środa, 16 stycznia 2019

Po morderstwie Prezydenta Gdańska


ŚMIERĆ GŁOWY

14 stycznia 2019 r. zmarł prezydent Gdańska. Zginął wskutek odniesionych ran, które na scenie gdańskiego finału WOŚP zadał człowiek uzbrojony w nóż. Rano przechodziliśmy obok tej sceny z całą rodziną udając się na urodzinowy obiad naszej córki. Kilka godzin później dokonano na niej morderstwa.

Nasze miasto, Gdańsk, dotknęła wielka tragedia. Zginął jego prezydent, który otrzymał od mieszkańców mandat na kolejne 5 lat. Miał 53 lata. Brakuje słów, by wyrazić szok, żal, smutek, gniew... Chciałbym wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia najbliższej rodzinie prezydenta Pawła Adamowicza: żonie oraz córkom. Niech dobry Bóg będzie Waszym pocieszeniem, nadzieją i otrze Wasze łzy.

Niektóre osoby z różnych stron barykady debaty politycznej już zaczęły się przerzucać wzajemnymi oskarżeniami, które nie tylko są nie na miejscu, ale i zupełnie nonsensowne.  Ś.p. Paweł Adamowicz pod wieloma względami daleki był od tego, jak Biblia postrzega rolę osoby rządzącej, lecz dla nas, wszystkich Gdańszczan, jest to czas smutku, ciszy i płaczu z płaczącymi. Został zamordowany gospodarz naszego miasta.

DZIECI KAINA I KSIĄŻĘ POKOJU

Tysiące ludzi dobrej woli woła o pokój, powstrzymanie spirali nienawiści i wzajemnych oskarżeń. Jednak w  świecie, gdzie nie ma miejsca dla Boga nie będzie pokoju. Nie będzie pokoju między narodami, bliźnimi i braćmi. W świecie, gdzie człowiek chce budować pokojową wieżę Babel bez Boga – zawsze będzie nienawiść i zło. Od czasów Kaina, który przelał krew swojego brata Abla, człowiek podnosi pięść i ostrze noża przeciwko bratu, swojemu bliźniemu. Historia świata to historia grzechu, ale i obietnicy jego kresu. W świecie bez Boga człowiek nie jest w stanie przebaczać, brać uchybień innych na siebie, dobrem zwyciężać zło. W świecie bez Boga brat widzi źdźbło w oku brata, a nie belkę we własnym. I nie chce pokoju. Nienawidzi pokoju ponieważ pokój kosztuje: ofiarę, poświęcenie, uniżenie, przebaczenie, odwagę, łaskę, niekiedy ciszę.

Nie mają pokoju bezbożni - mówi Pan. (Księga Izajasza 48.22).

W rzeczywistości jest tylko jedna droga do pokoju i końca waśni, przemocy, przelewu krwi. A jest nim Książę Pokoju, Jezus Chrystus.

Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju. Potężna będzie władza i pokój bez końca na tronie Dawida i w jego królestwie, gdyż utrwali ją i oprze na prawie i sprawiedliwości, odtąd aż na wieki. Dokona tego żarliwość Pana Zastępów. – Księga Izajasza 9.5-6

Nie tak dawno świętowaliśmy Jego przyjście na świat. I nie jest to bynajmniej baśń, która ma na celu jedynie ubarwić nasze miasta światłami i świątecznym wystrojem, a nasze domy rodzinnymi spotkaniami przy stole. To historia, która naprawdę się wydarzyła! Jezus przyszedł na świat, aby zniszczyć zło, diabła, śmierć, nienawiść między ludźmi. Przyszedł zaprowadzić trwały pokój, trwałą radość i życie, które się nie kończy (Jn 3.36; 10.10).

Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. (Ewangelia św. Jana 11.25)

NADAĆ UMIERANIU SENS 

Jezus przekroczył śmierć, dlatego mówiąc o sensie, gdzie sens trudno dostrzec, nie potrafimy o niej mówić inaczej, jak tylko w odniesieniu do Niego i tego, co uczynił. Potrzebujemy, by ktoś nas zapewnił: to ma sens. To nie jest koniec. To nie jest triumf zła i nienawiści. Ich czas w rzeczywistości minie. Minie okres kiedy bezbożność ponosi ręce i ostrza w geście triumfu. Minie czas, gdy obok pszenicy będzie rósł kąkol. Minie czas, gdy bezbożność sądzi, że będzie mogła wiecznie tańczyć na bankietach.

Przyszedł bowiem Książę Pokoju, aby zniszczyć zło i ustanowić Jego, nie nasze, Królestwo. Jego przybycie na świat oznacza kres każdego królestwa Heroda i stylu życia, którego przejawem jest zbrodnia na człowieku: czynem, słowami, postawą, myślami. Na krzyżu został zamordowany Król, który udał się tam, by przynieść pojednanie każdemu z nas: z Bogiem i bliźnim. Swoje dzieła przypieczętował nie cudzą, lecz własną krwią i modlitwą o… swoich oprawców, wybaczając im. Gdy człowiek oznajmia – musisz umrzeć zamiast mnie, Bóg oznajmia – ja umrę zamiast ciebie.

BÓG OTRZE ŁZĘ

Owszem, wołajmy o zgodę i kres nienawiści, ale zacznijmy od siebie; od zaufania Temu, który przynosi trwały pokój, nie tylko między nami, ale i w nas. A jego początkiem jest pokój z Bogiem, który mamy poprzez wiarę w Jezusa (Rzym 5.1).On otrze wszelką łzę z oczu tych, którzy Jemu zaufali (Objawienie św. Jana 7.17). Nie będzie już śmierci, smutku, krzyku, ani mozołu, a przyczyną jest obecność Boga między ludźmi.

I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe  (Objawienie św. Jana 21.3-4).

W końcu, bracia, bądźcie zdrowi; doskonalcie się, weźcie sobie napomnienie do serca, bądźcie jednomyślni, zachowujcie pokój, a Bóg miłości i pokoju będzie z wami. (2 List do Koryntian 13.11).

Pokój duszy Pawła Adamowicza i pokój ludziom dobrej woli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz