poniedziałek, 16 września 2013

Czy fakt odnalezienia Krzyża to dowód na historyczność naszej wiary?

Wszyscy znamy opowieści o Całunie Turyńskim - lnianym płótnie, którym po śmierci, rzekomo zostało owinięte ciało Chrystusa. Niedawno w kontekście Święta Podwyższenia Krzyża portal fronda.pl przeprowadził rozmowę z Grzegorzem Górnym na temat jego genezy. 

Publicysta stwierdza: "Święto Podwyższenia Krzyża jest obchodzone na pamiątkę odnalezienia Krzyża Świętego przez cesarzową świętą Helenę, matkę Konstantyna Wielkiego. Udała się ona do Ziemi Świętej w 325 roku w poszukiwaniu materialnych śladów po Jezusie Chrystusie. Rozpoczęła tam prowadzenie wykopalisk na terenie zburzonej przez Rzymian Jerozolimy. W trakcie badań, pod rzymską świątynią Jowisza odnaleziono skałę Golgoty. Znajdowała się ona na terenie byłych kamieniołomów, które niegdyś służyły do wydobywania budulca wykorzystywanego jako materiał przy budowie Jerozolimy. W trakcie przeczesywania opustoszałych w jednej z cystern znaleziono trzy krzyże. Jeden z nich zidentyfikowano jako Krzyż Jezusa Chrystusa".

Gorąca debata na temat autentyczności powyższych odkryć dla wielu osób jest kluczowa i ważna. Cóż bowiem lepiej przemawiałoby za prawdziwością chrześcijaństwa niż fakt odnalezienia płótna z odbiciem twarzy Chrystusa, a tym bardziej krzyża, na którym cierpiał? Dlatego w opinii zwolenników autentyczności owych dowodów, są one jednoznacznymi świadectwami za prawdziwością biblijnych opisów męki Pańskiej. Jak informuje portal fronda.pl "Fakt odnalezienia Krzyża to dowód na historyczność naszej wiary" - tytułując w ten sposób artykuł na głównej stronie. 

Nic bardziej błędnego. Jest bowiem kilka poważnych problemów z tym podejściem. Oto one:


1. Samo płótno nie mówi nam NIC na temat tego, kim była osoba nim przykryta. 

2. Sam krzyż nie mówi nam NIC na temat tego, kim była osoba, która na nim wisiała. Nawet jeśli zidentyfikowalibyśmy ją jako Jezusa z Nazaretu, wciąż pozostaną pytania o jego tożsamość, przyczynę skazania, znaczenie jego śmierci itp. Nie uzyskamy na nie odpowiedzi, jeśli nie zwrócimy się do Ewangelii. Ale... chwila, czy Ewangelie naprawdę należy traktować jako wiarygodny opis historycznych wydarzeń? Przed chwilą właśnie postawiliśmy tą kwestię pod wątpliwość! Wszak to odnaleziony krzyż jest najlepszym dowodem na historyczność naszej wiary, a nie spolegliwe świadectwo Nieomylnego Kronikarza - Ducha Świętego, który piórem Ewangelistów opowiedział nam, co się wydarzyło. 

3. Zawsze byli, są i będą ludzie, którzy szukają "dowodów" za autentycznością Bożych wypowiedzi. Tymczasem najlepszym i jedynym dowodem na to, co się wydarzyło na krzyżu i kim był ten, który na nim cierpiał były i są ewangeliczne świadectwa prawdomównego Boga. Jeśli nie wierzymy Jego Słowom, to zgodnie z nauczaniem Chrystusa, "choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą" (Łk 16:31). 

4. To nie na archeologicznym świadectwie lnianego płótna lub krzyża ma opierać się nasza wiara, lecz na świadectwie Boga. Ewangeliczna, ufna wiara rodzi się ze słuchania Bożego Słowa (Rzymian 10:17), nie zaś z oglądania i oceniania wykopalisk, starożytnych przedmiotów. 

Wiarę, której źródłem jest świadectwo archeologów możemy definiować na różne sposoby, ale nie jest to wiara w Dobrą Nowinę, którą streścił apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian 15:1-4. Co więcej, nie jest to wiara, która podąża za Bogiem ze względu na to, co ON oznajmił. Wiara oparta na Całunie i zbitym krzyżu mówi bowiem Bogu: "Sprawdziłem Cię i widzę, że są mocne podstawy, by wierzyć Twojej opowieści". To nie jest wiara dziecka. To bunt nastolatka. 

5. Jeśli w rozmowach z niechrześcijanami wskazujemy na odkrycia archeologów jako na dowody na autentyczność treści naszej wiary, to podcinamy gałąź, na której sami siedzimy. Zależy nam przecież na szczerym nawróceniu naszych rozmówców do Boga. Jak ten cel może zostać osiągnięty, jeśli sami wskazujemy, że ludzkie świadectwo jest bardziej spolegliwe niż Boże? 

6. I najważniejsza rzecz: to nie archeologia i jej odkrycia udowadniają wiarygodność Biblii. To Biblia jest standardem oceniającym i interpretującym wiarygodność odkryć archeologicznych.

1 komentarz:

  1. Pawle, nie bardzo wiem, o co Ci chodzi w tym wpisie. To znaczy, nie rozumiem, dlaczego masz za złe autorowi komentowanego przez Ciebie artykułu, że pisze o historyczności, a przez to wiarygodności naszej wiary. Twoje zdanie: "Cóż bowiem lepiej przemawiałoby za prawdziwością chrześcijaństwa niż fakt odnalezienia płótna z odbiciem twarzy Chrystusa, a tym bardziej krzyża, na którym cierpiał?" jest manipulacją. Czy stosowanie manipulacji jest dowodem wiary? Lub inaczej: Czy skądinąd dobry cel, jakim jest wywyższenie Ewangelii, usprawiedliwia stosowanie manipulacji?

    W komentowanym przez Ciebie artykule nie ma stwierdzenia, że owe materialne przedmioty są NAJLEPSZYM - najbardziej przekonywującym dowodem na prawdziwość chrześcijaństwa. Jest natomiast mowa o tym, że odnaleziony krzyż Chrystusa czy płótno pogrzebowe potwierdzają historyczność naszej wiary (a zatem konsekwentnie i historyczność Ewangelii). Czy mówienie o odkryciach archeologicznych potwierdzających historyczności Ewangelii obniża jej wiarygodność?

    OdpowiedzUsuń