czwartek, 24 maja 2012

Niezależne gałązki

Użyteczność latorośli zależy od trwania w krzewie winnym, od trwania w Chrystusie, który łączy w jedno wszystkie gałązki w jego kościele (Jn 15). Możemy zatem powiedzieć, że nie ma niezależnych gałązek. Dlatego tzw. bezkościelne chrześcijaństwo jest wielkim zagrożeniem dla duszy. Jest szukaniem życiodajnych soków poza krzewem winnym. 

Chrystus karmi nas w swoim kościele, ale jeśli regularnie dajemy dziecku pokarm, a widzimy, że wciąż ma 1.20 m wzrostu to musimy się z nim udać do lekarza. Coś jest nie tak. Jeśli Słowo Boże jest wiernie głoszone, sakramenty są wiernie sprawowane, kościół "oddycha" pod względem wzajemnych więzi, a chrześcijanin nie zmienia swojego myślenia, charakteru, nie uśmierca grzechu, więcej krytykuje niż służy – jest to poważny symptom poważnej duchowej choroby.

10 komentarzy:

  1. Swego czasu Marcin Luter też postanowił być "niezależną gałązką" i odłamał się od Koscioła Rzymskiego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst dotyczy odejścia od kościoła powszechnego, a nie rzymskiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być i tak, nie "rzymski" to nich będzie powszechny czyli katolicki

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czy może i tak być, ale żeby nie wprowadzać ludzi w błąd trzeba zaznaczyć, że kościół powszechny (katolicki) to nie jest Kościół Rzymsko Katolicki, a przynajmniej nie tylko. Kościół powszechny to kościół wielu denominacji, czy nie mam racji - poprawcie?

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak.

    Kościół powszechny to ciało składające się z wszystkich kościołów lokalnych (parafii, zborów) wyznających wiarę w prawdziwego Boga i Jego Słowo.

    Każdy członek będący w kościele chrześcijańskim (a więc ochrzczony i nie poddany dyscyplinie) jest częścią kościoła powszechnego.

    Wierzący poza kościołem lokalnym, jakkolwiek może być zbawiony, znajduje się poza kościołem powszechnym. To jednak wyjątkowa sytuacja i jak ognia - powinniśmy jej unikać ponieważ jest wielkim zagrożeniem dla duszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Katolicki znaczy powszechny... ale wiem Panowie o co Wam chodzi i o dziwo... zgadzam się!

    Nie ma czegoś takiego jak "wierzący niepraktykujący" z grzechem jak i z alkoholizmem nie sposób poradzić sobie samemu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kościół nie może sobie poradzić z grzechem. Tylko Bóg poradził sobie z grzechem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak Anonimie... wybaczył go...

    OdpowiedzUsuń
  9. A jak makromanie radzisz sobie z odpuszczaniem wszystkich grzechów przez kapłana katolickiego?
    Kto ma moc wybaczania grzechów: człowiek, czy Bóg?

    OdpowiedzUsuń
  10. "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone; którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20,23).

    co wynika bezpośrednio z:

    Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy na ziemi.” Mar. 2:7-10

    (tu uwaga - protestanci mają dziwny zwyczaj kłaść nacisk na słowa ... Syn Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy... gdzieś znika "na Ziemi" - a to ważne słowo - bo tłumaczy iż JEDYNĄ instancją w niebie (po śmierci) zdolną do odpuszczenia grzechów jest BÓG ale tu na ziemi, pośród zywych moc taką posiada Jezus ... a następnie OFICJALNIE przekazał ją swoim uczniom.

    Z naukowego punktu widzenia zaś, co już zresztą pisałem u Pastora na blogu, spowiedź osobista, do kapłana, konieczność nazwania swoich grzechów, wyartykułowania ich, stanięcia z nimi "twarzą w twarz" stanowi formę katharsis i działa dokładnie w ten sam sposób. jak widać nauka i religia SĄ komplementarne, pod warunkiem że chce się widzieć je obok siebie a nie prowadzić bezsensownych wojenek.

    OdpowiedzUsuń