czwartek, 5 sierpnia 2010

Teoria ewolucji przeciw godności kobiety

Poniżej mój najnowszy artykuł pt. "Teoria ewolucji przeciw godności kobiety"

Konsekwentny filozof

Markiz De Sade jest bardzo dobrym przykładem konsekwentnego filozofa. Pokazał do czego w logiczny sposób prowadzi ewolucjonizm ponieważ rozumiał w jakim kierunku sprawy będą musiały się potoczyć, jeśli zaklasyfikuje się człowieka jako zwykłą materię napędzaną procesami chemicznymi lub produkt bezosobowej natury. Nawet pomimo faktu, że urodził się 70 lat przed Karolem Darwinem i nigdy nie podali sobie ręki to jego spojrzenie na człowieka (w szczególności na kobiety) było najzupełniej zgodne z darwinowską teorią.

Markiz stwierdził, że jeśli życie jest tylko mechanizmem, wytworem ślepej natury i przypadku, to oznacza, że to co jest - jest właściwe, a moralność nie ma racji bytu. Moralność według niego to tylko słowo-wytrych służące do tego by jeden człowiek manipulował drugim (innymi). Dodał jednak: „Uwolnijmy się od tej manipulacji i bądźmy konsekwentni”. Kolejny logiczny krok jego założeń był następujący: jeśli natura przesądziła, że mężczyzna jest (zwykle) silniejszy niż kobieta to istota rodzaju męskiego ma prawo robić z istotą rodzaju żeńskiego co mu się podoba. Czyn, za który De Sade trafił do więzienia – wzięcie prostytutki i bicie jej dla swej przyjemności – był zwykłym i logicznym wprowadzeniem w życie jego założeń. Sadyzm więc to pewna koncepcja filozoficzna mówiąca, że to co jest, jest słuszne. Jeśli natura (w procesie doboru naturalnego) przesądziła jakąś sprawę - jak np. siły to w zupełności słuszne jest korzystanie z niej w dowolnej sytuacji.

Kobieta - wyewoluowana mutacja?

Obecnie wiele ruchów i organizacji podejmuje działania na rzecz praw, godności i równości kobiet. Różnego rodzaju organizatorzy (są wśród nich mężczyźni) oraz aktywiści wychodzą ze słusznego założenia, że kobieta jest czymś więcej niż twierdził Markiz De Sade i nie można jej zaklasyfikować jako przypadkowo wyewoluowaną formę białkową napędzaną procesami chemicznymi, mającą wspólnego przodka z szympansami, szczurami, karaluchami i bananami (naprawdę - tak twierdzą konsekwentni zwolennicy teorii ewolucji!). Jednak kobieta nie tylko jest „czymś więcej”. Przede wszystkim jest kimś więcej – na co ewolucyjny łańcuch nie może pozwolić sprowadzając kobiety (i mężczyzn) do roli nieustannie ewoluującego zwierzęcia.

Całość

5 komentarzy:

  1. myślący kabanos6 sierpnia 2010 23:49

    Niektórzy nawet myślą, że również pastorowie są przypadkowo wyewoluowaną formą białkową, którzy mają wspólnego przodka z bananem, amebą i turkuciem podjadkiem. Są oni ciągle ewoluującymi zwierzętami, ale są jednocześnie kimś więcej - są (zazwyczaj) myślącymi istotami, na co łańcuch ewolucji może sobie pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślący kabanos9 sierpnia 2010 11:34

    Eeech...
    Nie zauważasz podziału, jaki sam tworzysz między kobietami i mężczyznami - negatywnego podziału mimo próby pokazania sprawy niby pozytywnie dla kobiet. Ale to normalne, będąc przesyconym świętymi tekstami. Dobre nawiązanie do roli kobiet w religiach abrahamowych jest tu:
    Zakładnicy Boga. Nieco rozjaśnia dlaczego takie myślenie.

    Zrozum kolego, że taki podział (kobiety, mężczyżni) jest równie uprawniony dla przeciętnego czytelnika jak podział na np. hydraulików i resztę ludzi. W kontekście tego co piszesz - czyli bycia "przypadkową mutacją". Nie ma sensu, tekst w buty mozna sobie włożyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. To oczywiste, że taki podział jest w jakiś sposób sztuczny. Jeszcze bardziej sztuczne jednak jest odwoływanie się do hydraulików - hydraulicy nie są grupą, do której przynależność determinuje kod genetyczny (choć niektórzy mogą mieć do tego jakieś predyspozycje), są grupą, do której przynależność jest determinowana przede wszystkim przez wolę hydraulików.
    Kod genetyczny, w połączeniu ze środowiskiem determinuje umięśnienie. Kiedy zauważymy, że moralność jest tworem sztucznym i bezsensownym, konsekwentnie będziemy musieli uznać, że osoby o większej muskulaturze mają prawo dominować nad osobami o mniejszej muskulaturze.
    Z drugiej strony, bardzo istotne w uzyskaniu dominacji mogą być np zdolności intelektualne - również może zdarzyć się sytuacja, że będziemy musieli uznać, że osoby bardziej inteligentne mają prawo dominacji nad osobami mniej inteligentnymi.
    Aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że jeżeli tylko będziemy mieli nieco ambitniejsze cele niż de Sade (np budowa imperium), nie będziemy znęcać się nad osobami zdominowanymi, a jedynie zmuszać je do mniej lub bardziej niewolniczej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Same feministki odwołują się do takich podziałów walcząc o dominację (nie zaś o prawa i równość) JEDNEJ płci. W rzeczywistości chodzi o ustanawianie kulturowych wzorców (w rodzinie, społeczeństwie, kościele).

    Poza tym w Bożym świecie istnieją rozróżnienia, których dokonał sam Stwórca (w opisie stworzenia w Ks. Rodzaju 1 jest mowa o wielu "oddzieleniach"). Ich zacieranie (lub ignorowanie)jest przejawem niewiary i buntu wobec porządku stworzenia. Problemem monistów, feministek i uniwersalistów jest postrzeganie wszelkich różnic, odmienności w kategoriach niższości, zła.

    Warto jednak odrzucić naiwne oraz ideologiczne mrzonki o "bezpłciowej ludzkości" :-)

    OdpowiedzUsuń