wtorek, 5 czerwca 2012

Trójca Święta i nabożeństwo

Czasami jako chrześcijanie myślimy o doktrynie Trójcy Świętej jako zupełnie nie mającej związku nie tylko z rzeczywistością, ale i z nabożeństwem. Niestety ta biblijna prawda została tak zlekceważona, że uważana jest albo za sprawę drugorzędną wobec prawdy o usprawiedliwieniu z wiary, albo za wyższy stopień teologii dla tych, którzy lubią sobie postudiować podręczniki akademickie. Ot, taka wyższa szkoła jazdy dla chrześcijanina. Niektórzy wręcz posuwają się do stwierdzeń: "Ważne jest to co przeżywasz z Bogiem, nie zaś teologia, którą wyznajesz".

Prawda o Trójcy Św. nie jest jednak teologiczną gimnastyką dla chętnych, ani zwykłą linią odróżniającą Kościół od kultów, dotyczy bowiem tego kim jest Bóg. Dlatego Kościół poprzez wieki bardzo mocno bronił doktryny Trójcy przed antytrinitarnymi herezjami.

Każda prawda Pisma Świętego ma wpływ na nasze życie. To, co robimy w Niedzielę rano podczas Nabożeństwa jest jednym z najbardziej wyrazistych przejawów tego w co wierzymy. Jeśli interesuje nas stanowisko danej wspólnoty w temacie Trójcy Świętej, usprawiedliwienia z wiary, zrozumienia Wieczerzy Pańskiej itp., to o wiele bardziej wiarygodnym testem będzie przyjrzenie się treści i formie nabożeństwa niż surfowanie w internecie. 

O Nabożeństwie powinniśmy myśleć w trynitarny sposób: Bóg Ojciec wzywa nas przed Swoje oblicze, aby w mocy i obecności Ducha nas odnowić i umocnić w poznaniu Syna. Spotykamy się wokół tronu Ojca, w mocy Ducha, w imieniu Syna. Duch został posłany przez Ojca aby przenieść nas do Syna.

Jeśli wiara w Trójcę Św. jest absolutną podstawą naszej wiary to Nabożeństwo chrześcijańskie powinno być również trynitarne. Co to znaczy? To oznacza, że prawda o tym, jaki jest Bóg powinna być wyeksponowana podczas Nabożeństwa. Nie chodzi mi jednak o cotygodniowe mówienie kazań na temat Trójcy Świętej. Mam raczej na myśli jego przebieg, treść, liturgię, które powinny być nasiąknięte tą prawdą. Kiedy ktoś po raz pierwszy odwiedziłby chrześcijański Kościół  nie powinien mieć żadnych wątpliwości  jakiego Boga się w nim czci, do kogo się modli, w czyim imieniu się spotyka.

Przesadny intelektualizm wyparł przełożenie między prawdami, które wyznajemy, a praktyką. Również praktyką Nabożeństwa. Niektóre z nich pod względem odniesień, modlitw, pieśni do Trójjedynego Boga nie różnią się od spotkania Mormonów czy Świadków Jehowy. Oczywiście w oficjalnym wiary kościelnych wspólnot bez trudu odnajdziemy odniesienie do Trójcy Świętej, ale w zasadzie jest to jedyne miejsce gdzie to nawiązanie istnieje. Na Nabożeństwie natomiast używa się słów "Bóg", "Jezus", "Pan", "Zbawiciel". Wyznajemy, że "tylko przez imię Jezus jesteśmy zbawieni" i że "tylko Boga należy czcić i Panu oddawać chwałę". Któż by się z tym nie zgodził? Każdy członek około-chrześcijańskiego kultu powie "Amen!" słysząc to wyznanie. 

Jeśli podczas Nabożeństwa nie ma żadnego lub prawie żadnego odniesienia do tego, kim jest Bóg, którego czcimy - oznacza to, że dla jego uczestników nie jest to aż tak istotna sprawa. Współcześni pop-ewangeliczni chrześcijanie jednomyślnie sprzeciwiają się niektórym niebiblijnym treściom i teologii katolickiej Mszy Świętej (jej ofiarniczy charakter, wezwania do NMP, Świętych w niebie, modlitwy za dusze czyśćcowe, kult elementów Komunii). Po wieloma względami łączę się w tej krytyce. Gdyby jednak prześledzić treść pieśni, liturgii, modlitw, to okazuje się, że Msza przesiąknięta jest odniesieniami do Trójjedynego Boga. Uczestniczyłem natomiast w wielu ewangelicznych nabożeństwach (tzw. "biblijnych" lub "nowotestamentowych" Kościołów), na których takiego odniesienia nie było ani razu. 

Jakiś czas temu brałem udział w dyskusji na Facebooku z jednym z pastorów, który zdecydowanie sprzeciwiał się modlitwom zanoszonym do Trójcy Świętej i Pana Jezusa, argumentując, że jedyny dopuszczalny model to modlitwa "do Ojca w imieniu Syna". Nic dziwnego, że brak chwały oddawanej Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu prowadzi niektórych chrześcijan do przeświadczenia, że jest to jedynie akademicka doktryna bez odniesienia do realnego życia. 


To co robimy, mówi wiele na temat tego w co wierzymy. Jeśli na Nabożeństwie brakuje cotygodniowej Wieczerzy Pańskiej - to coś komunikuje nt. jej rangi i znaczenia dla wiernych. Jeśli Pismo Święte nie jest głoszone i wyjaśniane - to wiele mówi nt. tego, co jest uważane za autorytet i źródło zachęty dla wiernych. Jeśli nie przykłada się wagi do trynitarnych odniesień podczas Nabożeństwa - to wiele mówi na temat tego jakie miejsce zajmuje ta doktryna w teologii danego Kościoła. 

Zrozumienie wpływa na działanie, a działanie kształtuje zrozumienie. Kochajmy prawdę o Trójcy Świętej. Chwalmy Ojca, Syna i Ducha Świętego i uczmy się widzieć zastosowanie tej prawdy na treść Nabożeństwa i nasze codzienne życie. 

15 komentarzy:

  1. Nauczanie o Trójcy świętej nie jest prawdą konieczną do zbawienia; gdyż jest oczywiste, że prawdy tego rodzaju wypisane są dobitnie i w sposób dosłowny na kartach Pisma świętego. Zaś na ponad 12000 razy użycia orzecznika Bóg ani razu nie odniesiony expressis verbis do Boga Troistego. Natomiast nagminnie w ten sposób określano Ojca Pana Jezusa. Czy zatem mamy wierzyć prostym i oczywistym stwierdzeniom Pisma św.? Czy argumentom życzeniowym pastora Bartosika? Na to pytanie każdy pobożny i szukający prawdy musi odpowiedzieć sobie sam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witamy unitariańskiego trolla :)

    Dawno Cię nie widzieliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kokosz,
    nie przesadzaj z trolem. Sophroneo myśli inaczej niż większość z nas, którzy czytamy bloga, czy dyskutujemy, ale nie obaża i swoje wypowiedzi argumentuje. Nie trzeba się z tą linią argumentacji zgadzać i większość chrześcijan nie zgadza się z nią.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  4. Sophroneo znalazł wpis o Trójcy Świętej i jak to ma w zwyczaju wyruszył na "misję".

    OdpowiedzUsuń
  5. @Bartosik: jesteś na takiej samej misji jak Sophroneo, dlaczego więc jego krytykujesz? Bo jesteś jedynym, który zna prawdziwą prawdę?

    OdpowiedzUsuń
  6. "Sophroneo znalazł wpis o Trójcy Świętej i jak to ma w zwyczaju wyruszył na "misję"."

    Szanowny pastorze Pawle zawsze tam, gdzie jest podważana ludzka podmiotowość Pana Jezusa czuję się w obowiązku interweniować ;-)
    A niestety tak się składa, że dogmat trynitarny neguje Jego ludzką podmiotowość; mniemając, iż był prawdziwym człowiekiem jednocześnie nie będąc ludzką osobą a jedynie wieczna boską hipostazą. Jest to nauczanie bluźniercze i sprzeczne zarówno ze zdrowym rozsądkiem jak i świadectwami skrypturystycznymi.

    OdpowiedzUsuń
  7. "swiadectwami skrypturystycznymi"

    :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Słowa pastora: "Jeśli na nabożeństwie brakuje cotygodniowej Komunii - to wiele komunikuje nt. jej zrozumienia i znaczenia dla wiernych."

    Czyli, jeśli jest co miesiąc, jak u baptystów, to można odnieść wrażenie, że ma małą wartość - lekceważymy ją. Natomiast sprawowanie komunii co tydzień podkreśla jej znaczenie i wartość.

