poniedziałek, 9 stycznia 2012

Czy człowiek jest jak puszka Coca Coli?

Niekiedy można usłyszeć opinię, że to nie Boże objawienie lecz ludzki mózg jest źródłem poznania świata. Niestety rzadko kiedy zwolennicy tego poglądu wskazują na to który mózg posiada właściwość poprawnego poznania. Jeden z moich rozmówców broniąc wiarygodności nauki, która bada ludzki mózg stwierdził, że "zaczęto zaglądać do mózgu, aby zobaczyć, co się w jego wnętrzu dzieje, kiedy jest zakochany, wściekły, zakłopotany, kłamiący, szczery, itd."

Nie kwestionuję wartości badań nad pracą mózgu jednak jeśli wszystko chcielibyśmy sprowadzić do procesów w nim zachodzących, odrzucając wiarę w metafizykę, niematerialną rzeczywistość, Boga objawionego w swoim Słowie (Biblii) wówczas powinniśmy sobie odpowiedzieć na proste pytania: na jakiej podstawie możemy wartościować procesy, które w poszczególnych mózgach znajdują naukowcy? Dlaczego proces wywołujący "kłamliwość" jest etycznie gorszy od procesu wywołującego "szczerość"? Kto ustala kryterium oceny? Skąd założenie, że powinniśmy je oceniać? Nigdy nie słyszałem by naukowcy badając reakcje zachodzące w wyniku potrząsania i otworzenia puszki coli określali je w kategoriach moralnych. Gdyby to jednak zrobili - powinniśmy głęboko się zastanowić nad ich kompetencjami :)

Oczywiście nawet materialistyczny ateista, który wierzy, że człowieka można opisać wyłącznie za pomocą pierwiastków i wzorów chemicznych wartościuje te rzeczy (inaczej się nie da w Bożym świecie). Jednak wciąż nie słyszymy o przyczynach oraz kryteriach wedle których to robi. Jest to zupełnie niekompatybilne z jego założeniami.

Na lekcji chemii po wykonanym eksperymencie nigdy nie usłyszałem od mojego nauczyciela: "ten wybuch był bardzo etyczny", "to połączenie substancji jest sprawiedliwe", "to spalanie jest niemoralne". I całe szczęście. Tymczasem materialistyczny ateista nieustannie używa takich określeń wobec procesów chemicznych dokonujących się w ciele człowieka (włączając w to pracę mózgu, ruchy kończyn itp.)! Wielokroć porzuca swoje założenie, że człowiek jest tylko materią oraz substancją i staje na "chrześcijańskiej podłodze" zakładając, że jednak nie jesteśmy jak potrząśnięta i otworzona puszka coli. Uważa bowiem, że jednak należy oceniać w kategoriach moralnych ruchy kończyn, sprzężenia w krtani, powodujące wydobywanie się dźwięków, wyładowania atomów w czaszce... Sam to robi każdego dnia.

9 komentarzy:

  1. Dokładnie są to procesy elektro-chemiczne.

    Nie zaniżaj poziomu, wielebny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że masz jakieś niebywałe przywiązanie do założeń początkowych od których wywodzi się każda późniejsza analiza.

    A to trochę nie tak. Żyliśmy sobie na świecie miliony lat, niewiele z tego świata rozumiejąc. Wykształciły się pewne zachowania umożliwiające przetrwanie, ułatwiające życie w grupie, ułatwiające zdobywanie jedzenia. Teraz jesteśmy od kilku (nastu) tysięcy lat na etapie poznawania tego, czym jesteśmy. Patrzymy sami na siebie i się dziwimy skąd się np. wzięła moralność.

    NIKT NIE WYWIÓDŁ TEJ MORALNOŚCI Z TEORII!
    Ona była i jest odczuwana jako realna dla każdego, więc temat istnieje dla ateisty i każdego wierzącego. Teorię, że to Bóg jakiś ci zasady dał przyjąłeś później niż posiadłeś moralność "naturalną".

    Ateista czy nie ateista, każdy kto orientuje się trochę w biochemii i neurologii dziwi się, jak to jest że nieświadome pierwiastki chemiczne i procesy chemiczno-elektryczne w mózgu dają w efekcie świadomość. Być może uda się to zjawisko zrozumieć (i np. zduplikować w maszynie) a może nie. Na pewno jednak rzucenie hasła "to zrobił Bóg" jak zwykle niczego nie wnosi, niczego nie ułatwia. To nie odpowiedź, to zapchajdziura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy stada małp człekokształtnych, żyjące w grupie, zdobywające jedzenie posiadają moralność? Nie wiem, pytam.

    Jeśli nie posiadają, a ludzie posiadają to czy moralność jest wytworem ewolucji biologicznej? Jeśli jest, to czy ewolucja 'u człowieków' (jak mawia król Julian - pozdrawiam) nie powinna pójść w kierunku braku moralności - bo w przypadku braku moralności życie jest prostsze i łatwiejsze?

    Masz jakieś badania naukowe na temat moralności naczelnych, czy to tylko Twoje założenia początkowe?

    Z tego co piszesz, moralność jest dla Ciebie transcendentna - nie potrafisz w naukowy sposób dokładnie jej wyjaśnić, ale WIERZYSZ, że na pewno nie pochodzi od Boga.

    Zauważ, że tam gdzie nie potrafisz czegoś wyjaśnić naukowo, tam ratujesz się WIARĄ.

    'Wierzę, że nie ma Boga; wierzę, że ewolucja nie pochodzi od Boga; wierzę, że moralność nie pochodzi od Boga itd'.

    No i trudno, wiara to nie rozum i jak ktoś w coś wierzy, na co nie ma rozumowego wytłumaczenia, to trudno go przekonać, do czegoś przeciwnego.

    OdpowiedzUsuń
  4. @jakub007

    Tak, ssaki - i to nie tylko naczelne - posiadają coś, co można nazwać moralnością. Zapytaj Googlovača - pewnie Ci coś podpowie.

    OdpowiedzUsuń
  5. do Zig:

    po przeczytaniu postu ciekawy byłem jak zareagują ateiści - a to dlatego, że na chwile wczuwszy się w ich w skórę nie potrafiłbym bronić ateizmu wobec tych argumentów.

    Powiem więcej, ateiści nie mają powodów aby w ogóle dyskutować o tym wpisie bowiem cała ich dyskusja wg ich światopoglądu oznacza tylko wywieranie przez jeden mózg na drugi mózg jakiś reakcji przy pomocy jakiś innych maszyn (internet, komputer).

    Zig uczciwie chociaż stwierdza, że faktycznie świadomość na bazie tylko 'atomów' jest zadziwiającą wynikową reakcji mózgowych. Jednak zamiast pomyśleć, że może jednak coś w tym jest innego, zakłada odgórnie, że nie należy szukać innego wytłumaczenia niż te 'atomy' i że Boga na pewno nie ma.

    Zig napisał: "Teorię, że to Bóg jakiś ci zasady dał przyjąłeś później niż posiadłeś moralność "naturalną"." - racja, odczuwałem wcześniej, a potem się dowiedziałem dlaczego odczuwałem (sumienie dał Bóg)

    powtórnie Zig: "Ona była i jest odczuwana jako realna dla każdego, więc temat istnieje dla ateisty i każdego wierzącego" - owszem, jest odczuwalna dla każdego bowiem nadprzyrodzone sumienie posiada każdy

    i jeszcze raz cytat Ziga: "Na pewno jednak rzucenie hasła "to zrobił Bóg" jak zwykle niczego nie wnosi, niczego nie ułatwia" - też nie lubię szybkich odpowiedzi jeśli nie zostały poprzedzone uczciwym i pracowitym szukaniem - ale jeśli znajduję odpowiedz choćby najprostszą, to co w niej jest złego? to, że jest prosta?

    i na koniec jeszcze jeden cytat: "Patrzymy sami na siebie i się dziwimy skąd się np. wzięła moralność. " - tylko, że to zdziwienie, potem to myślenie i ta moralność, wg ciebie oparta tylko na 'atomach' to wszystko tylko jakieś procesy biochemiczne - cóż więc te procesy są więcej warte od procesów w gotującej się zupie?
    dlaczego w ogóle dyskutujesz? jeśli jesteś tylko 'atomami' to przyznaj, że dyskutujesz bowiem wewnętrzna struktura twojego mózgu oraz doświadczenia wymuszają to na tobie

    Tom

    OdpowiedzUsuń
  6. ateista zmiażdzony arumentami wielebnego i trafiony10 stycznia 2012 00:58

    piorunem Jahwego
    cytuje za Dawkinsem:


