poniedziałek, 30 stycznia 2012

Doda jest katoliczką

Doda jest katoliczką.

Jest nią w tym samym sensie co Judasz był uczniem Jezusa. Był nim co do statusu, pozycji, choć jego serce było daleko od Pana. Podobnie z Dodą i każdą inną osobą ochrzczoną w kościele żyjącą w niemoralny sposób.

Musimy traktować poważnie przymierzowe zobowiązania i to co dzieje się w chrzcie. Mówienie, że Doda nie jest katoliczką jest stwierdzeniem, że jej chrzest nie był chrztem lub, że nic jej nie złączyło z KK podczas tego sakramentu. Od tamtej pory kościół jej nie ekskomunikował. Jest więc jak cudzołożna żona, która pozostaje w małżeństwie. Złamała przymierze i jego zobowiązania, ale nie nastąpił rozwód. Do tego czasu pozostaje niewierną żoną. I tak powinna być traktowana. Jak żona. Jak niewłaściwie postępująca (niepraktykująca) katoliczka.

Żyjemy w dziwnych czasach lekceważenia formalnych, publicznych więzi na rzecz "odczuwania" i "duchowej przynależności". "Wiem, że jestem mężem. Jednak jestem nim tylko na papierze. Sercem jestem przy innej kobiecie i do niej należę", "Nie jestem mężem, ale czuję jakbym nim był ponieważ ją kocham. Uważam więc, że mam prawo korzystać z przywilejów męża", "Wiem, że on jest na liście członków naszego zboru, ale od 2 lat nie przychodzi na nabożeństwa. Właściwie nie jest jednym z nas", "Nie jestem ochrzczony i nie mam członkostwa w żadnej wspólnocie. Ale duchowo czuję się jednym z nich". 

W każdym w powyższych przypadków mamy do czynienia ze zlekceważeniem widzialnej rzeczywistości, widzialnych znaków przynależności na rzecz "platońskiego" sposobu myślenia. 

Każdy kościół powinien traktować poważnie własne deklaracje dotyczące treści wiary i moralności. Jeśli ich nie egzekwuje, powinien przynajmniej poważnie traktować własne działania (lub ich brak), które skutkują pewnymi konsekwencjami. Jeśli udziela ślubu - powinien traktować poślubionych sobie ludzi jak małżeństwo. Jeśli chrzci (i nie orzekł o ekskomunice) - powinien traktować daną osobę jak członka kościoła. Brak publicznego orzeczenia w danej sprawie (np. dyscyplinarnej) jest decyzją o pozostawianiu status quo.

Zaznaczam, że nie poruszam kwestii zbawienia, wieczności lecz członkostwa w kościele. O tym zaś kto może być określany mianem katolika, baptysty, zielonoświątkowca, reformowanego decyduje oficjalna przynależność do danego kościoła.

Niekiedy słyszymy stwierdzenie, że ktoś poprzez swoje decyzje, sposób życia, poglądy "sam się ekskomunikował" ze wspólnoty kościoła protestanckiego lub katolickiego. To oczywiście absurdalne założenie ponieważ:

- wówczas nikt nie wiedziałby kto tak naprawdę jest we wspólnocie kościoła. Sami duszpasterze nie wiedzieliby kogo mają w owczarni, a kogo już nie. Nikt tego nie mógłby wiedzieć ponieważ nie istnieje żadna instancja odwoławcza, żaden standard,  fax z nieba, do których możemy się udać ze swoimi przypuszczeniami i je zweryfikować. Tymczasem biblijne listy apostolskie zakładają, że ich adresaci są znani i są to konkretne osoby (niektóre ap. Paweł wymienia imiennie). Każdy kościół był w stanie zweryfikować kto znajduje się w jego szeregach i kto jest adresatem np. listów Pawłowych.

- "samowykluczenie" oznacza możliwość "samoprzywrócenia". Zakłada więc, że to każdy chrześcijanin ma moc samostanowienia o swoim statusie we wspólnocie wiernych,

- wg Pisma Św. żaden chrześcijanin nie posiada autorytetu "związywania i niezwiązywania". Został on dany kościołowi. Jeśli więc jego przywódcy "nie rozwiązali" członkostwa któregoś z wiernych, to wciąż nim pozostaje. I taki sposób powinien być traktowany,

- nikt nie może sam nadać sobie członkostwa, ani samemu niezależnie od reprezentantów kościoła orzec, że już nim nie jest. Nikt nie może samemu nadać sobie statusu męża czy żony i samemu go sobie odebrać przez "samo-rozwód".

Doda jest katoliczką. Bill Clinton jest baptystą. George W. Bush jest metodystą. Jarosław Kaczyński jest katolikiem. Ja jestem reformowanym. Nie wierzycie? Sprawdźcie w poszczególnych parafiach i zborach.

8 komentarzy:

  1. Warto może wrócić do nagrywania niektórych artykułów, tylko że w lepszej jakości :) zwłaszcza na takie tematy które dotykają każdego z nas. Bardzo cenie sobie pastora artykuły, chociaż nie ze wszystkimi się zgadzam (nie zgadzam się jakoby ustały już charyzmaty Ducha Świętego takie jak np. dar języków itd. uważam natomiast że wielkim błędem jest eksponowanie i stawianie ich na pierwszym miejscu jak to ma czasami miejsce, charyzmatu powinny prowadzić do dojrzałości i największego charyzmatu - miłości).

    Wracając do głównego wątku - filmy byłby czymś dobrym, tylko żeby były w lepszej jakości niż te wcześniejsze.
    Warto próbować :)

    pozdrawiam
    Adrian

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodzi mi to glowie. Dzieki za podpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaa... hierarchowie katolicy lubią podkreślać, że 90% Polaków to katolicy, ale już to, że 60% katolików nie wierzy w dogmaty swojego kościoła raczej przemilczają.

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda. To jednak wciaz katolicy. Niektorzy mezowie nie kochaja zon. Wciaz jednak sa mezami. Ich ilosc liczymy po zawartych slubach, a nie po tym co mysla o swoich zonach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kościół katolicki chrzci ciebie, zanim cokolwiek zrozumiesz. Potem dramatycznie utrudnia ci spokojne, godne wypisanie się z tej instytucji. I ty chcesz liczyć jako katolików wszystkich tych, którzy mają ten kościół głęboko w d... bo ktoś kiedyś ich tam zapisał????
    Ważniejsze to co w głowie/sercu niż na papierze!
    Dajmy szansę na normalne wypisanie się z KK, a liczba katolików gwałtownie spadnie. Dziś potrzeba porad jak to zrobić (http://www.apostazja.pl/). Dodatkowo nie każdy ma czas i ochotę na męczącą biurokrację, np. ja (i Doda pewnie też).

    Ciekawe, jak to wygląda u was???

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas też chrzcimy zanim dziecko cokolwiek zrozumie.

    Uczymy nawet dziecka Ojcze nasz, Wierzę w Boga, jedzenia warzyw, mięska i robienia siku do nocnika zanim zrozumie sens i znaczenie tych rzeczy.

    Masz rację w jednym. Żaden kościół nie powinien robić trudności osobom, które nie chcą być jego częścią. Jeśli nie przenoszą one członkostwa do innego kościoła powinien ich ekskomunikować.

    Problem w KK jest taki, że chrzci tych, których nie powinien. I nie ekskomunikuje tych, których powinien.

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę chrzci pastor niemowlęta?!!!
    Jak to uzasadnić biblią?
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam do działu CHRZEST na tym blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń