środa, 2 stycznia 2013

Rozmowa o edukacji domowej cz.1.


Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie pani Natalia Schiller, która zadała kilka pytań dla magazynu Glamour na temat edukacji domowej. Z powodu obszerności tematu nie wszystko ukaże się drukiem. Na moim blogu, za zgodą pani N. Schiller, publikuję całość wywiadu, dla osób zainteresowanych tematem (w 3-4 częściach).

Dlaczego zdecydowali się Państwo na edukację domową dzieci? Zadecydowały kwestie ideologiczne, merytoryczne, systemowe czy coś całkiem innego?

Po pierwsze zadecydowały kwestie pedagogiczne czyli przekonanie o skuteczności tej formy edukacji, co jak do tej pory znakomicie się sprawdza w przypadku naszych dzieci. Po drugie – kwestie światopoglądowe: będąc z żoną przekonani, że jako rodzice powinniśmy nie tylko zapewniać dzieciom wyżywienie, zabawę i nocleg czujemy się również odpowiedzialni za ich edukację i wychowanie. Jako pastor i pedagog jestem świadom tego, że nie istnieje coś takiego jak neutralność światopoglądowa w edukacji. Roger Scruton stwierdził, że istotą dyskusji o edukacji jest to, jakich wartości należy nauczać i jakimi metodami. Zatem nie mówimy o porostu „o edukacji”. Zawsze mówimy o określonej edukacji, która jest wyrazem określonego poglądu na świat, jak zauważył Gilbert Chesterton: „Każdy rodzaj edukacji prezentuje określoną filozofię. Jeśli nie przez dogmat, to przez sugestię, implikację, atmosferę”. Zatem każdy rodzaj edukacji jest przekazem o charakterze światopoglądowym. Zwykle nie zauważamy, że sam wystrój sali, ustawienie krzeseł uczniów i nauczyciela, symbole znajdujące już w klasie lub budynku szkolnym (bądź ich brak) są wyrazem określonego światopoglądu. Wraz z żoną stwierdziliśmy, że chcemy wziąć ciężar edukacji na własne barki jednocześnie korzystając z wybranych przez nas form edukacji, zajęć oferowanych przez szkołę, muzea, Pałac Młodzieży, zbiórki skautowskie itp.

2. Czy uważa Pan, że niewydolna jest w szczególności polska szkoła czy chybiony - system edukacji w ogóle?

Nasza decyzja o uczeniu domowym nie jest wynikiem jakiejś kontestacji szkoły i systemu edukacji. Nie chcemy palić za sobą mostów. Po prostu stwierdziliśmy, że na obecnym etapie nauki wczesnoszkolnej chcemy i jesteśmy w stanie kształtować ich myślenie, kręgosłup moralny, dbać o kontakty z rówieśnikami. Polska szkoła i system edukacji oczywiście borykają się z wieloma problemami, które, mam wrażenie, że często same generują. Edukacja domowa również wiąże się z wieloma wyzwaniami. Istniejące problemy powinny jednak nasuwać pytania o edukację, m.in.: czy powinien istnieć odgórnie istniejący, jeden, obowiązkowy program nauczania, utrwalający określone spojrzenie na świat, historię? Co jakiś czas toczy się wszak publiczna dyskusja o tym, jakie lektury, promujące jakie wartości powinny czytać wszystkie polskie dzieci, jakich wydarzeń uczyć, a jakie pomijać w nauczaniu historii, w jaki sposób ją interpretować? To wszystko oczywiście zależne jest od linii ideowej twórców programu.Nie zapominajmy, że kształt systemu szkolnictwa, sposób finansowania szkolnictwa, ogólne cele i wizje programowe edukacji są w przeważającym stopniu decyzjami politycznymi, nie zaś pedagogicznymi. M. in. z tego powodu wielu teoretyków i praktyków edukacyjnych, rodziców dąży do przełamania monopolu edukacyjnego państwa argumentując, że monopolizacja jest zła w każdym systemie. Uważam, że wolność i różnorodność lepiej służy edukacji niż przymus i jeden, odgórnie narzucony program.

3. Czy wszystkie Państwa dzieci są w ten sposób edukowane i czy od samego początku edukacji? Ile lat mają obecnie?


Najstarsza córka Zuzia (9 lat) jest obecnie w trzeciej klasie, syn Janek (7 lat) w pierwszej. Oboje są uczeni domowo. Nasza najmłodsza córka Maja ma 4,5 roku. Również ją chcemy uczyć w trybie "homeschoolingu". Parasolem dla naszej edukacji i jednostką egzaminującą postępy w nauce naszych dzieci jest Chrześcijańska Szkoła Podstawowa im. Króla Dawida w Poznaniu, którą polecam pod rozwagę wszystkim rodzicom chcącym uczyć domowo swoje dzieci. Bardzo sobie chwalimy współpracę z dyrekcją i nauczycielami.


Część druga TUTAJ

2 komentarze:

  1. No cóż studiowałem na WSP i... nie podjął bym się takiego wyzwania. Jako świadomy ojciec pilnie baczę na to co jest w programie, jak to jest nauczane i jakie wartości sączy się dzieciom do głów.
    Natomiast wciąż twierdzę że nauczanie domowe to utrudnienie dzieciom kontaktów w grupie rówieśniczej i choć faktycznie unika się w ten sposób wielu zagrożeń, to jednak pojawiają się inne.

    czy jesteście Pastorze gotowi uczyć dzieci na poziomie gimnazjalnym?
    Jeśli tak to gratuluję, jeśli nie to współczuje waszym dzieciom, bo trafią w bardzo głupie środowisko w bardzo głupim wieku, bez żadnego przygotowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po każdym egzaminie końcowym oceniamy efekty rocznej pracy z dziećmi i podejmujemy decyzję co dalej.

    Nie palimy za sobą mostów jeśli chodzi o szkołę. Jednak na obecnym etapie jesteśmy przekonani, że edukacja domowa lepiej służy naszym dzieciom pod względem:
    - duchowym i moralnym
    - pedagogicznym
    - społecznym

    Jeśli uznamy, że w którymś obszarze szkoła lepiej od nas jest w stanie realizować powyższe funkcje - pewnie skorzystamy z jej usługi :)

    Taki czas jeszcze nie nadszedł.

    OdpowiedzUsuń