środa, 25 lutego 2009

Czy masz "otwarty stosunek do seksu"?

Brytyjskie ministerstwo ds. Rodzin wydało broszurę o seksie, w której radzi, by rozmawiać z dziećmi o tym co dobre i złe, ale jednocześnie nie straszyć moralnością.

„Można rozmawiać z dziećmi o tym, co jest dobre, a co złe. Narzucanie dziecku wartości moralnych może jednak spowodować, że zamknie się w sobie i nie będzie miało otwartego stosunku do seksu" - głosi broszura wydawana przez brytyjskie Ministerstwo ds. Rodzin, Szkół i Dzieci.

Według autorów broszury rodzice nie powinni zabraniać nastolatkom uprawiania seksu, tylko zapewnić im dostęp do środków antykoncepcyjnych. „Rodzice powinni pójść z córką czy synem do lekarza, by dowiedzieli się, jakie środki antykoncepcyjne istnieją. Najlepiej już w wieku 13 lat" - czytamy dalej.

Poradnik pod tytułem „Jak rozmawiać z nastolatkiem o seksie i związkach" jest skierowany do rodziców dzieci w wieku od 11 do 15 lat. W następnych tygodniach 530 tysięcy egzemplarzy trafi do aptek, drogerii i organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją seksualną. Zdaniem minister ds. dzieci Beverley Hughes to najlepszy sposób na zmniejszenie rosnącej liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek. - Chcemy, by rodzice nauczyli dzieci, że istnieją pigułki antykoncepcyjne i prezerwatywy - mówi pani minister.

Liczba niechcianych ciąż wśród dziewczynek w wieku szkolnym wciąż wzrasta. Na Wyspach Brytyjskich każdego roku prawie 50 tysięcy dziewcząt poniżej 18. roku życia zachodzi w ciążę. Broszura zawiera także propozycję, jak wytłumaczyć dzieciom, na czym polega miłość. Ministerstwo radzi, by rodzice czerpali inspirację z życia intymnego gwiazd oraz popularnych seriali. - No to synu, dzisiaj na Beckhama!

za: fronda.pl

________________________

Zastanawiam się co ma wspólnego promocja antykoncepcji i edukacji seksualnej wśród nastolatków z "zapobieganiem niechcianej ciąży". Oczywiście Ministerstwo nie zamierza brać uwagę co na ten temat sądzą rodzice owych dziewczynek oraz przedmałżeńskiej wstrzemięźliwości, która jest zapewne przejawem "zamkniętego stosunku do seksu".

Próbuję także zrozumieć co jest "otwarty stosunek do seksu" i w jakim celu jest on potrzebny? Obawiam się, że autorzy dokumentu mają na myśli usunięcie "barier hamujących" pozamałżeńskie stosunki. Jeśli tak, to wolę mieć "zamknięty stosunek do seksu" ciesząc się nim w obrębie małżeńskiego przymierza - będąc "zamkniętym" na wszelkie inne formy seksualnej aktywności. Jednocześnie będę do tego zachęcał innych.

Treść publikowanego dokumentu nasuwa mi na myśl pewne przekonanie, które staje się coraz bardziej powszechne. Mianowicie, że seks na drugiej randce to tzw. "puszczalstwo". Powinno się go uprawiać dopiero od trzeciej.Oczywiście będąc seksualnie wyedukowanym i posiadając wiedzę nt. skutecznego zabezpieczania przed niechcianą ciążą.

Gdyby nie było niejasności - tak, dokument wspomina o moralności. Mówi, że moralnością się "straszy" (!) i "narzuca". Jednocześnie jego treść jest bardzo neutralna i mało narzucająca jakikolwiek sposób myślenia, styl życia, prawda?

Jeśli moralność się "narzuca" i "straszy" nią, to osobiście zamierzam "straszyć i narzucać" oraz ostrzegać nastolatków przed czerpaniem inspiracji z życia intymnego gwiazd oraz popularnych seriali" - jeśli chcą być odpowiedzialnymi ludźmi, mieć szczęśliwe małżeństwo, czerpać radość z seksu oraz uniknąć wiecznych konsekwencji swoich grzechów.

Jednocześnie zamierzam w dalszym ciągu nauczać nt. biblijnego postrzegania seksualności jako pięknego, wspaniałego daru, którym ludzie powinni się obdarowywać i cieszyć wraz ze swoim mężem/żoną.

25 komentarzy:

  1. Wszystko się Pawle zgadza. Żaden rodzic nie cieszy się jeśli się dowie, że córa w wieku 13-14lat co tydzień z kimś innym. Problem w tym, że tak jest, wiek inicjacji seksualnej obniżył się, stoimy przed faktem dokonanym. Teraz pytanie jak temu radzić? Potrzebna jest edukacja w zakresie antykoncepcji bo antykoncepcja potrzebna jest nastolatce jeśli już postanowiła przespać się z kolegą.

    Otwarty stosunek do seksu nie polega na tym, że tata idzie z synkiem 14 letnim do domu publicznego tylko na tym, że seks przestaje być tematem tabu, staje się czymś normalnym, o czym można porozmawiać z dzieckiem. Mądry rodzic będzie wiedział kiedy zacząć, ale nie każdy jest mądry i po to ministerstwo wydało broszurę.

    Zakazami moralnymi nie załatwi się sprawy, bo to nie działa. Przecież w Polsce każdy wie co jest grzechem wg nauczania kościoła, a kto się stosuje? Chyba ten co jeszcze/już nie może.

    Poza tym wszystkim WB nie jest państwem wyznaniowym i nie może operować takim argumentem jak grzech.
    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  2. /Według autorów broszury rodzice nie powinni zabraniać nastolatkom uprawiania seksu, tylko zapewnić im dostęp do środków antykoncepcyjnych. „Rodzice powinni pójść z córką czy synem do lekarza, by dowiedzieli się, jakie środki antykoncepcyjne istnieją. Najlepiej już w wieku 13 lat" - czytamy dalej./

    Jeśli nastolatek rozpoczął już życie seksualne, czy zamierza rozpocząć to zakaz rodziców nic nie da, a tylko popsuje relacje. Wówczas rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzić czy dziecko posiada odpowiednią wiedzę.
    Jeszcze raz - to podejście wynika z faktu, że problem jest i trzeba mu zaradzać.
    p

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz. Jako chrześcijanin zgadzasz się, że właściwą poradą dla nastolatki współżyjącej co tydzień z kimś innym jest seksualna edukacja dotycząca zabezpieczenia?! Lub "bezpieczny" seks z jednym lub conajwyżej dwoma chłopakami?

    Co wg Ciebie jest problemem takiej dziewczyny? Czy to, że współżyje nie stosując antykoncepcji z wieloma partnerami czy to, że W OGÓLE współżyje?

    Seks jest na tyle delikatną dziedziną dotykającą psychicznych, duchowych i fizycznych potrzeb człowieka, że mówienie o nim w mechaniczny sposób "w broszurach" bez należytego kontekstu i wyczucia jest sprowadzaniem człowieka do roli zwierzęcia, któremu radzi się jak "bezpiecznie" zaspokajać pragnienia. Nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem (przed Bożym sądem) ani miłością, której seksualne zbliżenie jest wyrazem.

    Tak samo jak sprzeciwiłbym się odgórnym zakazom moralnym w tej dziedzinie, tak samo sprzeciwiam się odgórnemu zachęcaniu do ignorowania moralności i wstrzemięźliwości.

    OdpowiedzUsuń
  4. /Jeśli nastolatek rozpoczął już życie seksualne, czy zamierza rozpocząć to zakaz rodziców nic nie da, a tylko popsuje relacje. Wówczas rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzić czy dziecko posiada odpowiednią wiedzę. Jeszcze raz - to podejście wynika z faktu, że problem jest i trzeba mu zaradzać./

    Pieńku mój drogi, co Ty wypisujesz??? Przecież jesteś "pieńkiem" tylko w nicku :)

    Jeśli przyjdzie do Ciebie Twoja 13 letnia córka i NIE DAJ BOŻE powie, że współżyje z Bogdanem, Józkiem i Frankiem to czy odpowiesz jej: "No cóż, trochę przesadzasz. W takim razie stawiam Ci dobre szkolenie u specjalisty nt. antykoncepcji"?

    Następnie pójdziesz do żony i powiesz: "Zauważyłem problem i właśnie mu zaradziłem" ?

    OdpowiedzUsuń
  5. /Zaraz. Jako chrześcijanin zgadzasz się, że właściwą poradą dla nastolatki współżyjącej co tydzień z kimś innym jest seksualna edukacja dotycząca zabezpieczenia?! Lub "bezpieczny" seks z jednym lub conajwyżej dwoma chłopakami?/

    Tak. Są sytuacje (rodziny), w których nastolatki postanowiły rozpocząć życie seksualne. Powodów tego może być mnóstwo, ale przede wszystkim (tak sądzę) klimat rodzinny temu sprzyjał. Wówczas zakazy moralne czy jakiekolwiek inne nie pomogą. Wywołają co najwyżej konflikt, a nastolatek dopnie swego jeśli nie zamknie się go/ją pod kluczem.

    /Co wg Ciebie jest problemem takiej dziewczyny? Czy to, że współżyje nie stosując antykoncepcji z wieloma partnerami czy to, że W OGÓLE współżyje?/

    i jedno i drugie przy czym jeśli już współżyje to dobrze by było, żeby stosowała antykoncepcję.

    /Seks jest na tyle delikatną dziedziną dotykającą psychicznych, duchowych i fizycznych potrzeb człowieka, że mówienie o nim w mechaniczny sposób "w broszurach" bez należytego kontekstu i wyczucia jest sprowadzaniem człowieka do roli zwierzęcia, któremu radzi się jak "bezpiecznie" zaspokajać pragnienia./

    Intencją autorów nie było wydanie instrukcji obsługi tylko rozpowszechnienie edukacji. Już napisałem przecież, że rodzice powinni w mądry sposób zadbać o taką edukację, a taka broszura może co niektórym o tym przypomnieć.


    /Nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem (przed Bożym sądem) ani miłością, której seksualne zbliżenie jest wyrazem./

    nie o tym Pawle mowa. To wszystko co piszesz podoba mi się - ale nie w tym kontekście. Artykuł, który przytaczasz mówi o czymś innym. Zauważ, że Problem polega na tym, że wiek inicjacji seksualnej obniża się, rośnie ilość niechcianych ciąż w związku z tym również i aborcji wśród nastolatek. Trzeba temu zaradzić przynajmniej w jakimś stopniu (możliwie największym). Środki antykoncepcyjne i edukacja seksualna jest wg mnie dobrym narzędziem ku temu. Stosowanie zakazów i nakazów (w kontekście czy to świeckim czy religijnym) odbije się prędzej czy później i efekt będzie dużo gorszy. Niestety rozwój ma swoją cenę. Ludzie coraz więcej pracują, coraz mniej mają czasu dla dzieci, coraz więcej bodźców zewnętrznych pobudzających seksualność u młodych ludzi, coraz większa świadomość.

    Nie mówię przecież tego, że można tak wychować dziecko, że w gdy rozpocznie życie seksualne to będzie w pełni do tego gotowe zarówno fizycznie jak i emocjonalnie. Niestety to zawsze będzie dotyczyło tylko części społeczeństwa, a co z pozostałą wg mnie większością?

    /Tak samo jak sprzeciwiłbym się odgórnym zakazom moralnym w tej dziedzinie, tak samo sprzeciwiam się odgórnemu zachęcaniu do ignorowania moralności i wstrzemięźliwości./

    Nie widzę tutaj odgórnego zachęcania do ignorowania moralności. Nastolatki muszą być dobrze poinformowane o sprawach związanych z życiem seksualnym w tym i o antykoncepcji.

    Nie uważasz Pawle, że sztuką jest tak ukształtować młodego człowieka, aby samodzielnie wybierał dobrze (dobrze wg własnego światopoglądu)?
    Zakaz może być co najwyżej złem koniecznym - przykładowo ojciec zamyka w pokoju córkę na głodzie narkotykowym, żeby nie uciekła do dilera po działkę.

    p

    OdpowiedzUsuń
  6. /Pieńku mój drogi, co Ty wypisujesz??? Przecież jesteś "pieńkiem" tylko w nicku :)/

    jak to tylko? ;)

    /Jeśli przyjdzie do Ciebie Twoja 13 letnia córka i NIE DAJ BOŻE powie, że współżyje z Bogdanem, Józkiem i Frankiem to czy odpowiesz jej: "No cóż, trochę przesadzasz. W takim razie stawiam Ci dobre szkolenie u specjalisty nt. antykoncepcji"?/

    hehe:)
    primo po pierwsze - jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce to na pewno spytam czy stosują antykoncepcję.
    Sytuacja jest hipotetyczna bo zakłada, że spóźniłem się z edukacją seksualną, a mam nadzieję, ze tak nie będzie.
    primo po drugie - cały czas chodzi mi o to, że tak po prostu się dzieje coraz częściej i w związku z tym powszechny dostęp i informacja o antykoncepcji jest wskazana

    /Następnie pójdziesz do żony i powiesz: "Zauważyłem problem i właśnie mu zaradziłem" ?/

    jasne, że nie. ale przynajmniej będę wiedział, że dopóki sytuacja nie wyjdzie na prostą - młodzi są zabezpieczeni przed ciążą.
    p

    OdpowiedzUsuń
  7. Pawle,
    na prawdę jest coraz więcej nastolatek i nastolatków, którzy nie mają dobrych warunków do rozwoju emocjonalnego. jak temu zaradzić? Przecież straszenie piekłem nie zadziała jeśli ktoś w piekło nie wierzy.
    p

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mówię o straszeniu piekłem.

    Mówię o tym, że jeśli TY (jako chrześcijanin) wiesz, że taki sposób życia prowadzi do wiecznej śmierci, to dlaczego uważasz, że ZACHĘCANIE przez dorosłych do seksualnej praktyki nastolatków (przy zastosowaniu antykoncepcji) jest właściwym zaradzeniem problemu? Jakiego rodzaju problem rozwiązuje seksualna rozwiązłość? Pamiętaj, że nie przestajesz być chrześcijaninem gdy wychodzisz w ndz z kościoła i wypowiadasz się nt. etyki, seksualności, ekonomii, polityki obyczajów czy sztuki. W rzeczywistości kościół powinien Cię przygotowywać do tego byś w realnym, codziennym życiu myślał, wypowiadał się, postępował jak uczeń Chrystusa, a nie Immanuela Kanta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze jedno: Zauważ, że zachęcanie nastolatków do antykoncepcji jest zachęcaniem ich do rozwiązłości. Dając 15-latkowi do ręki prezerwatywę lub pigułkę mówisz - "bierz i używaj. Pozwól tylko, że pokażę Ci w jaki sposób". To pchanie dzieci i młodzieży do piekła.

    Nawiasem mówiąc tego typu akcje "promocyjne" są skierowane do wszystkich nastolatków (i rodziców), nie tylko tych, którzy co tydzień mają innego partnera/partnerkę. Np. na Przystanku Woodstock rozdawano prezerwatywy i ulotki o "bezpiecznym seksie" każdemu młodemu człowiekowi (który akurat przechodził obok). Czyżby organizatorzy zakładali, że wszyscy uczestnicy festiwalu mają problem z rozwiązłością?

    Oczywiste jest (wynika to z kontekstu), że autorzy broszurki potępiając "narzucanie dziecku wartości moralnych" kierują swoje słowa do m.in. do odpowiedzialnych rodziców uczących dzieci, że współżycie seksualne przed ślubem jest grzeszne i szkodliwe. Nie ma to nic wspólnego z pomocą "zepsutej" młodzieży lecz narzucaniem pewnego stylu życia: współżyj ile chcesz i z kim chcesz byle "z głową".

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mówię o straszeniu piekłem.

    /Mówię o tym, że jeśli TY (jako chrześcijanin) wiesz, że taki sposób życia prowadzi do wiecznej śmierci, to dlaczego uważasz, że ZACHĘCANIE przez dorosłych do seksualnej praktyki nastolatków (przy zastosowaniu antykoncepcji) jest właściwym zaradzeniem problemu?/

    primo po pierwsze - nie chcę wchodzić w dyskusję teologiczną, ale sam wiesz, że nie sposób i styl życia determinuje niebo/piekło
    Sam też wiesz, że zbawienie nie jest z uczynków zakonu. Zatem czemu twierdzisz, że sprawa seksu przedmałżeńskiego może cokolwiek w tej materii zmienić? Dyskutowaliśmy z punktu widzenia zjawisk społecznych.

    primo po drugie - nie chodzi mi o zachęcanie 13latków do seksu tylko o edukację seksualną. Jeśli rodzice będą milczeć to dziecko dowie się z innych źródeł - oby w czas.


    /Jakiego rodzaju problem rozwiązuje seksualna rozwiązłość?/

    ke?

    /Pamiętaj, że nie przestajesz być chrześcijaninem gdy wychodzisz w ndz z kościoła i wypowiadasz się nt. etyki, seksualności, ekonomii, polityki obyczajów czy sztuki./

    ano właśnie. pamiętam o tym. w kościele jak ktoś mnie zapyta to powiem to sam co teraz.

