środa, 8 czerwca 2011

Kryzys tworzy nowe możliwości

Z ewangelii dowiadujemy się, że Marta, Maria i Łazarz zajmowali szczególne miejsce w sercu Jezusa jako Jego przyjaciele. Mimo to słysząc, że ten ostatni choruje nasz Pan został jeszcze "dwa dni na miejscu gdzie przebywał" (Jn 11:6). Dopiero po tym czasie oznajmił uczniom, że chce udać się do ziemi judzkiej.W tym czasie Łazarz był już martwy.

My znając zakończenie tej historii wiemy co było celem Jezusa. Jednak dla tych, którzy z Nim w tym czasie przebywali i słyszeli Jego słowa – postępowanie Jezusa jawiło się jako niezrozumiałe: "Dlaczego nie zareaguje natychmiast? Dlaczego nie pójdzie czym prędzej do Betanii by ratować swego przyjaciela?"

Niekiedy zadajemy sami podobne pytania: dlaczego Bóg nie zareaguje gdy choruję, gdy doskwiera mi samotność, gdy tracę bliską osobę, pracę? Zazwyczaj jednak mamy na myśli to: dlaczego Bóg nie zareaguje tak jak ja chcę? Z naszej perspektywy wydaje się, że Bóg milczy, pozostaje obojętny, tak jak Marii i Marcie wydawało się, że Jezusa nie obchodzi los ich brata gdy nasz Pan nie przyszedł od razu, w momencie gdy oznajmiły Mu jaki jest stan Łazarza.

Jezus jednak miał inny plan. Nie zignorował sytuacji. Miał wobec Łazarza inny cel. Coś lepszego, chwalebniejszego niż chciały tego Marta i Maria. Czasami i my musimy czekać. Musimy przetrzymać trudny czas z nadzieją, że Bóg ma dla nas dobry, lepszy plan. I nie jest to nadzieja złudna, trening pozytywnego myślenia. Mamy obietnice (np. Rzym 8:28) oraz biblijne przykłady.

Ktoś powiedział: „Nie lubię kryzysów, ale lubię możliwości jakie one stwarzają”. Śmierć Łazarza sprowadziła kryzys, ale Jezus użył tego kryzysu by zademonstrować to kim jest i jak wielka jest Boża moc.
Kryzysy w naszym życiu często łączą się z powstaniem czegoś nowego, chwalebniejszego. To trochę tak jak z remontem. Gdy kilka tygodni temu kładliśmy podłogi w naszym salonie i kuchni, w całym domu nie można się było ruszyć. Wszędzie widać było zagracone rzeczy i brud. Jednak kiedy remont się zakończył to końcowy rezultat był lepszy niż wcześniejszy stan.

Znośmy remonty w naszym życiu tak jak znosimy je w naszych domach. Kryzys nie jest przyjemny jednak tworzy nowe możliwości. Uczmy się je dostrzegać.

15 komentarzy:

  1. Obietnic i przykładów mamy nadmiar od naszych polityków. Nie każdy się na to da nabrać.
    Popatrz na umierające dzieci z powodu rozmaitych chorób i pasożytów i powiedz, jaką one mogą mieć nadzieję. A rocznie są to miliony.
    Boga to nic nie obchodzi, od setek lat. Gdyby obchodziło, to coś by zrobił. Tylko mi nie mów, że Bóg ma taki plan dla życia tych dzieci.

    "Jeśli się nieopatrznie urodziłeś w Afryce moje drogie dziecko, to mam dla ciebie plan, żebyś umarło w męczarniach." Genialny plan!

    No ale u nas w Polsce rzadkie są problemy tego typu, więc można miłe bajki w kościele spokojnie opowiadać. Większości się spodobają. Radzę spojrzeć szerzej na świat żeby zobaczyć, jak wygląda codzienność tej "gorszej" połowy ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bóg to zwykły okrutnik... Anonim ma rację, czemu winne są niewinne dzieci w biednych krajach, za co cierpią? Tak, tak, to "wielka tajemnica", której nasz umysł nie jest w stanie pojąć. Bzdura.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  3. "Bóg to zwykły okrutnik".

    Nie sądziłem, że wierzy Pan w Jego istnienie :)

    To jednak potwierdza prawdziwość dwóch dogmatów ateizmu:
    1. Nie ma Boga.
    2. Nienawidzę Go.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Pawle, proszę w kółko nie powtarzać tych samych odpowiedzi. Już panu pisałem, iż ateizm (lub raczej, brak wiary w boga) nie opiera się na dogmatach. Dogmaty należy przypisać religiom i są one ich integralną częścią.
    Po drugie, chyba pan nie wyczuwa ironii... nie wierzę w boga. Komentarze, moje i anonima, pokazują tylko, że nie potraficie (wierzący) sensownie wytłumaczyć cierpienia. Ja tylko drwię z takiego podejścia ... wielokrotnie słyszałem, że cierpienie uszlachetnia. Otóż nie, ono upadla człowieka. A tłumaczenia, że "niezbadane są wyroki boskie", świadczą tylko o słabości intelektualnej teologów. Takim podejściem można zamknąć każdą dyskusję.
    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  5. taka ciekawostka, Anonim pisze tu o tragedi i cierpieniu dzieci w Afryce, a zapomina, że prawdopodobnie więcej dzieci cierpi i umiera w najbardziej rozwiniętych krajach w tym dużo w Europie, dzieci te umierają dodatkowo w sposób jeszcze gorszy niż te w Afryce bowiem są żywcem rozrywane na części - takie okrutne tortury zwane aborcją zawdzięczają one głównie atistom, którzy to najczęściej Boga nazywają okrutnikiem

    Odpowiedzcie mi więc może najpierw drodzy ateiści kto tym dzieciom 'funduje' te cierpienia Bóg czy zwyrodniali ludzi wołający, że Boga nie ma i, że można robić co się podoba

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Skąd masz takie dane? Podaj źródło tej iformacji.
    2. Mimo, iż jestem niewierzący, nie jestem zwolennikiem aborcji. Dla mnie aborcja dokonana przez np. nieodpowiedzialną nastolatkę (i tak samo nieodpowiedzialnego ojca dziecka) nie jest czymś, co winno być pochwalane i propagowane. Dlatego edukujmy dzieci i młodzież, mówmy im, jak kochać, jak być odpowiedzialnym w sexie... unikniemy wtedy wielu tragedi. A aborcja jest tragedią. Ale... podziwiam zarówno te kobiety, które decudują się na aborcję, bo płód jest chory (lub zagraża życiu matki, itp), jak i te decydujące się na przedłożenie życia nowego dziecka nad własnym. Nie mnie o tym decydować. Podejrzewam, że wybory tych kobiet nie są łatwe. Ja, na szczęście, nigdy nie musiałem podejmować takich trudnych decyzji. Adamie, nie udawaj takiego mądrego...
    3. Dokonywanie dobrych i złych rzeczy wcale nie zależy od bycia wierzącym czy nie. Historia pokazuje ile zła dokonano w imię boga (bogów) i różnych religi. Sami chrześcijanie mordowali się, bo twierdzili, że to ich własna wersja jest lepsza od innych. Adamie, nie dostrzegasz źdzbła we własnym oku?
    4. Kto funduje dzieciom cierpienia, kiedy zatrząsła się w Japonii? Kto funduje dzieciom cierpienia, kiedy monsun powoduje powodzie w płd.-wsch. Azji? Dlaczego rodzą się dzieci z zespołem Downa? Itp., itd. Jak ten bezkres ciepienia pogodzić z litościwym bogiem, o jakim nam mówicie? Nie potraficie dać jasnej odpowiedzi, mętny teologiczny bełkot, że cierpienie jest uszlachetniające, że bóg ma jakiś plan, tylko my go nie znamy, że to tajemnica nad którą musimy pokornie się pochylić, ukazuje tylko fałsz waszych nauk. Choroby uznawano dawniej (i czasem niestety i dziś) jako karę za grzechy. My potrafimy je leczyć, nie stoimi biernie, nie trzeba się modlić, aby działały lekarstwa.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się pogląd pastora w tym temacie.
    Ludzie często przybierają postawę nastolatków, którzy mówią do swoich rodziców: Dawajcie nam to czego chcemy od was, ale nie wtrącajcie się do naszego życia.
    Bóg nie sprowadza cierpienia na człowieka, ale pomaga mu wyjść z trudnej sytuacji.
    Obietnice Boże są dla ludzi wierzących. Jeżeli nie wierzysz, to nie krytykuj wierzących.
    Jurek

    OdpowiedzUsuń
  8. To jak ten wasz bóg pomógł dzieciom w Oświęcimiu? Gdzie był kiedy miliony głodowały na Ukrainie w latach trzdziestych? Co porabiał, kiedy zabijano niedorozwinięte dzieci w Sparcie? Czy miał urlop, gdy Wezuwiusz swymi popiołami pokrywał Pompeje i odbierał życie także małym dzieciom? Dlaczego nie słuchał modlitw rozrywanych na strzępy na rzymskich arenach? Dlaczego pozwalał mordować Izraelitom inne plemiona? Czemu nie wysłuchuje modlitw biedaków na Haiti, którym trzęsienie ziemi zabrało dobytek i najbliższych? Mnożyć można bez końca ... Jak tym wszystkim ludziom bóg pomógł wyjść z trudnej sytuacji? Nie potraficie wyjaśnić ogromu i bezsensu cierpienia.
    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  9. Acha... jak mam nie krytykować pastora Bartosika, kiedy wypisuje nieprawdy o nauce?
    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  10. Bóg pokazuje drogę, gdzie jest ratunek, a człowiek mówi nie chcę iść tą drogą, Boga nie ma, bo nie ratuje.
    Jurek

    OdpowiedzUsuń
  11. Panie Jurku lub Panie Jerzy, jak bóg wskazywał Żydom w Oświęcimiu, gdzie jest droga ratunku? Jest pan pewien, że ludzie z obozów nie chcieli iść nią? (Jeśliby takowa istniała)
    Tak, bóg nie istnieje, bo nie ratuje.
    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  12. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Bóg zostawił człowiekowi wolną wolę, więc może wybrać Boga, lub go odrzucić. Niestety odrzucając Boga wydaje się człowiekowi, że stanowi sam o sobie, a to nieprawda. Albo jestem z Bogiem, albo jestem pod wpływem szatana. Zycie i śmierć na tym świecie są konsekwencją wyboru Adama i Ewy, ale na to nie mamy wpływu. Możemy natomiast mieć wpływ na jakość przeżycia na tej ziemi i na to, co potem. Śmierć ludzi w obozach zagłady była straszna, lecz straszniejsza jest śmierć wieczna, ale pan panie Kania chyba w to nie wierzy.
    Jurek

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak? A jaką wolną wolą dysponowali (głównie) Żydzi ginący milionami w obozach zagłady? Jaki wybór mieli więźniowie Gułagu? Tak, tak malutkie dzieci odrzucały boga w Oświęcimiu i świadomie wybierały szatana ... no po prostu ręce opadają przy takiej argumentacji. Co z wolną wolą ludzi ginący nie z powodu zbrodni innych ludzi, ale w naturalnych katastrofach? Czemu oni są winni? Co takiego uczyniły małe dzieci, że zginęły w trakcie tsunami w Japonii. Aha, zapomniałem... to konsekwencja wyboru Adama i Ewy. Wyjątkowa perfidia tego typu myślenia polega na tym, że w rzeczywistości to tzw. zbiorowa odpowiedzianość. Dziecko ma zespół Downa, bo Ewa dała jakiś owoc Adamowi. Doktor Menegele przeprowadzał swoje zbrodnicze eksperymenty, bo Ewa poczęstowała Adama jakimś owocem.
    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta dyskusja nie ma sensu - bo dla niewierzących z takich powodów jakie obrał pan J. Kania jedynym dowodem na istnienie Boga byłby świat idealny bez cierpienia (bo to, że nie można zrobić mu zdjęcia pewnie akceptując będąc całkiem niezły w dziedzinach nauk przyrodniczych).

    Tym dowodem byłby świat, gdzie wszyscy ludzie są mili dla siebie, kochają się i wspierają. O, wtedy by można powiedzieć, że Bóg może istnieć, inaczej Boga nie ma.

    Człowiek wbija nóż w plecy drugiemu - Boga nie ma, dziecko wypada przez okno w obecności pijanych rodziców - Boga nie ma. Ludzie prowadzą wojny Boga nie ma. Przychodzi kataklizm Boga nie ma, a jak jest to jest beznadziejny i okrutny. Rodzi się chore dziecko - boga nie ma, bo jakby był - to by nie pozwolił na to (ja mam chore dziecko - lekarze mówią, że nie można go wyleczyć i będzie tak żył do końca) - Boga nie ma...

    to bez sensu przekonywać się takimi argumentami - to czysta dziecinada. Oprócz zła Panie J. jest jeszcze dobro, jest możliwość pokonywania strachu i innych barier w pomaganiu poszkodowanym.

    Bóg jest Bogiem tej rzeczywistości w jakiej żyjemy...tak, tego, że jest zło i jest dobro, że są dni bólu i dni niewysłowionej radości i szczęścia gdy ból mija.

    Nie ma dowodu fizycznego na istnienie Boga, nie ma co się takiego domagać i go szukać. Nie przyjdzie też dzień, gdy na naszej planecie nikt nie będzie cierpiał - to nie niebo to ziemia. Bóg dał obietnicę na niebo - ale trzeba przejść na drugą stronę. Niestety każdy tę bramę przejść musi prędzej czy później i tam się okaże kto ma rację ateista czy wierzący. Bitwa na argumenty i dowody to niepotrzebny wysiłek, który można wykorzystać na lepsze cele.
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  15. a jeśli to dobór naturalny stworzył nasz świat, to jest to bardzo okrutna siła i bardzo nieudolna, bo nie potrafiła stworzyć świata bez bólu, świata, który tak łatwo sobie wyobrazić... ciężko się nią zachwycać - prędzej trzeba by płakać nad pechem, że jest taka a nie inna
    p

    OdpowiedzUsuń