piątek, 23 grudnia 2011

Bóg przychodzi i "miesza"

Lubię to coroczne zamieszanie wokół Bożego Narodzenia! Ono miało miejsce również 2 tysiące lat temu. Niektórym nie w smak było, że urodził się ktoś uważany na Króla. Dziś natomiast nie w smak niektórym jest to, że mamy w kalendarzu Jego urodziny i za głośno, za tłumnie, za obficie je obchodzimy. Chcieliby złoto kadzidło i mirrę zastąpić "symbolicznym" podarkiem "z serca", pogańskich mędrców (reprezentujących narody) zastąpić "Jezusem w sercu", pasterzy udających się do Betlejem - samotną kontemplacją, zaś mnóstwo wojsk niebieskich chwalących Boga - świętym spokojem, ciszą. Och, jak lubię to "zamieszanie"! W końcu Bóg przyszedł na świat! Alleluja!!!

4 komentarze:

  1. Ależ większość to lubi, popatrz na hipermarkety :) Ateistą będąc też to lubię.

    Jedynie mylisz się co do tego, że Bóg przychodzi i miesza. To ludzie.

    Wesołych Świąt!
    HERETYK

    OdpowiedzUsuń
  2. Hipermarkety niewiele mówią o nastawieniu ludzi. Zakupy można robić jako przykry obowiązek lub jako element radosnego przygotowania do świętowania Urodzin Króla.

    Zobacz Łk 1-2 oraz Mt 2. Bóg wiele miesza.

    Ludzie również mieszają - to jednak wątek na inną dyskusję. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pracuję z wyznawcą filozofii satanizmu, który lubi święta Bożego Narodzenia. W pracy w ostanich dniach preferuje stacje radiowe puszczające kolędy. Np. dziś pochwalił się kolędą Silent night w wykonaniu zespołu Manowar .
    W sumie fajnie, że Boże Narodzenie to ulubione święto ateistów, satanistów, neopogan, muzułmanów, hinduistów i wielu chrześcijan.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie mecyje :P

    Bóg hinduistów wiele razy odwiedzał ten świat; najfajniejszy jest w inkarnacji Kriszny, gdy zwielokrotniony tańczy z pasterkami gopi :)

    Bless!

    OdpowiedzUsuń