wtorek, 15 czerwca 2010

Mail ostatniej szansy - ustawa przemocowa

Poniżej publikuję maila, jakiego dziś otrzymałem w sprawie przegłosowanej przez Sejm słynnej i antyrodzinnej "ustawy przemocowej" (czyt. państwo wyzwolicielem dzieci przed 50%-70% rodziców).

_____________________________________

Witamy,

Dziękujemy za poparcie protestu przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Dzięki temu, że na stronie rzecznikrodzicow.pl zebrało się nas aż 45 tysięcy, naszych racji wysłuchali szefowie klubów parlamentarnych, Senat i Minister Pracy. Mogliśmy zaprosić do Polski eksperta ze Szwecji, Panią Ruby Harrold-Claesson, która mówiła politykom jak ogromne szkody przyniosła rodzinom podobna ustawa prowadzona 30 lat temu w Szwecji.

Po naszych wspólnych działaniach w projekcie pojawiły się ważne, choć wciąż zbyt drobne, poprawki. Ustawa została przyjęta przez sejm 10 czerwca. Niestety nadal jest bardzo szkodliwa.

Marszałek sejmu p.o. Prezydenta ma czas do 5 lipca by ją podpisać lub zawetować. Mamy teraz ostatnią szansę powiedzieć głośno, że nie zgadzamy się na przepisy, które traktują zwykłych rodziców jak przestępców.

Co można zrobić?

1. Napisz do marszałka Komorowskiego prośbę o weto. Możesz przesłać też zdjęcie swojej niepatologicznej rodziny. Tu znajdziecie opis akcji, wzór listu i adresy e-mail
2. Dołącz do prośby o weto na Facebooku, najlepiej również ze zdjęciem.
3. Prześlij tego maila wszystkim krewnym i znajomym!

Wspólnie działajmy dla dobra naszych rodzin. Nikt za nas tego nie zrobi.

Pozdrawiamy serdecznie

Tomasz i Karolina Elbanowscy w imieniu Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców
Joanna Krupska w imieniu Związku Dużych Rodzin 3+ (www.3plus.pl)

_________________________________________________

PS. Przede wszystkim zachęcam do modlitwy w tej sprawie.

15 komentarzy:

  1. Hm, nie mam zdania na temat tej ustawy. Ale gdy czytałam post natychmiast przyszło mi do głowy, że Fritzl przez wiele lat był uważany za szanowanego ojca tradycyjnej rodziny. Czy on też byłby przeciwko tej ustawie? Sądzę, że tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze skąd wiesz, że Fritzl był uważany za szanowanego ojca rodziny? Znałaś(łeś) go i jego środowisko?
    Po drugie, Twój sposób myślenia doskonale prezentuje rzeczywiste oddziaływanie tej ustawy i całej medialno propagandowej nagonki, która ją poprzedzała (akcja "Kocham nie biję"): Wszyscy rodzice są podejrzani, każdy z nich to potencjalny Fritzl. A już samo to, że ktoś sprzeciwia się tej ustawie jest co najmniej podejrzane.
    Ja już zaczynam się bać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jedna, co najmniej zastanawiająca dla mnie kwestia, mogąca świadczyć, że cała sprawa oprócz ideologicznego, może mieć również polityczno-biznesowy podtekst: Za akcją "Kocham nie biję" stoi niejaki Konrad Wojterkowski, polski milioner, którego firma w ostatnim czasie wygrywa znaczące rządowe przetargi.

    Tutaj, krótki artykuł o nim:
    http://fakty.interia.pl/polska/news/premier-przyjal-tajemniczego-milionera,1297933,2943

    Do zastanowienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na temat przestępstw (w domu lub poza nim) wystarczająco jasno wypowiada się kodeks karny.

    O szkodliwości tej ustawy pisaliśmy już na naszej stronie: www.ratujmydzieci.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że gdybyście choć raz w zyciu wiedzieli skatowane dziecko inaczej byście pisali i myśleli o tej ustawie. Ta ustawa robi dużo dobrego!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że gdybyście choć raz w zyciu wiedzieli skatowane dziecko inaczej byście pisali i myśleli o tej ustawie. Ta ustawa robi dużo dobrego!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chcesz złapać przestępcę to nie możesz powiedzieć:

    "Zróbmy łapankę na 100 osób. Wśród nich na pewno znajduje się zwyrodnialec katujący dzieci. Dlatego warto poświęcić tych 99 normalnych by dorwać drania".

    Powtórzę - ustawa jest wymierzona przeciwko większości normalnych rodziców, zaś na temat przestępstw, o których mówisz wypowiada się dotychczasowy kodeks karny.

    Zauważ, że przeciwko ustawie nie protestują katujący dzieci lecz tysiące zwykłych rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam o szanowanej rodzinie Fritzla w zagranicznej prasie. Dlatego to był taki szok dla jego środowiska.

    Jak pisałam, nie mam zdania na temat tej ustawy. Nie muszę mieć, bo nie mam dzieci.

    Pawle, idąc tropem myśli Radeckiego: nie znam Was i Waszych rodzin. Nie wiem więc, czy przeciw tej ustawie są zwykli rodzice. Zresztą, to bardzo ciekawy kolaż: głosuję przeciw aborcji i głosuję przeciw ustawie o przemocy wobec dzieci. Hm, dzieci mają się rodzić w charakterze czego?

    OdpowiedzUsuń
  9. myszka,

    Jeśli za "przemoc" uznamy traktowanie dziecka jako worka treningowego dla wkurzonego (lub/i pijanego) rodzica to masz rację - to ciekawy kolaż.

    Ta ustawa jednak NIE TAK definiuje słowo "przemoc". Przeczytałaś ją? Pamiętasz co tam jest nazywane "przemocą"?

    W rzeczywistości ta ustawa nadaje PAŃSTWU (i jego przedstawicielom) prawo do stosowania przemocy wobec wielu zwykłych rodzin.

    OdpowiedzUsuń
  10. myszka,

    Jeśli za "przemoc" uznamy traktowanie dziecka jako worka treningowego dla wkurzonego (lub/i pijanego) rodzica to masz rację - to ciekawy kolaż.

    Ta ustawa jednak NIE TAK definiuje słowo "przemoc". Przeczytałaś ją? Pamiętasz co tam jest nazywane "przemocą"?

    W rzeczywistości ta ustawa nadaje PAŃSTWU (i jego przedstawicielom) prawo do stosowania przemocy wobec wielu zwykłych rodzin.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz Pawle, nie pochwalam w wychowaniu kierunku szwedzkiego. Ze Szwecji podobają mi się krajobrazy ... jedzenie i życie towarzyskie już mniej. Doprawdy jednak nudnym jest, że przeciw tej ustawie opowiadają się Ci sami konserwatyści, którzy blokują oświatę i medycynę. Zaczynam się zastanawiać, co oni swoim dzieciom w domu robią, że tak się tej ustawy boją. Przecież nawet jeśli faktycznie 99% spraw sprawi lekki dyskomfort rodzicom, to 1% może uratować życie dziecku, któremu ktoś regularnie odbija nerki. Czy nie warto sprawić lekki dyskomfort wychowawczy 99%, żeby uratować 1 %?

    Zresztą, może to i niemądre co sobie myślę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Którzy konserwatyści blokują oświatę i medycynę? Ja uważam się za liberalnego (w kwestii gospodarczo-ekonomicznych) konserwatystę (w kwestiach moralnych) i jestem za UWOLNIENIEM oświaty i medycyny z biurokratyzmu i socjalizmu. Znam mnóstwo konserwatystów o podobnych przekonaniach.

    Nie znam natomiast lewicowca, który byłby za tym by każdy sam płacił za swoją naukę (i własnych dzieci) lub zdrowie.

    Być może Ty masz na myśli socjalistów?

    Ta ustawa nie jest zbawieniem la kogokolwiek - jak próbują to przedstawiać jej autorzy. Wynika raczej z wiary we Wszechmocną Rolę Państwa - mesjasza uciśnionych i ciemiężonych przez rodziców dzieci.

    Historia pokazała kto dał nam większe powody do nieufności: państwo gdy mówimy o jego szacunku i ochronie życia obywateli czy też rodzice gdy mówimy o ich trosce o własne dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mówisz o tym, by nic nie zmieniać. Jako nauczyciel nie mogę się z tym zgodzić. Zmieniać należy. Rodzice biologiczni czasem nie są najlepszymi opiekunami dla swoich dzieci (bywa że jednostronnie, ale bywa też, że po całości).

    Nie może być tak, że gdy urodzisz się u popaprańców, to nie masz już żadnych szans. Państwo jest po to, aby to 5-10% nadziei dzieciom dawać.

    Wiesz, że nie o to pytałam. Pytałam co leży Ci na sercu: spokój, że możesz robić co Ci się podoba, czy troska o kogoś, kto mógłby mieć szansę za cenę Twojego lekkiego niepokoju.

    W sprawie oświaty: wprowadzenie kilka lat temu przygotowania do życia w rodzinie, w medycynie badania nad komórkami macierzystymi ... wszystko Ci sami wstecznicy. Nic nie zmieniać. Mnie jest wygodnie. Moja córka nie zajdzie w ciążę, żonie nie sparaliżuje nóg. MNIE jest wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Popaprańcami" możesz nazywać kogo chcesz (świadków Jehowy, komunistów, kapitalistów, agnostyków, katolików, protestantów, amiszów itp.). Jednak to nikomu nie daje prawa do tego by dzieci pozbawiać opieki rodziców.

    Chyba, że mamy do czynienia z przestępstwem popełnionym przez matkę lub/i ojca. Wówczas dzieckiem powinna zaopiekować się najbliższa rodzina (dziadek, babcia, wujek, ciocia).

    Leży mi więc na sercu dobro i bezpieczeństwo dzieci. Dlatego jestem za tym by państwo skutecznie używało DOSTĘPNYCH narzędzi w łapaniu ich oraz wymierzało zwyrodniałym rodzicom DOTKLIWE KARY, a nie zajmowało się ich resocjalizacją i "wychowywaniem".

    OdpowiedzUsuń
  15. "Popaprańcami" możesz nazywać kogo chcesz (świadków Jehowy, komunistów, kapitalistów, agnostyków, katolików, protestantów, amiszów itp.). Jednak to nikomu nie daje prawa do tego by dzieci pozbawiać opieki rodziców.

    Chyba, że mamy do czynienia z przestępstwem popełnionym przez matkę lub/i ojca. Wówczas dzieckiem powinna zaopiekować się najbliższa rodzina (dziadek, babcia, wujek, ciocia).

    Leży mi więc na sercu dobro i bezpieczeństwo dzieci. Dlatego jestem za tym by państwo skutecznie używało DOSTĘPNYCH narzędzi w łapaniu ich oraz wymierzało zwyrodniałym rodzicom DOTKLIWE KARY, a nie zajmowało się ich resocjalizacją i "wychowywaniem".

    OdpowiedzUsuń