Ewangeliczni chrześcijanie mają alergię na rzymski katolicyzm z zupełnie niewłaściwych powodów. Zamiast niepokoić się tendencjami kapłańsko-sacerdotalnymi, martwią się o śpiewanie Bożych słów. Nigdy nie zapomnę pewnego człowieka, który wychował się w ewangelicznym domu i skrytykował nasze nabożeństwo za to, że śpiewaliśmy Modlitwę Pańską. „To jest rzymskokatolickie” – argumentował. Następnie zauważył, że klękanie nie zbyt jest pomocne, ponieważ sprawia, że patrzymy w dół zamiast w górę, ku niebu. Przyznałbym mu 6 za kreatywność, ale 1 za znajomość Biblii (Ps 95:6).
Kiedy przechodzimy do myślenia o kwestiach liturgicznych, pojawia się pewien rodzaj ogólnego intelektualnego paraliżu. Wszystko, co przypomina porządek, zostaje uznane za katolickie, określone jako „zbyt formalne” albo „zbyt odmienne od tego, co zawsze wcześniej widzieliśmy i słyszeliśmy”.
Oczywiście, rzymskokatolicka doktryna ma wiele problemów. Ale problemem nie jest klękanie ani odmawianie Modlitwy Pańskiej. Ewangeliczni bracia powinni zrozumieć, że praktyki biblijne – niezależnie od tego, jak bardzo mogą przypominać nasze przeszłe rzymskokatolickie doświadczenia z dzieciństwa albo coś, co usłyszeliśmy od kogoś innego – nie podlegają negocjacji. Praktykujemy je, ponieważ znajdują się w samym centrum ekspresji chrześcijańskiej wiary.
Reformacja skorygowała te tendencje, porządkując liturgiczny porządek według Pisma Świętego, a nie wedle długo utrzymywanych tradycji. Zamiast elitarnych chórów śpiewających w imieniu zgromadzenia, Luter przywrócił śpiew ludowi: „Aby Słowo Boże mogło być pośród ludu w postaci muzyki”. Zamiast postrzegać Kościół jako autorytet sam w sobie, Luter pisał: „Kościół jest twoją matką, która rodzi cię i podtrzymuje przez Słowo”. Luter przywrócił muzykę ludowi i zakorzenił autorytet Kościoła w Słowie.
Nasz ewangeliczny problem jest problemem zniewolenia. Jesteśmy zniewoleni przez niewłaściwe rzeczy i niewłaściwe lęki. Powinniśmy być zniewoleni przez Jezusa Chrystusa, naszą sprawiedliwość. Reformacja prowadzi nas z powrotem (ad fontes) i umieszcza nas w praktykach liturgicznych, które wzmacniają naszą wiarę i wzywają nas do nieskażonej wiary w Osobę Chrystusa jako naszego centralnego liturgisty.
Autor jest pastorem Kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola (Floryda, USA).

