środa, 22 grudnia 2010

Czy jesteś wyznawcą religii "Wielkiego Wybuchu"?

Teorii "Wielkiego Wybuchu" bliżej do wierzenia o charakterze religijnym niż nauki. Tego typu teorie powstania świata i życia mają wyłącznie religijne, nie zaś naukowe podłoże. Niewiele wspólnego z nauką ma wiara, że świat powstał i wyewoluował z atomu lub materii. Nikt w naukowy sposób nie wyjaśnił jak dotąd skąd się ona wzięła?! Jakie było źródło energii potrzebnej do "Wielkiego Wybuchu"? Oczywiście niewielu jego zwolenników to interesuje. Wystarczy wiara, że tak było bo na tym dogmacie można budować wyjaśnienia na temat pochodzenia życia – wykluczające istnienie Stwórcy. I o to przecież chodzi! "Big Bang" jest więc teorią, która w rękach naturalistów jest narzędziem wypierania chrześcijaństwa i Boga jeśli chodzi o wyjaśnienia na temat pochodzenia świata i życia w nim.

Zobaczmy w skrócie jak to wg niektórych wyglądało: ok. 14 mld lat temu (inni mówią 14 mld, 18 mld itp.) był Wielki Wybuch. "Coś" lub "nic" eksplodowało i stworzyło wszystko. Nikt tego nie zaobserwował. Nikt nie wie w jaki sposób miało to miejsce. Nikt nie posiada dowodów na to co się wtedy stało. Proszę uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to jest nauka? Czy to chociaż ociera się o pojęcie nauki?! Idźmy dalej: 4,6 mld lat temu ziemia zastygła tworząc twardą skorupę. Deszcz padał kilka milionów lat i zmienił wszystko w "zupę". "Zupa" ożyła 3 mld lat temu. Ta pierwsza forma życia znalazła sobie partnera, coś do jedzenia i powoli ewoluowała do obecnej formy.

Proszę mi nie mówić, że to jest nauka! Zwolennicy powyższych wyjaśnień są ludźmi wielkiej wiary, wyznawcami bardzo ciekawej oraz egzotycznej religii. Różnica między ich, a moją religią polega na tym, że propaganda założeń tej pierwszej jest finansowana z funduszy Unii Europejskiej (a więc m.in. z pieniędzy odebranych zwolennikom drugiej religii).

Podsumowaniem niech będą słowa Sir Freda Hoyle - brytyjskiego astronoma, kosmologa i astrofizyka teoretycznego, który powiedział: „Prawdopodobieństwo, że wyższe formy życia mogły powstać spontanicznie można przyrównać do prawdopodobieństwa, że tornado przechodzące przez śmietnik mogłoby złożyć Boeninga 747 z materiałów tam się znajdujących”.

12 komentarzy:

  1. A dlaczego nie przyjąć, że to Wielki Wybuch był właśnie Boskim sposobem stworzenia świata? Pozdrawiam serdecznie Pastora życząc pogodnych i radosnych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli wszystkie kawałki układanki sugerują, że pewne zjawiska wystąpiły, to zakładamy że wystąpiły. To jest metoda, którą w nauce (i w codziennym życiu ludzi rozsądnych) się posługujemy.
    Jeżeli widzisz rozwalone domy w jakiejś wsi, a wiesz że w innych było wczoraj tornado, to spokojnie możesz założyć, że tam też było (jeśli charakter zniszczeń jest podobny).
    Nikt nie będzie na 100% pewny że tak było, ale takiej pewności nie można mieć praktycznie nigdy.

    Co do źródła wielkiego wybuchu oczywiście są problemy ogromne, bo i temat jest ekstremalnie trudny. Dziś mając pozostałości po wybuchu próbujemy dojść, skąd ten wybuch się wziął??? Minęło parę miliardów lat, co zadania nie ułatwia. Poza tym ciężko jest myśleć o sprawach niezgodnych z intuicją typu "brak istnienia czasu", albo "energia próżni", albo "brak wszystkiego, nawet próżni". Jeżeli ty myślisz, że ktoś kiedyś dostarczy ci dowód w stylu "mam pierwszą sekundę życia wszechświata zamkniętą w słoiku", żebyś mógł w cokolwiek uwierzyć, to nie ma o czym rozmawiać. Nie kumasz zasad działania nauki.

    Masz też jakiś poważny problem ze swoją wiarą, skoro wszędzie widzisz wrogów chrześcijaństwa. Internet, komputery, procesory, tranzystory, fale elektromagnetyczne - to też znaleziono stosując tą durną, niedoskonałą naukę, która nadal nie zna mnóstwa odpowiedzi. Pewnie te pojęcia też są zagrożeniem dla chrześcijaństwa?
    Jeśli ta teoria jest jakimś zagrożeniem, to dla wszystkich religii, gdyż nie ma tam wspomnienia o żadnym bogu, ale prawda jest taka, że boga nie eliminuje. Mógł on być istotnym elementem w zasadzie w każdym momencie rozwoju Wszechświata i życia na Ziemi, ale tego nie sposób zbadać.
    Poza tym proszę mi powiedzieć, jaki cel mogliby mieć ludzie chcący teorią wielkiego wybuchu wyeliminować chrześcijaństwo??? Ja takiego celu nie widzę. Gdyby jednak taki cel istniał, to lepiej atakować chrześcijaństwo samo w sobie, co jest znacznie prostsze niż używanie teorii naukowych, których niewielu chce słuchać. Ludzie są po prostu ciekawi świata, zawsze byli, więc szukają odpowiedzi.

    Jeszcze się odniosę do fragmentu o powstaniu życia. Jeżeli napiszesz je w takim skrócie i z taką masą błędów świadczących o totalnej Twojej ignorancji, to oczywiście, wygląda to śmiesznie i głupio. Tą metodą chrześcijanie posługują się często - wyśmiać coś opowiadając nieprawdę. Nie bardzo wiem, jak to ma przekonać kogokolwiek bardziej oczytanego do Twoich (Waszych) racji. Jak dla mnie, sami podcinacie gałąź, na której siedzicie.

    Co do prawdopodobieństwa powstania wyższych form życia: liczenie prawdopodobieństwa jest chyba wielkim nieporozumieniem, skoro nie wiadomo dokładnie, jak ono powstało, czyli jakie parametry obliczeń należy przyjąć. Myślę, że Hoyle powiedział to stosując piękne porównanie, które mi się podoba i jest bardzo trafne. Ale życie złożone powstało, dziś wiemy o niebo więcej, jak to się odbyło, mamy DNA, mamy pierwszy sztuczny genom ożywiający bakterię, znaleziono "nowe formy życia" oparte na arszeniku, trwają prace (z sukcesami) nad samoorganizującymi się błonami komórkowymi. Poczekajmy jeszcze choćby 20 lat, a wiele niewyobrażalnych rzeczy będzie już w zasięgu naszej wiedzy.

    Na koniec przypomnę - nikt nie odbiera ci boga/bogów, w których chcesz wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brednia zwana wielkim wybuchem jest również sprzeczna ze współczesną nauką. Istnieje wielkość zwana entropią. Entropia – termodynamiczna funkcja stanu, określająca kierunek przebiegu procesów spontanicznych (samorzutnych) w odosobnionym układzie termodynamicznym. Entropia jest miarą stopnia nieuporządkowania układu. Jest wielkością ekstensywną. Zgodnie z drugą zasadą termodynamiki, jeżeli układ termodynamiczny przechodzi od jednego stanu równowagi do drugiego, bez udziału czynników zewnętrznych (a więc spontanicznie), to jego entropia zawsze rośnie.. Czyli entropia jest miarą stopnia bałaganu. Duża entropia = duży bałagan. Nie ma zatem możliwości samoistnego stworzenia się (czyli przejścia od form prostych - bardziej zabałaganionych do wyższych - bardziej uporządkowanych) czegokolwiek bez ingerencji z zewnątrz, spoza układu. Pozostaje zastosować brzytwę Ockhama i stwierdzić, że musi być to Stwórca.

    cytaty za Wikipedią

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Amon-Ra
    mamy pierwszy sztuczny genom ożywiający bakterię,...trwają prace (z sukcesami) nad samoorganizującymi się błonami komórkowymi.

    i to wszystko dzieje się SAMO czy dłubią w tym jacyś ludzie? Podgrzewają, schładzają, stosują ZAPLANOWANE zmiany parametrów, oddzielają produkty pożądane od niepożądanych itp.? Jeśli dłubią przy tym ludzie masz dowód, że życie nie powstało samo tylko KTOŚ je stworzył.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Amon-Ra wydaje się być oddanym wyznawcą Nauki. Iście ślepa wiara mu w tym towarzyszy - nie wiem jak, nie wiem kiedy - ale Nauka na pewno da nam wszystkie odpowiedzi.

    Nie chodzi oczywiście, o to że Chrześcijaństwo sprzeciwia się nauce. Wręcz odwrotnie! Jedynie na założeniach Biblii naukowcy mogą cokolwiek osiągnąć.

    I tak np. Amon-Ra twierdzi w pierwszym akapicie, że "spokojnie możesz założyć...". Ciekawe tylko na jakiej podstawie wyciąga ten wniosek, że przyroda zachowuje się w przewidywalny sposób? (co jest fundamentalnym założeniem nauki) Skąd ten jego "spokój"? Jego odwołanie się do codziennego (powszechnego) doświadczenia czy do rozsądku - też na niewiele się zda. Ja poczekam na uzasadnienie.

    Tak więc, my, chrześcijanie nie boimy się nauki. Jednak wielu naukowców (i nie tylko) jest zdecydowanie wroga Chrześcijaństwu (jak np. szanowny Amon-Ra). Jego wrogość objawia się tym, iż nie wiadomo na jakiej podstawie (oprócz czystego uprzedzenia) poczynił założenie, że wyjaśnienia nadprzyrodzone są niedozwolone w nauce. Całość ludzkiego doświadczenia MUSI być wyjaśniona w oderwaniu od Boga! A później jeśli ktoś jeszcze będzie chciał w Niego wierzyć - nie ma sprawy!

    Nie wiem - ale to chyba jasne, że to jest wrogość. Jedynego boga, w którego "pozwoli" nam wierzyć Amon-Ra - to irracjonalne, subiektywne, niesprawdzalne, niemierzalne "coś". Co nijak nie odnosi się do realnego świata - może jedynie w formie zachęty psychologicznej - ale i z tym możemy sobie poradzić bez niego.

    Tak więc, Amon-Ra odważnie "chwyta" w swoje ręce wspaniałe osiągnięcia cywilizacji - twierdząc, że to owoce jego światopoglądu. Zachowuje się przy tym jak złodziej - świadomie nie dostrzega faktu, że przy ostatnich osiągnięciach nauki - coraz trudniej uzasadnić swoją niewiarę. Dla Darwina np. wszystko wydawało się o wiele prostsze na podstawie zewnętrznych podobieństw. Teraz widzimy o wiele wyraźniej, że Bóg wszystko wspaniale uczynił.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jacek Kupras, być może rzeczywiście podczas stworzenia świata przez Boga było głośno.

    Nie O TYM jednak mówi religia Wielkiego Wybuchu. Ona nie tylko mówi, że było "głośno", ale także głosi dogmaty z tym związane:
    - umiejscawia to w czasie
    - zajmuje się kwestią przyczyny
    - opisuje co stało się TUŻ PO tym wydarzeniu itp.

    I wszystkie powyższe dogmaty ewidentnie przeczą biblijnemu świadectwu.

    Innymi słowy - religia ta powstała jako chęć przedstawienia alternatywnych wobec Pisma Św. wyjaśnień dotyczących pochodzenia świata i życia w nim. I w jaki sposób należy ją traktować (a więc zgodnie z intencjami jej zwolenników).

    OdpowiedzUsuń
  8. @Marcus:
    spróbuj zaplanować eksperyment naukowy, w którym weźmiesz pod uwagę fakt, że może wystąpić zjawisko nadprzyrodzone. Zastanów się. Każda reprodukcja eksperymentu, z dowolnie głupim wynikiem musi potwierdzać założoną tezę, bo skoro są cuda, to wszystko mogło się wydarzyć.
    Nie wiem, czy jest zrozumiałe to co napisałem, więc innymi słowy: robienie nauki nie jest możliwie zakładając możliwą ingerencję Boga! To nie jest wykluczanie Boga na siłę, taka jest jest konieczność, żeby w ogóle nauka zaistniała.

    @Refael72: z tą entropią to chyba nie do końca prawda. Z tego co kojarzę, w ogólnym wzroście bałaganu są dopuszczalne LOKALNE zmniejszenia bałaganu. Takim lokalnym zmniejszeniem może być np. nasz układ słoneczny, a jeszcze bardziej lokalnym powstanie życia na Ziemi.

    @ Paweł Bartosik: religia jest wtedy, gdy nie interesują cię dowody. Po prostu coś wiesz, bez sprawdzania.
    Gdy sprawdzasz wszystkie dostepne dowody, to nie jest żadna religia. Nie ma pełnej wiedzy (i może nigdy nie będzie) ale różni się to podejście od podejścia religijnego FUNDAMENTALNIE.
    A jeżeli chcesz teorię Wielkiego Wybuchu tak nazywać, to oczywiście możesz, ludzie często mylą pojęcia. Ja też mogę nazwać cię kurą, ale jajka nie zniesiesz.

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Amon-Ra

    Jak najbardziej rozumiem, co miałeś na myśli. Jednak sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie. "Robienie nauki" jest niemożliwe, jeśli wykluczymy Boga, który objawił się w Biblii. Cały czas zakładasz bowiem, że świat zjawisk zachowuje się w przewidywalny sposób - rzeczy spadają z określonym przyspieszeniem, woda gotuje się w piątek i w środę w tej samej temperaturze (zakładając inne stałe), słońce jutro najprawdopodobniej wzejdzie, itp, itd. Ja jedynie pytam o uzasadnienie tego głębokiego przeświadczenia, z którym udajesz się do "robienia nauki". Dlaczego jesteś pewien, że słońce wzejdzie jutro? Oczywiście przyczyną nie może być "doświadczenie" - bo nie widziałeś jeszcze (ani ty ani nikt inny na świecie) jutrzejszego wschodu słońca. Więc dlaczego? Ale wierzysz mocno i (co gorsza) ślepo, że świat wokół ciebie zachowuje się w przewidywalny sposób - choć w żaden sposób nie jesteś w stanie tego wyjaśnić na podstawie swojego światopoglądu.

    Tak więc robienie nauki jest niemożliwe, bez pozytywnego założenia mojego światopoglądu. Ale oczywiście wielu naukowców nie zakłada, a ma duże naukowe osiągnięcia. Dzieje się tak jedynie dlatego, że pracują na obcym - pożyczonym (a może raczej skradzionym) kapitale.

    Nie rozumiem natomiast jednej rzeczy - dlaczego według ciebie każdy głupi wynik w eksperymencie naukowym można by przypisać Bogu? Musiałbyś to wyjaśnić. Chyba, że masz na myśli jakieś kapryśne bóstwo hinduskie. Ale wtedy masz we mnie sojusznika.

    OdpowiedzUsuń
  10. Amon-Ra

    "religia jest wtedy, gdy nie interesują cię dowody. Po prostu coś wiesz, bez sprawdzania."

    A skąd wziąłeś tą definicję religii? Sam ją wymyśliłeś bo akurat Tobie pasuje? Odeślij mnie do jakiegoś bardziej wiarygodnego źródła niż Twoich uprzedzeń wobec chrześcijaństwa.

    "Gdy sprawdzasz wszystkie dostepne dowody, to nie jest żadna religia."

    Wszelkie dostępne - powiadasz. Powiedz mi więc jak to jest w Twoim przypadku jeśli chodzi o dopuszczanie (sprawdzanie możliwości) nadprzyrodzoności, cudów, istnienia Boga? Może właśnie Twój światopogląd nie pozwala Ci nawet BRAĆ POD UWAGĘ tego typu wyjaśnień?

    "Nie ma pełnej wiedzy (i może nigdy nie będzie) ale różni się to podejście od podejścia religijnego FUNDAMENTALNIE."

    Wypowiedzi w tym wątku dobitnie pokazują kto ogranicza swoje narzędzia i metody poznawcze na rzecz ślepej, niczym nie udowodnionej wiary. Ja i Marcus wskazujemy na naukę oraz objawienie jako narzędzia poprzez które poznajemy rzeczywistość. Ty bierzesz tylko połowę z tego - w dodatku czyniąc założenia, które możesz poczynić wyłącznie na założeniach Biblii (stałość przyrody w przeszłości, przewidywalność przyrody w przyszłości, istnienie niematerialnych, obiektywnych, uniwersalnych praw rządzących w każdym miejscu, w każdych warunkach, w każdym czasie itp.).

    "A jeżeli chcesz teorię Wielkiego Wybuchu tak nazywać, to oczywiście możesz, ludzie często mylą pojęcia. Ja też mogę nazwać cię kurą, ale jajka nie zniesiesz".

    Pewnie, że mogę. Ale nie tylko mogę. Jak dotąd nie wskazałeś mi na żaden NAUKOWY dowód mówiący o powstaniu świata W TEN SPOSÓB oraz W TYM CZASIE. Nadal na niego czekam. Twoja silna wiara nie zmieni czegoś w naukę tylko dlatego, że chcesz coś takim widzieć aby uspokoić swój intelekt od rzucanych mu wyzwań. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat właśnie chrześcijaństwo idzie w parze z rozumem. Polecam książkę Josha McDowella "Sprawa zmartwychwstania"


    Dwa tygodnie później siedzieliśmy w lokalu klubu studenckiego. Wywiązała się rozmowa na temat Boga. (...) Jedna ze studentek była ładną dziewczyną. Zapytałem ją więc: „Powiedz mi, co przemieniło wasze życie? (...)” (...) Odparła:
    - Jezus Chrystus.
    - O nie! Nie wciskaj mi tych śmieci o religii - odpowiedziałem.
    - Nie powiedziałam „religia”. Powiedziałam „Jezus Chrystus” - odrzekła.
    (...)
    Moi nowi przyjaciele wezwali mnie do intelektualnego zbadania twierdzeń, że Jezus jest Synem Boga; że przyjąwszy ludzkie ciało, żył między ludźmi i umarł na krzyżu za grzechy ludzkości; że został pogrzebany i zmartwychwstał po trzech dniach, i że może przemienić życie człowieka teraz, u schyłku dwudziestego wieku.

    Intelektualne samobójstwo
    Myślałem, że to jakaś farsa. Mówiąc prawdę, dotychczas uważałem chrześcijan za gatunek bezmózgowców. Często w czasie dyskusji rozdzierałem ich na strzępy.
    Tymczasem ci ludzie stawiali przede mną swoje wezwanie ciągle na nowo. W końcu je podjąłem. Zrobiłem to z powodu pychy - aby ich pokonać. Nie przypuszczałem nawet, że istnieje materiał dowodowy dotyczący osoby Jezusa, który człowiek może ocenić intelektem.
    Po długim czasie badań i studiów mój umysł doszedł jednak do wniosku, że Jezus Chrystus musiał być tym, za kogo się podawał. Właśnie te dociekania, mające na celu obalenie chrześcijaństwa, dostarczyły materiału do moich pierwszych dwóch książek. Skoro nie mogłem go obalić, w końcu zostałem chrześcijaninem.

    OdpowiedzUsuń
  12. No może Josh McDowell nie jest najlepszym przykładem wyostrzonego apologety, ale "lepszy rydz niż nic". :)

    Z książek po polsku polecam "Dlaczego wierzę w Boga?" - Corneliusa Van Tila oraz "Chrześcijaństwo po prostu" - C. S. Lewisa.

    OdpowiedzUsuń