sobota, 26 czerwca 2010

"Kaczyńskiego trzeba zastrzelić i wypatroszyć"

Info za wp.pl

Premier Donald Tusk ocenił, że Jarosław Kaczyński bardzo pragnie odzyskać władzę i - w opinii Tuska - adekwatnym hasłem kandydata PiS na prezydenta byłoby: "władza jest najważniejsza". Natomiast Palikot zapytany na wiecu wyborczym Bronisława Komorowskiego przez ekipę programu kabaretowego o myśliwskie hobby kandydata PO i czy "zapoluje on na wilki zjadające owce", odpowiedział: "Jarosława Kaczyńskiego trzeba zastrzelić i wypatroszyć". - Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki i zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie - mówił Palikot.

(...)

D. Tusk: Twierdzę, że każdy człowiek się zmienia szczególnie po takich zdarzeniach, ale nie twierdzę, że każdy na lepsze. I przede wszystkim: ja odbieram dziś Jarosława Kaczyńskiego, jako polityka, który tak bardzo pragnie odzyskać władzę - uważam, że to jest adekwatne hasło jego kampanii: "władza jest najważniejsza" - że jest gotów być może pojechać nawet na grób Barbary Blidy (była posłanka, b. minister budownictwa za rządów SLD zastrzeliła się w swoim domu 25 kwietnia 2007 r. podczas próby zatrzymania przez ABW w związku z tzw. aferą węglową) - powiedział Tusk. Hasło kandydata PiS w kampanii wyborczej to "Polska jest najważniejsza".

Całość


Po pierwsze: Wszyscy mają wrażenie, że dla premiera Tuska i PO (w przeciwieństwie do J. Kaczyńskiego) władza nie jest najważniejsza. Nawet powyższe wypowiedzi świadczą o tym, że chcą się nią dzielić.

Po drugie: Dobrze, niech (zmieniony na gorsze?) pan Palikot mówi takie rzeczy. B. Komorowski (jak to o nim mówi R. Sikorski: "Gawędziarz :) oczywiście się od nich nie odetnie. Również dobrze bo czas aby łatka pt. "mowa nienawiści" przylgnęła teraz do PO. Mam nadzieję, że ci, którzy "doprawiali gębę" agresora J. Kaczyńskiemu i PiS - przy całej swej wrażliwości będą ostrzegać wszem i wobec przed wściekłymi atakami, "mową nienawiści" i prowokacjami prominentnych osób z PO. Z premierem włącznie.

Po trzecie: W rzeczywistości słowa D. Tuska są bardziej wrogie i prowokacyjne niż słowa J. Palikota. Premier opanował chyba sztukę "subtelnej agresji". Z uśmiechem czytam te PO-wskie zaczepki oraz irytację premiera z powodu spokoju, opanowania kontrkandydata na prezydenta. A J. Kaczyński... milczy i dalej prowadzi swoją kampanię. :-)

Po czwarte: Nie chodzi mi tu ani o program ani o poglądy poszczególnych partii czy kandydatów (gospodarczo jest mi bliżej do PO, zaś pod względem poglądów etycznych do PiS). Niepokoi mnie natomiast sposób w jaki rządząca partia chce przejąć monopol na władzę. Paradoksalnie to właśnie PO w bardzo perfidny oraz instrumentalny w sposób wykorzystuje tragedię w Smoleńsku - by kpić oraz oczerniać J. Kaczyńskiego.

3 komentarze:

  1. Skończyła się polityka miłości PO...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz sam, jak wszystko zależy od naszych poglądów. Dla kogoś Kaczyński wygląda na spokojnego, a do kogoś innego na wynędzniałego.

    W polityce miłości nie ma. Oni zarabiają więcej niż ja i Ty i z pewnością nie chcą się z nami zamienić na zawody :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, ważne tylko by te same środowiska, które w swej nadwrażliwości tak skrupulatnie wychwytywały "mowę nienawiści" prezesa PiS - kontynuowały swoje powołanie słuchając co mówi p. Palikot, Komorowski czy Tusk i konsekwentnie to definiując.

    Wygląda na to, że mamy nowych "dyżurnych" jeśli chodzi o chamstwo na polskiej scenie politycznej :-)

    OdpowiedzUsuń