poniedziałek, 9 sierpnia 2010

A gdzie sutanna?!

Gdy wczoraj ubrany w koszulę z koloratką przedzierałem się przez tłumy na gdańskiej starówce (jest Jarmark Dominikański) usłyszałem za sobą zawołanie dwóch pań siedzących na ławeczce (ok. 50-60 letnich): "A gdzie sutanna?!". Zdziwiony bezpośredniością pań odwróciłem się i powiedziałem: "Nie noszę". W odpowiedzi usłyszałem: "No to siejesz zgorszenie!"

Teraz to już sam nie wiem jak żyć! :-)

Koszula z koloratką (i spodnie rzecz jasna :) jest zgorszeniem dla niektórych katolików bo prócz niej nie noszę sutanny oraz dla niektórych protestantów bo w ogóle ją noszę (wołających niczym te dwie panie: "A gdzie jedyny uznawany przez nas liturgiczny ubiór - krawat?!").

Dla jednych to za mało, dla drugich za dużo. Dla jednych to "sprotestantyzowanie" urzędu duchownego, dla drugich to "kryptokatolicyzm". No i bądź tu człowieku mądry! :-)

Na temat symboliki ubioru napisałem jakiś czas temu artykuł pt. "Dlaczego noszę koloratkę?".

5 komentarzy:

  1. Dla mnie sam symbol koloratki jest znakiem powagi kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  2. a jakie miałeś skarpetki - białe czy czarne ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie zakładały, że widzą przed sobą księdza katolickiego. Nie miały pojęcia, że to pastor...

    OdpowiedzUsuń