środa, 17 września 2008

Ministerstwo zagląda do łóżek

Które ministerstwo? Edukacji oczywiście :-)

Jak informuje portal polskalokalna.pl:

- W dniu rozpoczęcia roku szkolnego dostaliśmy ankietę do wypełnienia - potwierdza jeden z czytelników, którego syn zaczął we wrześniu naukę w zerówce w Szkole Podstawowej w Białej - donoszą Super Nowości.
- W ankiecie zawarte było wiele pytań, np.: jaki mamy metraż mieszkania, jaki mamy zawód, czy mieszkamy pod adresem zameldowania. Na wszystkie obowiązkowo trzeba było odpowiedzieć.
Czytelnika najbardziej zdziwiło pytanie, czy dziecko ma warunki do zabawy i czy śpi z rodzicami, czy nie. (...)
- To nie są żadne specjalne ankiety, tylko druki zatwierdzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zawierające standardowe pytania - wyjaśnia Andrzej Kruk, dyrektor Szkoły Podstawowej w Białej. - Szkoła przecież musi wiedzieć coś o dziecku. A zwłaszcza o tym, jakie ma ono warunki.
Według dyrektora, pytanie o to, czy dziecko śpi z rodzicami, czy nie, też ma swoje uzasadnienie. - Dziecko w wieku 6 lat powinno już spać osobno - tłumaczy.
Całość TUTAJ
___________

Myślę, że kolejne absurdalne pomysły ministerstwa edukacji (a raczej kontroli) to skutki propagandy zjawiska zwanego pedofilią przez różnorakie telewizje. Propagandy odbywającej się poprzez przedstawianie tego problemu w kategoriach nieomal epidemii. To powoduje, że pedofilia jest postrzegana jako coś powszechnego, coś co zapewne ma miejsce w domach sąsiadów. Bo który normalny ojciec przytula swoją córkę, albo sadza ją na swoich kolanach opowiadając bajki? Istnieje większe prawdopodobieństwo, że jest to pedofil niż troskliwy, kochający tata. Trzeba więc takiemu bacznie się przyglądać. A jeśli nie daj Boże 6-letnie dzieci zaśnie na jego łóżku, to znak, że musi interweniować Opieka Społeczna i Rzecznik Praw Dziecka.

A jeśli w oczach ( i na oczach) młodych ludzi pedofilia staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym - bo co chwilę dowiadujemy się, że policja nakryła kolejną "siatkę" pedofilów - to znaczy, że jest czymś normalnym, ukształtowanym przez "naturę" i nie powinna być zwalczana.

3 komentarze:

  1. psychozy rozpętywane przez głodne media nie mogą dosięgnąć ludzi, którzy takim (ekranowym) życiem żyć nie chcą. Ja poświęcam tyle czasu córce ile mogę. Bawię się z nią i przytulam, bawię się podczas kąpieli i ubieram do zerówki. Jeśli ktoś w takich zachowaniach widzi we mnie pedofila to musi zacząć się leczyć, bo najpewniej sam jest lekko nienormalny...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja bym nie posuwala sie do stwierdzenia, ze upowszechniajac czy tez upubliczniajac zjawisko pedofilii mozna sytuacje doprowadzic do tego, ze bedzie uznawana za normalna. mysle, ze idealem byloby, gdyby kazde dziecko zostalo nauczone, co jest normalne i zdrowe, a co juz te granice przekracza i co w takiej sytuacji zrobic. no ale te pytania z "ankiety" to paranoja jakas, jak dziecko ma tatusia pedofila to wcale on nie musi z nim spac, moze to "zalatwiac" w zupelnie inny sposob, ktory w takiej "ankiecie" w ogole sie nie zdradzi. a juz pytania o metraz czy mieszkanie pod adresem zameldowania to juz kojarzy mi sie z podstawowka za komunistycznych czasow, kiedy tez takie ankiety przeprowadzano. ciekawa jestem, czego o samych dzieciach autorzy ankiety dowiedza sie z nich... bo na pewno nie to, jakie ma zainteresowania, jak pomoc mu je rozwijac i w czym jest dobre, a w czym wymaga pomocy. a swoja droga co znaczy, ze odpowiedz na te pytania jest obowiazkowa? a jak sie nie odpowie to co? do sadu podadza czy dziecko ze szkoly usuna? normalnie paranoja jakas.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. "Jeśli ktoś w takich zachowaniach widzi we mnie pedofila to musi zacząć się leczyć, bo najpewniej sam jest lekko nienormalny..."

    Pewnie tak :-)

    OdpowiedzUsuń