piątek, 5 sierpnia 2011

Nie chodź po tarasie w godzinach pracy

(1) Następnego roku, w czasie kiedy królowie zwykli wyruszać na wojnę, wysłał Dawid Joaba wraz ze swoimi wojownikami i z całym Izraelem, i ci splądrowali ziemię Ammonitów i oblegli Rabbę. Dawid wszakże pozostał w Jeruzalemie. (2) I przytrafiło się, że pod wieczór Dawid wstał ze swojego łoża i przechadzał się po tarasie swojego królewskiego domu, i ujrzał z tego tarasu kąpiącą się kobietę. A była to kobieta wielkiej urody. (3) Dawid posłał, aby się czegoś dowiedzieć o tej kobiecie. Powiedziano mu: Jest to Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetejczyka. (4) Dawid posłał gońców i kazał ją sprowadzić. A gdy ona przyszła do niego, obcował z nią. A właśnie była ona po swoim oczyszczeniu. Potem powróciła do swojego domu. (5) Kobieta ta poczęła. Posłała więc wiadomość do Dawida tej treści: Poczęłam. - 2 Samuela 11:1-5

Fragment upadku wielkiego króla w Izraelu - Dawida w 2 Księdze Samuela 11 jest bardzo pouczający jeśli chodzi o naturę grzechu. Musimy się strzec błędów, które popełnił Dawid bowiem zwykle wiemy i często w kościele słyszymy, że grzech jest zły, że mamy go unikać itd. Kiedy jednak przychodzi pokusa czasami dajemy się w nią uwikłać i... upadamy. Dlatego ważne jest abyśmy rozpoznali pewne mechanizmy jak działa pokusa, w jaki sposób używa jej szatan abyśmy w praktyce naszego życia umieli ją rozpoznać i właściwie zareagować.

Już pierwszy werset tej historii informuje nas o niepokojącej rzeczy. Akcja rozgrywa się w czasie gdy "królowie zwykli wyruszać na wojnę". Co zaś robi Dawid? Wysyła dowódcę swoich wojsk Joaba na wojnę z Ammonitami sam zaś zostaje w Jeruzalemie. Król znajdował się w miejscu, w którym nie powinien się znajdować w tym czasie.

Zaniedbanie obowiązków króla, rozprężenie doprowadza do serii kolejnych tragicznych wydarzeń. Dawid wpadł w kłopoty już wtedy kiedy postanowił zostać w domu zamiast pójść do pracy! Podobnie Ewa wpadła w kłopoty nie wtedy kiedy posłuchała namowy Węża, ale kiedy zaczęła z nim dyskutować dopuszczając do siebie jego podpowiedzi jako alternatywną opcję wobec Bożego przykazania.

Kiedy nie wypełniamy naszych obowiązków poddajemy się pokusie. Kiedy opuszczamy stanowisko, które wyznaczył nam Bóg – pozbawiamy się Jego ochrony. Musimy więc strzec naszych myśli, umysłów i pilnie wykonywać nasze powołania. Nie rozglądać się, nie szukać wymówki by od niego uciec bo szatan na pewno podsunie nam własny plan zagospodarowania czasu; plan pełen grzechów i pokus. Zatem pilność jest konieczna (Mt 26:41). Musimy być skoncentrowani i dojrzali w myśleniu.

Mówiąc obrazowo: wiedz, że jeśli udasz się na taras późnym wieczorem czeka cię tam konfrontacja z widokiem kąpiącej się Batszeby. Rozpoznaj to i nie wychodź na taras kiedy powinieneś być w pracy, z rodziną, z przyjaciółmi, z kościołem...

7 komentarzy:

  1. "Kiedy opuszczamy stanowisko, które wyznaczył nam Bóg – pozbawiamy się Jego ochrony."
    - No a gdzie wolna wola? Skąd wiadomo jakie wyznaczył stanowisko? A już wiem ... "nieomylni kapłani" wyczytują to ze starej księgi. I druga sprawa, tych co postanowili "opuścić stanowisko", bóg już nie chroni? Gdzie wtedy jest jego miłośierdzie? Śpi?

    "Musimy więc strzec naszych myśli, umysłów i pilnie wykonywać nasze powołania. Nie rozglądać się, nie szukać wymówki by od niego uciec bo szatan na pewno podsunie nam własny plan zagospodarowania czasu; plan pełen grzechów i pokus. Zatem pilność jest konieczna (Mt 26:41). Musimy być skoncentrowani i dojrzali w myśleniu."
    -Orwell w czystym wydaniu ... grunt to nie popełnić "myślozbrodni". Panie Pawle, czy myśli pan już o pracy w "Ministerstwie Miłości"?

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  2. "Kiedy opuszczamy stanowisko, które wyznaczył nam Bóg – pozbawiamy się Jego ochrony."
    - No a gdzie wolna wola? Skąd wiadomo jakie wyznaczył stanowisko? A już wiem ... "nieomylni kapłani" wyczytują to ze starej księgi.


    to jest to, czego Pan nigdy nie zrozumie, nigdy w sensie aż do momentu, kiedy sam nie doświadczy życia z Bogiem. Wtedy szukając Jego woli będzie Pan wiedział jakie "stanowisko" On Panu przygotował. A tak to "wolna wola" i po omacku przez życie, raz na wozie raz pod wozem.


    I druga sprawa, tych co postanowili "opuścić stanowisko", bóg już nie chroni? Gdzie wtedy jest jego miłośierdzie? Śpi?

    chroni chroni, spokojna głowa, choć jak człowiek wpakuje się w tarapaty sam, świadomie wkładając rękę do ognia, to z pewnością konsekwencje tego odczuje. Tak było z Dawidem i Badszebą. Dawid stracił przyjaciela.

    Porównanie do Orwella nie trafne. Nie ma czegoś takiego jak myślozbrodnia w Bożym świecie. Grzech rodzi śmierć sam z siebie bo jest zły, a Bóg nas od jego skutku ratuje. U Orwella było odwrotnie - system karał za swobodę myśli.

    Jeśli nie odczuł Pan jeszcze gorzkiego smaku grzechu (któregokolwiek - np zdrady żony, nienawiści do innych ludzi, kłamstwa ze strony przyjaciela lub okłamania przyjaciela...itp) to mniemam, że jeszcze mało Pan doświadczył. Ale myślę, że tak nie jest, tylko smak ten zajada Pan czymś innym, ale to się nie da, kiedyś się pojawi zgaga - a Bóg w przeciwieństwie do O'Brien'a jest na prawdę po Pana stronie, tylko Pan nie chce być po Jego.
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  3. "Porównanie do Orwella nie trafne. Nie ma czegoś takiego jak myślozbrodnia w Bożym świecie. Grzech rodzi śmierć sam z siebie bo jest zły, a Bóg nas od jego skutku ratuje. U Orwella było odwrotnie - system karał za swobodę myśli."

    -Panie "p", jak w chrześcijaństwie była traktowana swoboda myśli nie trzeba chyba wspominać ... indeks ksiąg zakazanych, ekskomuniki, inkwizycja. Protestanci nie byli lepsi: zjadliwa antyżydowskość Lutra, orwellowskie rządy Kalwina w Genewie, itd. Oni wszyscy chcieli bożego świata.
    Sam komunizm stał się, zwłaszcza w stalinowskim wydaniu, taką quasi religią ... Chruszczow potępił przecież "kult jednostki". I ideologia chrześcijańska, i komunizm twierdzą, iż chcą lepszego i bardziej sprawiedliwego świata ... całe szczęście, że nie płoną już stosy i nie nie wywozi się ludzi do gułagu.
    Swoboda myśli i wolność osobista, którą obecnie cieszy się świat zachodu, na pewno nie jest zasługą Lutra, Kalwina czy inkwizytorów, tylko wielu ludzi (także chrześcijan i innych wierzących czy nie), którzy sprzeciwiali się zniewoleniu.

    J. kania

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Jakubie - niech się Pan nie gniewa, ale podpisuje się pod tym co Pan powiedział obiema rękami i nogami. Tylko Pan tego nie chce i nie zaakceptuje, a może się mylę...

    To co Pan teraz wymienił to właśnie świat opisany przez Orwella i innych geniuszy.

    Tylko, że to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Owszem ma, o tyle, że ta pluskwa przykleiła się do przekonań ludzi żyjących z Bogiem, wybiła ich i ustanowiła swoje rządy. W każdym wieku ludzie wierzący/żyjący z Bogiem byli prześladowani w ten czy inny sposób, a przy okazji cała reszta ludzi, nie koniecznie chciała mieć coś wspólnego z chrześcijaństwem. Dziś jest podobnie - ludzie żyjący z Bogiem mają pod górkę - tylko niech Pan nie myli ich z kościołowymi prominentami i ludźmi żyjącymi za pan brat z tradycją. To są po prostu pozostałości po nominalnym (na siłę) wcielaniu do kościoła.

    Na prawdę nie dziwię się Panu, kiedy czytam to co czytam, ja też tak myślałem, mówiłem dokładnie to samo i pukałem się w głowę jak widziałem procesje pod moim oknem i ludzi z figurami i sztandarami. Dlatego nie obce mi są Pana przemyślenia. Tak samo byłem (i nadal jestem) zafascynowany fizyką, choć również sztuką w szerokim zakresie - a więc wolnością w 100%. Teraz jest tak samo, ale widzę też inną stronę medalu.

    Prawdziwe chrześcijaństwo to wcielona w życie nauka Jezusa - a ona jest czysta i wolna od nienawiści i narzucania innym swojej racji (jak to jest w świecie Orwella - a więc w naszym świecie). Dlatego napisałem, że porównanie Bożego systemu z Orwellem jest chybione. Za to świat i jego system - jak najbardziej...ale mówimy tu o dwóch różnych systemach - Pan widzi jak na razie tylko jeden:(

    Wie Pan dlaczego o tym piszę? Bo mam nadzieję, że Pan spotka kiedyś prawdziwego chrześcijanina, który Panu pokaże o co w tym chodzi. Na blogu Pan tego nie doświadczy - to tylko dyskusje. I na prawdę mam nadzieję, że otworzą się Panu oczy, które są zamknięte - te niematerialne. Na razie widzi Pan bardzo trzeźwo i wyciąga właściwe wnioski - niestety tak wygląda świat religii (każdej)nominalny/tradycyjny - prawie niemożliwe jest dostrzec prawdziwe oblicze życia z Bogiem.
    Pewnie powie Pan, że zna i protestantów i katolików i widzi wszystko.. W USA - tam co drugi protestant, w Norwegii prawie każdy...co z tego. Ja nie mówię o denominacjach - życzę poznania kogoś, kto żyje z Bogiem, a nie tylko grzeje ławę w kościele (obojętnie jakim).

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie J. Kania,

    "Wolna wola"? O czym Pan mówi? Przecież NA PANA ZAŁOŻENIACH nie możemy mówić o żadnej WOLI, a jedynie o wyładowaniach atomów wewnątrz czaszki, o kupie ślepo wyewoluowanego, poruszającego się na dwóch kończynach białka napędzanego procesami chemicznymi.

    Dlaczego Pan przykłada do owych wyładowań, procesów jakąś miarę wedle której ocenia Pan, które procesy chemiczne i wyładowania w czaszce są "lepsze", "gorsze", "dobre", "złe", "słuszne", "błędne" itp. To zupełny absurd!

    Na PANA założeniach świat jest chaosem w ruchu napędzanym przypadkowymi procesami. Tymczasem cały czas wobec chrześcijaństwa okazuje Pan etyczny sprzeciw. Operuje Pan kategoriami etycznymi, pojęciem prawdy/fałszu itp. Pytam: dlaczego? Wedle jakich standardów?

    Odpowiedź jest w zasadzie prosta: zapożycza Pan z mojego autorytetu (Biblii) takie pojęcia jak: dobro, zło, wola, prawość, sprawiedliwość - by móc atakować Boga, który sam Panu dostarcza nie tylko tych kategorii, ale każdego oddechu, bicia serca, słońca, deszczu dzięki którym może Pan wyrażać otwarty sprzeciw wobec Niego.

    Ładna mi "otwartość" i "naukowość", panie Jakubie... Nie dostrzega Pan tej intelektualnej schizofrenii?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ nic nie trzeba z Biblii zapożyczać - poczucie prawdy i fałszu, dobra i zła, jest "hardwired" w naszym mózgu. Robiono na ten temat badania na całym świecie.

    Może pan być równie dobrze buddystą krytykującym hinduizm o takie czy inne fałszywe sprawy, czy złe postępki, bez znajomości istnienia Biblii!

    Poza tym czy wie Pan jak powstał Pana autorytet czyli Biblia? Czy wie pan ile tam jest sprzecznośći, błędów, pomyłek i celowych przeinaczeń? Jeśli nie to polecam "Przeinaczanie Jezusa" Barta Ehrmana, speca w tej dziedzinie. Radzę nie opierać się na tak wątłym autorytecie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Pawle,

    Pisząc o "wyładowaniach atomów wewnątrz czaszki" daje pan, po raz kolejny zresztą, dowód swojego całkowitego niezrozumienia procesów zachodzących w świecie przyrodzy, którego chcąc nie chcąc jesteśmy intergralną częścią. Mógłby pan wytłumaczyć, co oznacza termin "wyładowania atomów"? To procesy zachodzące w naszych mózgach odpowiadają za naszą świadomość, mowę, myśli, uczucia. Obecnie jesteśmy w stanie śledzić nawet, która część mózgu odpowiada za poszczególne procesy.

    " Na PANA założeniach świat jest chaosem w ruchu napędzanym przypadkowymi procesami. "
    - Proszę nie wkładać w moje usta czegoś, czego nigdy nie powiedziałem. Po pierwsze, co to jest "chaos"? Proszę o definicję w stosunku do kosmologii. Jeśli chodzi o teorię ewolucji, to ona (a zwłaszcza jej główny mechanizm, dobór naturalny) nie jest przypadkowa, ponownie wypływa tu pana całkowita ignorancja faktów. Tłumaczyłem to w jednym z komentarzy ...

    Co do norm etycznych i ich "zakorzenieniu" w biblii... odpiszę słowami pana ideologicznego mistrza i twórca pańskiej odmiany chrześcijaństwa:

    "Jest rzeczą konieczną, aby pozbyć się tych przeklętych nikczemników, którzy nawołują ludzi, aby ci się nam przeciwstawiali, oczerniając nasze postępowanie – takich łajdaków musimy wyplenić."
    Prawdziwy język miłości bliźniego, wyrażający tolerancję i zrozumienie bliźniego. Kalwin tę miłość znalazł w bibli, hahaha!

    Panie Pawle, słyszał pan o normach i ich zmianach? Dzisiejszy zlaicyzowany świat nie pali czarownic na stosie (jak Kalwin), nie dlatego, iż kieruje się nakazami biblijnymi, tylko dlatego, że właśnie się nimi nie kieruje. Jak działa dosłownie oparte na świętech księgach widzimy obecnie w świecie islamu.

    Pojęcia "dobra" są wpisane w historię naszej ewolucji. Naukowcy badający zachowania szympansów obserwują podobne zachowania jak u ludzi. Mamy zatem agresję (głownie u samców), współczucie (kiedy jeden z samców nie brał udziału w zbiorowym ataku na jednego z członków stada, a następnie "doglądał" rannego i "zajmował się" nim, aż do jego śmierci, która nastąpiła kilka dni po ataku), matczynej troski i żalu (sfilmowano zdarzenie przedstawiające samicę z jej młodym - chorym. Matka dotykała czoła dziecka, jakby sprawdzając temperaturę. Po śmierci dziecka nosiła je ze sobą jescze przez wiele dni, aż do wyraźnego rozkładu zwłok szympasiątka. Na jej twarzy wyraźny był inny grymas, w porównaniu z innymi szympansami w tym stadzie. My nazywamy go smutkiem). Powszechnie znane są badania dotyczące inteligencji małp człekokształtnych.

    Panu nadal wydaje się, a chrześcijaństwo zdaje się przejęło to z platonizmu, że istnieją gdzieś idee "dobra" i "zła" (a dawcą wg. was jest ten wasz bóg), które gdzieś sobie tam są w idealnym boskim świecie i dopiero ten jahwe wkłada je w umysły ludzi.
    No niestety tak nie jest.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń