sobota, 11 lutego 2012

Nie przynośmy Bogu "ochłapów"

Biblijna doktryna o powszechnym kapłaństwie oznacza nie tylko to, że każdy z nas ma bezpośredni dostęp do Boga przez Chrystusa, bez udziału ludzkich pośredników. Oznacza również, że kapłan nie zostaje w domu gdy jest nabożeństwo. Kapłan podczas nabożeństwa przynosi ofiarę z siebie samego. Twoją ofiarą... jesteś ty, twoje ciało, to co robisz w niedzielny  poranek (Rzymian 12:1). 

Zastanów się więc: czy twoja ofiara dociera do Boga? Czy przynosisz Jemu to co najlepsze: swój najlepszy śpiew, swoje najlepsze zaangażowanie w liturgię, w modlitwę, najlepsze owoce swoich rąk czy też przynosisz Bogu resztki, które ci zbywają: resztki sił pozostawione po zakończonym tygodniu, resztki uwagi po niedospaniu, mruczanki, szeptanki i rozkojarzenie? Czy jesteś kapłanem, który bierze zwierzę, odcina kawałek nerki i rzuca na ołtarz ze słowami: "eee powinno w zasadzie wystarczyć" ? Naprawdę sądzimy, że w czymś takim Bóg miałby upodobanie?

Przychodząc na nabożeństwo nie tylko przychodzimy by brać. To oczywiście pierwszy cel: chcemy być posileni wyznając w ten sposób, że nie jesteśmy samowystarczalni, niezależni. Potrzebujemy Bożego umocnienia i jesteśmy od Niego zależni w każdej chwili. Jednak kiedy Bóg nas posila, błogosławi, umacnia – nie możemy pozostać bierni. Dlatego nabożeństwo ma charakter dialogu. Bóg mówi, my odpowiadamy. Jeśli naszą odpowiedzią na Boże Słowo, sakramenty, zapewnienie o przebaczeniu jest milczenie, szeptanie, mruczenie, bierność to oznacza, że śpimy w swojej wierze. Obudź się! 

8 komentarzy:

  1. Mając 24 lata, Kalwin był na rozdrożu. Musiał wybierać pomiędzy spowiedzią – a luteranizmem.

    Oto, co wybrał:

    Tylko wierz, a będziesz tak pewny wiecznego zbawienia, jak [możesz być pewny] odkupienia Chrystusa. Tylko wierz, a pomimo wszelkich zbrodni nie tylko pozostaniesz w łasce Bożej, usprawiedliwiony, ale na zawsze pozostaniesz w tej łasce i nigdy nie będziesz w stanie jej utracić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obsesją Kalwina stało się ciągłe zwiększanie liczby przepisów dotyczących moralności publicznej. śmierć groziła nie tylko za poważne wykroczenie przeciw religii, ale nawet przeciw porządkowi panującego w mieście; była przeznaczona dla syna, który uderzyłby albo przeklął swego ojca, dla cudzołożnika i dla heretyka. Dzieci były chłostane lub wieszane za nazwanie swojej matki „diabłem”. Pewien znużony murarz wykrzyknął „do diabła z tą robotą i z majstrem”; został zadenuncjowany i skazany na trzy dni więzienia. Ścigano czarownice i czarnoksiężników – oczywiście złapani zawsze przyznawali się do winy. Według miejskich zapisków, w ciągu 60 lat około 150 „czarownic” spalono na stosie.

    Lata mijały; obsesja Kalwina mocno dawała się we znaki mieszkańcom Genewy. Określono liczbę dań, jakie można było podać na stół; podobnie ustalono kształt butów i kobiecych fryzur. W zapisach archiwalnych można znaleźć werdykty w rodzaju:

    Trzech podróżnych garbarzy zostało skazanych na trzy dni o chlebie i wodzie w więzieniu za zjedzenie na obiad trzech tuzinów pasztetów, co stanowi wielką niemoralność.

    Od 1558 r. pijaństwo i gry karciane były karane grzywną. Miejski skarbiec napełnił się, były więc fundusze na opłacenie nowych donosicieli, bowiem w republice ewangelicznej wolności wszystkie ściany miały uszy, a niepowiadomienie o czymś władz samo w sobie stanowiło występek. „[Informatorzy] mają się znajdować w każdym kwartale miasta, tak aby nic nie uszło ich oczom” – pisał Kalwin. Kazania wygłaszano w czwartki i niedziele; obecność była obowiązkowa, a nieposłusznych (dotyczyło to także dzieci) karano grzywną lub chłostą. Szpiedzy sprawdzali, czy ulice i mieszkania były puste. Każdego roku kontrolerzy ortodoksji chodzili od domu do domu i dawali każdemu do podpisu wyznanie wiary, w tymże roku przegłosowane. Ostatni katolicy zmarli albo zostali wygnani. Nikt nie mówił o zmianie religii, gdyż Kalwin ustanowił prawo karzące śmiercią każdego, kto śmiałby kwestionować reformy wprowadzane przez „sługę Genewy”.

    OdpowiedzUsuń
  3. Umarł 27 maja 1564 r., jak się wydaje dziękując Bogu za powierzenie mu swej ewangelizacyjnej misji. Czy był prorokiem, jak uważają protestanci? Być może: z dzisiejszego punktu widzenia, był – paradoksalnie – prorokiem demokracji religijnej, demokracji Antychrysta. Kiedy leżał na łożu śmierci, z jego ust nie dobył się jednak okrzyk, który wyrwał się umierającemu Michałowi Servetowi: „Panie Jezu, Synu Boga wiecznego, miej litość nade mną!”

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahaha! Uśmiałem się.

    Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi!

    Fakt jest jeden: niezaprzeczalnie Kalwin był grzesznikiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak w ogóle to nie spotkałem człowieka. Nie wiem dlaczego jest taki ważny dla Ciebie.

    Napisz jeszcze coś o Lutrze, Zwinglim, Łaskim, Reju, Edwardsie, Bunyanie...

    Co tam z nimi? :)

    No i dopisz jakiś cykl w stylu: "Nieznane fakty z życia Wampira z Genewy".

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam to:

    "Kalwin mając 28 lat zastanawiał się czy może ukraść żonę prawnika z Genewy. Wszak był przekonany, że znajduje się pod Bożą łaską.

    Stwierdził jednak, że byłoby to pogwałcenie porządku miasta, wedle którego mężczyźnie nie wolno było zbliżyć się do domu zamieszkiwanym przez kobietę za mniej niż 200 m."

    Albo to:

    "Obsesją Kalwina było częste mruganie oczami i przekraczanie progu domu lewą nogą. Wynikało to z jego pokrętnej interpretacji prawa Mojżeszowego. Z czasem postanowił regulować długość paznokci wiernych, kolor ich skóry, ilość wody w dzbanach podczas przyjęć oraz szerokość uśmiechów.

    Mijały miesiące. A on nadal się tego trzymał mówiąc z rozbrajającą szczerością: "taki już jestem".

    W roku 1558 postanowił, że nie będzie obchodził swoich urodzin. Tych, którzy składali mu życzenia skazywał na chłostę lub banicję. Zapoczątkował proceder odbierania rodzicom dzieci za nieobecność w kościele, za zbytnią czułość i za pracę dłużej niż 10 godzin dziennie".

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy wy panie Bartosik opieracie swój odłam chrześcijaństwa na naukach Kalwina?

    OdpowiedzUsuń
  8. do ciekawy:

    poczytaj trochę i nie popisuj się ignorancją. Nawet na tym blogu znajdziesz odpowiedź... bez problemu.

    OdpowiedzUsuń