czwartek, 1 kwietnia 2010

Wrażenia z ciekawej debaty na Uniwerku Gdańskim

25 marca na moim Wydziale Nauk Społecznych UG miałem okazję uczestniczyć w bardzo ciekawej debacie nt. granic ingerencji państwa w sferę rodziny. Organizatorem spotkania był „Dyskurs wykluczonych” - interdyscyplinarny projekt, w którym biorą udział koła naukowe z Uniwersytetu Gdańskiego.

Prelegentami byli:
- dr Andrzej Kołakowski (Instytut Pedagogiki UG, Zakład Historii Nauki, Oświaty i Wychowania)
- Antoni Szymański (socjolog, kurator wojewódzki, senator PiS minionej kadencji)
- dr Anna Jarmołowska (Instytut Psychologii UG, Zakład Badań nad Rodziną i Jakością Życia)
oraz pani doktorantka mojego wydziału, której nazwiska niestety nie pomnę.

Najciekawiej (wg mojej subiektywnej oceny) wypowiadali się senator Antoni Szymański oraz dr Andrzej Kołakowski. Pierwszy z panów ciekawie wypowiadał się nt. pracy sądów, kuratorów, pracowników socjalnych (fachowa wiedza z pierwszej ręki i wieloletnie doświadczenie w środowisku). Natomiast dr Anrzej Kołakowski w bardzo wnikliwy oraz błyskotliwy sposób obnażył absurdy rządowego projektu ustawy (ciekawy przykład z koncertem Nergala :)

Po konferencji zapoznałem się z obu panami. Pan senator skojarzył mnie z naszą akcją RatujmyDzieci.pl (znalazł baner na stronię Związku Dużych Rodzin Trzy PLUS). Mieliśmy więc okazję wymienić kika opinii oraz spostrzeżeń. Kto wie - być może przerodzi się to w przyszłości w dalszą współpracę.

Serdeczne podziękowania dla organizatorów za ciekawą i potrzebną inicjatywę.

1 komentarz:

  1. Ta ustawa jest bardzo ważna dla utrudniania psychopatom utrudniania życia bezbronnym (a ułatwiania im śmierci). Nie każdy tatuś i mamusia są dla swoich dzieci tym, czym Ty jesteś dla swoich. Oponentów ustawy, w tym przede wszystkim senatora partyjki ze "sprawiedliwością" w nazwie radzę przepuścić przez to samo, przez co przechodzą katowane dzieci. Na pewno odmieni mu się światopogląd, gdy jakiś gość nie stąd, ni zowąd, dla zabawy, wybije mu z kopa parę zębów, odbtłucze nerki albo zada w brzuch taki cios, że pęknie śledziona i pozostanie tylko wrzucenie ciała do stawu. Może senator partyjki z "prawem" w nazwie zmieni zdanie, gdy Polak - katolik poprzypala go parę lat petami, albo będzie go co noc gwałcić po pijaku. Wadliwe działanie kuratorów nie jest żadnym argumentem w dyskusji, w której z jednej strony idzie o ludzkie życie i zdrowie, a z drugiej o Wasze patologiczne pojmowanie wolności. Podobnie, jak wadliwe działanie sądów nie jest argumentem za ich likwidacją. Ratujmy dzieci, ale przed senatorami z partyjki z "prawem" w nazwie i im podobnymi. Zwłaszcza te, które jeszcze żyją. Bo dla niemowląt morzonych głodem przez "mamę" przez parę miesięcy czy tego schludnie ubranego, ale zmaltretowanego na śmierć chłopczyka, którego wyłowili w Cieszynie jest już o wiele za późno.

    OdpowiedzUsuń