piątek, 11 maja 2012

Założenia wstępne dla nauki

Każdy naukowiec by mógł w "racjonalny" sposób prowadzić badania naukowe przyjmuje pewne założenia wstępne, jakiś punkt wyjścia. I owym punktem wyjścia do jakichkolwiek badań naukowych jest jedno z dwojga:
- spekulacja lub
- objawienie

Nowoczesna nauka bardzo chętnie angażuje się w "badania nad pochodzeniem życia", nie można jednak zapomnieć, że kwestia początków (pochodzenia) znajduje się poza sferą badań nauk empirycznych. Dzieje się tak ponieważ żaden naukowiec nie dysponuje narzędziami ani metodami badania zdarzeń, które nie powtarzają się ani nie można ich ponownie zaaranżować. Zatem gdzie chodzi o początki, tam naukowiec zdany jest na spekulacje lub na objawienie.

Nauka może spekulować (a nie zaobserwować) na temat historycznego porządku rzeczy; zakłada, lecz nie może doświadczalnie wykazać, że cała przyroda, teraz i zawsze, posiada jednolitą strukturę i co więcej, że procesy obecnie obserwowane zawsze zachodziły w dokładnie ten sam sposób w przeszłości. Naukowiec zakłada, że tak było i przyjmując to, niczym nie udowodnione, założenie – bada świat.

Z drugiej strony może oprzeć się na objawieniu, które daje wyjaśnienie dlaczego natura świata i człowieka umożliwiają wszelkie badania naukowe. Zgodnie z objawieniem świat zachowuje się w przewidywalny, cykliczny sposób dzięki dziełu stworzenia i opatrzności Boskiej. Gdyby nauka mogła skutecznie zanegować objawieniowe prawdy, to tym samym zanegowałaby wszelkie podstawy dla badań naukowych. Greg Bahnsen zauważył: „David Hume zauważył, że naukowcy opierają się na naukowo nieugruntowanym, lecz jak najbardziej istotnym dla ich badań przekonaniu o jednolitym i stałym charakterze obserwowanych zjawisk przyrodniczych. Jednak, według Hume'a, nie ma żadnego powodu (poza psychologicznym uwarunkowaniem), by naturalistyczny naukowiec oczekiwał, że jutro wzejdzie słońce. Nauka jako autonomiczna i samodzielna dyscyplina (oderwana od objawienia) nie jest w stanie uczciwie odpowiedzieć na zastrzeżenia Hume'a. Jeśli jednak nauka, właściwie pojęta, podda się objawieniu, to jest w stanie wskazać na przyczyny, dla których jutro wstanie słońce, gdyż wie, że Bóg w swej opatrzności kontroluje wszystko, co dzieje się w stworzonym przez Niego wszechświecie, a czyni to w stały i spolegliwy sposób”.

Czyli naukowiec musi zakładać, że wszechświat posiada regularną strukturę, a czyniąc tak, zakłada istnienie uporządkowanego stworzenia. Poczynania nauki nigdy nie są bezstronne. Zawsze są podszyte metafizycznymi lub religijnymi przekonaniami. Gdyby było inaczej, nauka stałaby się powierzchowna. Każdy naukowiec oczywiście twierdzi, że zajmuje się tylko faktami. Lecz nawet mówienie o "faktach" wymaga pewnych metafizycznych deklaracji dotyczących istnienia samych faktów. Interpretacja faktów jest również podszyta metafizycznymi i religijnymi przekonaniami, które każdy badacz i naukowiec „zabiera” ze sobą. Bez objawienia nauka nie ma podstaw dla oczekiwania porządku w przyrodzie, a naukowiec jest rozdarty pomiędzy - abstrakcyjną i ponadczasową logiką - a czystą potencjalnością (lub "czystym przypadkiem").

Aby właściwie interpretować rzeczywistość objawienie powinno być pierwotne wobec nauki. W tym sensie, że daje założenia wstępne na których naukowiec może prowadzić badania. Nie rywalizuje z nauką. Objawienie nie tylko dostarcza założenia wstępne, ale i jest sposobem interpretowania faktów naukowych.

2 komentarze:

  1. @Pastor

    Znakomity wpis Pastorze.
    Wielokrotnie starałem się wskazać na konieczność przyjęcia pewnych wstępnych metafizycznych założeń w nauce , w moich dyskusją z Panem Jakubem Kanią.
    Tomasz Kuhn w książce "Struktury naukowej rewolucji " wysuwał bardzo podobne postulaty - bynajmniej nie pisał on z pozycji Chrześcijańskiej, był on tylko filozofem nauki oraz fizykiem.

    Jednak nigdzie indziej , nie jest to bardziej oczywiste ,niż w przypadku matematyki. W przypadku tejże królowej nauk , koniecznym jest przyjęcie pewnych wstępnych aksjomatów. Jednak wielkim dylametem jest ,iż tychże wstępnych , fundamentalnych pojęć (jak chociażby by zbiór, czy linia) nie można zdefiniować w sposób spełniający rygory samej metamatyki :)) Nie jest to żaden problem dla Chrześcijańskiego Teisty. Będzię to jednak wielki problem dla materialistycznego naturalisty.

    OdpowiedzUsuń