wtorek, 11 października 2011

Chwała Bogu za Janusza Palikota!

Po sukcesie wyborczym "Ruchu Palikota" wielu konserwatywnych komentatorów i dziennikarzy zadrżało. Rozdygotany red. Tomasz Terlikowski na facebookowym profilu zawarł nietęgie bluzgi w stronę przywódcy Ruchu, jak i jego wyborców nieomal zapowiadając ideologiczny jihad (niecenzuralny wpis usunął po kilku godzinach).

Jako chrześcijan i konserwatywny liberał sądzę, że powinniśmy dziękować Bożej Opatrzności za Janusza Palikota! Historia pokazuje, że suwerenny Bóg używa ludzkich błędów aby zmusić kościół oraz kulturę do zdefiniowania i porzucenia tego, co odstępcze i przynoszące nieszczęście. To właśnie heretyk Marcjon sprowokował kościół do oficjalnego wypowiedzenia się na temat kanonu Pisma Świętego, a heretyk Ariusz zmusił Kościół do wyraźnego nauczania o boskości Pana Jezusa. W czasach współczesnych podobne usługi w naszym kraju świadczą feminizm, gejowskie lobby oraz "Ruch Palikota".

Przedstawiciele "Ruchu Palikota" jedynie swoimi wypowiedziami podważają biblijne spojrzenie na małżeństwo, niezależność kościoła od państwa, wartość i nienaruszalność ludzkiego życia. Jednak nawet tego typu zupełnie "lajtowy" i egzotyczny dla całej reszty sceny politycznej atak na podwaliny chrześcijańskiej wiary powinien przyczynić się do jasnego zdefiniowania i jeszcze bardziej zdecydowanego opowiedzenia się chrześcijan względem obrony życia, rodziny, niezależności kościoła. Wyraziste, jednoznacznie wrogie wobec nauczania Pisma Św. wypowiedzi Palikota prowokują do samoświadomości i dojrzalszej wiary, która spogląda nie tylko na kościelny ołtarz, ale także na sejmową mównicę.

Poparcie radykalnych postulatów Palikota przez 10% wyborców powinno więc pokazać chrześcijanom potrzebę większego zaangażowania w sprawy społeczno-polityczne bowiem te obszary życia, które pozostawimy "samym sobie" - nie łudźmy się - zostaną zachwaszczone palikotową lub jemu podobną ideologią.

Sam Janusz Palikot jawi mi się bardziej jako klaun niż polityk, jako Andrzej Lepper w wydaniu miejskim. Jego wyborcami są na ogół młodzi ludzie, których "rajcują" egzotyczne zapowiedzi legalizacji marihuany, nawalanka z "czarnymi" (kościołem) i slogany o przyjaznym i tolerancyjnym państwie na wzór Sodomy i Gomory, które również były "przyjazne" wobec nieprawości i grzechu. Problem w tym, że przyjaźń z nieprawością, niemoralnością, nieprzyzwoitością to nieprzyjaźń z... Bogiem. Nie da się pogodzić umiłowania i prawa do zabijania nienarodzonych ludzi z miłością do Dawcy ich życia. Janusz Palikot i jego ruch wybrali nieprzyjaźń wobec Tego, który udziela im każdego oddechu i bicia serca. Nie poprzez wyciągniętą ku niebu pięść lecz poprzez jawne odwrócenie się od drogowskazu wskazującego na nie.

Sądzę, że sam Janusz Palikot doskonale zdaje sobie sprawę z utopijności własnych postulatów. Swój cel jednak osiągnął - stworzył wokół siebie wyrazisty ruch i jako jego kapłan znalazł się w Sejmie. Dlatego oddać mu  należy, że jako wytrawny showman i umiejętny obserwator doskonale wiedział w jaki sposób zagospodarować głos radykalnej lewicy, dla której do niedawna SLD był jedyną (kompromisową) opcją. W ten sposób nie tylko osłabił pozycję SLD i podzielił lewicowe środowisko w Polsce, ale również odebrał przedstawicielom lewicowej ideologii możliwość wejścia do koalicji i realnego wpływu na życie polityczne w Polsce. Za to wszystko chciałbym podziękować Januszowi Palikotowi! 

Odrębną sprawą jest to kim są "ludzie Palikota", którzy zasiądą w sejmowych ławach. Czekam na pytania dziennikarzy w stronę owych "polityków" nie tylko na temat homoseksualizmu, feminizmu i aborcji, ale także budżetu, polityki zagranicznej, KRUSu, ZUSu, podatków, szkolnictwa, służby zdrowia, budownictwa mieszkalnego, bezpieczeństwa wewnętrznego itp.  Nie mam żadnych wątpliwości, że czeka nas nie tyle poważna dysputa co niezły kabaret i że sami posłowie oraz posłanki z "Ruchu Palikota" najlepiej ośmieszą własne postulaty. Wszak jak tu się nie uśmiechać słuchając zoperowanego Ryszarda Grodzkiego (znanego jako Anna Grodzka), Roberta Biedronia czy Wandę Nowicką? Bez obaw. W końcu wszyscy ujrzymy i wysłuchamy reprezentantów transseksualistów, gejów, feministek. Już się nie mogę doczekać! Będzie wesoło.

Chwała Bogu za Janusza Palikota!

3 komentarze:

  1. Różnica między Lepperem a Palikotem jest taka, że ten pierwszy nierzadko zachowywał się prostacko, a drugi wydaje się być nad wyraz inteligentnym człowiekiem. Dodatkowo Lepper raczej uprawiał politykierstwo, natomiast Palikot jest niezłym showmanem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten drugi o wiele częściej niż Andrzej Lepper zachowuje się prostacko. I dodałbym pogardliwie w stosunku do ludzi myślących inaczej (np. wobec braci Kaczyńskich).

    OdpowiedzUsuń
  3. Prostactwo Palikota wpisane jest w jego show jakie odstawia, a nie z naturalnego instynktownego zachowania się w konkretnych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń