środa, 20 marca 2013

O papiestwie, protestantyzmie i podziałach

Jeszcze dwa słowa w kontekście komentarzy w wątku na temat papiestwa.

1. Papiestwo nie było funkcją w pierwotnym Kościele. Jest wyewoluowanym urzędem wynikającym ze znaczenia pozycji biskupa Rzymu, który nabierał na znaczeniu od połowy II wieku. Natomiast pozycja urzędu papieża w KRK w kształcie, w jakim widzimy to dziś to dzieło jeszcze późniejszych wieków. Mitem i przekłamaniem historii jest więc stwierdzenie, że Apostoł Piotr był "pierwszym papieżem" i Kościół lub on sam wyznaczył kolejnego "namiestnika Chrystusa" będącego zwierzchnikiem całego Kościoła (nowego papieża). Pan Bóg nie zapomniał poinstruować Kościół, w jaki sposób powinien być zarządzany po Wniebowstąpieniu Chrystusa. Wśród wymienionych urzędów mamy biskupów, starszych (pastorów) oraz diakonów (Ef 4:11; 1 Tm 3:1-13; Tyt 1:5-9). Ani słowa o papiestwie jako o przechodnim urzędzie. 

2. Jak do ciągłości historycznej Kościoła ma się protestantyzm? Protestantyzm jako nurt w Kościele powszechnym istnieje 500 lat. Jednak tylko jeśli mówimy o protestantyzmie jako o słownikowym pojęciu. Na podobnej zasadzie pojęciowo "rzymski katolicyzm" to twór kilku wieków po Chrystusie. Jeśli zaś mówimy o rodowodzie naszych ojców wiary, to jego początek znajduje się w Księdze Rodzaju, nie zaś w 95 tezach Marcina Lutra. 

3. W powyższym kontekście można usłyszeć zarzut o wielość odłamów protestantyzmu. Podziały w protestantyzmie to fakt. Niektóre są podziałami grzesznymi, niektóre biblijnymi (gdy mówimy o odcięciu się od grzechu, zgorszenia lub od fałszywej nauki). Jednak w nie mniejszym stopniu gubię się ile odmian katolicyzmu i poglądów w Kościele Katolickim już usłyszałem. Fakt, że nad owymi różnicami i skrajnościami czuwa jeden przywódca (przynajmniej na papierze), w żadnym stopniu im nie pomaga. Wręcz przeciwnie. Pokazuje teologiczny misz-masz i bałagan w ramach jednej struktury. W tym świetle zapewnienia o katolicyzmie jako o teologicznym monolicie, spójnym organizmie, autorze jednej interpretacji Pisma Świętego itp. brzmią  niepoważnie i cynicznie. Jedni są za karą śmierci, inni nie. Jedni wierzą w sześć dni stworzenia, inni w ewolucję. Jedni wierzą w objawienia Maryjne, inni nie. Jedni mówią, że Sobór Watykański II to nowy oddech dla Kościoła, inni, że to odwrócenie się od Świętej Tradycji. Różnice między nami (reformowanymi), a innymi protestanckimi konserwatystami: baptystami, zielonoświątkowcami, metodystami, luteranami to drugorzędne kwestie w porównaniu z tym jak różni się Bratwo Piusa X z Odnową w Duchu Świętym, lub współczesnymi modernistami w KRK.

4. Katolicyzm i protestantyzm wyrastają z jednego korzenia. Do XVI wieku łączy nas ta sama historia: niekiedy chwalebna, niekiedy wstydliwa. W rodowodzie naszych ojców znajdują się Abraham, Mojżesz, Żydzi, którzy zginęli na pustyni wskutek niewiary, Orygenes, Augustyn, papież Grzegorz VII itd. 

Nasze drogi rozchodzą się w czasach Reformacji. Wciąż jednak jako odrębne strukturalnie nurty stanowimy (wraz z prawosławiem) jeden Kościół powszechny, o ile zachowujemy wiarę w Trójjedynego Boga i Biblię jako Jego Słowo. Przejawem owej jedności jest jeden chrzest, który łączy nas w jedno Ciało (1 Kor 12:13). 

5. Biblia wypowiadając się o jedności Kościoła nie wskazuje na strukturalną łączność z biskupem Rzymu, patriarchą Konstantynopola, ciałem kierowniczym w Brooklynie lub Radą Kościoła w Warszawie. Spoiwami jedności są jeden Pan, jedna wiara,  jeden chrzest (Ef 4:5). Strukturalna jedność jest owocem jedności w kwestiach doktrynalnych, liturgicznych, moralnych i pobożnościowych, nie zaś jej przyczyną. Biblia nie wywyższa strukturalnej jedności jako wartości samej w sobie. Istnieje jedność, która nie ma upodobania w Bożych oczach (wieża Babel, jedność w fałszywej doktrynie, w grzechu itd.). Jezusowi chodziło i chodzi o jedność w prawdzie, nie zaś pomimo jej braku. Prawdę zaś odkrywamy nie poprzez strukturalne powiązania, lecz poprzez wierność spisanemu Słowu Bożemu.

6. Rozpoznanie, że Kościół powszechny jest pojęciem szerszym niż mój i twój nurt wyznaniowy oczywiście nie oznacza, że wszystko jakie jest nasze środowisko duchowego wzrostu. Nikogo nie zachęcam do udziału w niebiblijnych, zabobonnych lub bałwochwalczych praktykach w Kościele Rzymskokatolickim. Jednak jeszcze bardziej ostrzegam przed liberalnymi środowiskami, określającymi się mianem "protestanckich", które z tezami i dziedzictwem Reformacji mają tyle wspólnego co ja z mercedesami. Czyli nic. 

21 komentarzy:

  1. Jako katolik nie mogę się zgodzić ze wszystkim co pastor napisał. Jednak ja nie o tym. Chciałem się podzielić fragmentem przemówienia papieskiego z dnia 30.09.2012:
    "Tak jak w katolicyzmie - to znaczy w Kościele - można znaleźć to co nie katolickie, tak poza katolicyzmem, może istnieć coś katolickiego (św. Augustyn). Dlatego członkowie Kościoła, nie powinni żywić zazdrości, ale cieszyć się jeżeli ktoś spoza wspólnoty czyni dobro w imię Chrystusa, jeżeli czyni to ze słuszną intencją i z szacunkiem..." (Benedykt XVI). Dziwne, że już w IV wieku widział to biskup Augustyn z Hippony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Paweł Bartosik: "Nikogo nie zachęcam do udziału w niebiblijnych, zabobonnych lub bałwochwalczych praktykach w Kościele Rzymskokatolickim."
    .
    Jakie to są "zabobonne lub bałwochwalcze praktyki w Kościele Rzymskokatolickim"?

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykładowe:

    1. Całowanie, klękanie, obnoszenie szczątków ciała zmarłych chrześcijan. Przechowywanie fragmentu wątroby, śledziony, nerek i dwóch ampułek krwi pobranych z ciała ks. Jerzego Popiełuszki, które znajdowały się w przez 26 lat w słoiku z formaliną w zapieczętowanej skrzynce w kaplicy Sióstr Misjonarek w Białymstoku. Ogłoszenie możliwości ich nabycia oraz „wysyłka” części ciała zamordowanego kapłana do poszczególnych parafii.

    2. Kult jasnogórskiego obrazu NMP (i wielu innych).

    3. Procesja Bożego Ciała i kult eucharystii.

    4. Modlitwy DO świętych.

    5. Nabożeństwo DO Najświętszej Maryji Panny.

    „Traktaty o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryji Panny” autorstwa Św. Ludwika Maria Grignion de Montfort (Poznań, 24.12.1947.) Nihil obstat: Ks. Dr. Kazimierz Karłoski. Reimprimatur: Wikariusza Generalnego Ks. Marlewski:

    (Bóg) „Uczynił Ją Szafarką wszystkiego, co posiada tak, jak Ona jedna wszystkie rozdziela dary i łaski, dając komu chce, ile chce, jak chce i kiedy chce”.

