czwartek, 30 sierpnia 2012

Jak walczyć ze smokami?

Moje dzieci uwielbiają gdy czytam im "Opowieści z Narnii". Dobrze znają np. historię Eustachego, który w części "Podróż Wędrowca do Świtu" zamienił się w smoka ponieważ nic o życiu smoków nie czytał . Wolał książki "o eksporcie oraz imporcie" dlatego nie znał dobrze świata. Nie wiedział w jaki sposób może ochronić siebie od bycia smokiem i zachowywania się jak on.

Znaczna część edukacji, którą nabywa wiele dzieci pomija aspekt życia smoków, a skupia się na imporcie węgla brunatnego w Ameryce Południowej. Niekiedy mojemu synowi mówię: "Miałeś bronić swoje siostry przed smokiem, a sam się nim stałeś. Musisz przestać nim być. Grzech to smok w twoim sercu. Czy wiesz kto przyszedł go zabić?". "Jezus".

Dzieci dobrze wiedzą to, o czym nie wie wielu dorosłych - że smoki istnieją. Dlatego uczymy je na temat ich pożywienia, z których najbardziej smakowitym kąskiem jest nasz charakter oraz serce. W kształtowaniu chrześcijańskiego charakteru naszych dzieci nie chodzi zatem o to by chronić je przed ciemnością i jaskiniami, ale o to jak mają zabijać smoki gdy jakiś będzie na widoku. Ich najczęstsze imiona to Pycha, Chciwość, Nieposłuszeństwo, Kłamstwo i Kłótnia. Sztuka przygotowania dziecka do życia w świecie polega na uczeniu ścinania im łbów. Gdy Duch Święty zstąpił na Dawida ściął głowę jednego z nich o imieniu Goliat.

G.K. Chesterton powiedział: "Książka bez czarnego charakteru jest złą książką". Zgadzam się z tym. Aby powieść, film, baśń były dobre muszą mieć w sobie cechy ewangelii, która jest opowieścią o Wielkim Wojowniku niszczącym łeb smoka by uwolnić spod jego panowania Oblubienicę. Zakończenie wszyscy znamy: "wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie". Ewangelia to opowieść z happy endem i wzorzec dla większości baśni, które znamy i kochamy. W każdym z nas jest gdzieś ta ukryta tęsknota do takiego zakończenia historii naszego życia. Dlaczego więc jeszcze nie wstąpiłeś do armii Króla?

Jako rodzice powinniśmy szukać historii dobrze opowiedzianych. Wielu z nas lubi np. "Władcę Pierścieni" ponieważ uczy wielu prawd o świecie, ludzkim charakterze i nt. znaczenia naszych powołań:
- "cokolwiek zobaczycie za tą bramą - pozostańcie na swoich stanowiskach" - pouczał Gandalf
- mówimy dzieciom: nie zachowuj się jak Gollum na widok Pierścienia
- bądź szlachetny i odważny jak Aragorn
- nie musisz zachowywać się jak ork by walczyć z orkami
- kochaj, bądź lojalny i gotowy do poświęceń wobec przyjaciół jak Sam wobec Frodo

Sami musimy się tego wszystkiego uczyć ponieważ jest ogromna różnica między zgrzybiałym konserwatystą, który nie ma ochoty się podnieść znad klawiatury (bo ktoś w internecie się z nim nie zgadza), a radosnym wojownikiem naśladującym Chrystusa w jego męstwie, szlachetności i miłości. Podobnie jest różnica między lekkomyślnym i w ostateczności obojętnym wobec lwa Aslana karłem, który swą bierność tłumaczy głupawym "karły należą do karłów" (dlatego nie biorą udziału w bitwie Narnijczyków z Kalormeńczykami), a Piotrem z wyciągniętym mieczem i okrzykiem "za Narnię!".

Wraz z żoną zwracamy uwagę na trzy aspekty w wychowywaniu naszych dzieci:
- poprzez nauczanie - kiedy przekazujemy formalne instrukcje podczas nauczania domowego, jazdy samochodem, wycieczki do lasu, wspólnych gier czy podczas codziennej rodzinnej społeczności przy czytaniu Biblii
- poprzez osobisty przykład - pamiętając, że dzieci widzą więcej niż słyszą.
- poprzez modlitwę - codziennie w gronie rodziny, w indywidualnych modlitwach oraz w kościele

Jako chrześcijańscy rodzice starajmy się pamiętać, że pracujemy w "blasku wiecznych rezultatów" (C. Van Til) dlatego nawet jeśli nikt nie widzi naszych wysiłków - dostrzega je Bóg. Każdy ugotowany posiłek, każda zmieniona pielucha, każda uprana koszula, wymienione koło dziecięcego rowerka, dobrze opowiedziana  historia ma znaczenie. Bóg widzi nasz wysiłek. I docenia go.

7 komentarzy:

  1. Pozwolę sobie na jeden cytat z C.S.Lewis'a. Tak ku przestrodze. Podziwiam Pastora za gorliwość, lecz przesłanie, nauka Kościoła może być dla wielu bolesna i krzywdząca. A oto cytat : Jestem przekonany, że u wszystkich ludzi w pewnych okresach życia, a w życiu wielu ludzi we wszystkich okresach między niemowlectwem a pozna staroscia, jednym z najbardziej dominujących elementów jest pragnienie, żeby być wewnątrz lokalnego Kręgu i strach, że pozostanie się na zewnątrz... Ze wsystkich pasji, ta namiętność do Wewnetrznego Kręgu najskuteczniej skłania człowieka, który nie jest jeszcze bardzo złym człowiekiem, do robienia bardzo złych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze jedno. Nie chce by mój poprzedni wpis był źle zrozumiany. Chodzi mi o to, że pastora wypowiedzi jak i adwersarzy są na tyle "gorliwe", że nabierają charakteru wykluczającego tj. jesteśmy my lepiej wiedzacy i oni . My tutaj a oni na zewnątrz. Dodatkowo ta atrybucja egotyczna tj. jestem inny-lepszy, wiem lepiej. Chyba to sprawia, że trudniej się rozmawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jedno. Widzę, że w komentarzach próbuje się tworzyć opozycję wiara-niewiara. Lub Bóg jest albo Go nie ma. Może odpowiedź na pytanie o Boga nie mieści się w kategoriach arystotelestowskiej prawdy. Nie rozwijając może jednocześnie jest i Go nie ma. Pragnę podkreślić, że uznaję szacunkiem za możliwie racjonalny wybór odpowiedzi na nie i na tak. Dziękuje za wpisy pastora i czekam na nowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. To myślenie zawieszone w kompletnej próżni panie To. Żadna dyskusja nie ma wtedy sensu. Uznaje pan jednak,że istnieje coś takiego jak racjonalność. Czy też istnieje i nie istnieje jednocześnie?

    OdpowiedzUsuń
  5. To, napisałe(a)ś w tym wątku trzy komentarze, ale jednocześnie ich nie napisałe(a)ś.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powtórzę: Takie pojęcia jak: dobro, zło, etyka nie są przecież domeną tylko chrześcijaństwa lub religii szerzej (np. imperatyw moralny I.Kanta itd.)Powiem tak: trudne do zniesienia jest to poczucie pewności w rozmowie z wieloma osobami wierzącymi(ale też i wieloma ateistami). Czasami ma wrażenie, że egzegeza w tym przypadku chrześcijańska prowadzi na manowce myślenia i w ogóle wypacza obraz Boga jako kogoś "przyjaznego" ludziom.

    OdpowiedzUsuń
  7. To,

    Każdy kto wyraża zdanie na jakiś temat wyraża je z przekonaniem, że poprawnie opisuje ono rzeczywistość.

    Np. każdy Twój post wynika z Twojego mocnego przekonania, że masz rację opisując chrześcijaństwo, prawdę, moralność itp.

    I nie mam o to pretensji ponieważ robię to samo: głoszę Chrystusa wskazując na Pismo Św. wierząc, że Jezus nie jest opcją, ale "drogą, prawdą i życiem".

    Pytanie, które mam do Ciebie dotyczy źródła moralności. Kant? Dlaczego Kant, a nie De Sade? Czy moralność istniała przed Kantem? Jeśli tak to skąd o tym wiesz, czy była inna niż za czasów Kanta i co wchodziło w jej zakres?

    OdpowiedzUsuń