piątek, 13 marca 2009

Konsekwentny ateista (z kanału Reformacja TV)

5 komentarzy:

  1. Skadś znam te argumenty, ale wcale nie zyskały na aktualności od ostatniego razu. Bije z nich (zaczynam się powtarzać, ale cóż...) arogancja, ale też i pewna naiwność, dzięki której można łatwo się z tym rozprawić.

    Równie konsekwentna wizja ateisty to taka, w której nasz ateusz jest humanistą pełną gębą. Otóż, jeśli to Człowiek jest najwyższą miarą wszystkiego, to wrodzone (na przykład przez ewolucję) cechy charakterystyczne, jak troska o rodzinę i najbliższych (ochrona puli genowej), tendencja do filozofowania (ewolucja dała nam inteligencję do rozwiązywania problemów praktycznych a także myślenie abstrakcyjne jako uzupełnienie tegoż) czy miłość (przywiązanie do osobnika odpowiednio wyposażonego genetycznie, który zapewni najlepszą kombinację z naszymi genami) wcale nie stają się mniej ważne. Wiecej nawet - jeśli nie ma miłości Boga do Człowieka i vice versa, to miłość Człowieka do Człowieka staje się najważniejsza!
    Materialistyczny humanizm, nawet w tak podstawowej formie, jaką przedstawiłem, wcale nie musi odrzucać miłości, troski, czy filozofii - równeiż traktuje je jako dobro najwyższe, pozostając przy tym konsekwentnym, bo bez trudu (naprawdę, wysiliłby Pastor wyobraźnię... ) znajduje dla nich uzsadnienie i model pozostaje koherentny.

    Markiz też był konsekwentny, ale to absolutnie niczego nie dowodzi, chyba, że przyjmie się absurdalne założenie, że ateizm może być tylko jeden.

    No i nie wiem, czy sadystów wśród ateistów było więcej, niż Torquemadów wśród Chrześcijan.

    OdpowiedzUsuń
  2. Materialistyczny humanizm nie jest koherentny, gdyż jednocześnie zakłada nieistnienie bytów innych niż materialne, a jednocześnie próbuje wprowadzac prawa uniwersalne (np. prawo do wolności), które przecież, jeśli są uniwersalne, to nie istnieją bezpośrednio w materialnym wrzechświecie. Natomiast wobec braku takowych zewnętrznych praw, nie może istniec żadna ogólna moralnośc, gdyż na jakiej podstawie uznac reakcje neurochemiczne w mózgu człowieka kochającego swoje dziecko za lepsze/gorsze od tych w mózgu psychopatycznego mordercy? Bez praw uniwersalnych i zewnętrznych w stosunku do materialnego wrzechświata nie istnieją żadne podstawy, aby napiętnowac jakiekolwiek zachowanie, i tego właśnie dowodzi przypadek markiza de Sade. Był on bezwzględnie, całkowicie konsekwentnym materialistą/naturalistą.
    Natomiast prawdą jest, że można byc ateistą i uznawac uniwersalne prawa, ale wtedy trzeba odrzucic materializm i naturalizm, a wtedy już nie można uznawac religii za irracjonalną, bo samemu się dopuszcza istnienie bytów niematerialnych, istniejących poza bezpośrednio obserwowalną rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widzę tego "oczywistego" znaku równości między "uniwersalny" a "duchowy". A grawitacja? Dlaczego coś powszechnego miałoby być od razu niematerialistycznego?

    Poza tym znowu - dlaczego brak uniwersalnej moralności musi być od razu brakiem jakiejkolwiek moralności? Może być moralnością moją i tylko moją. Świetnie się do realizacji tego klasyczny liberalizm: "wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna drugiego". Żeby uprzedzić argumenty przeciw - ta zasada nie jest uniwersalna, obowiazuje tylko dla mnie, ale jest wspólna dla interpretacji różnych zdarzeń przeze mnie. No i drugi argument - wolność nie musi być niematerialnym ideałem. Wolność to okoliczności, coś jak najbardziej praktycznego, związanego ze stanem rzeczy wokół nas. Brak wolności jest "zły" bo jest skrępowaniem woli, która jest naszym naturalnym, danym przez ewolucję (żeby było bardziej maeterialistycznie) przymiotem. Wystąpienie przeciw niej jest aktem przeciw naszej naturze i jest patologią.

    To wyjaśnienie nie wymaga użycia żadnego świata nadpisanego, nadprzyrodzonego.

    OdpowiedzUsuń
  4. A na jakiej podstawie twierdzisz, że występowanie przeciw naturze jest patologią?
    To twoje subiektywne zdanie i równie dobrze ktoś, kto uważa, że postępowac wbrew naturze wręcz należy, jest w przypadku naturalizmu w pełni uprawniony do takiego poglądu, i żaden z was nie ma racji, a spierając się z nim doprowadzasz co najwyżej dwa niewartościowalne poglądy do ewolucyjnej konfrontacji. I nawet jeśli wygrasz, nie możesz uznac swojego za obiektywnie lepszy. Nie masz żadnytch podstaw, ażeby twierdzic, że Ty masz rację, a on nie.
    Chyba, że założysz istnienie obiektywnych zasad moralnych, ale one nie mieszczą się w naturaliźmie(inaczej nie mogłyby byc łamane, słyszałeś kiedyś o łamaniu prawa grawitacji czy zachowania pędu?).

    OdpowiedzUsuń
  5. Generalnie zgadzam się, że starcia poglądów (nie tylko tych, przez Ciebie opisanych) sprowadzają się do retoryki, stąd mój subiektywizm poznawczy. Nie zgadzam się natomiast na temat patologii - użyłem tego medycznego w zasadzie terminu, żeby pokazać, jak to materialistycznuie wygląda. Patologia nie oznacza od razu dobra lub zła, to już interpretacja. Na przykład w Romantyzmie gruźlica była postrzegna jako coś w zasadzi pozytywnego, dodawało tragizmu i emocjonalności, sprzyjało teatralizacji. Gruźlica była oznaką wybitnego poety czy muzyka. To jednak nie interesuje lekarzy - dla nich jest to patologia i tu nie ma miejsca na względność.
    Jest to wystąpienie przeciw zdrowej tkance organizmu, przeciw jego naturze, niezależnie od tego, jak jest postrzegane.

    OdpowiedzUsuń