piątek, 1 kwietnia 2016

„Hejterzy nienawidzą lajkerów!” - wywiad z czołowym polskim lajkerem

- „Co cię najbardziej inspiruje do lajkowania?” - „Nie będę oryginalny: życie” – odpowiada popularny polski lajker 26-letni Błażej Krzyśkowiak z Nowego Tomyśla. Dowiedz się co go kręci, jak został lajkerem i jak klikanie może stać się prawdziwą pasją. Błażej odsłania przed nami tajemnice życia lajkera!
- Przedstaw się proszę.
- Mam na imię Błażej. Jestem lajkerem i nic tego nie zmieni. Lajkowanie to moja pasja.
- Wyjaśnij proszę czytelnikom co to znaczy.
- Lajkuję w dużych ilościach posty i komenty na fejsie, więc trochę tego jest.
- Lajkujesz, czyli co konkretnie robisz?
- Klikam na ten magiczny guziczek „lubię to!”. Nieziemskie uczucie! Mogę to robić bez końca!
- Kiedy odkryłeś u siebie zamiłowanie do lajkowania?
- Sześć lat temu. Zauważyłem, że podczas jednej sesji w necie zalajkowałem około 80 postów. Wcześniej, owszem lajkowałem, ale nigdy wcześniej nie były to takie ilości. Od tego czasu zacząłem lajkować regularnie i w coraz większych ilościach. Dziś lajkuję ok. 700 postów dziennie. Czasami daję lajk w ciemno – gdy wchodzę na sprawdzony profil. Czasami muszę wnikliwiej przeczytać treść zanim dam lajka.
- Co z komentami? Też lajkujesz?
- Wiesz, tego się nie kontroluje. Nie możesz założyć, że klikasz w to lub tamto. Nie możesz stwierdzić, że lajkujesz tylko posty, a komenty cię nie obchodzą. Jak koment do mnie przemawia – lajkuję go, bo czemu nie? Tu nie ma żadnych barier. I to jest chyba najlepsze w lajkowaniu. Możesz lajkować co chcesz, kiedy chcesz, u kogo chcesz. Zero schematów.
- Taki powiew wolności?
- Dokładnie tak jak mówisz. My lajkerzy mówimy na to KIPT: Kliknij i Poczuj To!
- Czy każdy może zostać lajkerem?
- Każdy. Spójrz na mnie! (śmiech) Nigdy byś nie przypuszczał, że może mi się udać. Ważne by na początkowym stadium wyrobić w sobie ten nawyk i wrażliwość: widzisz przycisk „LUBIĘ TO!” ? Nie pozostawisz go samotnym, nietkniętym! Nanosisz na nim swój ślad. Tak zaczynali najwięksi lajkerzy: Baylor, Radovicic, Knopvitzki, Gaudamo, Herzlich, Mantazuela.
- Czy masz jakiegoś lajkera, na którym się wzorujesz?
- Knopvitzki do pewnego momentu robił prawdziwą rzeźnię! Potrafił z lajkami robić rzeczy, które innym się tylko śnią. Odkąd jednak wszedł w tweety, to już nie było to. Jego lajki straciły tego pierwotnego powera. Baylor jest jedynym ciemnoskórym lajkerem ze światowej czołówki. I chylę przed nim czoło, że nie pogubił się w tym wszystkim. Mantazuela natomiast jest debeściakiem wśród leworęcznych lajkerów.
- Jakie są największe pokusy lajkera?
- Dzień bez lajków! (śmiech) Żart. Chyba wódka.
- Czym prócz lajkowania zajmujesz się na co dzień?
- Studiuję. Choć może to za dużo powiedziane. Lajkuję posty i komenty z iPhone’a w trakcie zajęć. Poza tym lubię siedzieć w internecie i bawić się nowymi aplikacjami na smartfonie. Android ma ich sporo więc nudy nie ma!
- Czy w Polsce jest silne środowisko lajkerów?
- Coraz silniejsze. Lajkerzy spotykają się na zimnych napojach i rozmawiają o swoich doświadczeniach z lajkami, opowiadają o tym co lajkują i jaką techniką. W Opolu powstał klub lajkerów. Chcemy ściągnąć do Polski Baylora na warsztat o lajkowaniu przez ramię.
- Lajkowaniu przez ramię?!
Tak. Baylor jest w tym mistrzem. Herzlich jest natomiast świetny w lajkowaniu najmniejszym palcem. W tej branży naprawdę nie ma ograniczeń!
- Lajkujesz z jednego konta czy masz również fikcyjne konta, by zwiększyć ilość lajków na dany post? 
- Mam kilka fikcyjnych kont. W niektóre dni lajkuję z każdego z nich. Szczególnie jeśli post rozwala system lub zaora.
- Lajkujesz też eventy?
- Tylko jeśli są sfokusowane na dany target. Natomiast nigdy nie lajkuję hejtu. Hejterzy nienawidzą lajkerów.
- Co cię najbardziej inspiruje do lajkowania?
- Nie będę oryginalny: życie.
- Czy jakieś lajki utkwiły ci szczególnie w pamięci?
- Staram się każdego lajka traktować jednakowo. Każdy jest ważny, bo coś wnosi. Czuję się jak rodzic, który jednakowo kocha wszystkie swoje dzieci. Przełomowym dla mnie był jednak lajk pod wpisem jednego ziomka, który napisał: „Idę się napić”. Pomyślałem wtedy: Czemu by tego nie polubić? Ziomkowi chce się pić, pisze o tym na fejsie. Hej, lubię to! I tak się zaczęło. Zauważyłem, że lajkować można wszystko. W tej branży nie ma sztywniactwa.
- Co byś doradził młodym, początkującym lajkerom?
- Nie poddawajcie się. Nawet jeśli przyjdą zmęczenie i pytanie o sens tego wszystkiego – a przyjdą! – to olejcie to! Róbcie dalej swoje. Zacznijcie od małych kroków. Lajkujcie krótkie posty. Na dłuższe wpisy i komenty przyjdzie czas.
- Czy po przeczytaniu naszej rozmowy dałbyś jej lajka?
- A czemu nie? Dałbym!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz