środa, 12 stycznia 2011

Kościół jest również dla upośledzonych

(1) I znowu, po kilku dniach, przyszedł do Kafarnaum i usłyszano, że jest w domu. (2) I zeszło się wielu, tak iż się i przed drzwiami już pomieścić nie mogli, a On głosił im słowo. (3) I przyszli do niego, niosąc paralityka, a dźwigało go czterech. (4) A gdy z powodu tłumu nie mogli do niego się zbliżyć, zdjęli dach nad miejscem, gdzie był, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. (5) A Jezus, ujrzawszy wiarę ich, rzekł paralitykowi: Synu, odpuszczone są grzechy twoje. - Ew. Marka 2:1-5

Powyższy fragment uczy nas, że odpuszczenie grzechów dla chorego przyszło z powodu... wiary jego przyjaciół! Dla wielu z nas zapewne brzmi to dziwnie, jakoś tak mało zgodnie z podręcznikami do teologii systematycznej. Jak można przebaczyć komuś grzechy z powodu wiary innej osoby (osób)?!

Nie wiemy na ile świadomy był ów paralityk, czy umiał mówić (wydaje się, że nie). Pismo jednak podaje nam szereg innych przykładów, w których wiara jednej osoby ratowała tych, za których była odpowiedzialna (Rdz 6,9; 7:1; Wj 12,3.23; Joz 2,18; 6:17; Dz. Ap. 16,30-31). W Piśmie Św. otrzymanie błogosławieństwa wskutek wiary głowy rodziny lub w tym przypadku opiekunów chorego – jest czymś powszednim, w przeciwieństwie do często naszej zindywidualizowanej teologii.

Powyższy fragment wyraża również prawdę, że osoby niepełnosprawne lub chore umysłowo chore mają prawo być częścią (członkami) kościoła ciesząc się przywilejami Ludu Bożego (chrzest, opieka duszpasterska, udział w Wieczerzy Pańskiej itp.) ze względu na wiarę swoich rodziców lub opiekunów. Przyjaciele przynieśli sparaliżowanego - tak jak my przynosimy do Jezusa tych, którzy nie są jeszcze zdolni sami do Niego przyjść (małe dzieci, upośledzonych). W ten sposób dajemy im to co najwartościowsze – przebywanie w obecności Zbawiciela i Jego Ludu.

To ważny wniosek: nasza wiara ma wpływ na innych! W zależności od tego jaka jest nasza wiara – ludzie wokół nas: rodzina, kościół, przyjaciele, współpracownicy są zachęceni lub nie. Nie jest to więc wyłącznie nasza prywatna sprawa. Gdyby przyjaciele chorego traktowali swoją wiarą jako wyłącznie swoją prywatną sprawę, ów sparaliżowany nigdy nie otrzymałby tak wielkich błogosławieństw jakie stały się jego udziałem dzięki temu, że ich wiara była:
- żywa, widoczna w uczynkach
- czymś wyrażanym publicznie (nie na pokaz)

2 komentarze:

  1. Bajka ładna, szkoda, że takie uzdrowienia naprawdę się nie zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd wiesz, że nie?

    Bo TY nie widziałeś?

    OdpowiedzUsuń