środa, 1 lutego 2012

Krótka historyjka o nienarodzonych bliźniakach

W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem, czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później.

Autor nieznany

5 komentarzy:

  1. Najgorsze jest to iż ten niewierzący bliźniak ma "racjonalne" argumenty za swoją teorią!

    OdpowiedzUsuń
  2. One jemu jawią się jako "racjonalne", choć takie nie są :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ta historyjka głupia. Pokazuje tylko, że porównania nie zawsze są dobre.
    1. Dzieci w łonie matki nie są w stanie mówić.
    2. Wkładacie w "usta" dzieci pojęcia, o których mali ludzie nie mają pojęcia. Dopiero dorośly niepotrzebnie "ładuują' im w umysły idee bogów i innych bzdur, którymi nieudolnie tłumaczą swoje własne (dorosłych) niezrozumienie świata.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  4. J.Kania tym komentarzem przekroczył wszelkie normy.
    Zapewne J.Kania całe dnie poświęca na walki z bajkami, książkami itp. w których pojawiają się np. bohaterowie w postaci zwierząt, które rozmawiają ze sobą itp.
    Biedny J.Kania nie może zcierpieć żadnego filmu bowiem w każdym z nich znajdzie coś nie do końca możliwego.

    Ogólnie panie Kania dno totalne pan tutaj wykazał tym swoim komentarzem. Coś pan chciał napisać i żeś pan napisał, co ślina na język przyniosła.

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadza się J Kania przeskoczył samego siebie... nalezą mu się szczere gratulacje...

    OdpowiedzUsuń