piątek, 20 sierpnia 2010

Bóg lubi nudne świadectwa

Wielu rodziców i kościelnych liderów uczy chrześcijańskie dzieci wiary polegającej na dramatycznym nawróceniu z pogańskiego, bezbożnego życia. Nazywam to "zbawieniem przez doświadczenie", nie zaś przez wiarę w Jezusa (jak mówią np. Jn 3:36, 5:24, Ef 2:8-10) . Z wielką dociekliwością szukają dnia przejścia dziecka z królestwa ciemności do królestwa światłości: "Opowiedz nam kiedy i jak się nawróciłeś" (nie zaś: "W co wierzysz oraz kim wg Ciebie i dla Ciebie jest Jezus?").

Świadectwa nawrócenia Apostoła Pawła lub Nicky’ego Cruza uczynili normami dla własnych dzieci. W wielu ewangelicznych kościołach oczekuje się, że miejscem nawrócenia dzieci będą obozy, na których odmawia się „modlitwę grzesznika” lub ewangelizacje, na których wychodząc do przodu „podejmują decyzję dla Jezusa”.

Pewnie niektórzy z was znają te wzorcowe świadectwa osób wychowanych w chrześcijańskich domach: "Owszem, słyszałem o Jezusie od wczesnych lat mojego dzieciństwa. Uczyłem się o Nim od rodziców i na Szkółce Niedzielnej. Nawet modliłem się do Niego, zwracałem Ojcze nasz, śpiewałem pieśń: Jezus jest mym Panem. To wszystko jednak było wyuczone i niewiele warte bo byłem dzieckiem ciemności. Dopiero gdy usłyszałem kazanie misjonarza podczas naszej trzydniowej ewangelizacji namiotowej - poczułem, że jestem grzesznikiem, potrzebuję prawdziwego nawrócenia i muszę przyjąć Jezusa do mojego serca".

Znacie ten model, prawda? W kościele katolickim mamy "taśmowy" chrzest niemowląt, zaś w środowiskach ewangelicznych "taśmowe" świadectwa spektakularnych nawróceń dzieci z domów chrześcijańskich (na obozie lub podczas ewangelizacji). Wszelkie inne byłyby przyjęte z podejrzliwością i pytaniem: czy aby na pewno ten młody człowiek rozumie ewangelię i jest prawdziwie nawrócony?

Tymczasem Bóg powiedział chrześcijańskim rodzicom, aby wychowywali swoje dzieci w taki sposób aby miały one bardzo nudne świadectwa. Mówi o tym Efezjan 6:4. Dzieci wychowywane „od maleńkości” w poznaniu Pana nie powinny być uczone, o potrzebie doświadczania jakiegoś super-przełomu w swoim życiu po 16 urodzinach. Powinny być wychowywane w taki sposób, aby nie pamiętały w swoim życiu dnia, w którym nie kochały Pana Jezusa.

Oczywiście Bóg może zbawić kogokolwiek jak chce i kiedy chce. Nie o tym jednak mówimy. Mówimy o sposobie prowadzenia do Boga dzieci przez chrześcijańskich rodziców. Nigdzie w Piśmie Św. nie znajdziemy świadectwa: "Wychowany byłem w pobożnej rodzinie izraelskiej. Otrzymałem duchowy znak usprawiedliwienia z wiary jakim jest obrzezanie. Rodzice zabierali mnie na nabożeństwa, wspólnie obchodziliśmy Paschę, modliliśmy się i słuchaliśmy kiedy tata z mamą opowiadali nam o cudownym wyjściu z Egiptu. To wszystko jednak było przyswajaniem suchych informacji. Myślę, że moje modlitwy nie docierały do Boga. Dopiero gdy pojechałem na obóz do Asyrii i usłyszałem jak zaproszony Lewita powiedział o potrzebie obrzezania serca. Wtedy pomodliłem się i przyjąłem Jahwe do swojego serca".

Powyższe fikcyjne świadectwo nigdy nie miało być modelem w jaki wierzący rodzice mieli lub mają prowadzić dzieci do Boga. Nawrócenie Ap. Pawła nie jest standardem ani modelem nawróceń dla naszych dzieci. Nie jest to coś czego powinniśmy oczekiwać jako wzorca w życiu naszych pociech (choć Bóg i w taki sposób działa w naszych dzieciach). Wzorzec dla naszych dzieci mamy raczej w Tymoteuszu, który prowadzony przez babcię i mamę – od niemowlęcych lat wzrastał w poznaniu Pisma (2 Tm 3:14-15). Prawdopodobnie na pytanie: "Kiedy poznałeś Boga?" odpowiedziałby: "Nie pamiętam. Odkąd mama i babcia opowiadały mi o Nim - był dla mnie kimś ważnym, kimś kto jest obecny w moim życiu przez cały czas".

Świadectwo Tymoteusza byłoby o wiele nudniejsze niż świadectwo Ap. Pawła. Byłoby jednak zachęcającym przykładem tego w jaki sposób pobożni rodzice powinni prowadzić swoje dzieci ku posłuszeństwu Chrystusowi. Od najwcześniejszych chwil życia powinni zapewniać swoje dzieci, że nasz Pan i Zbawiciel jest waszym Panem i Zbawicielem. 

(5) Tyś bowiem nadzieją moją, Panie, Boże, Tyś ufnością moją od młodości mojej. (6) Tyś był podporą moją od urodzenia, Tyś pomocą moją od łona matki mojej: O tobie zawsze mówi moja pieśń pochwalna. - Psalm 71:5-6

5 komentarzy:

  1. Przypomina mi sie jak w pewnej grupie osob dosc przejmujacych sie dramatycznymi swiadectwami nawrocenia postanowilem popuscic wodze fantazji, wplatujac w moje nawrocenie mafie, narkotyki i rozboje i co tam jeszcze znalem z filmow akcji. Nikt mnie w tym gronie nie znal, wiec wszyscy polkneli moja zmyslona historie. W rzeczywistosci jest ono dosc nudne i malo dramatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powyzsze pisal: Imperator

    OdpowiedzUsuń
  3. W koncu mnie ktos nie potepil za takie zmyslanie. -Imperator

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie potępiam Cię przyjacielu. Idź w pokoju :)

    OdpowiedzUsuń