poniedziałek, 16 stycznia 2012

Bóg nie jest hurtownikiem, a pastor sprzedawcą

Przychodząc do Wieczerzy Pańskiej być może jesteśmy kuszeni by myśleć o Bogu jako o hurtowniku, zaś o pastorze jako o sprzedawcy Jego wyrobów. Może niekiedy myślimy, że otrzymujemy je niejako z drugiej ręki. Sprzedawca zaopatruje się w hurtowni, a następnie przynosi produkty klientom.

To jednak niewłaściwe spojrzenie na Wieczerzę Pańską. Bóg nie jest od nas zdystansowany. Wieczerza Pańska to realna społeczność z Nim. Otrzymujemy chleb i wino z Jego rąk. Bóg nie znajduje się na końcu łańcuszka, przez który przekazuje nam swoje dary.

Kiedy uczestniczymy w tym sakramencie z wiarą mamy udział w błogosławieństwach Chrystusa. Chrystus jest obecny pośród nas w komunii i nie jest ona czymś co robimy z dala od Jego obecności. Jednak przystępując do Wieczerzy niekiedy tą obecność czujemy, niekiedy nie. Pomyślmy o tym w ten sposób: kiedy czujesz Jego obecność – jest to świadectwem Jego miłości wobec ciebie. Kiedy jej nie odczuwasz lecz mimo tego trwasz przy Chrystusie jest to świadectwo twojej miłości wobec Niego. To wyraz pragnienia bycia bliżej Jezusa.

Świadectwo Pisma jest takie, że każda komunia spożywana w kościele bez względu na stan naszych uczuć jest społecznością Ciała Chrystusowego, jest społecznością z Chrystusem. To obiektywy fakt ponieważ w taki sposób mówi Boże Słowo. Bóg jednak niekiedy  przerywa nasz pokój w sercu nie dlatego, że On ten pokój zrywa i odrzuca nas, ale po to abyśmy docenili jak wielkim darem jest doświadczenie pokoju z Nim.
Lato zazwyczaj potrafimy docenić gdy przychodzi zima. Potrafimy docenić doświadczenie pokoju z Bogiem wtedy gdy tego pokoju nam niekiedy brak.

8 komentarzy:

  1. Ciekawe są te katolicko-ewagelickie spory, co do obecności dawno zmarłego Żyda w jakieś substancji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie pojęcia o tym nie masz. Nie o tym jednak jest ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Paweł Bartosik (Gdańsk)

    Mam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wygłodniały lampart rzucam się na księgi teologiczne różnych wyznań, lecz znajduję w nich tylko bełkot i bicie piany.

    OdpowiedzUsuń
  5. I to jest cały problem: "rzucasz się jak "lampart".

    Masz złe nastawienie.

    Przyjdź raczej jak piskalczek pod matczyne skrzydła chcąc w ich cieniu znaleźć pociechę i ukojenie.

    "Rzucając się jak wygłodniały lampart" na Biblię nigdy nie zaznasz tego pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak jest zawsze: zaczynasz drążyć, chcesz coś zrozumieć = brak ci pokory.

    Stań się pisklaczkiem, nie myśl za wiele = dobra owieczka.

    Uwierz pastorze, można mieć spokój i radość nie wiedząc nic o teologii, Biblii, czy nawet istnieniu Jezusa/Boga.
    Mnóstwo ludzi doświadcza tego codziennnie. (pewnie kłamią, hehe)

    OdpowiedzUsuń
  7. chojrak,

    Nie bądź taki chojraczek :)

    "Uwierz pastorze, można mieć spokój i radość nie wiedząc nic o teologii, Biblii, czy nawet istnieniu Jezusa/Boga."

    Wiem. Mój piesek tak miał. :)

    "Mnóstwo ludzi doświadcza tego codziennnie. (pewnie kłamią, hehe)"

    Do czasu.

    Oczywiście, że nie kłamią. Tak naprawdę myślą i czują. Nic ponadto. Tak samo jak poczucie szczęścia i spełnienia muzułmanów, chrześcijan, buddystów, hinduistów, mormonów NIC nie mówi na temat prawdziwości i słuszności zasad wedle których żyją.

    Sąd Boży zweryfikuje i wypróbuje fundamenty, na których budowaliśmy nasze szczęście.

    OdpowiedzUsuń