czwartek, 29 lipca 2010

Małżeństwo - najdoskonalszy obraz Boga na ziemi

Pamiętacie opis stworzenia w pierwszej księdze Pisma Św.? Bóg spogląda na Swoje stworzenie po każdym dniu i ocenia je jako „dobre”. Jednak szóstego dnia stwierdza, że to co uczynił jest... „bardzo dobre” (Rdz 1:31). Co się stało? Bóg stworzył człowieka! "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę". (Rdz 1:27, BT).

Niniejsze stwierdzenie oznacza, że nie nosimy na sobie Bożego obrazu tylko jako ludzie, ale konkretnie jako mężczyźni i kobiety. Nie ma tu innego opisu ludzi, poza tym, że zostali stworzeni jako kobieta i mężczyzna. I to właśnie oznacza być stworzonym na Boży obraz w tym fragmencie. W kobiecie i mężczyźnie jest coś co w wyjątkowy sposób objawia Boga. Jako mężczyzna nie mogę odzwierciedlać Bożego obrazu jak kobieta. I vice versa. Kobieta i mężczyzna noszą RAZEM Boży obraz, zaś każde z nich z osobna robi to w różny sposób. Jednak niepełny. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ Bóg jest społecznością Trzech Osób, różnych względem siebie (jeśli chodzi np. o funkcje), a jednak będących jednością, równych co do (boskiej) natury. Mężczyzna i kobieta wspólnie odzwierciedlają Boże podobieństwo. Najdoskonalszym obrazem Boga na ziemi jest więc... małżeństwo jednego mężczyzny i jednej kobiety (Rdz 2), nie zaś samotność (por. Rdz 2:18). Oczywiście nie oznacza to, że mąż i żona zawsze komunikują prawdę nt. natury Boga i relacji między Ojcem, Synem i Duchem Św. Wielokroć we wzajemnych relacjach opowiadają o Nim kłamstwo - poprzez szorstkość, krzywdzące słowa, zdystansowanie itp. Nie zmienia to jednak faktu, że będąc jednością ("jednym ciałem" - Rdz 2:24) oraz społecznością odrębnych względem siebie osób - stanowią obraz Trójjedynego Boga.

Z powyższego wynika, że Boży obraz nosimy nie tylko duchowo, ale również fizycznie -w naszych ciałach. Ciało nie jest jedynie naczyniem, "opakowaniem" dla duszy, zaś duch nie jest najważniejszą częścią. Księga Rodzaju 1-2 pokazuje, że ciało jest równie ważne. Bóg stwarzając każdego dnia materialne formy oraz istoty nazywa je "dobrymi". Nie zmienił tego nawet upadek pierwszych ludzi. W fizyczności, w przytuleniu matki jest coś z obrazu Boga. Podobnie w miłosnym objęciu ojca - ono również komunikuje dziecku coś z obrazu Boga, ale w inny sposób! Dopiero ojciec i matka (mąż i żona) wspólnie objawiają w najpełniejszy (tu na ziemi), choć wciąż niedoskonały sposób Bożą naturę.

Nosimy w sobie Boży obraz - jako mężczyzna i kobieta. Poprzez nasze słowa, gesty, wyrzeczenia, miłosne objęcia ukazujmy go w prawdziwy (nie zaś zafałszowany) sposób.

6 komentarzy:

  1. Przepraszam za brak polskich znakow. Malzenstwo powinno byc u chrzescijan w powazaniu, jako staly zwiazek, ale Jezus jest rowniez Panem samotnych (niekoniecznie nieszczesliwych) i zycie w pojedynke nie oznacza odpadniecie od woli Bozej. Napisal o tym Apostol Pawel w Pierwszym Liscie do Koryntian zalecajac, aby samotni chrzescijanie nie czuli sie zagubieni w swoim polozeniu i nie szukali na sile malzonka, poniewaz "tacy beda mieli doczesne utrapienia, ja zas chcialbym wam tego oszczedzic" (1 Kor. 7, 28). Nierzadko samotni chrzescijanie uwazani sa za egoistow i egocentrykow, moim zdaniem dlatego, ze w polskiej tradycji nie ma pozytywnego modelu zycia w pojedynke. Tymczasem Apostol Pawel pisze, ze samotni chrzescijanie moga obrocic swoj stan na korzysc, poswiecajac sluzbie Panu caly swoj czas. "Chce, abyscie byli wolni od troski; kto nie ma zony, troszczy sie o sprawy Panskie, o to, jakby sie Panu przypodobac. A zonaty troszczy sie o sprawy tego swiata, o to, jakby sie przypodobac zonie. I zyje w rozterce. Takze kobieta niezamezna i panna troszczy sie o sprawy Panskie, aby byc swieta i cialem i duchem; mezatka zas troszczy sie o sprawy tego swiata, jakby sie przypodobac mezowi" (1 Kor., 7,32-34.
    Pozdrawiam,
    Armagh

