Pewnie niebo lub nieśmiertelność duszy.
Do pewnego stopnia jest to słuszne, ale chrześcijaństwo nie opiera się na prawdzie o nieśmiertelności duszy. Wierzą w nią też np. wyznawcy hinduizmu, mówiąc o reinkarnacji. Oczywiście wierzymy w nieśmiertelność duszy, ale rozumiemy ją w inny sposób niż niechrześcijańskie religie, np. wierzymy, że dusza ma swój początek. Również jako chrześcijanie nie mówimy o nadziei, jaką jest opuszczenie ciała przez duszę, co dla hinduizmu jest celem.
Naszym celem jest zmartwychwstanie w Dniu Ostatecznym, a więc połączenie duszy i ciała, które śmierć rozdzieliła.
Zatem nie chodzi nam po prostu o wiarę w nieśmiertelność duszy. Biblia naucza o zmartwychwstaniu. Jaka jest różnica?
Taka, że zmartwychwstanie zawiera w sobie nie tylko duszę, ale i ciało.
Dobra Nowina brzmi: „Mesjasz umarł za nasze grzechy zgodnie z Pismem i zgodnie z Pismem trzeciego dnia zmartwychwstał”. Stało się coś, co zmieniło oblicze świata! Sens Dobrej Nowiny tkwi w wydarzeniach z życia Jezusa. Nie chodzi w niej o to, by opuścić ziemię i iść do nieba. Niebo jest dla zbawionych stanem przejściowym.
Naszym ostatecznym celem nie jest transport duszy do nieba, lecz nadejście nieba tutaj, na ziemię. W Dobrej Nowinie chodzi o złączenie nieba z ziemią, duszy z ciałem.
Zapowiedź tej rzeczywistości widzimy w Chrystusie, w którym złączyły się Boża i ludzka natura, niebo z ziemią. Bożym celem jest zbawienie świata, odnowa świata, nowe stworzenie, a nie ucieczka.
Bóg nie mówi: Ziemia jest dotknięta grzechem, więc uciekajcie z niej. Mówi: Posłałem swojego Syna, aby zbawić świat. Owszem, nasza ojczyzna jest w niebie. Ale stamtąd wyczekujemy przyjścia Zbawiciela. Nie chodzi zatem o to, byśmy to my wrócili do stolicy, by mieszkać z Królem; to On obiecał, że przyjdzie stamtąd, by zniszczyć śmierć i przemienić świat, ofiarować nam nowe ciała na odnowionej ziemi połączonej z niebem.

