej się kupczy). Wasza tradycja zmienia się, zmienia się postrzeganie tego co jest grzechem a co nie. Wasz kościół, a precyzyjniej - ci, którzy nim zarządzają dostosowują się do czasów.

    Bronisz tradycji tak? Bronisz stanowiska swoich władz? To w takim razie broniłbyś (gdybyś żył w odpowiednich czasach) też swoich przełożonych, gdy ci torturowali innowierców, bo to było wówczas słuszne.

    A skąd wiesz, że za 30 lat nie zniosą celibatu? Że antykoncepcja nie będzie dozwolona? Wtedy zapiszesz się w historii jako ten co bronił chorych zakazów..po co? Co innego być posłusznym tym nakazom, a co innego ich bronić, pomyśl o tym. Celibat jest chory, wyrządza wiele krzywdy młodym ludziom, to gwałt na psychice. Współczuję tym, co muszą się tym męczyć, ale ci co go nakazują, ciężko o tym myśleć chwalebnie.
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  10. "Wielu chrześcijan wie, że IUD (wczesnoporonne) jest metodą aborcyjną (używając starszych, nie „zmiksowanych” definicji), ale niezależnie od intencji, istnieją również zagrożenia związane z metodami hormonalnymi (pigułki, awaryjne pigułki antykoncepcyjne (ECP), Plan B, itd.). Są to zagrożenia, które nie występują podczas stosowania metod antykoncepcyjnych, takich jak prezerwatywy, wkładka antykoncepcyjna czy środki plemnikobójcze. Nie narażają one nienarodzonych dzieci na ryzyko niechcianego powitania ich w pierwszym mieszkaniu (tzn. w macicy – dop. PB)."

    Wiekszosc srodkow plemnikobojczych zawiera nonoxynol-9 czyli srodek szkodliwy dla zdrowia i niebezpieczny dla srodowiska.
    http://de.wikipedia.org/wiki/Nonoxinol_9

    Nonoxynol-9 posiada wlasciwosci teratogenne .(http://www.rightdiagnosis.com/n/nonoxynol_9_teratogenic_agent/intro.htm)

    "Nie zauważone samoistne wydalenie wkładki wewnątrzmacicznej zdarza się rzadko. Przy właściwej technice wprowadzania perforacja macicy jest rzadkim powikłaniem.
    Jeśli ciąża wystąpi pomimo obecności wkładki w jamie macicy, to mniej więcej połowa płodów zostaje donoszona, a w pozostałych przypadkach dochodzi do poronienia." (Martius G., Breckwoldt M., Pfleiderer A. (red.), Ginekologia i położnictwo, Urban & Partner, Wrocław 2004; s.402)

    OdpowiedzUsuń