niedziela, 12 września 2010

Chrzest, flaga i papier fotograficzny

Wyobraźcie sobie, że chcę rozpalić ognisko i potrzebuję czegoś na rozpałkę. Niestety nie znajduję nic poza... flagą Polski. Czy zaakceptowalibyście jej spalenie gdybym uzasadnił, że flaga to tylko kawałek białego i czerwonego materiału? Po co przywiązywać się do niego i traktować jako coś ważniejszego?

Sądzę, że większość z was traktuje polską flagę jako coś więcej niż kawałek materiału. Flaga reprezentuje kraj – jego wartości, historię dlatego spalenie jej przez jakąś osobę ukazywałoby jej podejście do naszego kraju.

W 1992 roku na antenie telewizyjnej Sinead O’Connor podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II jako znak protestu przeciw tuszowaniu przez Watykan zbrodni molestowania dzieci przez księży w Irlandii. W opinii publicznej było wówczas głośno czy to co zrobiła było właściwe czy nie. Nikt jednak nie twierdził, że w sumie nie ma o czym mówić bo to tylko kawałek papieru fotograficznego. Każdy poznał stosunek Sinead O’Connor do papieża (i kościoła) poprzez gest, który wykonała wobec jego zdjęcia. Każdy się zgodził z tym, że to jak potraktowała zdjęcie papieża świadczy o jej stosunku do głowy Kościoła Rzymskokatolickiego.

Podobnie jest z chrztem. To nie jest tylko woda. Oczywiście jest to woda powszechnego użytku tak jak flaga jest zrobiona ze zwykłego materiału, a zdjęcie papieża ze zwykłego papieru fotograficznego. Nie dosypujemy do wody niczego szczególnego by nadać jej szczególne właściwości, nie święcimy jej (ani nią) i nie odprawiamy nad nią rytuałów.

Jednak mimo iż jest to zwykła woda to staje się wyjątkowa poprzez fakt przez kogo, w jaki sposób oraz w jakim celu jest używana. Jest bowiem narzędziem w Bożych rękach używanym w bardzo ważnym celu, podczas ważnej ceremonii.

Podobnie jak flaga – woda w momencie chrztu niesie ze sobą ważny komunikat. W przypadku flagi - określony kształt i odpowiednie ułożenie kolorów reprezentują dany kraj. Chrzest natomiast jest szczególnym użyciem wody przez Ducha Św., który w ten sposób zmienia rzeczywistość np.:
- wprowadza daną osobę do przymierza, do Bożej rodziny,
- nadaje jej nowe imię - „ucznia Jezusa”
- przekazuje przywileje niedostępne osobom spoza kościoła (np. duszpasterska opieka, udział w Wieczerzy Pańskiej z Bożą rodziną i jej Głową)

Ilekroć mamy tendencje by spoglądać w lekceważący sposób na chrzest traktując go jako - wracając do powyższych przykładów - "zwykły papier fotograficzny" lub "mało znaczący kawałek materiału" przypomnijmy sobie co Bóg nam w nim zakomunikował .

7 komentarzy:

  1. W jaki sposob chrzest niemowlaka czyni z niego "ucznia Jezusa"?

    -Imperator

    OdpowiedzUsuń
  2. W podobny sposób co rytuał zaślubin czyni z narzeczonego męża.

    Nawiasem mówiąc - nawet rodzice nie chrzczący niemowląt TRAKTUJĄ swoje dzieci jako małych uczniów Jezusa.

    OdpowiedzUsuń
  3. No wlasnie, interesujacy jest temat wychowywania dzieci w chrzescijanskich rodzinach i pokazywania im wiary. Bo czy maja traktowac takie dziecko jak poganina, czy przyjac ze skoro sie urodzilo wierzacym to jest blizej Jezusa.

    -Imperator

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, to jest tutaj chyba najistotniejsze.

    1. Bóg wszędzie w Biblii nazywa dzieci Ludu Bożego - Jego dziećmi (nie zaś poganami).
    2. Kontekstem biblijnych instrukcji dotyczących wychowania dzieci jest ich MIEJSCE W PRZYMIERZU. Bóg więc mówi rodzicom jak mają wychowywać dzieci ZE WZGLĘDU na kim są. A są uczestnikami tego samego przymierza i spadkobiercami tych samych obietnic. Nie zaś outsiderami i "sympatykami zarówno Pana Jezusa jak i szatana" (a więc nie wiadomo kim).

    3. Bóg zachęca nas byśmy nasze dzieci traktowali i wychowywali JAKO CHRZEŚCIJAN do czasu kiedy nie okażą buntu wobec Boga. Dlatego bierzemy je przed Jego oblicze w ndz poranek, uczymy modlitwy "Ojcze Nasz" i pieśni "Jezus zbawił MNIE".

    Nigdzie natomiast Bóg nie zachęca by traktować dzieci z chrześcijańskich (oraz izraelskich) rodzin jako "Nie-Lud Boży" do czasu podjęcia przez nie "decyzji o zaproszeniu Jezusa do serca" na obozie dla nastolatków.

    OdpowiedzUsuń
  5. No wiec wlasnie, prezbiterianski model wychowania dzieci jest mi o wiele blizszy. Mialem okazje obserwowac z bliska zycie rodzinne misjonarzy z Christian Reformed Church of North America.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powyzej pisal:

    -Imperator

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację bowiem spojrzenie na chrzest ma spore przełożenie na PRAKTYKĘ czyli: co wynika z faktu ochrzczenia lub nieochrzczenia dziecka?

    Nie są to neutralne decyzje.

    OdpowiedzUsuń