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście masz rację: Jezus jest Panem również samotnych. Jednak Boża ocena pozostaje niezmienna: "Niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam". Jesteśmy obrazem Trójcy stworzonym do relacji z drugim człowiekiem. W relacji z kobietą mężczyzna w najpełniejszy sposób jest obrazem Bożym. I vice versa.

    Tak, żonaty ma pewne zmartwienia, których nie ma osoba niezamężna, zaś utrapieniem kawalera jest m.in. potrzeba intymnej bliskości drugiego człowieka i zachowanie seksualnej wstrzemięźliwości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego Apostol Pawel napisal: "Chcialbym, aby kazdy byl taki jak ja, ale kazdy ma inny dar od Boga". Rozumiem to w ten sposob, ze Bog zna ludzkie serca najlepiej i jednym daje wspolmalzonka a innych prowadzi samotnie przez zycie.
    Armagh

    OdpowiedzUsuń
  4. Owszem "niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam" ale Biblia mówi też o ludziach, którzy pozostali bezżenni dla królestwa niebieskiego (Mt 19,12) i nie ma co pomijać tego tematu. Są ludzie, którzy potrafią oddać Bogu wszystko, łącznie ze swoją seksualnością. Do takich ludzi należał Paweł Apostoł, Apostoł Jan i oczywiście sam Jezus, który był przecież w pełni człowiekiem. Sam jestem żonaty ale nie czuję się ani gorszy ani lepszy od ludzi, którzy nie mają żon a swoje życie w całości oddali Bogu.

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. Skąd założenie, że "oddanie Bogu seksualności" polega na celibacie? W Biblii jest dokładnie odwrotnie. Bóg stworzył nas kobietami i mężczyznami abyśmy (co do zasady, nie mówię o wyjątkach) naszą seksualność realizowali w sposób Jemu miły (w małżeństwie).

    Dlatego o swoim świadectwie mogę powiedzieć, że oddałem Bogu moją seksualność - realizując ją w zgodzie z Bożym postanowieniem, a więc w małżeństwie.

    2. Są opinie, że np. Ap. Paweł był wdowcem, zaś Jezus mimo iż na ziemi nie miał kobiety, to jednak jest żonaty. Jego Oblubienicą jest Kościół. Małżeństwo mężczyzny z kobietą jest obrazem więzi Chrystusa z Kościołem.

    Biblia oczywiście dopuszcza stan bezżenności jako wybór (nie zaś np. nakaz dla duchownych) i powołanie mimo iż co do zasady: "niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam".

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Pawle.
    Powtarzana przez pana maksyma "niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam" osadzona jest w odpowiednim kontekście, i dotyczy sytuacji, gdy Adam był zupełnie sam na świecie, a następnie Bóg jako towarzyszy życiowych dał mu najpierw zwierzęta, a nie żonę Ewę. Niestety sprawdza się po raz kolejny powiedzenie, iż tekst bez kontekstu jest pretekstem.
    Poza tym, Bóg stworzył ludzi na swój obraz zanim oni jeszcze stali się małżeństwem, więc nie małżeństwo świadczy o Bożym obrazie, ale człowiek sam w sobie. Dodatkowo, zgodnie z pańskim rozumowaniem, przeklinając człowieka samotnego, tzn. pozostającego w stanie bezżennym, nie powinno się to poczytywać za grzech, gdyż ów grzech powinien być zaliczony tylko w przypadku przeklinania małżonków. Jednak Jakub w swym liście, tj. Liście Jakuba 3:9 zdaje się nie czynić takiego rozróżnienia na małżonków i osób stanu wolnego.
    Ludzie stanu wolnego będący prawdziwie nawróconymi osobami, nie są samotni, gdyż posiadają społeczność z Bogiem Ojcem i Synem Chrystusem, a która to społeczność przewyższa wszystkie uroki ziemskiego małżeństwa.

    OdpowiedzUsuń