    /W rzeczywistości kościół powinien Cię przygotowywać do tego byś w realnym, codziennym życiu myślał, wypowiadał się, postępował jak uczeń Chrystusa, a nie Immanuela Kanta./

    właśnie Pawle drogi - w realnym życiu. Nie w wyimaginowanym. W życiu, gdzie nie każdy jest ewangelikalnym chrześcijaninem, za to każdy ma problemy i potrzebuje pomocy. W kontekście tego wątku nastolatkowie potrzebują wsparcia psychologów oraz edukacji seksualnej. Jednocześni potrzebują aby dorośli chrześcijanie jako normalni ludzie słuchali ich i w cierpliwości kształtowali ich psychikę.
    p

    OdpowiedzUsuń
  11. /Jeszcze jedno: Zauważ, że zachęcanie nastolatków do antykoncepcji jest zachęcaniem ich do rozwiązłości./

    nie zgodzę się. Antykoncepcja jest po to, żeby nastolatek, gdy zdecyduje się na seks mógł ją zastosować.

    /Dając 15-latkowi do ręki prezerwatywę lub pigułkę mówisz - "bierz i używaj. Pozwól tylko, że pokażę Ci w jaki sposób". To pchanie dzieci i młodzieży do piekła./

    nie zgadzam się.

    /Nawiasem mówiąc tego typu akcje "promocyjne" są skierowane do wszystkich nastolatków (i rodziców), nie tylko tych, którzy co tydzień mają innego partnera/partnerkę./

    i bardzo dobrze - każdy nastolatek powinien wiedzieć o antykoncepcji.

    /Np. na Przystanku Woodstock rozdawano prezerwatywy i ulotki o "bezpiecznym seksie" każdemu młodemu człowiekowi (który akurat przechodził obok). Czyżby organizatorzy zakładali, że wszyscy uczestnicy festiwalu mają problem z rozwiązłością?/

    Pawle, te promocje to profilaktyka i powinna trafiać do każdego.

    /Oczywiste jest (wynika to z kontekstu), że autorzy broszurki potępiając "narzucanie dziecku wartości moralnych" kierują swoje słowa do m.in. do odpowiedzialnych rodziców uczących dzieci, że współżycie seksualne przed ślubem jest grzeszne i szkodliwe./

    nastolatkom niczego nie narzucisz, a jeśli ci się uda to w przyszłości mogą być złe skutki. Nastolatki trzeba uświadomić i doprowadzić do miejsca, w którym podejmą właściwą decyzję. Niestety nie każdy nastolatek ma mądrych rodziców, niektórymi nikt się nie interesuje - antykoncepcja może ochronić przed niechcianą ciążą.


    /Nie ma to nic wspólnego z pomocą "zepsutej" młodzieży lecz narzucaniem pewnego stylu życia: współżyj ile chcesz i z kim chcesz byle "z głową"./

    tak, jeśli już postanowiłeś zacząć życie seksualne to rób to z głową. Nie możemy zabronić ludziom seksu
    - bo to nie wypali i tak.

    Dzisiejsza młodzież to nie to samo co w "domku na prerii". Zastanawiałeś się czemu w kraju w którym większość deklaruje się jako chrześcijanie tylko jakiś procencik dochowuje czystości seksualnej przed ślubem? Co dają kościelne zakazy? Pawle - to może się udać (nie musi) tylko wtedy, gdy młody człowiek będzie tego sam chciał - a nie będzie mu to nakazane.
    p

    OdpowiedzUsuń
  12. Do Pienka:

    Odpowiadam m.in. na post z watku "Telefon...".

    Moje poglady sa ugruntowane. Staram sie jak tylko potrafie budowac je na Wiecznym Slowie Zywego Boga.

    Ten sam Bog, ktory powiedzial: Nie kradnij i nie cudzoloz, powiedzial tez: "Idzcie tedy i CZYNCIE UCZNIAMI WSZYSTKIE narody, CHRZCZAC je w Imie Ojca i Syna i Ducha Sw, UCZAC je przestrzegac wszystkiego co wam przykazalem." (Mt 28,19-20)

    Na podstawie tych slow twierdze ze zadaniem chrzescijanina bynajmniej nie jest rozdawanie ulotek i prezerwatyw nastolatkom i tym samym utwierdzanie ich w grzechu zamiast przestrzegania ich przed nim i przed realnymi konsekwencjami.

    Z powyzej zacytowanego wersetu wynika jasno jakie jest zadanie ucznia Jezusa Chrystusa - chrzescijanina.

    Pojecia takie jak: zbawienie, grzech, Bozy sad, Ty wkladasz w kategorie osobistych i subiektywnych przekonan, ktorymi nie nalezy w ogole operowac w swiecie, ktory ich nie zna (i pewnie nie chce znac).

    To wielki blad. Zadaniem apostolow bylo przekonac swiat o grzechu i nadchodzacym sadzie (J 16, 8) , o potrzebie osobistego nawrocenia i wiary w Jezusa Chrystusa.
    (Dz 25, 16).

    Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, ze to niewlasciwa metoda.

    To samo odnosi sie do rodziny i do wychowania dzieci. Pismo wyraznie mowi o nie tylko o wlasciwym wychowaniu dzieci, ale o wychowaniu ich "w karnosci dla Pana" (Ef 6, 4). Rozumiem, ze wg Ciebie taki model wychowania zagraza "popsuciem relacji" z dzieckiem?

    Pienku, odnosze wrazenie, ze Twoje poglady sa nieco "wiejace w roznych kierunkach". Rozumiem, ze tak Ci wygodniej, ale sadze, ze to niezbyt bezpieczne.
    Ani ja, ani Ty nie jestesmy madrzejsi od Boga i Jego Slowa.
    Ja te prawde uznaje (staram sie) w calej rozciaglosci.

    Pozdrawiam
    El Moher

    OdpowiedzUsuń
  13. Do Pienka:

    Jeszcze jedno: mylisz dialog z Bogiem z dyskusja z Nim. W wielu kwestiach Bog nie pyta nas o zdanie. Nie dal nam Bibli i zapytal "co o tym sadzisz?."

    El Moher

    OdpowiedzUsuń
  14. do "pienka"

    widze, ze ile jest dziedzin zycia, to tyle masz punktow widzenia,
    zamiast na wszystko patrzec od strony tego co Biblia mowi na ten temat

    ale do rzeczy, po pierwsze w WB od okolo 30 lat widac, ze liczba ciaz wsrod nastoletek jest wprost proporcjonalna do edukacji seksualnej narzucanej przez panstwo, i ichnie panstwo wciez nie widzi, ze to ono rodzi problemy a nie, ze im zapobiega,

    im wiecej oni broszurek wydaja tym wiecej niechcianych ciaz i tym nizszy wiek zaczecia wpolzycia !
    te dane mozna sprawdzic i widac jasna korelacje, i zawsze broszurki wyprzedzaja ciaze a nie odwrotnie

    po drugie panstwo nie ma nic do tego ile jest ciaz w narodzie :) i nie powinno sie tym tematem wogole zajmowac, chyba, ze dotyczy to jakis gwaltow itp

    po trzecie, widze, ze twoja rada na zastniala sytuacje jest tylko zapobierzenie skutkom zamiast przyczynom

    jesli nastolatek dostanie broszurke pt. "mozesz to robic i bez ryzyka ciazy" to sprobuje tego, jesli nie dostanie broszurki to bedzie sie obawial ciazy i nie sprobuje, -- jak wynika z doswiadczen WB i innych krajow, ze im wiecej broszurek tym wiecej ciaz, widac, ze lepiej jednak nie rozdawac broszurek

    no i wreszcie, jesli ktos rozdaje broszurki, ktore przedstawiaja jakas sprawe bez wlasciwego kontekstu (ktory jest tu bardzo, bardzo wazny) to powinines byc przeciez przeciwko rozdawaniu tych broszurek a nie za -- tak jak Pawel wspomnial broszurki te pomijaja kwestie milosci, rodziny, odpowiedzialnosc, no i grzechu,
    i temat seksu przestaje sie roznic w oczach czytelnikow tych broszurek
    od innych zajec,

    podumowujac, zamiast tak glupio uswiadamiac, to lepiej wogole nie uswiadamiac,
    bowiem czesciowe (ze tak powiem od strony mechanicznej) uswiadomienie w sprawach seksu powoduje gorsze skutki niz brak uswiadomienia

    ciekawe, ze WB nie zabralo sie do uswiadamiania spraw seksu wlasnie od innych stron, czyli od strony rodziny, odpowiedzialnosci, wiezi miedzy ludzmi

    swoja droga nie ma poki co skuteczniejszego sposobu (od bomby atomowej) niszczenia populacji ludzi w Afryce od wlasnie "uswiadamiania" ich i rozdawania prezerwatyw, Zachod to juz odkryl i w ten sposob dosc skutecznie eksterminuje teraz Afryke, bo jest to najskuteczniejszy sposob na rozprzestrzenianie epidemi AIDS

    lecz w swej glupocie Zachod zaczyna juz eksterminowac sam siebie niszczac morlanie spoleczenstwo

    Tom

    OdpowiedzUsuń
  15. /Moje poglady sa ugruntowane. Staram sie jak tylko potrafie budowac je na Wiecznym Slowie Zywego Boga./

    świetnie, ja wbrew pozorom też

    /Ten sam Bog, ktory powiedzial: Nie kradnij i nie cudzoloz, powiedzial tez: "Idzcie tedy i CZYNCIE UCZNIAMI WSZYSTKIE narody, CHRZCZAC je w Imie Ojca i Syna i Ducha Sw, UCZAC je przestrzegac wszystkiego co wam przykazalem." (Mt 28,19-20)/

    Jasne, że tak, ja też tak uważam

    /Na podstawie tych slow twierdze ze zadaniem chrzescijanina bynajmniej nie jest rozdawanie ulotek i prezerwatyw nastolatkom i tym samym utwierdzanie ich w grzechu zamiast przestrzegania ich przed nim i przed realnymi konsekwencjami./

    Zgadzam się. Głoszenie ewangelii (przede wszystkim życiem) to podstawowe zadanie chrześcijanina.

    /Pojecia takie jak: zbawienie, grzech, Bozy sad, Ty wkladasz w kategorie osobistych i subiektywnych przekonan, ktorymi nie nalezy w ogole operowac w swiecie, ktory ich nie zna (i pewnie nie chce znac)./

    nie zrozumieliśmy się. Mówić trzeba o prawdzie wynikającej z Bożego Słowa. Chodziło mi o żargon zrozumiały tylko dla chrześcijan, ale też nie chcę się o to spierać, bo wystarczy wyjaśnić co rozumiemy pod pojęciem zbawienie i już będzie łatwiej komunikować się z ludźmi niewierzącymi.

    /To wielki blad. Zadaniem apostolow bylo przekonac swiat o grzechu i nadchodzacym sadzie (J 16, 8) , o potrzebie osobistego nawrocenia i wiary w Jezusa Chrystusa.
    (Dz 25, 16)./

    nie przeczę. to jest zadanie ewangelistów i w pewnym sensie każdego wierzącego.

    /Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, ze to niewlasciwa metoda./

    Ja nie mówię, że głoszenie ewangelii to niewłaściwa metoda. Postaram się jak najkrócej wyjaśnić o co mi chodziło. Nie zgadzam się z metodą, która polega na nakładaniu standardów moralnych ludziom, którzy mają nieodrodzone serca, bo to nie ma sensu. Jeśli jesteś ewangelicznym chrześcijaninem to wiesz, że z zakonu nie było zbawienia. Nie ma go i dziś, więc po co nakładać go na ludzi nieodrodzonych? Przecież napisałem, że uważam, że człowieka trzeba doprowadzić do miejsca, w którym sam będzie się modlił o łaskę, która pozwoli mu żyć w zgodzie z Bogiem i Jego nauczaniem. Jak to zrobić? Właśnie głosząc ewangelię, rozmawiając z człowiekiem, modlić się o niego. Nigdy nie w taki sposób, żeby wymuszać coś na nim, nie manipulować itp.

    /To samo odnosi sie do rodziny i do wychowania dzieci. Pismo wyraznie mowi o nie tylko o wlasciwym wychowaniu dzieci, ale o wychowaniu ich "w karnosci dla Pana" (Ef 6, 4). Rozumiem, ze wg Ciebie taki model wychowania zagraza "popsuciem relacji" z dzieckiem?/

    Nie. Musisz na prawdę przeczytać jeszcze raz moje posty ale z chęcią zrozumienia mnie. Ja za każdym razem pisałem, że są sytuacje, w których rodzice poważnie zaniedbali rozwój swoich dzieci, nie interesowali się nimi itp. Potem w świętym gniewie chcą im zabraniać tego co one już same wybrały. I jest porażka. Przykłady można mnożyć. Nie mówię już o dzieciach z domu dziecka. Tym ludziom trzeba pomóc i dlatego uważam, że telefon zaufania jest możliwie dobrą ofertą.

    /Ani ja, ani Ty nie jestesmy madrzejsi od Boga i Jego Slowa.
    Ja te prawde uznaje (staram sie) w calej rozciaglosci./

    ja również.

    Pozdrawiam
    El Moher

    pozdrawiam również
    p

    OdpowiedzUsuń
  16. /im wiecej oni broszurek wydaja tym wiecej niechcianych ciaz i tym nizszy wiek zaczecia wpolzycia !
    te dane mozna sprawdzic i widac jasna korelacje, i zawsze broszurki wyprzedzaja ciaze a nie odwrotnie/

    możliwe, że taką zależność można zaobserwować, nie przeczę choć nie znam tych badań - ale wierzę ci na słowo

    /po drugie panstwo nie ma nic do tego ile jest ciaz w narodzie :) i nie powinno sie tym tematem wogole zajmowac, chyba, ze dotyczy to jakis gwaltow itp/

    to już sprawa dyskusyjna.

    /po trzecie, widze, ze twoja rada na zastniala sytuacje jest tylko zapobierzenie skutkom zamiast przyczynom/

    nie prawda. Oprócz zapobieganiu przyczynom można zaradzać skutkom. Skutki zawsze będą i dlaczego ludzie mają im nie radzić?

    /jesli nastolatek dostanie broszurke pt. "mozesz to robic i bez ryzyka ciazy" to sprobuje tego, jesli nie dostanie broszurki to bedzie sie obawial ciazy i nie sprobuje,/

    nie można tak mówić, to wcale nie musi być zawsze prawdą. już ja się napatrzyłem jak to ludzie bojąc się ciąży wstrzymywali się od okazji - okazji, gdzie obie strony chciały tego samego. W

    / -- jak wynika z doswiadczen WB i innych krajow, ze im wiecej broszurek tym wiecej ciaz, widac, ze lepiej jednak nie rozdawac broszurek/

    no nie wiem. tym tropem idąc dojdziemy do absurdu bo najlepiej będzie zabronić kupna przez nastolatków środków antykoncepcyjnych.

    /no i wreszcie, jesli ktos rozdaje broszurki, ktore przedstawiaja jakas sprawe bez wlasciwego kontekstu (ktory jest tu bardzo, bardzo wazny) to powinines byc przeciez przeciwko rozdawaniu tych broszurek a nie za/

    Jestem za rozpowszechnianiem w świecie wiedzy o antykoncepcji nie dlatego, że chcę aby coraz młodsi ludzie bezpiecznie i spokojnie jak weseli sanitariusze uprawiali seksy tylko dlatego, że wiem że młodzi ludzie to robią - potrzebują zatem tych środków. Żeby było jasne - wolałbym , żeby nastolatki nie uprawiali seksu ale tylko i wyłącznie z ich własnego postanowienia. Jeśli będzie się im tego zabraniać - to i tak nic się nie zmieni. Stąd uważam, że do edukacji seksualnej powinna iść równolegle fala ewangelizacji, która będzie przemieniała ludzi, a nie zakładała im kaganiec.

    / -- tak jak Pawel wspomnial broszurki te pomijaja kwestie milosci, rodziny, odpowiedzialnosc, no i grzechu,
    i temat seksu przestaje sie roznic w oczach czytelnikow tych broszurek
    od innych zajec,/

    Tom, tak właśnie jest jak mówisz, ale nie rządaj od niewierzących ludzi, żeby innym niewierzącym ludziom mówili o grzechach bo takiego postępowania już i tak mamy za dużo, gdzie ślepi ślepych prowadzają. Bądź tą drugą falą, która sprawi, że pomimo wiedzy o środkach antykoncepcyjnych młodzież będzie świadomie wybierała czystość przedłałżeńską

    /podumowujac, zamiast tak glupio uswiadamiac, to lepiej wogole nie uswiadamiac,
    bowiem czesciowe (ze tak powiem od strony mechanicznej) uswiadomienie w sprawach seksu powoduje gorsze skutki niz brak uswiadomienia/

    to twoje subiektywne zdanie i ok. P
    ja uważam, że antykoncepcja ma swoją skuteczność (nie 100% ale zawsze) i że wielu dziewczętom oszczędzi przedwczesnej ciąży.


    /lecz w swej glupocie Zachod zaczyna juz eksterminowac sam siebie niszczac morlanie spoleczenstwo/

    no to panowie i panie, pokazujmy światu, że można żyć wg innych standardów.

    Tom
    p

    OdpowiedzUsuń
  17. dlaczego warto czekać
    bo warto, mówię to kiedy się o tym przekonałem, niestety poniewczasie. kiedy jesteśmy tak blisko z drugą osobą chcemy być jej całkowicie oddani, zanurzyć się w niej stopić, tak, że byśmy byli JEDNYM CIAŁEM. Wszelkie inne wcześniejsze przypadki utrudniają to. Człowiekowi jest trudno pozbyć się myśli dotyczących "historii" a kiedy takie myśli kołaczą się choćby tycityci to nie jesteśmy JEDNYM CIAŁEM, a także "popełniamy cudzołóstwo w sercu swoim"

    OdpowiedzUsuń
  18. /Pieniek: wolałbym , żeby nastolatki nie uprawiali seksu ale tylko i wyłącznie z ich własnego postanowienia. Jeśli będzie się im tego zabraniać - to i tak nic się nie zmieni. Stąd uważam, że do edukacji seksualnej powinna iść równolegle fala ewangelizacji, która będzie przemieniała ludzi, a nie zakładała im kaganiec./

    W całej dyskusji nie chodzi o zabranianie młodym ludziom czegokolwiek. Chodzi raczej o NIEZACHĘCANIE ich do pozamałżeńskiego seksu. A tego rodzaju dokumenty i broszurki mają właśnie charakter nie tylko "pomagania" tym, którzy i tak współżyją (utwierdzają ich w przekonaniu, że to jest ok), ale i zdobywania nowych adeptów wczesnej inicjacji seksualnej.

    To z czym mamy do czynienia to nie szlachetnie informowanie i pomoc tym, którzy szukają pomocy lecz antykoncepcyjna krucjata wśród nastolatków. To nie jest zachowanie status quo. To stwarzanie jak największych MOŻLIWOŚCI do mniej stresującego "uprawiania seksu".

    A my chrześcijanie, Pieńku, uważamy współżycie seksualne przed ślubem za grzech i się z tym nie zgadzamy, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  19. /A my chrześcijanie, Pieńku, uważamy współżycie seksualne przed ślubem za grzech i się z tym nie zgadzamy, prawda?/

    Tak Pawle - prawda.
    Pamiętaj, że jest prawda czasu i prawda ekranu;)

    Chodziło mi o to, że dopóki to się nie stanie prawdą w życiu człowieka, dopóty moralizowanie nie będzie miało sensu. Narzucać nie można, bo wiesz, że zakon nie zadziałał.

    Piszesz o tym, że tu chodzi o zachęcanie młodych ludzi do seksu, jakoś ciężko mi sobie wyobrazić rodziców, którzy będą swoje nastoletnie pociechy do tego nakłaniać w sposób machinalny - ot tak dla sportu:) ale kto wie, może i tak kiedyś będzie. Widzę tutaj dwa problemy:
    1) za wcześnie
    2) nielegalnie
    O ile pierwszy będzie uwarunkowany kulturą społeczeństwa, to drugi będzie ponadkulturowy (w oczach chrześcijan).
    pozdr
    p

    OdpowiedzUsuń
  20. pieniek:
    "Nie zgadzam się z metodą, która polega na nakładaniu standardów moralnych ludziom, którzy mają nieodrodzone serca, bo to nie ma sensu."

    o_O A próbowałeś? Spróbuj, efekt zdumiewający:) Moje koleżanki - ateistki po tym, jak odczuły skutki grzechu nieczystości, były mile zaskoczone tym, że jest rozwiązanie w postaci nawrócenia. Oczywiście, wiedziały wszystko o środkach antykoncepcyjnych, tylko nie wiedziały nic o emocjach towarzyszących nieczystości, przez co otarły się o choroby psychiczne.
    W broszurce napiszą, ile plemników wylatuje za 1 wytryskiem, ale nie napiszą o przywiązaniu do pierwszego partnera, pamięci seksualnej, o bólu, który towarzyszy nastolatce, gdy partner, pozbawiwszy ją dziewictwa, świadczy tę przysługę jej najlepszej przyjaciółce! To są właśnie te realia, o których piszesz, Pieńku: nastolatki szukają w seksie, narkotykach itd poczucia bezpieczeństwa i miłości, a przecież mogą mieć to tu i teraz w Bogu, a Ty chcesz ich tego pozbawić?

    Lidia

    OdpowiedzUsuń
  21. Lidio:
    Dziękuję za kolejny post w tym wątku, który myślałem, że skończy się bez takich mądrych zdań.

    Nie będę już cytował tego co napisałaś - bo zgadzam się z tym wszystkim i sam bym tego tak nie ujął:) Kobieca wrażliwość jest niezastąpiona:).

    Zacytuję zatem siebie:

    "Nie zgadzam się z metodą, która polega na nakładaniu standardów moralnych ludziom, którzy mają nieodrodzone serca, bo to nie ma sensu."

    Biję się w pierś, bo nie wyrażałem się jasno. Mówiąc o nakładaniu standardów moralnych myślałem o mechanicznym budowaniu presji społecznej, która towarzyszy społeczeństwom religijnym za to nie odrodzonym. Czyli całe moralizowanie z kazalnic lub gderanie ludzi oburzonych w stylu ta dzisiejsza młodzież. W ten sposób tworzy się atmosferę lęku przed nie wiadomo czym - ot taka po prostu presja społeczna na podszyta tłem religijnym. Ty mówisz o czymś zupełnie innym, o uświadamianiu, o pracy z młodzieżą i jednoczesnej ewangelizacji - czyli o doprowadzeniu młodego człowieka do miejsca, w którym zrozumie pewne mechanizmy (o których ładnie napisałaś) i zobaczy, że może wybrać co innego.
    W związku z tym nie widzę między nami różnicy zdań w tej kwestii i przepraszam, że niejasno się wypowiadałem.

    Jest jeszcze inna kwestia, która może budzić poczucie różnicy zdań - chodzi o to, że tak ujęte procesy kształtowania młodych ludzi mają jakiś zasięg - najczęściej niewielki (wiadomo czemu). Więc z tego powodu nie jestem za edukacją seksualną systemową, która w wielu przypadkach już nie jest profilaktyką a prewencją (myślę głównie o antykoncepcji). Oczywiście powinno być to robione w jak najlepszy sposób (jak najpełniejszy) i sucha broszura bez komentarza ze strony rodziców/pedagogów/psychologów/seksuologów jest narzędziem rzeczywiście nienajszczęśliwszym.


    Pozdrawiam
    P

    OdpowiedzUsuń
  22. Pieniek:)
    Czuję się bardzo dowartościowana i kobieca po tym, co napisałeś:)))))))

    Wychodzi, że mamy nie tylko podobne zdania, ale tez podobne zainteresowania: ja się interesuję uzależnieniami i tym, skąd się biorą.
    Co do narzucania moralności z kazalnicy ... to jest mniejsze zło, niż totalna wolność i niemówienie o zasadach w ogóle. Urodziłam się i do 18. roku życia mieszkałam na Białorusi. Tam nie ma religii w szkole, ewentualnie przy kościele.Aborcja jest dozwolona na żądanie.17-letnia koleżanka (dziewica) usłyszała od ginekologa: Pódź najpierw do psychiatry, pewnie jesteś lesbijką.
    Moralność jest szczątkowa tam, a zwłaszcza w dziedzinie seksu. Nie znam żadnej pary, która by nie współżyła przed ślubem, nawet katolicy to robią. Moje koleżanki nie widzą problemu w romansowaniu z żonatym, to jest wręcz trendy. Zdrada męża po pijaku to nie zdrada. Niezdradzanie małżonka przy okazji to obciach. Koleżanki mojej mamy się dziwią, jak tata pozwala jej samej wyjechać do sanatorium!!! Aborcja...zabieg taki jak farbowanie włosów. Wyobraź sobie, że nikt im nie powiedział, co Bóg o tym myśli, w szkole o tym było niewiele: trochę na historii, trochę na kulturze, trochę na biologii ( w ramach jednej z małoprawdopodobnych teorii pochodzenia gatunków).
    Ludzie tam pragną zasad! Ale szukają nie tam, gdzie powinni...

    pozdrawiam,
    Lidia

    OdpowiedzUsuń
  23. /Pieniek:)
    Czuję się bardzo dowartościowana i kobieca po tym, co napisałeś:)))))))/

    Cała przyjemność po mojej stronie1

    /Wychodzi, że mamy nie tylko podobne zdania, ale tez podobne zainteresowania: ja się interesuję uzależnieniami i tym, skąd się biorą./

    oby więcej wierzących w tej działce. Kto wie może kiedyś się poznamy to wymienimy doświadczenia. Swego czasu Miałem styczność z narkomanami, znam kilku, którzy się nawrócili i zostali uwolnieni od kompotu, jeden nawrócił się dzięki mojej aktywności... wspólnie z przyjaciółmi pomagałem mu i jego partnerce, nie wiem co z nim teraz ale kiedyś koleżanka go spotkała w pociągu - był nadal abstynentem i należał do wspólnoty chrześcijańskiej:)

    /Co do narzucania moralności z kazalnicy ... to jest mniejsze zło, niż totalna wolność i niemówienie o zasadach w ogóle./

    racja

    /Moralność jest szczątkowa tam, a zwłaszcza w dziedzinie seksu. Nie znam żadnej pary, która by nie współżyła przed ślubem/

    ja też mało takich znam...a może i w ogóle..

    /Wyobraź sobie, że nikt im nie powiedział, co Bóg o tym myśli, w szkole o tym było niewiele: trochę na historii, trochę na kulturze, trochę na biologii ( w ramach jednej z małoprawdopodobnych teorii pochodzenia gatunków).
    Ludzie tam pragną zasad! Ale szukają nie tam, gdzie powinni.../

    To prawda. Jest ogólny głód zasad moralnych. Chyba zawsze tak było, tacy już ludzie są, że szukają nie tam gdzie trzeba:( Dlatego Pan Jezus powiedział do uczniów, że są światłem dla świata i solą. Czyli uczniowie Jezusa powinni pokazać światu jak żyć zgodnie z Bożymi zasadami. Jestem za pokazywaniem. W Polsce jak sama wiesz jest dużo gadania, a mało pokazywania. To, że pewne zjawiska nie dzieją się w tak widoczny sposób jest kwestią presji społecznej oraz prawa. Więc więcej się dzieje pod przykrywką.. nie wiem co gorsze, ale chyba obłuda jest bardziej szkodliwa. Tak, że zgadzam się z Tobą - narzucanie jest po prostu mniejszym złem, bo tworzy atmosferę przykrywania brudu. Mniej widać, mniej się niesie w związku z tym mniej zaraża. A może ktoś z tych praw skorzysta.. powie sobie, ok widzę obłudę uczących, ale zasady są dobre, czemu by nie przyjąć ich? To chyba tak jak z faryzeuszami w czasach Jezusa, strasznie byli ganieni za obłudę, ale do ludzi Pan powiedział, żeby to co nakazują czynili - bo zasady są dobre. Tak, ze masz rację, i cieszę się, że mogłem sobie kilka spraw poukładać dzięki tej dyskusji.

    Eh, trudne to wszystko... ważne, żeby wiedzieć jaka jest najlepsza metoda, prawda?


    /pozdrawiam,
    Lidia/

    Również pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  24. "Swego czasu Miałem styczność z narkomanami, znam kilku, którzy się nawrócili i zostali uwolnieni od kompotu, jeden nawrócił się dzięki mojej aktywności..."

    Ja z kolei ponad rok miałam kontakt z erotomanami, pisałam nawet o nich pracę. Dlatego krew mnie zalewa, gdy słyszę od przemądrzałych psychologów teksty typu "masturbacja jest zdrowa", czy "oglądanie pornografii to nic złego, każdy prawdziwy facet powinien to robić". Znalazłam artykuł o skutkach pornografii [url]http://www.czystysex.pl/Skierowana-przeciw-milosci.html[/url]

    Możemy się kiedyś poznać - jestem w kościele Pawła B. Co do doświadczeń, to ja ich zbytnio nie mam, ewentualnie teoria. Może po skończeniu moich niewdzięcznych studiów się przekwalifikuję...

    pozdrawiam,
    Lidia

    OdpowiedzUsuń