piątek, 7 stycznia 2011

Ból jako... dar?

Zazwyczaj chrześcijanie (szczególnie w charyzmatycznych kręgach) odbierają ból i cierpienie jako karę lub dzieło szatana. Bóg przecież rzekomo chce abyśmy przeszli przez życie bezboleśnie, jako piękni, młodzi, zdrowi i bogaci.

Tymczasem Biblia naucza, że ból bywa niekiedy... Bożym darem. Wyobraźcie sobie człowieka, któremu wstrzyknięto środek znieczulający do nogi i powiedziano: "musisz przejść przez rozżażone węgle" i... ten człowiek zaczyna iść. Oczywiście ranią mu się stopy, on jednak nic nie czuje. Gdyby odczuwał ból wiedziałby, że włożenie nogi do paleniska – zniszczy ją.

Ból jest Bożym darem, który chroni nas od przykrych konsekwencji i musimy umieć za niego dziękować. Jeśli nie doświadczamy bólu to znaczy, że coś jest nie tak. Uczmy się patrzeć na ból nie jako na dzieło diabła, ale Boga. Bóg w ten sposób coś nam komunikuje np. Nie idź dalej tą drogą. Podszedłeś za blisko płomienia – zawróć. Bądź też: pragnę abyś był jeszcze bardziej podobny do Chrystusa dlatego chcę przeprowadzić cię przez twój krzyż.

2 komentarze:

  1. Powiedz to Hiobowi.

    A potem przeczytaj jeszcze raz Księgę Hioba.

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Podpisuj posty nickiem.

    2. Hiobowi nie trzeba tego mówić. Hiob to obraz Chrystusa przechodzącego niewinnie przez cierpienie za swój lud.

    3. Cierpienie upodabnia nas do Jezusa i prowadzi do dojrzałej wiary ("pomimo" a nie jedynie "za").

    4. Oczywiście to wszystko nie mieści się w teologii sukcesu postrzegającej Boga jako "dobrego wujka", który chce abyśmy żyli bezproblemowym, bezstresowym życiem.

    5. Nie każdy ból jest darem. Niekiedy jest np. karą (nie tak było jednak w historii Hioba).

    OdpowiedzUsuń