    „Gdy więc czytamy w pismach św. Bernarda, Bernadyna, Bonawentury i innych świętych, że zarówno w niebie jak i na ziemi wszystko, nawet sam Bóg, podlega Najświętszej Maryji Pannie, to chcą przez to powiedzieć, że władza i moc, której Pan Bóg raczył jej udzielić, jest tak wielka, że zdaje się, jakoby posiadała tę samą władzę co Pan Bóg”,

    „Nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy jest do zbawienia konieczne, oraz że brak czci i miłości dla Niej jest niezawodnym znakiem potępienia”,

    „Prawdziwe nabożeństwo – klęknąć pewną ilość razy lub pokłonić się Jej... by otrzymać przez Nią od Boga przebaczenie grzechów, które popełniamy w ciągu dnia”,

    „Bóg Ojciec tylko przez Nią dał i daje Syna Swego, tylko przez Nią tworzy sobie dzieci i udziela łask”,

    „Panie, nie patrz na grzechy moje, lecz niech Twe oczy obaczą we mnie tylko cnoty i zasługi Maryi”,

    „Lecz kiedy ofiarujemy Mu cośkolwiek przez czyste i dziewicze ręce Jego ukochanej Matki, wtedy dotykamy (jeśli wolno powiedzieć) Jego słabej strony”.

    6. Handel odpustami. Ogłaszanie odpustów zupełnych w poszczególne dni w kalendarzu.


    OdpowiedzUsuń
  4. to wszystko brzmi (te 6 punktów) jak nieśmieszny żart... ale Placyd rozumie to głębiej od nas i dlatego go to nie razi prawda?

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie tak.

    Dowiemy się zapewne, że słoik, ampułki z krwią, formalina, fragment wątroby kapłana nawiązują do jakiegoś fragmentu Pisma Świętego. Pewnie do któryś ćwiartowanych ofiar starotestamentowych. I że "Nabożeństwo DO NMP" można przyrównać do rozmowy dwojga chrześcijan przy kawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Paweł Bartosik: "6. Handel odpustami. Ogłaszanie odpustów zupełnych w poszczególne dni w kalendarzu."

    Inne zarzuty już usłyszałem w innych miejscach, i już Ci na nie odpowiadałem. Jeśli chcesz mogę powtórzyć tutaj, albo zalinkować tamte miejsca. Ale ten jest nowy. Mógłbyś wyjaśnić, w jaki sposób Kościół katolicki handluje odpustami? Podobnie to drugie zdanie mówiące o "ogłaszaniu odpustów w poszczególne dnia kalendarza". Nie bardzo wiem, co masz na myśli.

    Będę wdzięczny za sprecyzowanie tego oskarżenia, uzasadnienie, przytoczenie dowodów, cytatu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Placyd,

    Pewnie, że "wyjaśnienia" są na wszystkie niebiblijne nauki i dogmaty. Każdy je ma. Ale nie chodzi o to jak uzasadnisz odprawianie NaBOŻEństwa do Maryji, kult części ciała zmarłych czy wpłacanie pieniędzy za odpusty lub za msze w intencji zmarłych. Chodzi o sam fakt, że to robisz.

    Co do odpustów, zobacz to:
    http://swch.pl/historia/handel_odpustami.html

    Jakie uzasadnienie tym razem stoi za czymś takim? Jesteś twórczy. Na pewno coś wymyślisz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ad. 1. „Obok modlitw skierowanych do świętych, a właściwie, przez ich pośrednictwo zanoszonych do Boga, Kościół oddaje cześć świętym poprzez dzieła sztuki (pieśni, obrazy, rzeźby, etc.) oraz kult relikwii. Generalna zasada w tym względzie mówi, że zarówno materialne przedstawienia świętych jak i relikwie, nie odbierają czci jako takie, ale pomagają ludziom nawiązać kontakt ze świętymi przez zaangażowanie zmysłów człowieka. Wypaczeniem w tym względzie byłoby oddawanie czci płótnu czy farbom, z których składa się obraz świętego, drewnu czy kamieniowi, z którego powstała rzeźba czy w końcu fragmentowi tkanki pozostałej po ciele świętego. Kult obrazów i relikwii jest zatem wyrazem ludzkiej kondycji: modląc się przed materialnym przedstawieniem świętego łatwiej jest człowiekowi stanąć w jego niematerialnej obecności, a mając dostęp do rzeczy pozostałych po świętych, łatwiej odczuć więź, która łączy nas z nimi”. (http://prasa.wiara.pl/doc/1115707.Kult-swietych/2 )

    Ad. 2. Niczym bumerang powraca sprawa stosowanej przez Ciebie hermeneutyki biblijnej:
    1. http://niebieski519.blogspot.de/2011/08/hermeneutyka-biblijna-pastora-pawa.html
    2. http://niebieski519.blogspot.de/2012/04/hermenutyka-biblijna-pastora-pawa.html

    Ad. 3. Eucharystia to sam Jezus obecny w postaciach chleba i wina. Ponieważ katolicy wierzą w istotową obecność Chrystusa w postaciach eucharystycznych, oddają im cześć boską.

    Ad. 4. http://niebieski519.blogspot.de/2012/11/dlaczego-modlimy-sie-za-zmarych.html

    Ad. 5. Czcimy Matkę Jezusa, ponieważ On ją czcił najpierw. Czcząc zatem Jego Matkę, naśladujemy Pana. Pan Bóg dał nam swój największy skarb – swojego Syna – właśnie przez Maryję. Ona jest Arką Nowego Przymierza. Jeśli Arka Starego Przymierza była czczona, bo były w niej tablice dziesięciu przykazań (dziesięć słów), to tym bardziej na cześć zasługuje Maryja, w której zamieszkało wcielone Słowo Boga.
    http://niebieski519.blogspot.de/2011/02/arka-przymierza-czyli-wniebowziecie.html
    „Prawdziwe Nabożeństwo” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort podaje zasady, według których chrześcijanin powinien czcić Matkę Pana.

    Ad. 6. Niestety, nie mogłem otworzyć podanego przez Ciebie linka. Program antywirusowy zablokował go. Ale w samym linku jest słowo „historia”. Kościół nie handluje odpustami, chociaż pewne nadużycia były w przeszłości. Więcej:
    1. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/odpusty.html
    2. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/pk201307_odpust.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Placyd,

    Ad1) Ty na prawdę nie widzisz, że promujesz zwykły szamanizm? Jak relikwia ma pomóc stanąć w duchowej rzeczywistości? To jakieś czary mary w stylu oddech żaby, oczy nietoperza. To pozostałości z pogańskich praktyk rodem z czarnej afryki.

    Ad5) naciągane. Nie zwalaj na Pana Jezusa zapoczątkowania kultu maryjnego. Nie przypominam sobie, że Pan zachęcał do procesji ku czci Jego matce ziemskiej. Nie zalecił też modłów do niej, wszystko to wymyślili ludzie tobie podobni, którym do Boga żywego za daleko i szukacie sobie pośredników, którzy rzekomo bliżej są Boga. Tymczasem Pan Bóg jest najbliżej człowieka nowo narodzonego, bo przenika jego serce i słyszy każdy oddech i wie ile ma włosów na głowie. Szukajcie sobie pośredników, bawcie się tak dalej. powodzenia.

    p

    OdpowiedzUsuń
  10. Czym innym jest zwykła niewiedza katolickich parafian, którzy w zaufaniu podążają za swoimi duchownymi przewodnikami, a czym innym jest zaciekła obrona tychże, co jest jawnie antychrześcijańskie i antybiblijne. Ty, Placyd, jesteś zaangażowany w to drugie. Igrasz z ogniem.

    Obrona twierdzeń z „Prawdziwego Nabożeństwa do NMP” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort pokazuje duchowe miejsce, w którym dana się znajduje. I jest to miejsce ze wszechmiar niebezpieczne dla zbawienia jej duszy. Nie rozmawiamy bowiem o drugorzędnych detalach. Mówimy o tym czy uczestnictwo w Nabożeństwie do NMP i podążanie za wskazówkami tego "Traktatu" jest konieczne dla zbawienia człowieka (jak mówi sam Traktat). Jeśli Ty zgadzasz się z tymi stwierdzeniami, to jest to wręcz inna religia, inna ewangelia, inna droga zbawienia.

    Np. "Maryja jest świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Św."

    "W zakres władztwa Maryi wchodzi wszystko, nawet Bóg".

    Jest tego dużo więcej. Całość można przeczytać tutaj: http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3545&Itemid=43

    To są straszliwie oburzające i bluźniercze wypowiedzi. Ty zaś broniąc ich odwracasz się w poważnym sensie od Chrystusa. To ogromne zagrożenie, Placyd.

    OdpowiedzUsuń
  11. Paweł Bartosik: "W zakres władztwa Maryi wchodzi wszystko, nawet Bóg".
    .
    Pawle, Twój sposób cytowania to zwyczajna nieuczciwość. Zwracałem Ci na to uwagę już wcześniej, ale nie bierzesz sobie tego do serca. Czyżbyś uważał, że cel uświęca środki? Pół prawdy to całe kłamstwo. Wypowiedzi św. Ludwika Marii Grignion de Montfort nie można streścić, jak to uczyniłeś powyżej. Oto jego wypowiedź:

    Ponieważ łaska doskonali naturę, a chwała łaskę, dlatego pewną jest rzeczą, że Pan Jezus w niebie tak samo jest Synem Maryi jak Nim był na ziemi. Przeto zachował On względem Niej uległość i posłuszeństwo Najdoskonalszego Syna wobec najlepszej Matki. Wszakże we wspomnianej zależności nie wolno upatrywać jakiegoś poniżenia lub jakiejś niedoskonałości dla Jezusa Chrystusa. Maryja bowiem stoi nieskończenie niżej od swego Syna, będącego Bogiem, i dlatego nie daje Mu rozkazów tak, jakby to czyniła matka ziemska względem podwładnego sobie dziecka. Maryja, przebóstwiona przez łaskę i chwałę, przebóstwiającą wszystkich świętych, nie prosi o nic, nie żąda niczego, nie czyni nic, co by się sprzeciwiało przedwiecznej i niezmiennej woli Bożej.

    Gdy więc czytamy w pismach św. Bernarda, Bernardyna, Bonawentury i innych świętych, że zarówno w niebie jak i na ziemi wszystko, nawet sam Bóg, podlega Najświętszej Maryi Pannie, to chcą przez to powiedzieć, że władza i moc, której Pan Bóg raczył Jej udzielić, jest tak wielka, że zdaje się, jakoby posiadała tę samą władzę, co Pan Bóg; a Jej modlitwy i prośby są u Pana Boga tak wszechpotężne, że uchodzą wprost za rozkazy przed Majestatem Bożym, który nigdy nie odrzuca próśb swej ukochanej Matki dlatego, że zawsze są pokorne i zgodne z Jego wolą.

    Jeżeli Mojżesz silą swej modlitwy zdołał tak dalece powstrzymać gniew Boży na Izraelitów, że Najwyższy i Nieskończenie Miłosierny Pan, nie mogąc mu się oprzeć, odezwał się doń, by nie wstrzymywał zapalczywości Jego wobec tego buntowniczego ludu [Por.Wj 32,10 nn.], to cóż dopiero sądzić o modlitwie pokornej Maryi, godnej Matki Boga, która potężniejsza jest wobec Majestatu Bożego, niż prośby i orędownictwo wszystkich aniołów i Świętych w niebie i na Ziem. [św. Augustyn Sermo 208 in Asumpt. n. 12].


    Paweł Bartosik: Np. "Maryja jest świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Św."

    Słusznie, Maryja jest świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Świętej. Jest tak z każdym, kto zachowuje Bożą naukę (por. J 14, 23). Zgodnie z obietnicą Jezusa przychodzi On ze swoim Ojcem do duszy takiego człowieka i czyni sobie w niej mieszkanie. Gdzie jest Ojciec i Syn, tam i Duch Święty, a więc cała Trójca Święta. Jeśli twierdzisz, że Maryja nie jest świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Świętej, to praktycznie oskarżasz Ją o grzech. Możesz go udowodnić?

    Paweł Bartosik: "To są straszliwie oburzające i bluźniercze wypowiedzi. Ty zaś broniąc ich odwracasz się w poważnym sensie od Chrystusa. To ogromne zagrożenie, Placyd. "

    Niech troska o moje nie przesłanie Ci troski o własne zbawienie. Przestań posługiwać się taką hermeneutyką biblijną, według której "Tak" znaczy równocześnie "Nie"; przestań posługiwać się kłamstwem w oskarżaniu Kościoła katolickiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niewiarygodne jest to, z jaką misjonarską zaciekłością bronisz tych porażających twierdzeń.

    Twoje "wyjaśnienia" niczego nie zmieniają. Wręcz przeciwnie. Jedynie potwierdzają obrazę wobec pobożnej i błogosławionej matki mojego Pana wyrażonej w tym "Traktacie".

    Każdy protestant powinien przeczytać "Traktat do Najświętszej Maryji Panny", by wiedział czym jest kult maryjny w Kościele Rzymskokatolickim.

    Powinien to zrobić przede wszystkim każdy katolik, by mógł uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy ja naprawdę w COŚ TAKIEGO wierzę i chcę się w to angażować?

    OdpowiedzUsuń
  13. Paweł Bartosik: "Niewiarygodne jest to, z jaką misjonarską zaciekłością bronisz tych porażających twierdzeń.
    Twoje 'wyjaśnienia' niczego nie zmieniają. Wręcz przeciwnie. Jedynie potwierdzają obrazę wobec pobożnej i błogosławionej matki mojego Pana wyrażonej w tym 'Traktacie'."


    Rozumiem, według Ciebie wskazanie na potęgę modlitwy Matki Pana i moc Jej wstawiennictwa u Boga oraz to, że jest Ona świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Świętej, jest Jej obrazą...

    OdpowiedzUsuń
  14. Żarty sobie stroisz.

    Rozmawiamy o dwóch innych osobach. Nie mieszaj bóstwa, o którym mówią "Traktaty do NMP" i którego Ty bronisz z Marią - pokorną, skromną matką drogiego Zbawiciela.

    OdpowiedzUsuń
  15. ... a Jej modlitwy i prośby są u Pana Boga tak wszechpotężne, że uchodzą wprost za rozkazy przed Majestatem Bożym, który nigdy nie odrzuca próśb swej ukochanej Matki dlatego, że zawsze są pokorne i zgodne z Jego wolą.



    to czysty nonsens. Aż ciężko uwierzyć, że można się rozkoszować takim bełtaniem. Jak można powiedzieć, że Bóg podlega komukolwiek czy czemukolwiek? Czytając Biblię można zauważyć, że modlitwa ma moc dlatego, że Pan ją wysłuchuje i odpowiada czyniąc..nie odwrotnie..Pan nie jest związany modlitwą, która ma jkąś magiczną moc, choćby pochodziła od matki Pana Jezusa....to jest nonsens.

    Na ratunek przychodzą słowa "zdaje się", "jakoby", które mają przedstawiać właściwą relację, jednak pozór wszech(czegokolwiek) Maryji jest tak silny, że włąściwie pobożny katolik jak Placyd, powinien powiedzieć...tak właśnie jest. Toż to istne Orwelowskie pranie mózgu. Jak można nie kochać wielkiego brata..jak można było nie widzieć, nie rozumieć, przecież to takie oczywiste, że Maryja rządzi i jest wszech i prze.

    Biblijny obraz Marii i właściwa relacja Bóg - człowiek jest zdrowa dla umysłu i stawia sprawę jasno i prawdziwie. Szamanizm, figury, złote obrazy, koronacje, nadawanie bożych atrybutów, przypisywanie mocy dążącej do nieskończoności matce Pana jest czymś obraźliwym dla pobożnej osoby, jaką z pewnością była. Podpieracie się Placydzie bajkami i pseudo pobożnymi życzeniami odnośnie Marii. Macie w zanadrzu płaczące obrazy, święte posągi, zjawy na szybach i drzewach, objawienia dziwnej treści i to pragnienie ubustwiania pięknej kobiety, boginii...wstyd. Chrześcijanin czci Pana Boga, a cżłowiekowi oddaje cześć należną człowiekowi.

    p

    OdpowiedzUsuń
  16. Wypaczeniem w tym względzie byłoby oddawanie czci płótnu czy farbom, z których składa się obraz świętego, drewnu czy kamieniowi, z którego powstała rzeźba czy w końcu fragmentowi tkanki pozostałej po ciele świętego.

    i właśnie pełno takiego wypaczenia u ciebie i innych (nieświadomych) katolików. Nazywać obrazy i figury cudownymi... Cudowny obraz matki boskiej, nie zaś obraz cudownej matki boskiej. Jak nie widzisz różnicy w oddawaniu czci osobie, a oddawaniu czci konkretnemu obrazowi tej osoby, to dyskusja jest bezcelowa. Podrzędny szeregowy katolik widzi zasadniczą różnicę i plącze się w tłumaczeniu, czemu czci akurat ten obraz, a nie tamten, pomimo, że przedstawiają tę samą osobę. To jest oczywiste, że czcicie przedmioty, nazywając je świętymi. I nie wystarczy powiedzieć, że nie mówi się cudowny gips/kamień farba. Mówicie cudowny obraz/pomnik/chustka i klękacie przed tą materią, całujecie ją, oddajecie cześć. Wstyd. To nie jest model kultu Boga Żywego w nowym przymierzu.

    p

    OdpowiedzUsuń
  17. Pawle,

    właśnie przeczytałem 95 tez Lutra. W kontekście naszej dyskusji polecam tezę nr. 71.

    OdpowiedzUsuń
  18. Luter pisał te tezy jako syn Kościoła Rzymskokatolickiego.

    Rozumiem, że Ty zgadzasz się z tymi tezami, skoro mnie do nich odsyłasz?

    :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałem pobieżnie. Jednak odnoszę wrażenie, że nie sposób się z nimi nie zgodzić. Ale umieściłem ten komentarz, bo tak sobie pomyślałem: Ileż ironii jest w tym, że przeklina on tych, którzy za nim idą, na niego się powołują. Pod koniec jego życia nie było inaczej. Jedyny autorytet, który uznaje, to on sam. Przeklina wszystkich, którzy nie uznają jego wykładni Pisma św.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bzdura totalna. Szkoda nawet zamieszczać takie komentarze.

    Zobacz raczej jakie "anathemy" i "klątwy" rzuca Twój Kościół wobec oddanych Jezusowi ludzi, którzy są poza jego strukturami.

    OdpowiedzUsuń