sobota, 27 czerwca 2009

Dwulatek (dwulatka?) bez płci

W Szwecji rodzice pewnego dwulatka odmawiają komukolwiek informacji o jego płci. Dziecko nazwali Pop i zapewniają, że nie chcą go wciskać w „określone ramy”. Ich zdaniem, płeć to przeżytek.

- Chcemy aby Pop dorastał(a) jako osoba bardziej wolna i od początku uniknął wciśnięcia w określone ramy płciowości – mówi matka. Jej zdaniem „okrucieństwem jest wprowadzenie na ten świat dziecka z niebieskim bądź różowym stemplem na czole”.

Jak w praktyce wygląda codzienność Popa? Rodzice kupują mu różnokolorowe ubranka – zarówno spodnie jak i spódniczki, często zmieniają mu fryzurę. Pop, choć ma nieco ponad dwa lata, ma już pełną swobodę w doborze zarówno garderoby jaki i zabawek.

W wywiadzie dla dziennika "Svenska Dagbladet" 24-letni rodzice przyznają, że ich decyzja zakorzeniona jest w “feministycznej ideologii mówiącej, że płeć jest wytworem społecznym”.

Ojciec i matka Popa zapowiadają, że nie ujawnią jego płci tak długa, jak tylko będą mogli uniknąć, ich zdaniem tendencyjnych i odgórnie narzuconych, norm traktowania dziecka jako kobiety czy mężczyzny.

Rodzice twierdzą, że zdają sobie sprawę z biologicznej różnicy pomiędzy chłopcem i dziewczynką, ale nigdy nie odnoszą się do swojego dziecka ani w męskiej ani w żeńskiej formie. Nazywają je po prostu Pop.

- Wierzę, że tak ukształtowana samoświadomość i osobowość Popa pozostanie mu do końca życia – z dumą wyznaje matka.

Przyjaciele rodziny i sąsiedzi nie widzą problemu w decyzji rodziców, uważają to za ciekawy pomysł. Podobnego zdania jest zresztą tzw. konsultantka “do spraw płciowej równości” Kristina Henkel, którą cytuje gazeta „The Local”.

- Można mówić tutaj o niestereotypowej płciowości, gdyż dziewczynka może robić to samo co chłopiec, a chłopiec to, co dziewczynka – mówi konsultantka, która uważa całą sprawę za „pozytywny eksperyment”.

Obecnie matka Popa spodziewa się drugiego dziecka i zapowiada, że będzie je wychowywała w ten sam sposób. - Wydaje mi się, że uczyni z tych dzieci silniejsze jednostki – mówi konsultantka Henkel.

Za fronda.pl


_______________

Oczywiście, w imię wolności, najlepiej pozwolić każdemu samodzielnie wybrać płeć, bez narzucania jej komukolwiek - aż do osiągnięcia wieku pełnoletniości. Dopiero wtedy każdy się opowie - czy woli w społeczeństwie pełnić rolę kobiety czy mężczyzny i otrzyma wpis w dowodzie osobistym zgodny z własnym wyborem w rubryce "płeć kulturowa".

Na uniwersytetach obecnie bardzo często pojawia się kurs "Gender" promujący pojęcie "płci kulturowej" (obecnie w anglojęzycznych dokumentach zamiast rubryki "sex" coraz częściej pojawia się "gender"). Na studiach doktorskich również miałem zajęcia na ten temat, dzięki czemu nieco otworzyły mi się oczy na kolejne absurdy i niebezpieczeństwa feministycznej ideologii.

Niestety, każdy "eksperyment" (kojarzy się nie bez powodu z dr Mengele), który stoi w opozycji wobec Bożego porządku stworzenia będzie musiał zakończyć się katastrofą i bolesnymi konsekwencjami.

9 komentarzy:

  1. "(obecnie w anglojęzycznych dokumentach zamiast rubryki "sex" coraz częściej pojawia się "gender")"

    pewnie dlatego, że ludzie przez pomyłkę wpisywali "3 razy w tygodniu;)

    Taki eksperyment już był i się zakończył tragedią dziecka. Wtedy zostały przeprowadzone badania dowodzące, że przynależność płciowa jest wkodowana w mózgu od początku.
    http://www.moss-fritch.com/medical_error.htm

    Lidia

    OdpowiedzUsuń
  2. No jak cały ruch feministyczny sprowadzasz do takich pomysłów jak ten to albo nie uważałeś na zajęciach albo ich po prostu nie zrozumiałeś.

    Gdyby się kierować "Bożym porządkiem" tak jak to rozumiano jeszcze 100 lat temu, to kobiety nadal byłyby gdzieś pomiędzy zmywarką a maszyną do rodzenia dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sophers,

    "Boży porządek" to ma nic wspólnego z tym jak pewni ludzie rozumieli rolę kobiety 100 lat. Boży porządek objawiony jest w Piśmie Św.

