piątek, 13 stycznia 2012

Lament nad stanem rodziny

"Wielu ubolewa nad stanem nowoczesnej rodziny. Konserwatyści wspominają przeszłe czasy, kiedy rodzina wciąż zajmowała poczesne miejsce. Jesteśmy świadkami rosnącej liczby rozwodów, braku wspólnych posiłków, dzieci wychowywanych bez ojców, wieczorów spędzanych przed telewizorem zamiast na pogawędce, rodziny z dwoma pensjami i żadnym dzieckiem, powszechnej aborcji, związków homoseksualnych itp. Wobec tego wszystkiego nie dziwi nas podnoszony lament. Współczesność przyzwyczaiła nas do płaczu, który towarzyszy rozpadowi. Może jednak problemem nie jest rozpad nowoczesnej rodziny, ale nowoczesna rodzina jako taka.

Zbyt często zapominamy, że w świecie, w którym spotykamy zarówno dobro, jak i zło, czasowniki przechodnie nie zawsze oznaczają cnotę. Nie wystarczy powiedzieć, że człowiek kocha – chcemy wiedzieć, co kocha. Jeśli ktoś jest tolerancyjny, to nie sposób stwierdzić, czy to dobrze, czy źle, dopóki nie dowiemy się, co toleruje. To samo dotyczy słowa „konserwować”. Dlatego z tego, że ktoś nazywa się konserwatystą, nie wynika jeszcze, co chce „konserwować”. Na własne oczy widzieliśmy twardogłowych komunistów próbujących utrwalić Związek Radziecki, fanatycznych muzułmanów dążących do zachowania tradycyjnych zwyczajów islamskich i amerykańskich prawicowców konserwujących bogate dziedzictwo „Ozzie i Harriet”. Samo słowo „konserwatywny” niewiele mówi.

Obecnie dużo osób zatroskanych przyszłością nowoczesnej rodziny okazuje zainteresowanie zachowaniem i utrwaleniem modelu rodziny zgodnie z tym, co widzieliśmy zanim ujrzeliśmy plajtę eksperymentu społecznego opartego na nowożytnej filozofii. Innymi słowy, nie chcemy wypić piwa, które naważyliśmy, a które sprawia, że czujemy się nieprzyjemnie w obecnej sytuacji".

Douglas Wilson

10 komentarzy:

  1. Panie Bartosik, nad czym ten lament? Upadek moralności? Oto suche dane dotyczące najgorszej ze zbrodni, zabójstwa:
    - w 1999 roku - 1048
    - w 2008 roku - 759 (spadek o 27%)
    (dane ze strony policji)
    Jeszcze większy szokiem jest zestawienie tej liczby z liczbą zabójstw w 1938 roku (przy podobnej liczbie mieszkańców). Wyniosła ona: 2189!!!
    I to wszystko bez internetu, krwawych gier i filmów, ogłupiających programów w telewizji, przy mniejszej liczbie rozwodów, homoseksualiźmie jako silnym tabu, większej religijności ogółu społeczeństwa... itd.

    Jakub Kania

    OdpowiedzUsuń
  2. cd.

    zgwałcenia

    Takich przestępstw odnotowano 1 816, czyli o 225 mniej (spadek o 11%) aniżeli w roku 2008. Wartość ta jest również najniższa na przestrzeni ostatnich 10 lat. Wskaźnik wykrycia wynosi 82,6% i jest o 1,5% wyższy aniżeli rok wcześniej.

    kradzież cudzej rzeczy

    Ogółem w 2009 roku odnotowano 207.087 tzw. kradzieży zwykłych, czyli o 1.850 mniej aniżeli rok wcześniej (spadek o 0,9%). Zatem utrzymana została tendencja spadkowa. Dla porównania w latach 2000-2005 rocznie odnotowywano ponad 300 tysięcy takich przestępstw, najwięcej w 2004 roku – bo prawie 335 tysięcy.


    kradzież samochodu

    – w tej kategorii przestępstw na przestrzeni ostatnich 10 lat nastąpił bardzo wysoki spadek, bo o 76%. W 2000 roku w całym kraju ukradziono ponad 70 tysięcy aut. Z roku na rok ta liczba była coraz niższa i w 2009 wynosiła 16 915 skradzionych pojazdów. W stosunku do 2008 roku to mniej o 326 takich przypadków. Wykrywalność kradzieży samochodów kształtuje się na poziomie 23,2% i jest o 2,2% wyższa aniżeli w 2008 roku. Dla porównania w 2000 roku było to 8,9%.

    kradzież z włamaniem

    – w tej kategorii przestępstw na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat także odnotowano duży spadek. W 2000 roku wszczęto ponad 329 tysięcy postępowań, zaś w roku 2009 – 118 945.

    Czy społeczeństwo staje się gorsze?

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  3. cd.
    przestępstwa rozbójnicze

    W 2009 roku odnotowano 17 974 takie przestępstwa, czyli o 485 mniej aniżeli rok wcześniej (spadek o 2,6%). Spadek ten jest jeszcze większy, jeżeli porównamy liczby na przestrzeni kilku lat. W roku 2000 bądź 2003 takich przestępstw było ponad 45 tysięcy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli ktoś wrzuca link, niech będzie on opatrzony własnym komentarzem.

    OdpowiedzUsuń
  5. J. Kania,

    Jaki jest Pana wniosek nt. stanu rodziny z tych danych?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie matura lecz cenzura
    zrobi z ciebie
    ewan-gbura!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki? Ano taki, że wcale nie żyjemy w "najgorszych czasach", że ten "upadek moralny" naszych czasów to jakaś wydumana sprawa.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  8. J. Kania,

    Wg PANA ZAŁOŻEŃ nie ma mowy o żadnej moralności. Jakie znaczenie ma ilość zabójstw z 1938, 1999 i 2008 roku jeśli człowiek jest jedynie zwierzęciem napędzanym chemią?

    Przecież wg PANA ZAŁOŻEŃ dobór naturalny pozwala zachować silniejsze i dostosowane osobniki. Słabsze giną zabijane przez silnych. Jaka moralność? O czym Pan mówi? Co to jest? Mówi Pan o czymś czego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pan Kania uważa, że lepiej gdy na ziemi żyje więcej ludzi i mniej ich ginie.

    Tylko dlaczego tak uważa?

    Czy podobnie myśli nt. ilości komarów na świecie, kotów, małp? Co w ich dużej ilości jest wzniosłego? Wszak - jak widzę - jest ateistą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może Pan Kania lubi tłok? :-)

    Uważa, że im więcej ludzi tym lepiej. :-)

    OdpowiedzUsuń