piątek, 24 sierpnia 2012

Jak Starbucks, gender, dyskurs i "holenderka" mają się do grzechu?

"Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni" - Ew. Mateusza 5:4

Pan Jezus Chrystus naucza, że zanim doznamy pociechy - musimy doświadczyć ewangelicznego smutku: z powodu duchowego ubóstwa, własnych grzechów i zasmucania nimi Chrystusa. Punktem wyjścia jest przekonanie o braku własnych zasług, o własnych grzechach i szczery żal za nie. Musimy uznać własny grzech za problem, za coś co obraża Boga, zasmuca Jego i nas.

Niestety mówienie dzisiaj o grzechu jest niepopularne. Mówi się, że jest to średniowieczne pojęcie dla "ciemnogrodzian" i nikt kto ma jakiekolwiek pojęcie nt. działania prądu nie powinien sobie nim zawracać głowy. Mówienie o grzechu powoduje w ludziach poczucie winy, hamuje żywotność, aktywność, niszczy dobre mniemanie o nas samych, zrzuca nas z tronu ponieważ sugeruje, że... przed kimś odpowiadamy. To zaś jest już za dużym gwałtem na poczuciu własnej niezależności i dobrego mniemania o sobie. Głoszenie biblijnej prawdy nt. duchowego bankructwa człowieka i potrzeby nawrócenia się do Chrystusa nie jest trendy. Jeśli chodzisz do Starbucksa, używasz słów: dekonstrukcja, dyskurs i gender, jeździsz „holenderką” i nosisz trampki za 199 zł – nie możesz używać słowa "grzech". Mówmy raczej o „przełamywaniu tabu”, „niszczeniu utrwalonych kulturowo postaw”, „byciu nowoczesnym Europejczykiem”, „nietłamszeniu naturalnych pragnień” itp.

Drugie błogosławieństwo z Kazania na Górze stoi w całkowitej opozycji wobec takiego myślenia. Nasz Pan mówi: błogosławieni, którzy się smucą. I nie będziemy prawdziwie pocieszeni jeśli nie mamy w sobie tego ewangelicznego smutku.

9 komentarzy:

  1. bartosik cwaniakuje że o grzechu mówić dziś to nie popularne ale jakoś nie widze tych 300 wyznawców by głosili o swoim kościele i o grzechu :) w tvnach polsatach i innych mediach także o nich nie słychać :)gdzie oni są :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaa... panie Pawle, mało który chce wierzyć w starodawne opowieści...

    OdpowiedzUsuń
  3. "(...) Wolnomyśliciele też czasem myślą, choć wolno im to idzie (...), zdają się trwale przykuci do ciężkiej kuli u nogi, jaką jest materialistyczna koncepcja uniwersum. Wolnomyślicielowi nie wolno kwestionować materialistycznej koncepcji uniwersum. Wolnomyślicielowi nie wolno kwestionować materialistycznego monizmu. Nie wolno mu, na przykład, wierzyć w cuda. (...) My, katolicy, mamy więcej wolności, bo trudno by znaleźć fakt naukowy, którego nie dałoby się jakość dopasować do naszego światopoglądu, podczas gdy materialista nijak nie zdoła umieścić w swoim światopoglądzie nawet maleńkiego i całkiem niepozornego cudu.(...)" - G.K. Chesterton

    OdpowiedzUsuń
  4. Dupa tam. Cuda można umieszczać i wolnomyśliciele nie mają z tym problemu, jedynie problem jest z tym, czym dany cud w rzeczywistości jest.
    Czyli jak go wyjaśnić. Jeśli jesteśmy symulacją komputerową (w co trudno uwierzyć) jak w Matriksie, to cuda są możliwe, ale wyjaśnienie ich jest proste. Kto dziś wie na pewno, jak działa i czym jest świat? (poza pastorem Bartosikiem oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jeszcze odnośnie grzechu: to nie jest tak, że istnieje jeden schemat oparty na Biblii, w którym się ludzie poruszają.
    Wszelkie emocje, smutki, radości, poczucie niemocy czy małości są nieobce ludziom niewierzącym. I tak samo radości itp jako kontrast. W zasadzie różnicą jest tylko odrzucanie nadrzędnego Sędziego (który nie istnieje) a w zmian opieranie się na moralności.

    Mogę mieć identyczne zapatrywania na np. mordowanie ludzi czy rozwiązłość seksualną jak pastor ale nie potrzebuję Biblii, z której niby te poglądy wynikają. Są inne systemy moralne i filozoficzne które mi to umożliwiają.
    Życie moralne jest prawdopodobnie lepsze niż niemoralne, co niby jest dziś wg pastora tak oczywiste i pożądane przez "świat".

    OdpowiedzUsuń
  6. "Są inne systemy moralne i filozoficzne które mi to umożliwiają".

    1. Jakie?
    2. Którego Ty się chwytasz?

    OdpowiedzUsuń
  7. bartosik udaje że nie wie iż bycie wierzącym nie oznacza moralne życie i bycie ateistą nie oznacza zepsuty do szpiku kości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poszukaj w google. Są systemy nazwane i bez nazwy, tworzone przez ludzi pod wpływem doświadczeń życiowych.

    Przykład: twój system wartości zanim się nawróciłeś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Do jasnej cholery - nie mylmy wiary z moralnością a grzechu z brakiem moralności!

    Te rzeczy tylko czasami i tylko przypadkiem idą w parze!

    grzeszyć mogą WYŁĄCZNIE osoby wierzące, bo grzech to zaparcie się Boga - ktoś kto nie wierzy nie grzeszy - bo nie może zaprzeć się czegoś czego (dla niego) nie ma!

    Kaznodzieje (każdego kościoła) mają problem utożsamiając grzech z brakiem moralności. Stad potem łatwo dają się "odstrzelić" co bardziej wykształconym filozoficznie dyskutantom.

    OdpowiedzUsuń