    Odmienność funkcji, ról kobiety i mężczyzny (w kościele czy rodzinie) nie ma nic wspólnego z pomniejszaniem wartości kogokolwiek z nich. Problem feminizmu polega na utożsamianiu różnorodności ról (o których mówi Pismo Św.) z nierównością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pawle,
    To co wnika z Pisma Świętego to właśnie wpycha kobietę w rolę podrzędną wobec mężczyzny, i nie daję jej za dużo możliwości.

    Feminizm to walka o równość, o prawo do wyboru swojej drogi. I sorry, ale jakbyś się gimnastykował to nie uwierzę że jest ok, kiedy kobieta pewne rzeczy MUSI tylko dlatego że jest kobietą. I mam tu na myśli kwestie związane z wyborem stylu życia oraz relacji z mężczyznami.

    OdpowiedzUsuń
  5. do " Sophers" - a mozesz napisac jak ty konkretnie widzisz co Biblia mowi na ten temat ? podaj przyklady w ktorych Biblia stwierdza, ze kobieta ma nizsza godnosc ?

    ad "prawo do wyboru swojej drogi." - czy dzis ktokolwiek nie ma prawa do wyboru wlasnej drogi ? kazdy ma, zadnej kobiety (ani mezczyzny) nikt nie zmusza do malzenstwa z druga osoba,

    ale jesli juz takowa osoba sie na malzenstwo decyduje to powinna byc tez odpowiedzialna i swiadoma swoich obowiazkow i roli w malzenstwie

    nie podoba sie kobiecie czy facetowi jego rola w malzenstwie - wolna droga - nikt go nie zmusze

    gal

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem co napisać, ja po prostu nie rozumiem tych rodziców. Przecież to dziecko wie jak wygląda, a mimo to nadal nie wie kim jest. Najgorsze co może człowieka spotkać to zgubienie własnej tożsamości. Kto wie, może to dziecko w przyszłości zapyta matkę dlaczego jego/jej koleżanka wygląda pod względem intymnym zupełnie inaczej, a mimo to tak jak on/ona również jest dziewczynką...

    Niech Bóg wyprostuje ich myśli!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sophers,

    Wybacz ten przykład lecz w podobny sposób argumentują Świadkowie Jehowy twierdząc, że skoro Biblia naucza o "poddaniu Syna względem Ojca" (1 Kor 15:28), oznacza to, że Jezus (wg nich) nie jest W PEŁNI BOGIEM (lub jest "niższym bogiem"). Pismo jednak naucza, że odmienność funkcji (w Trójcy Św., w rodzinie, w kościele, w społeczeństwie) nie oznacza niższości co do natury (wartości).

    Jeszcze raz powtórzę: jeśli chodzi o funkcje, które Bóg wyznaczył mężczyźnie i kobiecie (w rodzinie lub w kościele) - jesteśmy różni. To nie mężczyzna rodzi dzieci, podobnie jak to nie kobieta sprawuje przywództwo w kościele. Możesz być tym oburzona, że Bóg nie pytał nas o zdanie czy chcemy by to kobiety rodziły dzieci lub czy zgadzamy się by mąż był głową żony (Ef 5:23). Możesz oczywiście nie zgadzać się z Bożym porządkiem, możesz próbować z tym walczyć (np. w imię równości zmienić budowę ciał kobiet i mężczyzn by prawo do rodzenia dzieci miał również mąż), nie możesz jednak zaprzeczyć istnieniu różnorodności w świecie, które w wielu kontekstach są dobre i pożądane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kontynuując jeszcze refleksję:

    Nie każde ujednolicenie, podobnie jak nie każda różnorodność jest dobra. Jedność w wyznawaniu fałszywej doktryny, jedność w buncie przeciwko Bogu, zniesienie różnic między kobietą, a mężczyzną, między leniwymi a pracowitymi, między brzydotą a pięknem - są grzesznymi tendencjami wynikającymi z monistycznego (niebiblijnego) spojrzenia na świat.

    Bóg Biblii jest zarówno jednością (wierzymy w JEDNEGO Boga), jak i wielością (istnieje w TRZECH Osobach). Dlatego zarówno jedność, jak i różnorodność są jednakowo dobre i pożądane - oczywiście w kontekście określonym przez Trójjedynego Boga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wracając do treści wpisu - bardzo spodobał mi się komentarz niejakiego Charona :)

    "To ja proponuję nie uczyć mówić do pewnego wieku w ramach wolności wyboru gatunku. Dziecko samo postanowi, czy gadać, czy szczekać, czy miauczeć."

    OdpowiedzUsuń