    Nie musimy być religijni, by być dobrzy. Moralność ma darwinowskie wyjaśnienie: altruistyczne geny, wyselekcjonowane w procesie ewolucji są przyczyną naturalnej dla ludzi empatii. Pyta: czy popełniłbyś morderstwo, gwałt, lub dokonał kradzieży – jeślibyś wiedział, że Boga nie ma? i odpowiada, że tylko niewielka liczba ludzi odpowiedziałaby "tak", co podważa twierdzenie, jakoby Bóg był potrzebny, by uczynić nasze zachowanie moralnym. By dowieść tego, dokonuje przeglądu historii moralności, dowodząc że istnieje swego rodzaju moralny zeitgeist stopniowo ewoluujący w społeczeństwie. W miarę jego rozwoju ten moralny konsensus miał wpływ na to, jak religijni przywódcy interpretowali święte pisma. Tak więc, jak pisze Dawkins, to nie moralność wywodzi się z Biblii, a raczej nasz moralny rozwój modyfikuje jej interpretację, decydując o tym, które jej fragmenty pomijamy, a które uważamy za ważne.


    i pyta:

    Dlaczego ten MORALNY JAHWE
    kazał bez litości
    mordować mieszkańców ziemi Kanaan?

    To ma być "Bóg"?
    Toż to zawistna bestia, nie żaden Bóg.

    Pastorze, dyskutuj z papistami, bo dla ateistów te Twoje wypociny są tyle warte, co miliardy stron traktaków tłumaczących, co Bóg chciał powiedzieć w zbiorze mitów pt. "Biblia".

    OdpowiedzUsuń
  7. do ateisty cytującego Dawkinsa:
    - Dawkins nie ma po pierwsze żadnego dowodu na te altruistyczne geny, całe dowodzenie swoje w tej i innych rzeczach opiera ona na fałszywej logice, mianowicie dowodzi upatrzony przez siebie sposób pochodzenia czegoś faktem, że to coś .. istnieje. Czyli mówi coś w rodzaju: procesory komputerowe powstają samoistnie z piasku bo jak widać one .. są. Kreacjonista za to mówi: procesory wykazują niemożliwą do samoistnego powstania złożoność a więc gdzieś ktoś je wymyślił i je produkuje - pomyślmy i poszukajmy kto i gdzie.

    Podobnie nielogicznie postąpił tutaj z moralnością, zacytuje: "i odpowiada, że tylko niewielka liczba ludzi odpowiedziałaby 'tak', co podważa twierdzenie, jakoby Bóg był potrzebny, by uczynić nasze zachowanie moralnym." - otóż to, że niewierzący ateista ma moralność dowodzi tylko tego, że moralność/sumienie ma każdy i tak jak wcześniej napisałem tylko wierzący ma dobre wytłumaczenie skąd ta moralność się w nim i innych bierze.

    Przyjmijmy, na chwile, że moralność faktycznie oparta jest na genach. W takim razie nie jest ona nic więcej warta niż morderczy dobór naturalny, bowiem jedno i drugie wynika tylko z predyspozycji genowych. Po drugie ewolucja jest nieprzewidywalna, jeśli więc jakaś grupa ludzi zacznie dziś mordować innych to może to jest tylko objaw zmiany genów u nich, albo podatności genów na środowisko - dlaczego więc karać takich ludzi?

    Dawkins w jednym ze swoich filmów twierdzi, że człowiek "wyrwał się" z brutalnego doboru naturalnego i stanął jakoby przeciwko doborowi naturalnemu. Pisze on tak: " ... jako naukowiec jestem gorącym darwinistą. Ale jako obywatel i człowiek pragnę budować społeczeństwo, które jest tak nie-darwinowskie, jak tylko potrafimy. Pochwalam opiekę nad biednymi (bardzo nie-darwinowskie)..."
    Pytanie jaki on ma dowód na to "wyrwanie się", na te altruistyczne geny? Nie ma żadnego!! Po raz kolejny dowodzi zajścia jakiegoś wymyślonego przez niego procesu na fakcie, że coś ostatecznie istnieje. Podczas gdy za tym nie stoi wymyślony przez niego proces a w tym wypadku właśnie ponadnaturalne sumienie. Jeszcze odnośnie tej jego opieki nad biednymi, to przecież jeśli jest on tylko zbiorem atomów to ani opieka na innym zbiorem atomów, a nie opiekowanie się tym innym zbiorem atomów nie jest nic mniej lub bardziej warta, bowiem nie możemy nawet niczego wartościować w ateistycznym systemie.

    Po drugie jak mam wierzyć/przyjmować ateistyczne rozumowanie skoro jest ono tylko i wyłącznie wynikiem procesów biochemicznych w ich mózgach jak sami to twierdzą, na jakiej podstawie mam wierzyć, że produkują one proawdziwy opis rzeczywistości, być może nasze mózgi jeśli są tylko biochemicznymi maszynami są cały czas na na haju ;)

    Tom

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka komentarzy musiałem "ciachnąć". Proszę zapoznać się z regulaminem bloga.

    OdpowiedzUsuń