    OdpowiedzUsuń


  9. Czyli, jeśli jest co miesiąc, jak u baptystów, to można odnieść wrażenie, że ma małą wartość - lekceważymy ją.


    lekceważycie ją? jesteście baptystą? :D:D:D

    odnosisz wrażenie lekceważenia, bo jest raz w miesiącu? ale że kto ją lekceważy? Jest to jedyna przesłanka, która pozwala wyciągnąć ci taki wniosek (o lekceważeniu)? Szybko osądzasz..

    p

    OdpowiedzUsuń
  10. @p:

    To wyjaśnij mi, dlaczego baptyści uparli się, by dawać komunię co miesiąc? Dlaczego nie chcą robić tego co tydzień, co ich tak zniechęca? Sztywne reguły są oznaką przeradykalizowania wiary, a to już jest niebezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z jednym się chyba zgodzimy:

    Nieobecność cotygodniowej Wieczerzy jest na pewno wyrazem pewnej teologii na jej temat. Podobnie jak cotygodniowa obecność kazania mówi nam o jego miejscu w refleksji kościoła nad liturgią.

    Oczywiście zasadnym jest pytanie o to: jakiej teologii?

    OdpowiedzUsuń
  12. "Szanowny pastorze Pawle zawsze tam, gdzie jest podważana ludzka podmiotowość Pana Jezusa czuję się w obowiązku interweniować ;-)"

    1. Wygląda na to, że nie rozumiesz doktryny o Trójcy Świętej.

    2. Jeszcze wiele stron internetowych przed Tobą do "przeorania" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. >1. Wygląda na to, że nie rozumiesz doktryny o Trójcy Świętej.

    >2. Jeszcze wiele stron internetowych przed Tobą do "przeorania" :)

    Obawiam się nasz drogi pastorze, że głosisz swoim wiernym naukę, z którą sam nie raczyłeś się zapoznać.

    Katechizm Kościoła Katolickiego Pallotinum 1994

    466...Człowieczeństwo Chrystusa nie ma innego podmiotu niż Boska Osoba Syna Bożego, który przyjął je i uczynił swoim od chwili swego poczęcia.

    468 Po Soborze Chalcedońskim niektórzy uważali ludzką naturę Chrystusa za jakiś rodzaj podmiotu osobowego. Piąty sobór powszechny w Konstantynopolu w 553 r. wyznał przeciw nim o Chrystusie: "Jest tylko jedna hipostaza (czyli osoba), którą jest nasz Pan Jezus Chrystus, Jeden z Trójcy Świętej 84 . Wszystko w człowieczeństwie Chrystusa powinno więc być przypisywane Jego Osobie Boskiej jako właściwemu podmiotowi 85 , nie tylko cuda, lecz także cierpienia 86 , a nawet śmierć: "Nasz Pan Jezus Chrystus, który w swoim ciele został ukrzyżowany, jest prawdziwym Bogiem, Panem chwały i Jednym z Trójcy Świętej"


    Maria rodząc Chrystusa urodziła jednostkowe esencjalne indywiduum tj. ludzką osobę jest to oczywista prawda wynikająca wprost z Pism św. Nie jest to bynajmniej Chrystus pierwszych soborów powszechnych, gdyż tamten nie jest osobą ludzką - tak jak każdy prawdziwy człowiek (lecz jedynie osobą boską!!)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsi chrześcijanie mieli często Wieczerzę Pańską codziennie o czym czytamy w Dziejach Apostolskich. Czy byli lepszymi chrześcijanami od tych co mają Wieczerzę co tydzień, miesiąc, czy dwa miesiące?
    O boskości i człowieczeństwie Jezusa poczytajcie w Fil. 2 rozdział.
    J.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle ks. Paweł idzie zbyt daleko w swojej interpretacji co widzę zdarza się dość często. Wieczerza Pańska to nie cotygodniowe jedzonko a Wielka Uczta u baptystów połączona ceremonialnie (wręcz bym powiedział) z wspólnym posiłkiem po nabożeństwie. Mówienie innym "Wy macie gdzieś Wieczerze Pańską bo macie ją tylko raz w m-cu" jest niczym nieusankcjonowane osądzanie. Skoro PAMIĄTKĘ mamy obchodzić to róbmy tak jak z Wielkanocą i Bożym narodzeniem! RAZ W ROKU skoro już chcemy byc tacy dokładni. Bo jezeli Wieczerze obchodzimy raz w miesiącu a Zmartwychwstanie raz w roku to Wieczerza jest wiele ważniejsze od samego Zmartwychwstania...

    OdpowiedzUsuń