piątek, 29 grudnia 2017

Biada konserwatystom!




(39) Pan zaś rzekł do niego: Teraz wy, faryzeusze, oczyszczacie to, co jest zewnątrz kubka i misy, ale to, co jest wewnątrz was, pełne jest łupiestwa i złości. (40) Głupcy, czy ten, który uczynił to, co jest zewnątrz, nie uczynił i tego, co jest wewnątrz? (41) Ale dajcie to, co wewnątrz, na jałmużnę, a oto wszystko dla was będzie czyste. (42) Lecz biada wam, faryzeusze, że dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z każdego ziela, a pomijacie prawo i miłość Boga; a wszak należało i to czynić, i tamtego nie zaniechać. (43) Biada wam, faryzeusze, że lubicie pierwsze miejsca w synagogach i pozdrowienia na rynkach. (44) Biada wam, że jesteście jak groby nie oznaczone, a ludzie, którzy chodzą po nich, nie wiedzą o tym. (45) A odpowiadając, rzekł jeden z uczonych w zakonie do niego: Nauczycielu, mówiąc tak, i nas znieważasz. (46) On zaś rzekł: I wam, zakonoznawcy, biada, bo obciążacie ludzi brzemionami nie do uniesienia, a sami ani jednym palcem swoim nie dotykacie tych brzemion. (47) Biada wam, że budujecie grobowce prorokom, a przecież ojcowie wasi pozabijali ich. (48) Zaiste, świadczycie przez to, że pochwalacie uczynki ojców swoich, gdyż oni ich zabili, a wy budujecie im groby. (49) Dlatego też i Mądrość Boża powiedziała: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych będą zabijać i prześladować, (50) aby dopominano się od tego pokolenia o krew wszystkich proroków, wylaną od założenia świata, (51) począwszy od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który został zabity pomiędzy ołtarzem i świątynią. Zaprawdę, powiadam wam: Dopominać się jej będą od pokolenia tego. (52) Biada wam, zakonoznawcy, że pochwyciliście klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieliby wejść, zabroniliście. (53) A gdy stamtąd odchodził, zaczęli uczeni w Piśmie i faryzeusze gwałtownie nań napierać i wypytywać go o wiele rzeczy, (54) czyhając nań, by go przychwycić na jakimś jego słowie. - Ew. Łukasza 11.39-52

Pan Jezus kieruje sześć ostrzeżeń, sześć „biada” wobec religijnych przywódców, które powinny też być ostrzeżeniami dla nas wszystkich.  Nie byli to przywódcy liberalni, wyborcy liberalnych partii, popierający aborcję, związki partnerskie i życie bez zobowiązań. Mieli raczej teologię i zwyczaje, które byśmy nazwali konserwatywnymi. Chodzili do kościoła, wywiązywali się z religijnych obowiązków, wypełniali rytuały, obchodzili święta... Wszystko jak „Pan Bóg nakazał” zgodnie z tradycją ojców.

Chrystusowe ostrzeżenia wobec faryzeuszy i uczonych w Piśmie nie dotyczą tego, że w niewłaściwy sposób sprawowali nabożeństwa, mieli niepoukładaną liturgię, nosili niewłaściwe szaty... Robili to całkiem poprawnie. Ostrzeżenia dotyczą raczej ich wnętrza, ich serca i więzi z Bogiem. Byli bardziej zainteresowani tym, co zewnętrzne aniżeli tym, co wewnętrzne.

STÓŁ FARYZEUSZA

Czytamy, że Pana Jezusa zaprosił do siebie pewien faryzeusz, zaś nasz Pan przyjął zaproszenie. Wszystkie Ewangelie opowiadają o naszym Panu jako o kimś, kto nie stronił od grzeszników. Właśnie po to przyszedł. Przyszedł do chorych. Nie stronił od grzeszników niereligijnych, jak i grzeszników religijnych. Oczywiście przyjęcie zaproszenia nie oznaczało upodobnienia się do zwyczajów i stylu życia faryzeusza. Nie ma nic złego w tym, że mamy nienawróconych znajomych, że ich odwiedzamy i jemy razem posiłki. Jezus też to robił. Ale nie po to, by zyskać ich akceptację, uczyć się ich stylu życia. Robił to będąc świadectwem Ewangelii dla nich. Nie przebywał z ludźmi nienawróconymi jako ich uczeń, lecz jako światłość, która pomaga im zbliżać się do Boga.

OSTRZEŻENIE DLA KONSERWATYSTÓW

Faryzeusze byli bardzo poważanym konserwatywnym ruchem w Izraelu. Wywodzili się z czasów reform Ezdrasza i Nehemiasza. Zajmowali się moralną i etyczną wiernością Prawu Mojżeszowi.  Kiedy jednak Pan Jezus wymawia sześć „biada”, systematycznie ujawnia, że to co robią, opiera się na hipokryzji, a zgniły jest sam korzeń. Owe sześć „biada” ukazuje, że choć nasz Pan był pełen łaski i miłości, potrafił również zgromić i zdecydowanie napomnieć, gdy była taka potrzeba. Niewiele rzeczy było równie obrzydliwych w oczach Pana Jezusa co obłuda.

Fałszywa dobroć mówi, że nie wolno nikogo korygować, napominać, mówić, że jest w błędzie, a już w ogóle słowa: nieoznaczone groby, biada – brzmią ponad wrażliwość współczesnych uszu. Nasz Pan jednak wie, że ciężka choroba wymaga silnych lekarstw. Chce, abyśmy widzieli, że naszym przyjacielem nie jest człowiek, który zawsze mówi nam to, co chcemy usłyszeć, ale człowiek, który mówi nam prawdę. I taki jest Jezus.

Tego typu ostrzeżenia są Bożym narzędziem prowadzącym do opamiętania, wyrywania człowieka z duchowego letargu. Jeśli ktoś nawraca się do Boga z powodu „biada” – to jest tak samo dobry powód jak nawrócenie do Boga z powodu – „abyś był zbawiony”. Bóg ma różne lekarstwa i różne środki działania. Życie każdego z nas pokazuje jak różnymi drogami, ścieżkami nas przyprowadził do Siebie, ale każda z nich to była ścieżka na której spotkaliśmy Jezusa. Czasami z Jego biada, czasami z Jego – kocham, czasami z Jego: uwierz. Czasami z Jego: opamiętaj się lub nie opuszczę cię.

Pan Jezus właśnie powiedział, że zdrowe oko wypełnia ciało światłem, ale oko zła wypełnia ciało ciemnością (Łk 11.34-35). To jest związane m.in. ze słusznym sądem, zrozumieniem, co jest najważniejsze, a co najmniej ważne. Złe oczy przysłaniają rzeczywistość i powodują, że ludzie są gorliwi w rzeczach drugorzędnych i obojętni na najważniejsze rzeczy. To jest demoniczna ciemność, ponieważ myślimy, że czynimy dobrze, że mamy rację bo przecież wszystko robimy jak należy. Więc jak możemy nie mieć racji? Jak to może być złe?

Jedyną gorszą rzeczą niż zły człowiek jest zły człowiek, który jest absolutnie przekonany, że jest dobrym człowiekiem.

Faryzeusze zajmowali się uroczystymi obmywaniami, ale nie widzieli chciwości i niegodziwości, która dzieje się w ich życiu (Łk 11.39). Byli skrupulatni w temacie dziesięciny z ziół, ale zaniedbywali sprawiedliwość (Łk 11.42). Mieli obsesję na punkcie właściwych pozdrowień i etykiety, ale nie żyli miłością do Boga (Łk 11.43). Znali zapisy Prawa, ale nie znali tego, którego zapowiadało i objawiało Prawo – Chrystusa.

OBMYCIA

Po tym, jak nasz Pan zasiadał przy stole - faryzeusz zauważył, że Pan Jezus się nie obmył przed posiłkiem. w.38  I nie chodziło bynajmniej o to, że miał brudne ręce, lecz o obmycie ceremonialne. Ludzie dotykali różnych rzeczy, które powodowały ceremonialną nieczystość obrazującą duchowy stan człowieka. Jezus nie obmył się przed posiłkiem, co spowodowało zdziwienie faryzeusza: więc jest nieczysty. Nie obmył się.

Na obmycie w tym tekście użyte jest greckie słowo BAPTIZO tłumaczone w innych miejscach jako chrzest. Niektórzy nasi szczerzy bracia sądzą, że to słowo w NT musi oznaczać całkowite zanurzenie. Dlaczego zanurzamy? Gdyż baptidzo oznacza zanurzać!

Ten tekst ukazuje, że obmycie, baptizo, którego domagał się faryzeusz od Pana Jezusa wręcz nie może oznaczać obmycia całego ciała, lecz umycie np. rąk i stóp  lub polanie rąk wodą zgodnie ze zwyczajem w ówczesnym czasie (por. 2 Krl 3.11 – BT i BG)

Jednak kluczowa jest tu  reakcja Pana Jezusa: w.39-44  Faryzeusze skupiali się na zewnętrznościach i poprawnych formach, na obmyciach, dawali dziesięcinę z mięty i każdego ziela, na właściwych pozdrowieniach, miejscach w synagogach. Mówili o zasadach, które każdy wierny członek ludu Bożego powinien przestrzegać.

Czy to było dobre? Zapewne tak. Oczyszczali to, co jest zewnątrz kubka, dbali o właściwy kult, szaty, formę modlitw. Czy to było dobre? Tak.

POKUTA Z RELIGIJNOŚCI

Co więc jest problemem? Pan Jezus nie krytykuje ich za błędny kult, za błędne formy, za dziesięcinę z kopru i ziół, za budowanie pomników prorokom. Jego napomnienie dotyczy tego, że zaniedbali to, co ważniejsze. Ich ślepota dotykała hierarchii wartości. Dbałość o poprawne modlitwy i pieśni bez dbałości, aby były wznoszone przez nawrócone serca jest obłudą i ślepotą. Jest nieznajomością Boga. Obmyli kubek z zewnątrz, ale w środku pozostawili brud. Skupili się na sprawach drugorzędnych. Byli w nich gorliwi i entuzjastyczni, ale zupełnie zaniedbali sprawy pierwszorzędne.

Ich grzechem była religijność, z której nigdy się nie nawrócili. Kiedy mówimy, że człowiek musi pokutować, to mamy na myśli pokutę z grzechu. Ale czasami tym grzechem jest zewnętrzna pobożność oddzielona od pobożności serca.

To dla nas ważna lekcja. Czasami z zapałem dyskutujemy o sprawach drugorzędnych podczas gdy zupełnie pomijamy sedno. Rozmawiamy o kościołach i zarządzaniu nimi, a pomijamy treść Ewangelii. Zapraszamy ludzi na spotkania, bo jest dobra atmosfera, mamy liturgiczne nabożeństwo, śpiewamy Psalmy, a zapominamy, że Bogu chodzi o oczyszczone serce. Rozmawiamy o tym, czy dany kościół obchodzi Wielki Post, jak często sprawuje Wieczerzę Pańską, czy ludzie podnoszą ręce, czy pastor nosi krawat, albę czy koloratkę, ale pomijamy Dobrą Nowinę, która powinna stać na pierwszym miejscu.

Niedostrzeganie różnicy między tym, co wielkie, a tym, co małe, między tym, co pierwsze, a co drugie, między tym, co zasadnicze, tym, co mniej ważne ma swoje źródło w ślepocie, ale i jest źródłem wielkiego zła w kościele. To są różnice, których nie potrafi dostrzec teologia faryzeuszy. Teologia faryzeuszy ma opisanych wiele spraw, dopina wiele kwestii, o których nie myślą luzackie anty-teologiczne wspólnoty. Ale Jezus mówi: pamiętaj o priorytetach. Pamiętaj o tym, że Wieczerza Pańska to za mało. Nabożeństwo to za mało. Wyznanie grzechów w kościele to za mało. Pamiętaj, że bycie chrześcijaninem to za mało. Czy jesteś chrześcijaninem wewnętrznie, a nie tylko zewnętrznie?

W chrześcijaństwie chodzi nie o systematykę poukładaną w głowie lub poprawny kult. Chodzi o Jezusa. Gdzie w tym jest Jezus? Masz napiętą rozmowę z kimś z rodziny. Nie chodzi o to, czy masz rację. Pytanie brzmi: Gdzie w tym jest Jezus? Rozmawiasz o różnicach teologicznych. I znów: nie kto ma rację? Kto wygrał rozmowę? Pytanie: Gdzie w tym jest Jezus? Rozmawiasz z dziećmi o napięciu między nimi. Gdzie w tym jest Jezus? Szykujesz się do kościoła, spieszysz się, jest napięcie. Nie: kto jest czemu winny? Lecz: gdzie w tym jest Jezus? Przychodzisz na nabożeństwo, by słuchać, śpiewać, modlić się, odpowiadać. Gdzie w tym jest Jezus? Czy jest? Czy myślisz o nim, gdy pastor mówi: wyznajmy wiarę, w górę serca, gdy śpiewasz. Nie lekceważymy form, ale nie zapominajmy, że są one jak ściana domu, a nie fundament. Fundamentem jest Ewangelia, Dobra Nowina o tym, co Bóg w Chrystusie uczynił, aby pojednać ze sobą świat, Ciebie i mnie. 

Powyższy tekst jest fragmentem kazania z 3 września 2017 r. wygłoszonego podczas nabożeństwa Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku. 

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz