piątek, 10 czerwca 2011

Terapia reparatywna homoseksualnych skłonności

Dziś publikuję informację o ciekawie zapowiadającej się konferencji.

Fundacja Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii zaprasza na konferencję:
"Praktyczne zastosowania terapii reparatywnej : przyczyny i terapia skłonności homoseksualnych"

Wykładowca – dr Joseph Nicolosi (USA)
16 września 2011 Poznań
Centrum Kongresowo-Dydaktyczne ul. Przybyszewskiego 37
w godz. 9.00-17.00

Adresaci konferencji:
- terapeuci, lekarze, psycholodzy, duszpasterze, kierownicy duchowi, spowiednicy
- studenci nauk społecznych, medycznych, poradnictwa i psychoterapii
- osoby z problemem homoseksualnym i ich rodziny - wszelkie osoby zainteresowane rzetelną informacją o możliwościach terapii skłonności homoseksualnych

Wykłady w języku angielskim, tłumaczone symultanicznie na język polski.
Zgłoszenia wyłącznie za pośrednictwem strony internetowej:
http://www.terapiareparatywna2011.pl/

36 komentarzy:

  1. Fajnie. Ostatnio moja przyjaciolka powiedziala mi ze jest w zakochana i w relacji z inna dziewczyna. :/

    -Imperator

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś przeczytałem artykuł w "Najwyższym CZASie! " - o homoseksualizmie u owiec, a dokładniej u baranów. Szczegółów nie pamiętam , ale barany wyleczono endokrynologicznie. Oczywiście lobby gejowskie podniosło raban o dyskryminacji, homofobii etc. jednak świadczy to o tym, że homoseksualizm w niektórych przypadkach może być zaburzeniem endokrynologicznym i można go leczyć w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak można leczyć coś, co nie jest chorobą?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest chorobą. To, że jakaś szemrana organizacja w głosowaniu uzgodniła co innego nie ma znaczenia. Faktów nie ustala się przez głosowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rafael, wybacz chłopie, ale się uśmiałam. Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Podaj rzeczowe argumenty nie powołując się na własne czy cudze przekonania a potwierdzone fakty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczowe argumenty?
    Pominę wszelką argumentację religijną i skupię się wyłącznie na biologicznej.
    Celem każdego gatunku czy to rośliny czy zwierzęcia jest przekazanie genów. Dla każdego osobnika SWOICH genów. Homoseksualizm jest dysfunkcją, która to uniemożliwia.
    Nie jest to dysfunkcja letalna ale jest.
    Co do leczenia: mój pierwszy post powinien być zrozumiały nawet dla średnio inteligentnych: homoseksualnym baranom podano leki hormonalne, co spowodowało ponowne zainteresowanie owcami. Czyli je LECZONO.
    Wiele aberracyj seksualnych może być wynikiem dysfunkcyjnego wychowania w rodzinie. (Znałem dwie dziewczyny o skłonnościach bi - obie wychowywane w domu z wojskowym drylem - ojciec zawodowy wojskowy). Tutaj może pomóc terapia psychologiczna.
    Powoływanie się na homoseksualizm jako zjawisko występujące również u zwierząt nie ma więc sensu. Można je leczyć jak było opisane we wspomnianym artykule.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście, że ocena homoseksualizmu zależy od naszych założeń wstępnych, a dokładniej od metody, którą przyjmiemy.

    Jeśli np. założymy, że jest uwarunkowany genetycznie, jest czymś wrodzonym (czego nikt nie udowodnił), to w żaden sposób nie dotrą do nas argumenty, oparte na wielu badaniach - przedstawiające czynniki sprzyjające powstawaniu skłonności homoseksualnych (rodzina, środowisko rówieśnicze itp.).

    Problem jest bowiem etyczny, a nie jedynie biologiczny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli zaś problem jest etyczny? To Czy sugerowanie wolnemu człowiekowi by wyleczył swoją tożsamość czy nie jest zwykłą niegodziwością (a orientacja seksualna jest wg psychiatrii tożsamością).

    Czy powinno się leczyć niegodziwość etyczną? Czy każdy w swoim sumieniu lub przed Bogiem winien te kwestie sobie rozstrzygnąć?
    Jak pogodzić służbę kapłana z uprzedzeniem do drugiego człowieka? Czy to jeszcze chrześcijaństwo? Wg mnie - to już nie chrześcijaństwo...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zadziwiający jest jeden fakt, iż spora część osób o skłonnościach homoseksualnych przechodziła terapię afirmatywną... Jakoś nie słyszałem by kiedykolwiek osoby heteroseksualne musiały afirmować swój heteroseksualizm.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podejście Nicolosiego przypomina mi metody leczenia doktora Mengele.

    Wywyższa się ponad to, co stwierdzają badania naukowe.
    Widać w takiej postawie manię wielkości , brak etyki zawodowej i zwykłą ignorancję dla wiedzy.


    W psychiatrii orientacja seksualna jest traktowana jako tożsamość.
    Badania osób po terapii reparatywnej pokazały, że terapia może powodować tendencje samobójcze.

    Leczyć należy uprzedzenia. Ponieważ to one są przyczyną problemów z samoakceptacją u osób z orientacją homoseksualną.
    Uprzedzenie jest w istotcie postawą wrogą i antyspołeczną.

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak leczono Alana Turinga, kryptologa, informatykę, jednego z autorów sukcesu rozszyfrowania Enigmy (niemieckiej maszyny szyfrującej z okresu II wojny światowej). Znana to historia, cytat z wikipedii:

    W 1952 roku włamano się do domu Alana Turinga, który poinformował o tym fakcie policję. W wyniku jej śledztwa Turing potwierdził, iż jest homoseksualistą. Wówczas został oskarżony o naruszenie "moralności publicznej", wytoczono przeciwko niemu proces. Sąd dał mu wybór: więzienie lub terapię hormonalną. Turing wybrał terapię – konsultacje z psychiatrą i roczną kurację hormonalną, polegającą na przyjmowaniu estrogenu (kastracja chemiczna). Skutkiem ubocznym kuracji była między innymi ginekomastia.

    Wskutek skazania stracił certyfikat dostępu do poufnych informacji oraz odsunięto go od badań związanych z konstrukcją komputera.

    7 czerwca 1954 Alan Turing zamknął się w swojej sypialni i popełnił samobójstwo.

    Premier Gordon Brown we wrześniu 2009 przeprosił w imieniu rządu Wielkiej Brytanii za "całkowicie niesprawiedliwe" i "straszne" potraktowanie Turinga.

    J. Kania

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że może pastor sam przeszedł taką terapię. Został
    wyremontowany.

    Odczuwa satysfakcję i dlatego ją wszystkim poleca.

    Po prostu zadowolony klient.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy,

    Skąd myśl, że chodzi o uprzedzenia? Czy Jezus czuł uprzedzenie do ludzi kiedy pomagał im wejść na inną ścieżkę zmieniając ich życie?

    Terapia dotyczy osób, które nie akceptują swojego homoseksualizmu. Chyba nie odmówisz im do tego prawa?

    Nie zajmuje się natomiast osobami, które go akceptują i praktykują. Nie do nich jest skierowana oferta.

    OdpowiedzUsuń
  14. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne podaje, że ryzyko terapii reparatywnej jest duże: włączając depresję, lęk, zachowania autodestrukcyjne.

    Można zignorować te badania, ale wtedy jest to zabawa w doktora Mengele - szarlatańskie eksperymenty na ludziach.

    Współczesna wiedza mówi, że prawdopodobnie orientacja seksualna jest zapisana biologicznie.

    Jeśli tak jest, to taka terapia jest oszustwem, ponieważ zmiana zachowań nie spowoduje zmiany orientacji seksualnej. Pociąg do upodobanych obiektów pozostanie taki sam do końca życia.


    Pan, jako pastor, powinien walczyć z uprzedzeniami.

    Takiej postawy moralnej należałoby oczekiwać od takiego człowieka jak pan.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne podaje, że ryzyko terapii reparatywnej jest duże: włączając depresję, lęk, zachowania autodestrukcyjne."

    Poddajmy rozwadze to stwierdzenie:
    1. Czym jest Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne?
    2. Kto je tworzy? Jacy ludzie? O jakich światopoglądach?
    3. Dlaczego jest ono dla Ciebie wyrocznią, a nie np. tysiące ludzi, którzy wyzbyli się homoseksualnych skłonności skutek terapii reparatywnej?
    4. Gdzie można poczytać nt. ich wyników badań w tej kwestii? Rozumiem, że masz do nich dostęp skoro bez cienia wątpliwości postanowiłeś im zaufać jako ostatecznemu autorytetowi?
    5. Kogo dotyczą te badania?

    OdpowiedzUsuń
  16. "Współczesna wiedza mówi, że prawdopodobnie orientacja seksualna jest zapisana biologicznie."

    1. Wiedza kogo?
    2. Jeśli "wiedza" to dlaczego "prawdopodobnie"?
    3. Mylisz się pisząc w ten sposób. Słuchając doświadczeń osób homoseksualnych w ponad 90% przypadkó mamy do czynienia w pewnym powtarzającym się schematem jeśli chodzi o rodzinne i środowiskowe uwarunkowania sprzyjające powstawaniu homoseksualnych skłonności. Poczytaj proszę na ten temat jeśli NAPRAWDĘ szukasz rzetelnych informacji.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Pan, jako pastor, powinien walczyć z uprzedzeniami".

    Biblia naucza, że każdy człowiek powinien mieć "uprzedzenia" wobec tego co jest niewłaściwe w Bożych oczach. Brak uprzedzenia wobec pozamałżeńskiego seksu, zachowań członków ugrupowania Młodzieży Wszechpolskiej lub "kiboli" na stadionach jest zgodą czy wręcz utożsamieniem się z tymi zachowaniami. A tego nikt nie ma prawa wymagać ode mnie (lub kogokolwiek).

    Nie jestem uprzedzony wobec OSÓB homoseksualnych. Sam znam takie osoby, cenię naszą wspólną znajomość oraz szczerość. Lubię z nimi spędzać czas i sam wiele się przez to uczę.

    Sprzeciwiam się natomiast dwóm rzeczom:

    - poddawaniu się pokusom (hetero lub homoseksualnym) związanym z grzesznym seksem i rozłożonymi w geście bezradności rękoma wyrażającymi postawę: "Już taki jestem, cóż począć?"

    - oczekiwaniom zorganizowanych środowisk gejowskich, że każdy kto myśli inaczej niż oni powinien albo jednak entuzjastycznie zaakceptować ich postulaty albo zamknąć usta i milczeć.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ciekawe co by pan zrobił jakby za parę lat okazało się, ze jedno z pana dzieci jest odmiennej orientacji od tej, której pan sobie życzył i nie ma ochoty podawać sie terapii, bo dobrze sie z tym czuje i zamiesza żyć, mieszkać i sypiać ze swoim partnerem, bo go kocha. Co wtedy? Wyprze się pan go?(lub jej)wyklnie? Wydziedziczy?

    OdpowiedzUsuń
  19. /A ciekawe co by pan zrobił jakby za parę lat okazało się, ze jedno z pana dzieci jest odmiennej orientacji od tej, której pan sobie życzył i nie ma ochoty podawać sie terapii, bo dobrze sie z tym czuje i zamiesza żyć, mieszkać i sypiać ze swoim partnerem, bo go kocha. Co wtedy? Wyprze się pan go?(lub jej)wyklnie? Wydziedziczy?/

    Kolego anonimowy - masz problem z czytaniem ze zrozumieniem? przeczytaj jeszcze raz to zdanie i pomyśl, o co chodzi:

    "Nie jestem uprzedzony wobec OSÓB homoseksualnych. Sam znam takie osoby, cenię naszą wspólną znajomość oraz szczerość. Lubię z nimi spędzać czas i sam wiele się przez to uczę."

    przecież łatwo domyśleć się co pan pastor odpowie, bo już to zrobił, mógłby jedynie rozwinąć kilka myśli zawartych w swoich wcześniejszych wypowiedziach.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  20. Przemawia prze pastora zarozumiałość. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne nie jest sektą, tylko organizacją naukową. Opiera swoje wnioski na badaniach.

    Przecież Nicolosi jest tak ograniczony, że myli orientację seksualną z tożsamością płciową.
    Daje się pan nabierać na szarlatanerię, pastorze.

    Ani w Europie ani w Ameryce od lat nie uznaje się orientacji za zaburzenie tylko za tożsamość. Nie da się wyleczyć tożsamości, ponieważ tożsamość psychoseksualna to popędowość, a ona jest ekspresją funkcji mózgu człowieka. Więc nie da się tego zmienić.

    Kto wmawia osobom homoseksualnym, że to możliwe, tylko je oszukuje. Namawiając do terapii nawet nie uświadamia sobie pan ile w tym jest ukrytej wrogości do osób homoseksualnych.

    Ale pan to sobie zracjonalizuje swoimi świętymi przekonaniami. Wiem że moje argumenty i tak będą przyjęte na zasadzie: „gadał dziad do obrazu”.

    OdpowiedzUsuń
  21. "A ciekawe co by pan zrobił jakby za parę lat okazało się, ze jedno z pana dzieci jest odmiennej orientacji od tej, której pan sobie życzył i nie ma ochoty podawać sie terapii, bo dobrze sie z tym czuje i zamiesza żyć, mieszkać i sypiać ze swoim partnerem, bo go kocha. Co wtedy? Wyprze się pan go?(lub jej)wyklnie? Wydziedziczy?"

    1. Już teraz jako ojciec pracuję nad tym by we właściwy sposób kształtować seksualność moich dzieci (emocjonalna bliskość, ojcowski dotyk, rodzaj zabawek dla chłopców i dziewczynek, ubiór, towarzystwo itd.). Nie zostawiam tej sprawy wyczekując co się stanie za parę lat.

    2. Jeśli miałby miejsce taki scenariusz - zapewniłbym o wsparciu i zachęcałbym do przezwyciężania tego.

    3. Mam pytanie do Ciebie: co byś zrobił gdyby Twój najbliższy przyjaciel będąc osobą homoseksualną poinformowałby Cię, że chce z tym walczyć, poddać się terapii i prosi Cię o pomoc w wychodzeniu z tego.

    OdpowiedzUsuń
  22. /Przemawia prze pastora zarozumiałość. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne nie jest sektą, tylko organizacją naukową. Opiera swoje wnioski na badaniach./

    organizacja naukowa to niekrąg natchnionych - tylko zwykli ludzie, wykonujący swoją pracę. Ludzie o swoich poglądach, uprzedzeniach, preferencjach, moralni, mniej moralni - po prostu ludzie. Na dodatek, żeby funkcjonować jako pewna forma wspólnoty muszą dochodzić do pewnych konsensusów, mieć wspólny rdzeń, a wypracowuje się go na drodze dyskusji, uwzględniając również uwarunkowania społeczne, polityczne itp. Niech Pan nie wierzy, że nauka to taki czysty pierwiastek. Wczytuje Pan w słowa pana pastora zarozumiałość, a on wykazuje postawę sceptyczną, wątpiącą, sprawdzającą. Pan zaś lobbuje w sposób tendencyjny, bezkrytyczny itp.


    /Ani w Europie ani w Ameryce od lat nie uznaje się orientacji za zaburzenie tylko za tożsamość./

    Pan chyba nie rozumie pewnych pojęć,

    abstrahując od tematyki, zaburzenie jest czymś w istocie dodanym do pewnej przestrzeni, czyli wprowadza zmiany o różnej naturze. Natomiast tożsamość jest właśnie tym polem, które można połączyć z terminem orientacja. Czyli do atrybutów tożsamości można dopiąć również orientację seksualną. Teraz wprowadzając pewne zaburzenie, można tę orientację zachwiać.


    Pana stwierdzenie jest dziwne:

    "nie uznaje się orientacji za zaburzenie tylko za tożsamość"

    taki zlepek pojęć.

    Można zadać pytanie, czy orientacja homoseksualna jest wynikiem zaburzenia, czy jest czynnikiem pierwotnym - a więc wrodzonym. Na to pytanie nie ma odpowiedzi - bo nikt nie potrafi udowodnić takiej tezy, że za homoseksualną orientację odpowiada zapis w kodzie DNA.

    /Nie da się wyleczyć tożsamości, ponieważ tożsamość psychoseksualna to popędowość, a ona jest ekspresją funkcji mózgu człowieka. Więc nie da się tego zmienić./

    Stawia Pan tezy bez poparcia. Orientacja seksualna jest jednym z elementów tożsamości - jeśli została ukształtowana przez czynniki zewnętrzne, to można postawić hipotezę, że czynnikami zewnętrznymi (terapią) można ją nadal kształtować i zmieniać. Nawet jeśli jest ona wrodzona, to też nie powiedziane, że nie da się jej zmienić - tak jak można zmieniać inne wrodzone cechy. Ja nie stawiam żadnej tezy czy da się to zrobić czy też nie - od tego są ludzie, którzy nad tym pracują - ale Pan mówi że się nie da - a skąd ta pewność? Innym pytaniem jest czy powinno się wpływać na orientację - ale to już inna bajka - wg mnie osobiście dałbym w tym wolność człowiekowi - więc tak jak pan pastor powiedział - są tacy, którzy tego chcą - więc czemu im tego zabraniać?

    /Kto wmawia osobom homoseksualnym, że to możliwe, tylko je oszukuje. Namawiając do terapii nawet nie uświadamia sobie pan ile w tym jest ukrytej wrogości do osób homoseksualnych./

    a skąd Pan wie, kto jest i na ile jest wrogo nastawiony do innych osób?

    /Ale pan to sobie zracjonalizuje swoimi świętymi przekonaniami. Wiem że moje argumenty i tak będą przyjęte na zasadzie: „gadał dziad do obrazu”./

    to Pan sobie temat zracjonalizował stawiając pewne tezy, że się nie da, że nie można, że to wrogość itp. Jeśli są ludzie, którzy tego potrzebują (ja osobiście nie znam -ale zakładając, że tacy mogą się znaleźć) to czemu terapeuci mieliby im nie spróbować pomóc? Jak się nie uda to trudno, jest to ryzyko każdej terapii. Zawsze istnieje ryzyko niepowodzenia w terapii. Zawsze można źle potrzaskaną rękę złożyć, pogorszyć stan wzroku aniżeli poprawić, wpędzić w depresję zamiast z niej wyleczyć - to jest ryzyko, które każdy terapeuta bierze na siebie. Nie ma nigdy 100% pewności.

    Ja nie widzę w tym żadnej wrogości, wolność powinna polegać również na wolności wyboru - nie czytam tu niczego o przymusowej terapii, o gettach stosach itp. co niektórzy dyskutanci próbują wczytać w słowa pana pastora.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  23. "Przemawia prze pastora zarozumiałość. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne nie jest sektą, tylko organizacją naukową. Opiera swoje wnioski na badaniach."

    Dobre! I naiwne przy okazji! :)
    Myślisz, że wystarczy wypowiedzieć w zdaniu słowo "naukową" i już sądzisz, że to załatwia sprawę i zamyka dyskusję. Tak kiedyś myśleli starożytni w Egipcie kiedy przemawiał kapłan. Kapłan powiedział więc "prawda jest znana".

    Na szczęście żyjemy w XXI wieku i to już tak nie działa. Są tacy, którzy mają dziś odwagę powiedzieć "współczesnym kapłanom" - SPRAWDZAM!

    I ja to mówię: powiedz mi coś więcej o Twoich kapłan... tfu! naukowcach. Kim są? W co wierzą? Gdzie można poczytać o ich badaniach? Gdzie TY te badania znalazłeś? Wciąż nie mam odpowiedzi na to. Mam jedynie Twoją WIELKĄ WIARĘ w słowa... współczesnych kapłanów.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze jedno: "Ani w Europie ani w Ameryce od lat nie uznaje się orientacji za zaburzenie tylko za tożsamość."

    To BARDZO ciekawe. Powiadasz, że w Europie i Ameryce. Mówię więc "sprawdzam" :)

    Kto w Europie tak uważa? W jakich krajach? Skąd masz wyniki? Gdzie mogę o nich przeczytać? Mówisz o grupie psychologów, duszpasterzy, naukowców... O kim? Jest jakiś sondaż do wglądu? Kto go przeprowadził?

    2. W Europie i Ameryce przez setki lat uważano, że homoseksualizm nie jest tożsamością. Czy Europa i Ameryka się myliła? Czy teraz się myli? Czy w przyszłości będzie się myliła?

    3. Ciekawy masz autorytet :) Czyli jeśli jakaś abstrakcyjna Europa i nieokreślona Ameryka orzeknie, że homoseksualizm należy poddawać terapii - to również będziesz tak uważał? Może więc plebiscyt w Polsce zrobić? :)

    4. Homoseksualizm nie jest tożsamością. Nie określa tożsamości człowieka. Jest skłonnością, na którą wpływa wiele (często nieuświadomionych) czynników na które nie mieliśmy wpływu, szczególnie z dzieciństwa (deficyt męskości, zagubiona męskość itp.). Zatrzymaj się choćby na sekundę myśląc o tym. Proszę.

    OdpowiedzUsuń
  25. pastorze,
    Deficyt męskości? Co za brednie.
    Orientacja seksualna nie dotyczy identyfikacji z płcią. Osoby homoseksualne są w pełni zidentyfikowane ze swoją płcią.
    Orientacja seksualna dotyczy wyboru obiektu seksualnego.
    Wymądrza się pan, a nie wie podstawowych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  26. /pastorze,
    Deficyt męskości? Co za brednie.
    Orientacja seksualna nie dotyczy identyfikacji z płcią. Osoby homoseksualne są w pełni zidentyfikowane ze swoją płcią./

    Miał Pan racie - "gadał dziad do obrazu" ... tyle że to to Pan wydaje się być tym obrazem, od którego odbijają się argumenty. Kto tu mówi o tym, że homoseksualista nie wie czy jest mężczyzną czy kobietą (bo Pan pisze coś o niezidentyfikowanej płci). Deficyt męskości można zrozumieć na wiele sposobów, ale żeby odczytać to jako brak zidentyfikowania płci? Męskość a mężczyzna - czyli płeć, lub świadomość bycia mężczyzną czyli świadomość własnej płci to zupełnie inne kwestie - czemu Pan tego nie rozróżnia? Cały czas miesza Pan pojęcia, myli, traktuje zamiennie, argumentacja mętna i słaba...eh..

    /Orientacja seksualna dotyczy wyboru obiektu seksualnego./

    co Pan rozumie przez wybór?
    kiedy on następuje? raz? za każdym razem kiedy trzeba wybrać? Wybrać na podstawie czego? Co skłania, że wybiera tak a nie inaczej? Co ma na to wpływ? Czemu deficyt męskości nie może mieć wpływu na jak to pan sformułował - "wybór". Nie mówię, że ma czy nie ma, ale czemu nie może mieć - bo Pan tak twierdzi..

    /Wymądrza się pan, a nie wie podstawowych rzeczy./

    a w ogóle to mało kulturalny Pan jest - to Pan obraża słabo przy tym argumentując... ale prawo do kształtowania pana kultury mieli rodzice i nauczyciele w szkole, którą chyba Pan skończył skoro zna Pan wszystkie tajniki terapii homoseksualistów i wie Pan co się da, a co się nie da, a mądrości Europy i Ameryki ma Pan w palcu.


    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  27. Oczywiście, że mówienie o deficycie męskości w odniesieniu do osób homoseksualnych wynika z niezrozumienia.
    Te osoby są zidentyfikowane z własną płcią a używanie pojęcia męskości lub kobiecości w kontekście orientacji seksualnej to trafienie kulą w płot.

    Osoby homoseksualne odczuwają pociąg erotyczny w stosunku do osób swojej płci – zatem wybór jest to w tym sensie, że jest to biologicznie zapisane zainteresowanie, ale nie świadomy wybór.

    Gdyby przejść na rozumowanie pastora, to można by powiedzieć analogicznie, że on też dzięki skłonnościom heteroseksualnym spłodził dzieci. I tak oto - przepełniony swoją męskością – znajduje pasję w wypowiadaniu się na temat męskości lub kobiecości osób homoseksualnych.

    OdpowiedzUsuń
  28. /Oczywiście, że mówienie o deficycie męskości w odniesieniu do osób homoseksualnych wynika z niezrozumienia./

    niezrozumienia czego? Jakiejś lekcji/wykładu, czy niezrozumienia problemu? poważnie pytam.

    Deficyt męskości jak to pan pastor ujął może być czynnikiem sprzyjającym procesowi przekierowania popędu z płci przeciwnej na własną. Czy jest czy nie jest to nie kwestia zrozumienia tylko sprawdzenia. Obawiam się, że metod jest tu nie za wiele do wyboru, poza badaniami opartymi na metodach statystycznych, szukanie zależności na podstawie obserwacji. Może już to zostało zrobione i wyszło, że ten czynnik jakim jest niewłaściwy wzorzec lub jego brak (w postaci rodziców) nie ma wpływu na ten proces. Ale to też nie jest prawda ostateczna, czasy się zmieniają, może inna metodologia, inne założenia wstępne sprawią, że taka zależność zostanie wychwycona.


    /Te osoby są zidentyfikowane z własną płcią/

    Problem identyfikacji własnej płci to chyba inny problem, albo nie do końca Pana rozumiem - może to jakiś skrót myślowy, może specjalistyczny żargon. W ogólnym sensie identyfikacja jakiegokolwiek parametru polega głównie na odnalezieniu jego wartości w sensie ilościowym - lub jeśli to nie możliwe - jakościowym. Jeśli parametrem w tym przykładzie jest płeć, a dany delikwent ma ją zidentyfikować (swoją własną) - na podstawie zachowań rodziców - to ja również nie widzę związku takiej identyfikacji z homoseksualimem, choć mogę sobie wyobrazić, że osobnik postawiony w całkiem zaburzonym środowisku rodzinnym, będąc mężczyzną zidentyfikuje się jako kobieta i poczuje pociąg do w jej mniemaniu płci przeciwnej, czyli do mężczyzny (to tylko gdybanie). Ale chyba nie o to panu pastorowi chodzi. On chyba zakłada, że przykładowy homoseksualista np. mężczyzna wie jakiej płci jest. Swoją zidentyfikował poprawnie;)

    /a używanie pojęcia męskości lub kobiecości w kontekście orientacji seksualnej to trafienie kulą w płot./

    no i właśnie na takie tezy powinny być niezbite dowody w sensie naukowym - na dodatek w przypadku innych wyników (innych ośrodków) metodologia musi być precyzyjniejsza od konkurencyjnej. Jeśli tak się stało i taki stan wiedzy jest bezsprzecznie uznany za słuszny - to nie ma podstaw, żeby się nie zgadzać - dopóki nie obali się takiej teorii nowymi badaniami. Czy ktoś może wskazać na taki powszechny konsensus? Gdzie to opublikowano, czy nie istnieje polemika w tej kwestii? Bo dopóki istnieje spór w gronie naukowców to jest to jedna z teorii i każda ze stron może zarzucać drugiej trafienie kulą w płot, ale to nic nie wnosi.

    /Osoby homoseksualne odczuwają pociąg erotyczny w stosunku do osób swojej płci/

    to oczywiste

    / – zatem wybór jest to w tym sensie, że jest to biologicznie zapisane zainteresowanie, ale nie świadomy wybór./

    a to już nie jest do końca pewne po pierwsze dlatego, że nie wyczerpuje wszystkich możliwości. Otóż może to być syndrom nabyty (nie biologicznie zapisany) i dalej pozostawać wyborem nie z wyrachowania. I chyba o to się rozchodzi - czy homoseksualizm się dziedziczy w kodzie DNA czy jest wynikiem szeregu okoliczności/warunków/czynników sprzyjających nie wykluczając pewnych biologicznych predyspozycji - o których nie wiemy. Jak ten problem zostanie rozwiązany - wówczas będzie można powiedzieć na pewno jak jest.

    /Gdyby przejść na rozumowanie pastora, to można by powiedzieć analogicznie, że on też dzięki skłonnościom heteroseksualnym spłodził dzieci./

    Chyba coś w tym jest? Na pewno te skłonności nie przeszkadzają w spłodzeniu dzieci - nie zgodzi się Pan?

    / I tak oto - przepełniony swoją męskością – znajduje pasję w wypowiadaniu się na temat męskości lub kobiecości osób homoseksualnych./

    a gdzie pan pastor wypowiedział się na ten temat? Chyba racej wskazał na możliwość wpływu deficytu męskości u osoby heteroseksualnej - rodzica- na rozwój orientacji homoseksualnej jego dziecka.

    Cały czas wczytuje Pan złośliwie nieprawdziwe tezy w wypowiedź pana pastora... o co Panu chodzi (pytanie retoryczne)?

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  29. Na przykład Kristin Giamanco w swoim artykule:”Homosexuality: born nor made” pisze, że jak dotąd nie potwierdzono w żadnych badaniach, że u osób homoseksualnych występowały jakieś różnice w wychowaniu.
    Kiedyś czytałem o badaniach Hooker, która także wykluczyła ten wpływ.
    Wystarczy prosta logika.
    Gdyby takie spekulatywne czynniki jak rzekomy deficyt wzorców miały wpływ na rozwój orientacji seksualnej, to wszyscy synowie wychowywani przez samotne matki i wszystkie córki wychowywane przez samotnych ojców powinny być homoseksualne.
    Czynniki typu nadopiekuńcza matka, nieobecny ojciec – występują u wielu osób heteroseksualnych. Zatem wiedza poszukująca takich czynników jest wiedzą NAIWNĄ. Właściwie – są to SPEKULACJE – SPECJALNEJ TROSKI.
    Widzę, że rozmówca – bardzo analityczny i skrupulatny.

    Mówiąc o przepełnieniu męskością u naszego eksperta - pastora – mam na myśli to, że mężczyzna, który robi wycieczki po męskości lub kobiecości innych osób, czyniąc tak, – sam dowodzi swojej wątpliwej męskości.

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak, zgadzam się z takim wyjaśnieniem, ja też nie uważam (choć nie mam na to dowodów), że niewłaściwy wzorzec jest czynnikiem krytycznym w powstawaniu popędu do przeciwnej płci - jeśli oczywiście jest to syndrom nabyty. Najlepszym dowodem na to jest ogromna dysproporcja pomiędzy przypadkami rodzin o "niewłaściwym obrazie" a przypadkami osób homoseksualnych.

    ale nie można wykluczyć tego, że mimo, że nie jest (czynnikiem) krytycznym to może być sprzyjającym, takim katalizatorem. Wówczas informacja o tym może być pomocna w projektowaniu terapii.

    Dzięki za przytoczone publikacje - myślę, że organizatorzy tej konferencji powinni uwzględnić te badania.

    Dalej nie widzę w wypowiedziach pana pastora wycieczek po męskości czy kobiecości innych ludzi - mówi raczej o problemie na przykładzie hipotetycznych osób, które mają problem z funkcją w rodzinie - a takich z pewnością nie brakuje w naszym społeczeństwie... nie ma to nic wspólnego z wyśmiewaniem kogoś w celu poprawienia swego samopoczucia.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  31. "Projektowaniu terapii?"

    Mówienie o terapii w przypadku jednostek zdrowych jest nieetyczne.
    Nawet jeśli taka osoba nie akceptuje siebie, to oszukiwanie jej, że można zmienić orientację seksualną jest nieetyczną grą na jej psychice.

    Osoby nie rozumiejące tego a zabierające się za rzekomą terapię, powinny zastanowić się nad własną terapią – zwłaszcza – nad rozwojem norm etycznych.

    Nawet jeśli ktoś nie akceptuje swojej homoseksualnej orientacji, to naszym obowiązkiem etycznym jest zawsze – brać pod uwagę cały dorobek naukowy – na ten temat.

    Jeśli odrzucamy powszechnie znane badania i fakty naukowe, to znaczy że jesteśmy megalomańskimi szarlatanami, albo - znachorami.

    Osoba, która nie akceptuje swojej orientacji – być może musi przejść ciężką drogę – uniezależnienia się od presji antyspołecznych uprzedzeń.

    Ale podporządkowanie się – i granie innej orientacji - nie świadczyłoby wcale o zdrowiu.
    Byłoby to tylko życie fałszywym „ja”, a takie życie – nie jest zdrowiem.

    OdpowiedzUsuń
  32. "Projektowaniu terapii?"

    chodzi o sformułowanie, czy sens? Forma jest wg mnie przejrzysta.

    /Mówienie o terapii w przypadku jednostek zdrowych jest nieetyczne.
    Nawet jeśli taka osoba nie akceptuje siebie, to oszukiwanie jej, że można zmienić orientację seksualną jest nieetyczną grą na jej psychice. /

    Ma Pan/Pani rację, jeśli ostateczną prawdą o homoseksualizmie jest to, że nie jest to zaburzenie prawidłowych z punktu widzenia przetrwania gatunku mechanizmów – czyli popędu do płci przeciwnej. Niestety w dalszym ciągu będzie można dyskutować nad tym, czy taka terapia ma sens czy nie – tyle, że będzie można ukuć inny termin, żeby nie drażnić tych, których denerwuje leczenie zdrowego zęba. W dalszym ciągu osoba homoseksualna ma prawo nie akceptować procesów, które u siebie obserwuje. Może pragnąć żyć np. jak jego rodzice, może chce mieć z własnym współmałżonkiem własne wspólne dziecko itp. Wówczas jeśli taka możliwość zostanie „wypracowana” - będzie ta osoba miała szansę z niej skorzystać. Dobrowolnie, bez przymusu, z własnej decyzji.

    /Osoby nie rozumiejące tego a zabierające się za rzekomą terapię, powinny zastanowić się nad własną terapią – zwłaszcza – nad rozwojem norm etycznych./

    Nie widzę w tym nic nieetycznego. Można podejść do tego zagadnienia w pełni profesjonalnie z dystansem, bez uprzedzeń – ot tak jak np. chirurgia plastyczna..pani chce być większa/mniejsza tu i ówdzie – proszę bardzo, zrobimy co w naszej mocy. Przepraszam za takie porównanie, ale wplątywanie tu etyki jest moim zdaniem nie na miejscu. Oczywiście całe zagadnienie jest osadzone w problemie etycznym – ale nie ten element – tu zastanawiamy się nad tym, czy można zmienić/przekierować popęd osoby, która tego chce - czy też nie można tego zrobić korzystając z dostępnych metod. Na dodatek tylko luźno zastanawiamy się nad tym, bo to wymaga studiów (w sensie pracy), a nie pogawędki. Problem etyczny tkwi głównie na płaszczyźnie dyskryminacji, uprzedzeń, przymuszania – aż po skrajne zachowania – czystki (miało to miejsce już w historii). I temu trzeba się przeciwstawiać.

    /Nawet jeśli ktoś nie akceptuje swojej homoseksualnej orientacji, to naszym obowiązkiem etycznym jest zawsze – brać pod uwagę cały dorobek naukowy – na ten temat./

    Naprawdę chwilę spędziłem nad tym zdaniem, ale jest tu chyba zawarty jakiś skrót myślowy. Oczywiście, że trzeba brać cały dorobek naukowy, rozsądzać wszystkie wyniki badań, unikać błędów – weryfikować tezy, które przeszkadzają w dążeniu do celu, ale profesjonalnie, metodycznie – jeśli nie da się czegoś udowodnić, to nie należy wciskać ciemnoty. Zgadzam się tu na całej linii. Problem mam z pierwszą częścią tego zdania: „jeśli ktoś nie akceptuje swojej homoseksualnej orientacji” – no właśnie, co wtedy? Jest osobą wolną i ma prawo wybrać się do tej jednostki (po pomoc) do której chce. Może iść do księdza i prosić o rozgrzeszenie i męczyć się całe życie z tym samym problemem, może iść do terapeuty, który tak jak Pan sugeruje – wyleczy go z niskiej samooceny i da siłę przetrwać presję społeczną. Może iść na kurs sztuki walki lub zostać strażnikiem miejskim. Ale może ta osoba ma gdzieś za przeproszeniem presję społeczną, a chce związać się z kobietą/mężczyzną i założyć rodzinę… a może już kogoś kocha o odmiennej płci, a popęd do osób o własnej płci przeszkadza mu w realizowaniu planów? Przypadków może być mnóstwo, różnych. Ja jestem daleki od kazania komuś zrobienia tego, co naukowcy nakazują. Naukowcy powinni rozwijać różne możliwości, tworzyć możliwie wiele ścieżek bez wnikania w światopogląd potencjalnego korzystającego z ich rozwiązań.

    p

    OdpowiedzUsuń
  33. /Jeśli odrzucamy powszechnie znane badania i fakty naukowe, to znaczy że jesteśmy megalomańskimi szarlatanami, albo - znachorami./

    I zgadzam – nie wolno odrzucać z góry, trzeba się zapoznać, rozważyć, skalkulować, przemyśleć, uwzględnić i cokolwiek tylko…jak najbardziej. Pamiętajmy tylko, że mało w której dziedzinie naukowej panuje monolit przekonań, różne ośrodki ciągną w swoją stronę, realizują swoje programy badawcze z lepszym lub gorszym skutkiem – a ostatecznie liczy się skuteczność prezentowanej teorii. Dobra teoria to działająca teoria, pozwalająca przewidywać, wyznaczać nieznaną konfigurację badanego pola, przynosząca rezultaty wymierne. Reszta to gdybanie. Więc jeśli panom od terapii homoseksualizmu uda się osiągnąć założony cel, swoimi metodami przy jednoczesnym zadowoleniu osób korzystających z ich usług – to nie mam nic przeciwko temu – pod warunkiem, że nikt nie zostanie skrzywdzony.

    Zdaję sobie sprawę z trudności zagadnienia, nie jest to mój problem, ale staram się patrzeć na to z dystansem, bez atakowania z góry.

    /Osoba, która nie akceptuje swojej orientacji – być może musi przejść ciężką drogę – uniezależnienia się od presji antyspołecznych uprzedzeń./

    być może tak, jeśli padła ofiarą okrucieństwa ludzi uprzedzonych i wpędziło ją to w jakąś formę depresji.

    /Ale podporządkowanie się – i granie innej orientacji - nie świadczyłoby wcale o zdrowiu. Byłoby to tylko życie fałszywym „ja”, a takie życie – nie jest zdrowiem./

    Ciężko mi się ustosunkować do tego, możliwe, że ma Pan – że nowa orientacja będzie taką swoistą nakładką, która co jakiś czas będzie się zsuwała i odsłaniała pierwotne cechy…troszeczkę jak przypadek Alexa z Mechanicznej Pomarańczy (luźne porównanie). Wtedy byłaby to sromotna porażka takiej „terapii”. Ale to może objawić jedynie empiria, zakładanie z góry rezultatu nie jest właściwe, jeśli zakładana metodyka jest inna/nowa/poprawiona itp.

    Ciekawie się dyskutuje, ja chyba nic nowego nie sklecę, chętnie natomiast poczytam nowe posty, jeśli się pojawią.
    Pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  34. „wplątywanie tu etyki jest moim zdaniem nie na miejscu”?

    Oczywiście, że: primo - pozwalanie znachorowi leczyć, secundo - osobę zdrową jest nieetyczne.
    Proszę to sobie spokojnie przemyśleć.


    Ale może ta osoba (…) a chce związać się z kobietą/mężczyzną i założyć rodzinę… a może już kogoś kocha o odmiennej płci, a popęd do osób o własnej płci przeszkadza mu w realizowaniu planów?

    Kocha? To możliwe - co najwyżej wtedy jeśli ta osoba byłaby biseksualna. I jest pan za tym by dla swoich planów przeszedł rzekomą terapię i grał heteroseksualnego, a potem nie sypiał z żoną?
    Czyli miałby potraktować instrumentalnie kobietę? I żyć fałszywym „ja”?
    Oj, warto by nad ta etyką popracować.
    Poza tym biologii nie da się oszukać. U osoby homoseksualnej pociąg do osób tej samej płci nigdy nie zaniknie. Proszę podedukować czy byłaby możliwa taka zmiana u pana? Tak dla pogłębienia analizy problemu.

    OdpowiedzUsuń
  35. Żenada. Aż wstyd, że Uniwersytet zgodził się na tak nienaukowe spotkanie w swoich murach. Homoseksualizm nie jest chorobą, o czym wie większość zdrowych ludzi. Nie ma tu nawet o czym dyskutować APA i WHO jednoznacznie stwierdzają.

    OdpowiedzUsuń
  36. homoseksualisci ...ci gorsi ...wyklęci ...tak ich przedstawiacie ale wiecej doswiadczylam od nich pomocy i wsparcia niz od gorliwie wierzacych . przypomina mi sie przypowiesc o milosiernym samarytaninie -uwazany za kogos grzesznego gorszego a tylko on pomogl potrzebujacemu.

    OdpowiedzUsuń