poniedziałek, 1 października 2018

Posiłek pełen znaczenia


Kiedy gromadzimy się co tydzień podczas Wieczerzy Pańskiej, jedną z rzeczy, którą można zauważyć jest to, że mamy małe porcje. Jedni się cieszą, że jest wino, inni się martwią, że jest go mało. Wszyscy otrzymujemy kawałek chleba i mały komunijny kieliszek wina. Z jednej strony stoją za tym względy praktyczne, estetyczne (ładny wygląd itp.), ale jest coś więcej.

W pierwszym Kościele chrześcijanie łączyli Komunię z tzw. Agapę - wspólną ucztą miłości. W 1 Liście do Koryntian mamy opis tego, co się permanentnie działo w tamtejszym Kościele:

1 Koryntian 11.20-22
Wy tedy, gdy się schodzicie w zborze, nie spożywacie w sposób należyty Wieczerzy Pańskiej; każdy bowiem zabiera się niezwłocznie do spożycia własnej wieczerzy i skutek jest taki, że jeden jest głodny a drugi pijany. Czy nie macie domów, aby jeść i pić? Albo czy zborem Bożym gardzicie i poniewieracie tymi, którzy nic nie mają? Co mam wam powiedzieć? Czy mam was pochwalić? Nie, za to was nie pochwalam. 

Innymi słowy Paweł dał im pouczenie, by ilości wina, które spożywają podczas Komunii były dużo mniejsze od ilości, które mogą pić w domu podczas regularnych posiłków. Jeśli jesz, aby zaspokoić głód fizyczny, mówi Paweł, rób to gdzie indziej. Nie o to chodzi w tym posiłku. Jeśli pijesz, by nacieszyć się odpowiednią ilością dobrego wina - rób to w domu. Nie o to chodzi w Wieczerzy. Jaki jest więc sens tego posiłku? Sens tkwi w tym, co jesz i pijesz, a nie ile jesz i pijesz. 

Tak jak nie musimy mieć basenu z wodą, by udzielić chrztu, tak nie musisz jeść trzech kromek chleba i lampki wina, by cieszyć się wspólnotą Wieczerzy Pańskiej. To, czy jesteś prawdziwie nasycony podczas tego posiłku mierzy się tym, co on oznacza, a nie tym ile waży lub ile zajmuje miejsca w dłoni. W tej uczcie, w tej wspólnocie Stołu nie oblicza się objętości, ilości i wagi. Nie dzwonisz do Gospodarza tej uczty jak do pizzerii zamawiając dwie pizze o średnicy 40 cm i dwie duże Cole. Słowo "śmieci" ma więcej liter niż słowo "złoto". Kiedy patrzymy na stan konta, to patrzymy gdzie znajduje się przecinek dziesiętny, a nie ile użyto cyfr.

W Bożej ekonomii więcej nie zawsze oznacza lepiej. Więcej liter, więcej atramentu... Uczta z wielką ilością mięsa, a przy tym kłótnia nie jest wcale lepsza od posiłku wegetariańskiego, a przy tym zgody. Więcej chleba i wina nie oznacza większego błogosławieństwa i większej chwały. 

Bóg nie przyszedł na świat w pałacu, ani nie ustanowił Wieczerzy w pałacu. Nie mamy pięknych ornamentów, gzymów z rokoko, renesansowych rzeźb i sufitów. Chrystus dał uczniom chleb, aby się nim dzielili i dał kielich, aby się nim dzielili. Ta uczta nie wyglądała tak jak uczty, które widzimy na filmach historycznych. A to dlatego, że jej chwała, piekno, znaczenie zawiera się nie w ilości, nie w fanfarach i przepychu. 

Bóg użył dwóch prostych skrzyżowanych ze sobą linii, by zbawić świat; dwóch zbitych kawałków drewna. Co więc oznacza kawałek chleba i kieliszek wina? Oznacza Chrystusa i wszystko, co posiada. Oznacza to, że Bóg dał ci wszystko co miał, dał to, co najcenniejsze - Swojego Syna. Zatem bierz i jedz, bierz i pij. Ciesz się wspólnotą z Chrystusem i Jego rodziną! 

(na podst. rozważań Douglasa Wilsona)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz