sobota, 20 czerwca 2015

Jak Efezjanie zabili moje radykalne chrześcijaństwo

Peter Jones

Adnotacja: Ten artykuł nie ma nic wspólnego z książką p.t.: „Radical” David Platta. Nigdy jej nie czytałem, ani też – z tego co wiem – nie czytałem żadnej z pozycji, której D. Platt byłby autorem.

Co oznacza bycie radykalnym?

Definicje mają znaczenie. Dlatego zanim przejdziemy dalej, chciałbym zdefiniować termin „radykalny”. Mówiąc „radykalny” mam na myśli tę odmianę chrześcijańskiego myślenia, która mówi, że prowadzenie normalnego chrześcijańskiego życia, zawarcie ślubu, posiadanie dzieci, wychowanie ich w Chrystusie, obdarzanie miłością współmałżonka, bycie wiernym swoim zadaniom w pracy, uczęszczanie na nabożeństwo, czytanie Biblii, modlitwa, kochanie świętych, a na końcu śmierć – to wszystko są rzeczy niewystarczające.

Chodzi o tę odmianę chrześcijaństwa, która mówi: „Na pewno jest jeszcze coś, co powinienem zrobić, żeby być dobrym chrześcijaninem”. Radykał myśli i głosi, że „dobry chrześcijanin robi niesamowite rzeczy dla Jezusa”. Ten rodzaj myślenia można odnaleźć we wszystkich odłamach chrześcijaństwa. Widzimy tygodnie misyjne, spotkania przebudzeniowe, zakonników, którzy wszystko porzucają, nieuchwytne drugie błogosławieństwo, pielgrzymki do Rzymu, kobiety, które pozostawiają małżeństwo i dzieci daleko za sobą, mężczyzn porzucających pracę, żeby włączyć się w służbę kościelną, młodych ludzi wierzących w to, że zapamiętanie całego Krótkiego Katechizmu Westministerskiego jest środkiem łaski, kaznodziejów sugerujących, że Słowo i sakramenty to nie wszystko, a także mówców na konferencjach, którzy żądają abyśmy coraz więcej się modlili. Korytarze wiary wybrzmiewają frazesami typu: Bądź radykalny.  Zrezygnuj ze wszystkiego dla Jezusa. Poświęć wszystko.

Zostałem wychowany w takim podejściu i podejrzewam, że wielu z was miało podobnie. Wasze chrześcijańskie życie opierało się na stwierdzeniach w stylu „Czy robię wystarczająco dużo?”. Po jakimś czasie odkryłem, że ten przymus, żeby robić wspaniałe rzeczy dla Boga był nie tylko uciążliwym jarzmem, ale był także niebiblijny. Olśnienie przyszło kilka lat temu, podczas studiowania Listu do Efezjan.


Naprawdę radykalny 

Pierwsze rozdziały Listu do Efezjan to jedne z najwspanialszych rozdziałów w całym Nowym Testamencie. Całe Pismo jest natchnione przez Boga, ale możliwe, że List do Efezjan został obdarzony jego podwójną dawką. Poniżej kilka wersetów mówiących o wspaniałości naszego zbawienia.

Jesteśmy ubłogosławieni wszelkim duchowym błogosławieństwem (1,3).
Zostaliśmy wybrani w Chrystusie przed założeniem świata (1,4).
W Nim mamy odkupienie przez Jego krew (1,7).
Zostaliśmy zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym (1,13).
Byliśmy umarli. Teraz żyjemy (2,1).
Zostaliśmy wzbudzeni z Chrystusem i wraz z nim posadzeni w okręgach niebieskich (2,6).
Kiedyś byliśmy obcy przymierzom, lecz teraz staliśmy się bliscy (2,12-13).
W Chrystusie mamy dostęp do Ojca poprzez Ducha. (2,18).

W liście jest mowa o podobnych rzeczach jeszcze wiele, wiele razy (zwróćmy uwagę szczególnie na wersety: 3,17-21). Święty Paweł maluje przed nami wielki obraz, ukazujący wspaniałość odkupienia, które mamy w Chrystusie, jak również wspaniałość dzieła, które uczynił dla nas nasz Pan. W pierwszych trzech rozdziałach Listu do Efezjan, Paweł odkrywa tą tajemnicę (3,9) przed świętymi w Efezie. Zaś w czwartym rozdziale, Apostoł zaczyna wyjaśniać, co to oznacza dla ich codziennego życia. List do Efezjan jest starannie podzielony, pomiędzy to, co Bóg uczynił dla nas w Chrystusie (1-3), a to, jak mamy na ten fakt odpowiedzieć (4-6). Lub innymi słowy, został on podzielony na tryb oznajmujący i rozkazujący.

Nie do końca...

Pierwsze trzy rozdziały brzmią radykalnie. Wzbudzenie z martwych jest radykalne. Bycie oczyszczonym jest radykalne. Bycie zjednoczonym w przymierzu, jako poganin, jest radykalne. Ale kiedy przechodzimy do rozdziałów 4-6 cały radykalizm znika. Po przeczytaniu rozdziałów 1-3 moglibyśmy oczekiwać, że Paweł „podkręci silniki”. Jesteśmy napełnieni Duchem,  włączeni w przymierze, odkupieni krwią, kiedyś byliśmy umarłymi - teraz żyjącymi, chrześcijanami. Zostaliśmy stworzeni do wielkich rzeczy. Gdyby Paweł był współcześnie żyjącym kaznodzieją, dołączyłby do tego wezwanie do ewangelizacji albo wyjazdu na misję lub też do rozdania wszystkiego biednym lub zmieniania świata (albo chociaż społeczności, w której żyjemy) lub rozpoczęcia grupy biblijnej w najbliższym sąsiedztwie... Zakończyłby List do Efezjan wezwaniem do bycia radykalnym.

Ale prawdziwy Paweł rozczarowuje nas. Nie znajdziemy w rozdziałach jego listu niczego o robieniu niesamowitych rzeczy dla Chrystusa. Nie ma tam nic odnośnie wyjazdów misyjnych czy ewangelizacji. Nie ma nic o zmienianiu świata czy lokalnej społeczności. Nie ma wezwania, które nakazywałoby ci oddać wszystko, co posiadasz. Święty Paweł nie zachęca mężczyzny do zgłębienia samego siebie, w celu sprawdzenia czy nadaje się on do służby w Kościele. Kobiety nie są zachęcane do pozostawienia wszystkiego za sobą, a następnie do „pełnego oddania się Jezusowi”. Rodzice nie są wzywani do upewniania się, czy wychowali „radykalne” dzieci. Co zatem nakazuje nam robić Paweł?

Znoście jedni drugich w wszelką pokorą i cierpliwością (4,2).
Odrzucajcie fałszywą doktrynę i wzrastajcie w dojrzałości (4,13-15).
Zewleczcie z siebie starego człowieka (4-22).
Pozbądźcie się grzesznej złości (4,26-27)
Przestańcie kraść i ciężko pracujcie, żebyście mogli dzielić się z tymi, którzy są w potrzebie (4,28).
Uważajcie na to, co mówicie (4,29; 31; 5,4).
Bądźcie uprzejmi względem siebie (4,28).
Nie bądźcie rozwiąźli seksualnie (5,3-7).
Unikajcie społeczności z ciemnością (5,11).
Rozmawiajcie ze sobą poprzez pieśni (5,19).
Składajcie dziękczynienie (5,20).
Żony, bądźcie uległe mężom (5,22; 24).
Dzieci, słuchajcie rodziców (6,1-3).
Ojcowie, wychowujcie swoje dzieci w wierze (6,4).
Ciężko pracujcie dla tych, którzy są waszymi przełożonymi (6,5-9).
Walczcie przeciwko diabłu i jego sługom (6,10-20).

Nie jest to zbyt radykalne podejście, prawda?

Zły rodzaj radykalizmu

Święty Paweł jest radykalny, ale nie w sposób, który by nam odpowiadał. Jest radykalny, jeśli chodzi o zabijanie grzechu. Chce, żebyśmy skończyli z napadami złości. Chce, żebyśmy zaprzestali plotkarskiej mowy. Chce, żebyśmy byli wdzięczni w każdych okolicznościach. Chce, żebyśmy się modlili. Chce, żebyśmy wyzbyli się chciwości. Chce, żebyśmy byli pewni, że utrzymujemy naszą mowę w czystości. Wszystko to wydaje się być całkiem nudne i żmudne do wykonania. Co brzmi bardziej ekscytująco: kiedy ktoś mówi o zdobywaniu twojej społeczności dla Chrystusa, czy ktoś kto mówi o poskramianiu twojego krnąbrnego języka?

Nie podoba nam się wezwanie Pawła, by być radykalnymi, ponieważ dużo łatwiej jest kochać tych zgubionych, których nie widzieliśmy niż naszą żonę, którą widzimy każdego dnia. Nie lubimy tego, ponieważ wybaczenie bywa trudne (4,32), a cudzołóstwo jest łatwe (5,3). Nie podoba nam się to, ponieważ wolelibyśmy raczej słynąć z robienia czegoś niesamowitego niż być niewidzialnymi i utrzymywać pokój (4,3). Nie podoba nam się to, ponieważ Apostoł mówi wiele o uległości, a z kolei nic o ewangelizowaniu panienek w Starbucks'ie. Podsumowując, wezwania do bycia radykalnymi, okazują się wcale nie być radykalne. Stanowią jedynie przeszkodę. Życie chrześcijanina nie polega na zdobywaniu nowych miejsc dla Jezusa albo na robieniu dla Niego wspaniałych rzeczy. Polega raczej na byciu świętym dokładnie tam, gdzie w danej chwili się znajdujemy. Polega na miłowaniu naszych braci i sióstr w naszych kościołach. Oznacza bycie wiernym naszym rodzinnym obowiązkom. To również ciężka praca w naszych powołaniach. Jeśli się tego wszystkiego podejmujemy, żyjąc w upadłym świecie, jesteśmy wystarczająco radykalni.

Artykuł ukazał się na stronie: www.kuyperian.com

Peter Jones

Autor jest pastorem w reformowanym kościele Christ Church (CREC) w Morgantown. Ma żonę Julie oraz ośmioro dzieci: Samuel, William, Benjamin, Calvin, Amelia, Cecily, Elijah i Bronwyn.

Tłumaczenie: Małgorzata Gaweł
Korekta: Paweł Bartosik


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz