piątek, 19 listopada 2010

Czy chciałbyś grać w zwycięskiej drużynie?

Biblia naucza, że Jezus po swoim wniebowstąpieniu zasiadł w niebie po prawicy Ojca. Jednak nie po to by składać nieustannie ofiarę z samego siebie. Doskonała i w pełni wystarczająca ofiara JUŻ została złożona na Golgocie. Jej skutki stają się naszym udziałem poprzez żywą wiarę. Syn Boży zasiadł po prawicy ojca i ... oczekuje aż jego wrogowie zostaną uczynieni podnóżkiem jego stóp (Hbr 10:13).

Dzieło odkupienia zostało dokonane. Ofiara została złożona zaś Jezus zasiadł po prawicy Ojca. Objął panowanie i zniszczył moc szatana nad światem. Związał go i rozpoczął zwycięski pochód ewangelii wśród narodów (Obj 20, Mt 12, Mt 28). Klęska wrogów jest postanowiona. Kwestią czasu jest całkowite zdławienie szatana, demonów i ludzi podnoszących wyciągniętą ku niebu pięść. Zwycięstwo Jezusa i Ewangelii nie jest sprawą nierozstrzygniętą, potencjalną.

Ten fakt powinien dawać nadzieję bowiem zwycięstwo w świecie (nie tylko w kościele) należy do Jezusa. Pytanie brzmi: po której stronie chcesz być? Stawanie po stronie silniejszego kiedy się wie , że to on zwycięży wojnę – nie jest chłodną kalkulacją. Jest mądrością i roztropnością. Raczej nikt nie postawi swoich pieniędzy na zwycięstwo polskiej reprezentacji piłkarskiej w meczu z Hiszpanią. Byłoby to jak gol samobójczy.

Kiedy więc wiesz, że wrogowie Jezusa zostaną uczynieni podnóżkiem jego stóp – to mówiąc nadal językiem sportowym: dobrze się zastanów zanim nadal będziesz chciał grać w innej drużynie niż on.

4 komentarze:

  1. I znowu straszenie niewiernych... Takich "roztropnych" wyznawców chcecie mieć w kościele?
    Tak naprawdę tu nie chodzi o bycie roztropnym tylko o bycie jak chorągiewka na wietrze. Filozofia "Lecę za tymi, którzy w danym momencie wygrywają". Przypomina mi to chęć "zmuszenia" do nawrócenia Nergala po diagnozie białaczki. Zmiana poglądów w takiej chwili byłaby błazenadą, na szczęście facet wie na czym stoi i przegnał życzliwych gdzie pieprz rośnie.

    Do myślących niezależnie: zastanówcie się, na czym opierają się groźby i wróżby z tego posta. Na pewności, że istnieje nieomylna księga napisana przez Boga i nieomylna interpretacja ludzka tej księgi. Kto osobiście jest tego w 100% pewny?

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Anonimowy, podpisuj proszę swoje maile choćby nickiem (jeśli nie chcesz się logować). Będzie łatwiej rozmawiać z osobą, a nie ideami.

    2. Jest różnica między straszeniem, a ostrzeganiem. Ostrzeżenia są jak znaki drogowe przy ulicy mówiące np.: zwolnij, uwaga ślizga jezdnia, uwaga zwierzęta leśne, przejście dla pieszych itp. Jeśli nie dostosujesz prędkości i kierunku jazdy do znaku - na ogół kończy się to tragicznie. Oczywiście możesz skierować pretensje do ich autorów, że straszą Cię na drodze, powodują psychiczny dyskomfort w czasie jazdy itp. Nie będzie to jednak miało żadnego związku z rzeczywistością oraz ich intencjami. Jezus i apostołowie często ostrzegali ludzi co było przejawem ich miłości do bliźnich. Oczywiście są i będą tacy, którzy mimo ostrzeżeń będą nadal brnęli nad strome urwisko.

    3. Nie ma ludzi myślących niezależnie. Owszem są myślący niezależnie OD BOGA, ale wówczas ich myślenie jest ZALEŻNE od innych autorytetów (tego co widzą, usłyszą, przeczytają), które sprzeciwiają się Jego istnieniu lub conajwyżej uważają je za potencjalne.

    4. Tak, wierzę, że Biblia jest Słowem Bożym. Jest jedyną pewną kotwicą z oceanie niepewności i przypuszczeń. Możemy oczywiście rozmawiać nt. interpretacji (wcale nie sądzę, że moja czy kogokolwiek jest nieomylna). Zauważ jednak, że treść Twojej wypowiedzi również wynika z mocnego przekonania, że:
    - należy podważać i powątpiewać w autorytet Pisma Św. I jest to wg Ciebie droga do prawdziwej wolności oraz poznania.
    - dzielisz się z czytelnikami prawdziwym (znów wg Ciebie) spojrzeniem na rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście że trzeba powątpiewać w autorytet i prawdziwość treści pisma świętego! Tak samo jak każdego innego, np. ulotki wyborczej :)
    Przecież to właśnie cechuje ludzi mądrych, rozważnych, że nie "łykają" wszystkiego jak leci, tylko starają się odsiać ziarno od plew. Tak podpowiada doświadczenie i rozsądek. Co do ulotki wyborczej pewnie się zgodzisz, że warto wątpić. Co do Koranu i Bhadavadgity pewnie też. A co do Pisma świętego już nie? A czym to się różni? Jakiś starożytny tekst, nie wiadomo przez kogo napisany, poklejony przeredagowany wiele razy. Chcesz swoje życie postawić na prawdziwość tego tekstu?
    Inni stawiają na Koran... może mają rację? Dla mnie twoje stwierdzenie "Tak, wierzę że Biblia jest Słowem Bożym" znaczy tyle "Tak, bez głębszego zastanowienia i dowodów przyjmuję, że Biblia jest Słowem Bożym". Bo to właśnie jest wiara - przyjmowanie bez dowodów. To nie jest chlubne stwierdzenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Oczywiście że trzeba powątpiewać w autorytet i prawdziwość treści pisma świętego!"

    Skąd wziąłeś tak stanowcze stwierdzenie?! Czy wobec niego również odnosisz się z rezerwą i zwątpieniem? Wydaje mi się, że nie.

    Oznacza to, że zamierzasz poddawać w wątpliwość (programowo!) wszystko prócz własnych stwierdzeń, na które nie przytaczasz ŻADNYCH dowodów - poza stanowczymi postulatami podnosząc je do rangi dogmatów.

    To nazywasz "otwartością", "krytycznym myśleniem"? :)

    Mam nadzieję, że żartujesz.

    OdpowiedzUsuń