piątek, 28 listopada 2008

Dlaczego nie wziąłem udziału w modlitwie o pokój "Asyż w Gdańsku"?

27 października 2008 r. pod symbolicznym namiotem na dziedzińcu gdańskiego (franciszkańskiego) kościoła Świętej Trójcy miała miejsce międzyreligijna modlitwa o pokój pod nazwą "Asyż w Gdańsku". Organizatorami przedsięwzięcia byli: Dom Pojednania i Spotkań im. Św. Maksymiliana M. Kolbego, Franciszkanie w Gdańsku, Gmina Muzułmańska w Gdańsku, Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce.

Inspiracją dla idei spotkania była modlitwa papieża Jana Pawła II z przedstawicielami światowych religii w Asyżu, która miała miejsce 27.X.1986 r. W 22 rocznicę tego wydarzenia we wspólnej modlitwie o pokój wzięli udział (wg informacji organizatorów):
- abp Sławoj Leszek Głódź - metropolita Gdański
- bp Michał Warczyński - biskup diecezji pomorsko-wielkopolskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP
- imam Tomasz Miśkiewicz, mufti RP
- podrabin Bolesław Szenicer, Gmina Wyznaniowa Starozakonnych w RP
- ks. protojerej Arkadiusz Zielepucha, dziekan dekanatu gdańskiego Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
- ks. mitrat Józef Ulicki, Kościół Grekokatolicki
- ks. Rafał Michalak, Kościół Polskokatolicki


Kilka dni przed „Asyżem w Gdańsku” zostałem przez organizatorów telefonicznie zaproszony do uczestnictwa we wspólnej modlitwie. Samo zaproszenie na to medialne i międzywyznaniowe wydarzenie było miłym gestem za co serdecznie podziękowałem, niestety (dla organizatorów) musiałem grzecznie odmówić podając powody, dla których jako chrześcijanin nie powinienem i nie chcę angażować się w modlitwę w "duchu Asyżu".

Jedno z pierwszych pytań, które od razu w tym kontekście mi się nasuwało, i którego nie omieszkałem zadać organizatorowi brzmiało: "do kogo będzie skierowana wspólna modlitwa?". Mój rozmówca poinformował mnie, że każdy przedstawiciel reprezentowanej religii będzie się modlił do "swojego Boga". Zdziwiło mnie to tym bardziej, że dzwoniący do mnie pan w pewnym stopniu podzielał moje wątpliwości czy aby na pewno tego typu inicjatywa jest zgodna z upodobaniem Bożym wyrażonym w Piśmie Św. W życzliwy sposób wymieniliśmy ze sobą kilka uwag związanych z podejściem Biblii wobec omawianej kwestii i wspólnie dziękując za rozmowę zakończyliśmy telefoniczną konwersację.

Dlaczego więc odmówiłem i nie wziąłem udziału w modlitwie o pokój odbywającej się w ramach przedsięwzięcia "Asyż w Gdańsku"? Z kilku powodów:

Całość

6 komentarzy:

  1. Modlitwy o pokój. Wspaniała inicjatywa.
    Papież nie medytował nigdy w obliczu Buddy, ale jeśli już, to zawsze w Chrystusie.
    Oczywiście można zrobić z Jana Pawła II okultystę, bluźniercę, ale dlaczego ...?
    Faryzeusze również wypominali Jezusowi, że jada z grzesznikami, pewnie, że pomaga nie-Żydom. Owszem o modlitwach w Asyżu z przedstawicielami innych religii w Biblii nie ma mowy.
    Myślę, że Bóg jest bardziej miłosierny wobec wyznawców innych religii niż niektórzy protestanci.
    Wszyscy jesteśmy dziećmi Jednego Boga. Lepiej wspólnie modlić się z innymi, niż z nimi walczyć i udowadniać im na siłę, że nie maja racji.
    Jeśli chrześcijanie będą żyć w zgodzie i miłości - to będzie świadectwem dla innowierców, gdzie jest Bóg prawdziwy.
    Jakie jest świadectwo wielu protestanckich duchownych, którzy zamykają się w swoim kokonie przekonania o własnej prawowierności? Jak wychowują swoich wiernych - w pogardzie do katolicyzmu.
    Katolicyzm nigdy nie wyparł się Biblii, a protestantyzm niemiecki tak - podczas drugiej wojny światowej
    (Starego testamentu i Listów św. Pawła). Nie powinni szafować tekstami z Biblii, i tworzyć Kościoła Rzeszy (na polecenie okultystów faszystowskich).
    Powinni raczej uczyć miłości do każdego człowieka.
    Zamiast egoistycznie zamykać się w sobie, lepiej modlić się z innymi do Jezusa.
    Jestem na 100% pewna, że nasz Pan nie obrazi się.
    Z Twoich tekstów widzę, że Janem Pawłem II raczej gardzisz - masz prawo. Życzę Ci jedynie, abyś z Bożą pomocą, kochał ludzi jak on.
    To naprawdę nie po chrześcijańsku kłamać, że medytował przed buddą.
    Szanowałam protestantów, bo myślałam, że zależy im na jedności, ale po przeczytaniu o okultyzmie katolików, bluźnierstwach i innych zbrodniach - zaczęłam przypominać sobie zbrodnie protestantów.
    Nich Wam Bóg wybaczy - nie nazwie Was okultystami, bluźniercami i zbrodniarzami. Wy pewnie wydalibyście katolika na stos za jego okultyzmy. To wydawajcie nas.
    Od 500 lat udowadniacie nam nasz grzech, ale własnym wiernym już nie umiecie udowodnić ich sromoty. Czy to nie ironia losu.
    Papierz chciał jedności w miłości i z miłości do Boga.
    Niech Bóg da Ci wszystko, co najlepsze (papież też by Ci tego życzył)

    Pozdrawiam
    laura

    OdpowiedzUsuń
  2. Lauro
    Czy w sytuacji, gdy już straciłaś szacunek dla protestantów, masz jeszcze ochotę uczestniczyć w różnego rodzaju akcjach ekumenicznych w których to nierzadko uczestniczą protestanci?

    nieprotestant niekatolicki

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Lauro,

    Nie rozumiem gdzie w komentowanym tekście dopatrzyłaś się pogardy względem Jana Pawła II? Wręcz przeciwnie. Szanuję go jako mądrego człowieka, który miał również wielki wkład w historię naszego narodu.

    Pisałem natomiast, że nie zgadzam się z inicjowaną przez niego ideą międzywyznaniowej modlitwy w Asyżu, do czego chyba mam prawo?

    Cytowane przeze mnie teksty dotyczące Jana Pawła II pochodzą tylko i wyłącznie z publikacji pisanych przez przedstawicieli kościoła katolickiego, co świadczy o tym, że nie wszyscy przedstawiciele Twojego kościoła również popierają ideę Asyża. Sądzę, że powinnaś uszanować i wykazać większą dozę zrozumienia i tolerancji wobec tych, którzy myślą inaczej niż Ty.

    Ja o swoich powodach piszę w artykule. Jeśli uważasz, że którykolwiek z nich jest nieuzasadniony (z perspektywy Pisma Św.) - daj proszę znać i uzasadnij.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam Biblii ani teologii tak dobrze jak Ty. W swoich tekstach często ironicznie atakujesz katolicyzm. Ja nigdy nie słyszałam w kościele na kazaniu, żeby ksiądz nawracał protestantów, posądzał ich o okultyzm, bluźnierstwa. Wprost przeciwnie - wiele razy słyszałam o przykładzie wiary takiego, czy innego protestanta. Dlatego ja również zawsze mówiłam o protestantyzmie pozytywnie.
    Kiedy jednak dowiedziałam się, co wielu protestantów myśli o nas i jak nasz sposób wyznawania Boga potępia, przyszło mi na myśl, że z taką samą zaciekłością z jaką zwalczają sposób wyznawania przez nas wiary, mogliby nawracać protestantów na zachodzie i północy Europy - wierz mi, większość ludzi żyje tam tak, jakby Boga nie było.
    Masz prawo do swoich artykułów i komentarzy, ale wiedz, że często są jak rzucony kamień, nie jak przesłanie miłości.
    Nie wypominaj nam, że nasz chrzest jest niegodny itd..

    Papież - człowiek - był człowiekiem dobrej woli i chciał modlić się z ludźmi dobrej woli.
    Chociaż otaczałoby mnie tysiące posągów buddy, wisznu, czy innego pogańskiego boga, mój Bóg w Trójcy Jedyny zawsze mnie usłyszy, bo wzywam Jego imienia. Nic nie oddzieli mnie od miłości Chrystusa, jeśli uznaje Go za mojego Pana i Zbawiciela.
    We mnie jest mało miłośći, ale będę się o nią modliła, bo będę sądzona przez Boga z miłości, o której mówi Jezus.

    Życzę Ci owocnej pracy.
    Z Bogiem.

    P.S.
    Jeśli chodzi o spotkania ekumeniczne, to prawda, że wielu protestantów dobrej woli bierze w nich udział. Powinnam szanować wszystkich ludzi -jak napisałam - będę modlić się, aby Bóg przymnożył mi miłości.
    Ja osobiście - z małymi dziećmi - mam mało szans na spotkania ekumeniczne, ale nadal słucham muzyki zespołów ekumenicznych, czytam książki katolików i protestantów, bardzo lubię ikony i nie wychowuję dzieci w pogardzie do protestantyzmu, ani innych wyznań.
    Nie szargam też imienia Marcina Lutra, chociaż jego teologia jest inna niż katolicka.
    Jak mówi mój mąż, a kiedyś jego dziadek - "do zobaczenia w niebie".

    laura

    OdpowiedzUsuń
  5. Lauro,

    Myślę, że przesadzasz i polemizujesz po części ze swoimi wyobrażeniami na temat protestantyzmu i moich przekonań.

    Mam wielu przyjaciół w kościele katolickim, których oddania Chrystusowi nie zamierzam kwestionować.

    Pisząc o KK (czego wcale nie robię często - jak sugerujesz) raczej dotykam kwestii systemu teologicznego tego kościoła. Powód jest prosty - jest to kontekst w którym się wychowałem i w którym jako protestant głoszę ewangelię. Samo to jest wystarczającym powodem aby ustosunkowywać się do problemów dotykających bezpośrednio mojej służby lub osoby (przyjmowanie do kościoła ochrzczonych katolików, zaproszenie na Asyż w Gdańsku, spotkania ekumeniczne itp.).

    Dialog wymaga czasami rozmowy o trudnych rzeczach, również tych, które nas dzielą. Jakże inaczej możemy się lepiej poznać, zrozumieć, teologicznie zbliżyć jeśli nie będziemy rozmawiali? Ważne jednak byśmy dyskutowali w duchu miłości i wzajemnego zrozumienia.

    Dzięki za Twoją szczerość, Laura.

    OdpowiedzUsuń
  6. najwyrazniej osoba z rozmowy telefonicznej nie byla monoteista, a tym samym ani wyznania zydowskiego, ani chrzescijanskiego ani muzulmanskiego. od kiedy to ktos kto jest chrzescijanienm mowi o roznych bogach w roznych religiach?

    OdpowiedzUsuń