środa, 11 stycznia 2012

Jaś stał się Janem, nie Arturem

Kiedy czytamy początek Ewangelii Łukasza widzimy, że historie Elżbiety, Zachariasza (rodziców Jana Chrzciciela), Symeona i Anny są ze sobą splecione, związane. Co jest łączy? Osoby bohaterów tych historii! Elżbieta, Zachariasz, Symeon i Anna są starymi ludźmi. Dlaczego Bóg na ostatniego proroków Starego Testamentu czyli Jana Chrzciciela wybrał starych ludzi, zaś na rodziców Mesjasza młodych? Dlaczego Symeon i Anna widząc małego Jezusa są u schyłku swego życia i świadczą o Nim? Ten fakt jest bardzo znaczący.

Sam ewangelista Łukasz stwierdza w 16 rozdziale: "Do czasów Jana był zakon i prorocy, od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boże Prawo (...)" (Łk 16:16). Od momentu przyjścia na świat Chrystusa głosimy nadejście Królestwa Bożego. Z wcieleniem Bożego Syna łączy się przejście z ery Starego Przymierza, ery proroków i Mojżesza do nowej ery - Nowego Przymierza. Stary pobożny Symeon błogosławiący Jezusa to znak i świadectwo ciągłości Starego i Nowego Przymierza. Niczym biegacz w sztafecie przekazuje pałeczkę kolejnemu biegaczowi. Stwierdza: "Mogę odejść bowiem widziałem światłość. Widziałem tego, którego zapowiadał Mojżesz, prorocy i Psalmy". 

Osoby, które w Ew. Łukasza 2 reprezentują erę Starego Przymierza (Zachariasz, Elżbieta, Symeon, Anna) zbliżają się do dnia śmierci. Odchodzą tak jak odchodzi era prawa i proroków. Kiedy Łukasz opisuje Symeona biorącego na ręce małego Jezusa pokazuje w ten sposób, że nie ma konfliktu między tą erą, a erą Mesjasza. Pokazuje nam najbardziej reprezentatywnych dla Starego Przymierza, pobożnych ludzi żyjących w czasie narodzin Jezusa oraz osobę, której przyjście na świat powoli inaugurowało erę nastania Nowego Przymierza. Elżbieta, Zachariasz, Symeon i Anna nie są źli, rozczarowani z powodu przyjścia Mesjasza (tak jak Herod czy uczeni w Piśmie), nie są zazdrośni z powodu światła przyniesionego poganom. Łukasz swoim opisem ilustruje prawdę, że Stare i Nowe Przymierze podały sobie ręce.

Rozpoznanie tego faktu ma ogromne skutki dla budowania teologicznych przekonań i zrozumienia na czym polega "nowość" Nowego Przymierza. Biblia nie maluje przed nami przepaści i konfliktu między Starym, a Nowym Przymierzem. Pokazuje raczej pewną ciągłość, dojrzewanie, wypełnienie, lepsze światło. Pokazuje przejście młodego chłopca w dojrzałego mężczyznę. Jaś stał się Janem, nie zaś Arturem! Kościół to nowy Izrael, a pisma Starego Testamentu to pisma chrześcijańskie! Ma to kolosalne skutki w dyskusjach nt. nabożeństwa, tego czym jest kościół i zarządzania nim, chrztu i komunii dzieci, ofiarności i dziesięciny, eschatologii, Dnia Pańskiego, wychowania chrześcijańskiego, pieśni w kościele itp. Zmiany, ale i ciągłość, kontynuacja. To odpowiedź na dwie skrajności obecne we współczesnym kościele:
- brak jakiejkolwiek łączności między Starym, a Nowym Testamentem, tak jakby Jezus założył nową religię, a historia chrześcijaństwa rozpoczynała się od Ew. Mateusza, a nie od Księgi Rodzaju
-brak jakichkolwiek zmian, tak jakby przyjście Jezusa nic nie wniosło jeśli chodzi o pełniejsze zrozumienie Starego Testamentu i "cieni" zapowiadających rzeczywistość Nowego Przymierza

Zatem chrześcijaństwo nie odrzuca starotestamentowego judaizmu. Ewangelista Łukasz potwierdza, że chrześcijaństwo jest kontynuacją wiary proroków. Ta kontynuacja ma miejsce w Świątyni gdy Symeon bierze na ręce obrzezanego wg Prawa Jezusa, nie zaś w siedzibach kapłanów, faryzeuszy.

56 komentarzy:

  1. Pawle:

    ciągłość oczywiście jest, ale ty ją widzisz jak powiedzmy y=x^2 ja natomiast jak y=|x| ( dla x=(-a;a) gdzie a=dowolna wartość byle w miarę mała :)

    ;)

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Do trolli: jeśli chcecie porozmawiać o fragmentach Pisma Św., które wysyłacie tutaj z Waszymi "lotnymi komentarzami" proszę znajdźcie sobie rozmówców, którzy Was wysłuchają, zrozumieją, pocieszą, otoczą opieką, obejmą.

    2. Do czytelników: proszę nie komentujcie trollowatych wpisów. One będą usuwane. Jeśli będą się nadal pojawiały - zostanie wprowadzone moderowanie komentarzy.

    3. Daję jeszcze czas łaski dla trolli - aby zmieniły się w ludzi i przeczytali ze zrozumieniem Regulamin bloga oraz uszanowali dom gospodarza, do którego z zabłoconymi buciorami wchodzą bez pukania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pastorze, bardzo dobry tekst. Też widzę ciągłość między ST i NT. Mam nadzieję, że nie jestem trollem.
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  4. anonimowy katolicki agnostyk11 stycznia 2012 16:13

    Pastorze, skryptura to miecz obosieczny, a kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Możesz jaśniej? :)

    mogę:)

    parabola jest dobrym modelem równowagi statecznej, jeśli lewe ramię to ST, prawe NT a odcięta w zerze to krzyż. Równowaga stateczna, czyli puszczesz kulkę z jednego ramienia i ona leci pędem, przecodzi przez 0 i wspina się po drugim ramieniu, jak brakuje sił to opada w drugą stronę i znów przecodzi przez 0 i wspina się po lewym ramieniu bezwładnością, i znów wprawo, i znów w lewo, i taka oscylacja w końcu zatrzyma się w zerze, jest statecznie, ale ruch jest to w ST to w NT. Ludzie tak widzący przejście ST w NT często nawracają się po kilka razy, chrzczą kilka razy, raz są gorliwi dla prawa, raz cieszą się łaską.

    Funkacja modułu z x ma inny charakter, w zerze ma "szpic" :) kulka lecąc z lewej na prawą rozbija się o wznoszące ramie NT i nie podjecie rozpędem pod górę prawej gałęzi, musi się zatrzymać na krzyżu. Ruszy dalej jak coś nią popchnie pod górę, tym kimś jest tylko Bóg. Jeszcze ciekawiej jest, jak zabraknie siły wspinać się dalej, stacza się wtedy ta kulka w dół ku zeru i znów się rozbije o szpic, nie przejdzie rozpędem w gałąź symbolizującą ST, nie ma powrotu nienienie;) szuka sił pod krzyżem i dalej w prawo czyli w górę w gałęzi symbolizującej NT.

    Dokładnie o tym debatuję z kolegą J. oraz z Placydem, który reprezentuje typową parabolę, jedną nogą w ST drugą w NT i się buja, w zależności od potrzeby skłania się ku jednemu lub drugiemu..

    Oba modele sa ciągłe chciałbym zaznaczyć:) ale mają inne własności.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  6. p: "Ruszy dalej jak coś nią popchnie pod górę, tym kimś jest tylko Bóg. Jeszcze ciekawiej jest, jak zabraknie siły wspinać się dalej, stacza się wtedy ta kulka w dół ku zeru i znów się rozbije o szpic, nie przejdzie rozpędem w gałąź symbolizującą ST"

    To wszystko można również odnieść do ST. Nikt z żyjących w okresie Starego Przymierza nie dał rady iść przed siebie bez "Bożego popchnięcia", Jego łaski, bez Ducha Świętego. Święci ST w Hbr 11 są postawieni jako przykład dla świętych z NT. Mamy naśladować ich wiarę i "pielgrzymkę", nie zaś twierdzić, że była łatwiejsza/trudniejsza lub prowadziła do tego samego miejsca w inny sposób (np. przez Prawo i Zakon, a nie poprzez żywą wiarę). Ap. Paweł w Rzym 4 daje przykład usprawiedliwionego z WIARY Abrahama.

    Nie do końca jest to więc dla mnie jasne rozróżnienie, o którym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ilustracja 5-letniego Jasia i 30-letniego Jana jest adekwatna.

    Masz TĄ SAMĄ osobę, ale jednocześnie inną bo dojrzalszą, dorosłą. Na tej samej zasadzie w czasach dzieciństwa mieliśmy:
    - obrzezanie. Dziś mamy chrzest.
    - Paschę. Dziś mamy Komunię
    - Sabat. Dziś mamy Dzień Pański
    - ofiary z baranków. Dziś mamy doskonałego Baranka
    - murowaną Świątynię. Dziś mamy duchową Świątynię
    - postawę stojącą w czasie całego nabożeństwa. Dziś możemy usiąść i odpocząć w dziele Chrystusa i wokół Jego Stołu

    Może wymieniać jeszcze wiele analogii, które ukazują:
    - zmiany
    - przy zachowaniu ciągłości

    OdpowiedzUsuń
  8. Pawle,

    obydwa modele pokazują ciągłość, ale drugi nie pozwala wracać do starej wody:)

    jakby chrzest był odpowiednikiem/zamiennikiem obrzezki, w 15 roz dzAp byłoby: nie obrzezujcie się bo jesteście ochrzczeni - to teraz to samo ;)
    p

    OdpowiedzUsuń
  9. To wszystko można również odnieść do ST.

    Nie do końca jest to więc dla mnie jasne rozróżnienie, o którym piszesz.

    ciągłość St i NT można rozumieć TYLKO w jeden sposób - Bóg ani przez moment nie zostawił ludzi bez przymierza. Było stare, pojawia się Krzyż i jest nowe przymierze, nie ma luki w czasie stąd można mówić o ciągłości. Ciągłość, którą co niektórzy sugerują pozwala zaczerpnąć to ze starego, to z nowego. Przykładem jest postawa KRK, zbawienie z wiary TAK, ale dopopcnąć trzeba zakonem mojżeszowym.

    Pawle jak rozumiesz różnicę pomiędzy starym a nowym przymierzem? Tak w dwóch zdaniach. A może widzisz tylko jedno, staronowe? Czy stare obowiązuje? Czy nowe tylko? Czy oba na raz? Jak rozumiesz słowo przymierze? Wiem, że możesz o tym długo, a właściwie bez końca, ale proszę - w dwóch zdaniach:)

    p

    OdpowiedzUsuń
  10. Co sądzi pastor o żydach mesjanistycznych i judaizujących chrześcijanach?

    OdpowiedzUsuń
  11. @Anonimowy pisze... 11 stycznia 2012 13:48

    Sądzę, że najbardziej odpowiada model f(x) = sin(x)*cos(x)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wymyślajcie modeli matematycznych, tylko podajcie argumenty biblijne.

    OdpowiedzUsuń

  13. Może wymieniać jeszcze wiele analogii, które ukazują:
    - zmiany
    - przy zachowaniu ciągłości



    ja zupełnie nie rozumiem o jakiej ciągłości ty piszesz. Zmiany są oczywiste, ciągłość trocę na siłę, cyba że w dziedzinie czasu czyli jak był stary testament to nie było nowego, potem nastał nowy i nie ma już starego, przeszedł do historii i jest dla nas cenny jako taki właśnie - historyczny obraz dziejów.

    Niektórzy ciśgłość rozumieją w ten sposób, że NT jest kontynuacją ST bez anulowania jego obowiązywania, i mamy nowy testament z zachowanym starym. Nie wiadomo jak traktować zalecenia nowego i starego, które mają priorytet, któe są zalecane jako ważniejsze, pierwsze. Zobacz co się dzieje w świecie judeo chrześcijan, co rusz mamy nawroty do ST, a to symbolika w KRK, a to dekalog w innych denominacjach, jeszcze inni widzą w Branhamie Eliasza, jeszcze inni czekają na mesjasza.

    Stare przeminęło, wszystko jest nowe. To oznacza, że starego już nie ma, siuch - przeminęło, jeśli dacie się obrzezać Chrystus wam nie pomoże. Odwrócenie od łaski w stronę zakonu było niebezpieczne w pierwszych dniach kościoła i teraz też.

    Prubujesz zatrzeć różnice pomiędzy ST i NT, pokazując, że to to samo tylko dojżalsze, tak jakby NT był jakimś abgrejdem do starego, łatką na dziurawy system, takie myślenie prowadzi do wniosku, że co nie zostało anulowane ze ST w NT przechodzi automatycznie dalej, nie ma wyraźnej granicy dla całości. Ja tego tak nie widzę

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  14. dot. tz. trolli: tutaj właśnie często pojawiają się interpretacje Pisma Św., a jak wiadomo, ono nie ma jednej wykładni. Stąd milion kościołów chrześc. oraz miliony ludzi, którym się te przepychanki znudziły.

    Jak rozumiem chcesz mieć swoją tubę propagandową, a nie wymianę poglądów. A że żartobliwie? Prawda się sama obroni, Bóg sobie da z tym radę, nie trzeba usuwać komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tam od razu "troll". Nasz język jest taki bogaty: spamer, lamer, flooder, hacker, aktywista, apostata, komunista, ateista, heretyk, agnostyk, śmieciarz, gazeciarz, adwentysta, cyklista, wandalista, wolny sieciarz, ortodoks, mizogenista, faszysta, trupi swąd, prąd, onanista, pedał, lesba albo skuner.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nommeta: "Sądzę, że najbardziej odpowiada model f(x) = sin(x)*cos(x)"

    Zgadzam się. Dodałbym jeszcze, że mi tu pasuje także model: tg(y)^cg(x)=2mg[cos:3a]

    gdzie "a" jest dowolną liczbą większą od 8, ale w żadnym razie nie przekraczającą 96.

    OdpowiedzUsuń
  17. anonimowy trollu,

    Nie ma problemu: polemizuj. POLEMIZUJ, a nie przynoś tu internetowy syf. Jeśli nie zgadzasz się z treścią danego wpisu, proszę bardzo - napisz o tym, podaj swoje argumenty, interpretację i szanuj tych, którzy myślą inaczej.

    Nie pisz:
    - nie na temat
    - w sposób szyderczy, wulgarny lub obraźliwy dla innych
    - anonimowo

    To dość proste i łatwe by komunikacja odbywała się na cywilizowanym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tapuach Adama: "Co sądzi pastor o żydach mesjanistycznych i judaizujących chrześcijanach?"

    1. Jeśli wierzą z trójjedynego Boga są Braćmi w wierze.

    2. Mesjańscy Żydzi to najczęściej baptyści zachowujący starotestamentowe zwyczaje. Sama nazwa nie jest zbyt szczęśliwa ponieważ czyni rozróżnienie między nawróconym Żydem, a nawróconym poganinem czego Nowy Testament nie czyni. W Chrystusie obaj są częścią jednego kościoła. Nawrócony Żyd to wg Pisma Św. przede wszystkim chrześcijanin. Pochodzenie jest drugorzędne.

    3. Kwestia przywiązania do żydowskich zwyczajów niestety nie jest u tzw. "Mesjańskich Żydów" sprawą wyłącznie kulturową, barwną otoczką służącą np. pielęgnowaniu tożsamości narodowej lub nauczaniu dzieci. Nadaje się im znaczenie duchowe, religijne, co jest z kolei błędne i niedojrzałe. Stary porządek przeminął: święta, sobotni Sabat, Pascha, obrzezanie, nakazy ceremonialne, dotyczące pokarmów itd. Mamy rzeczywistość Nowego Przymierza i powracanie do cieni grozi nierozpoznaniem "nowości", która przyszła z Chrystusem.

    4. Nawrócony Żyd powinien być włączany do chrześcijańskiego kościoła i w nim wzrastać. Tworzenie kościołów "żydowskich", "cygańskich", "dla biednych", "dla ciemnoskórych", "dla młodzieży alternatywnej" itp. jest rozminięciem się z nauczaniem ap. Pawła, który napisał, że mur oddzielający Żydów od pogan został zburzony i wszyscy oni są w Chrystusie częścią jednego Ciała, które jest z natury różnorodne (Ef 2, 1 Kor 12).

    OdpowiedzUsuń
  19. Do p.

    Kilka rzeczy nt. przymierza.

    1. Bóg związał się ze Swoim Ludem (m.in. z nami) zawierając Przymierze z Abrahamem. To przymierze obowiązuje ponieważ jest wieczne. Ap. Paweł potwierdza, że jako chrześcijanie jesteśmy uczestnikami tego przymierza i otrzymujemy zawarte w nim obietnice. “(...)błogosławieństwo Abrahama przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie..” (Gal. 3:14).

    Zobacz co ono zawierało, jakie obietnice, kto miał być objęty tym przymierzem, komu Bóg nakazał udzielać znaku włączenia do niego.

    2. Paweł w Efezjan 2:11-22 mówi, że poganie zostali WŁĄCZENI do tego przymierza. Jest więc ciągłość. Zmienia się zakres uczestników. Nowe Przymierze pod tym względem jest szersze (wszystkie narody), a nie węższe (usunięcie dzieci) w stosunku do Starego. Jest to bardzo jasne w NT.

    3. W Rzymian 11:13-24 apostoł używa obrazu drzewa i gałązek mówiąc, że:
    - poganie niczym dzikie gałązki zostali włączeni do drzewa (przymierza). Nie tworzą nowego drzewa. Są dołączani do drzewa istniejącego
    - niewierzący Żydzi niczym naturalne gałązki zostali "odcięci"
    - możliwość i niebezpieczeństwo "odcięcia" dotyczy także nawróconych pogan. Oczywiście nie w tym sensie, że stracą zbawienie wieczne, ale że złamią przymierze i jego warunki (żywa wiara). Zatem przymierze i jego warunki można złamać o czym mówi nie tylko Rzymian 11, ale i Hbr 10:29, Hbr 6:4-6, Jana 15 itp.

    4. Zatem:
    - przymierze zostało zainaugurowane z Abrahamem
    - kiedy Paweł mówi o Starym Przymierzu to nie ma na myśli przymierza Abrahamowego, lecz Mojżeszowe, zawarte na Synaju
    - przymierze Abrahamowe obowiązuje, jego uczestnikami są nadal wierzący dorośli oraz ich potomstwo
    - bycie w przymierzu jest czymś widzialnym i obiektywnym. Uczestników przymierza można policzyć. Znakiem zawarcia przymierza jest chrzest. Warunkiem trwania w nim żywa wiara w Chrystusa, wydająca dobre owoce w czynach.

    Mam nadzieję, że to w jakiś sposób pomaga. W zasadzie to dość proste rzeczy :) Bardzo klarowne w NT.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chrzest może być tylko zewnętrznym znakiem tak jak obrzezka była czasem tylko zewnętrznym znakiem. (Rz 2,28-29). Jeżeli chrzest jest poprzedzony wiarą, wtedy nie jest tylko zewnętrznym znakiem. (Mk 16,16). Spełnieniem obietnicy (przymierza) jest zbawienie, które dokonało się na krzyżu. Dostępne jest dla wszystkich ludzi(2Kor 5,14-15). Możliwe jest dla tych, którzy uwierzą (Rz 3,25).
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, przymierze Boga i Abrahama to jest wieczne przymierze - bo ono zapowiadało Pana Jezusa, a więc i lud Boży z pogan. Wynika z tego, żę nie może nim być stare przymierze. Rozróżnienie stare nowe ma tylko wtedy sens, jeśli są dwa, z czego jedno musi być obowiązujące, a drugie anulowane.

    W księgach starego testamentu mamy opis zawarcia przymierza wieznego, które nigdy nie było i nie będzie zerwane i opis przymierza Bóg-Izrael czyli czas ZAKONU MOJŻESZOWEGO. Ten okres minął, a ci, którzy próbują go wskrzeszać zwodzą ludzi. Nie dziwię się ateistom, którzy często argumentują przeciwko chrześcijanom posiłkując się czasem zakonu, ale crześcijanom, którzy gromią zakonem dziwię się bez końca. Czemu tak ciężko zrozumieć, że prawdy zawarte choćby w dekalogu były prawdami znanymi przed czasem zakonu? Czy za czasów Abrahama nie wiedzieli ludzie, że źle jest mordować, kłamać, krzywdzić, czcić bożki? Czy to dopiero Mojżesz im przyniósł z Synaj? NIE - Mojżesz przyniósł PRAWO, które te prawdy ogarnęło do postaci przepisów/przykazań. Dziś jeśli nie kłamiemy, nie kradniemy itp to nie dlatego, że zakon tak mówi, ale dlatego, że jest to uniwersalne Boże prawo, które rozciąga się przez całą ludzkość i czas i dlatego jest zbieżne również z dekalogiem. Dekalog był prawem ułożonym zgodnie z tymi ponadczasowymi zasadami. Dzisiejsze prawo cywilne też w pewnej mierze odzwierciedla te zasady więc jest takim odpowiednikiem dekalogu w sensie funkcji.

    Najważniejsze w kontekście tego wpisu jest to, że jeśli mamy nowy testament, to znaczy, że starego nie mamy, że przeminął. Ciekawe jest to, że nowy to jest kontynuacja tego wiecznego - zawartego z Abrahamem. Czy to oznacza, że był czas obydwu, tj. i starego i nowego? W pewnym sensie TAK, na tle wiecznego (od Abrahama) funkcjonował zakon, ale te wieczne przymieże w czasie zakonu miało charakter obietnicy, Abraham czekał na dziecko obietnicy, Symeon czekał na tę światłość zbawienia, tym dzieckiem i światłem jest Jezus i dopiero od przyjścia Jezusa niejako uśpione przymierze wypłynęło i wyparło zakon. Dlatego mówi się stare i nowe. Wieczne przymierze stało się JEDYNYM, zakon poszedł w wieczne odstawienie. Oblubienica nie jest pod zakonem i według zakonu nie będzie sądzona jak to niektórzy sugerują bo zakon to nie tylko prawa i obowiązki, ale przede wszystkim konsekwencje przestrzegania (błogosławieństwo) i nieprzestrzegania (śmierć). Wg nowego testamentu - nie ma błogosławieństwa za uczynki zakonu i nie ma kary za przekraczanie? dlaczego? bo zakon nie obowiązuje na modę czasów starego przymierza. Bóg błogosławi swoim dzieciom bezwarunkowo i nie karze zaupadki tylko pomaga wstać i iść dalej, a to się nazywa łaska.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  22. p

    Bardzo podoba mi się twój ostatni wpis. Prawo jakie Bóg przekazał Mojżeszowi na 2 tablicach kamiennych było oczywiście znane od początku. Ludzie starali się żyć w zgodzie z tym prawem. Teraz też się starają. Bóg wierzącym w tym pomaga. Problem polega na tym, ze ty uważasz za słuszne wybrać z tego prawa tylko niektóre przepisy, a nie całe 10 "słów".
    Co do sądu: ci co przyjmują Jezusa jako swego Zbawiciela otrzymują szatę Jego sprawiedliwości i nie będą odpowiadali za przekroczenie prawa. Ci co odrzucają Jezusa nie otrzymują Jego szaty sprawiedliwości i muszą odpowiedzieć za przekroczenie prawa (J 3,36; 1J 5,12; J 5,24).
    Oblubienica, to nie wszyscy ludzie żyjący w NT, ale ludzie wierzący w Boga ( w zasadzie powinienem napisać ufający Bogu), żyjący w każdym okresie istnienia naszej planety.
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  23. J.

    Dekalog w całości obowiązuje.
    Problem w tym, że Ty patrzysz na Dekalog tak jakby nie przyszedł Jezus. Jak Żydzi z czasów apostolskich. Apostołowie chodzili w Sabat do synagogi głosić ewangelię nienawróconym Żydom. Nabożeństwa kościoła z powodu NOWEGO STWORZENIA w ten dzień odbywały się w Niedzielę. To prosty, biblijny i historyczny fakt.

    Podobnie można powiedzieć o potomstwie Abrahama i obietnicy dla jego potomstwa, ofiarach, kapłaństwie...


    Te wszystkie rzeczy obowiązują i są ważne, ale w Chrystusie widzimy ich pełne znaczenie. To tak jakbyśmy weszli do piwnicy i nagle... zapalili światło. Ty tam cały czas chodziłeś po ciemku będąc przyzwyczajony, że tu leży słoik, tu karton, tu jakiś zakurzony papier... I tak było. Kiedy jednak zapalasz światło okazuje się, że ten zakurzony papier jest pięknym dziełem Picassa.


    Nie zaprzeczam - tam wciąż leży papier. Ale gdy zapalisz światło dostrzeżesz go wyraźniej, ujrzysz jego nowe, pełniejsze znaczenie.


    Ty zaś mówisz: Nie! To jest papier! Zawsze tak było i będzie.


    To niedoskonała ilustracja i ma ograniczenia, ale ilustruje pewną zmianę, która nie zaprzecza przeszłości lecz ją rozwija. Daje jej zrozumienie.


    Nie chodź już do piwnicy po ciemku. Zapal światło.

    OdpowiedzUsuń
  24. New Covenant Theology14 stycznia 2012 22:10

    p

    Ostatni Twój wpis świetny.
    Oby tego rodzaju poglądów doktrynalnych, jak ten jaki przedstawiłeś powyżej, było jak najwięcej w świecie chrześcijańskim, czego sobie życzę i Tobie również.

    OdpowiedzUsuń
  25. Prawo jakie Bóg przekazał Mojżeszowi na 2 tablicach kamiennych było oczywiście znane od początku.

    właśnie próbowałem wyjaśnić, że nie prawo było znane od początku, a Boże zasady, według których funkcjonuje świat. Przykładowo - zawsze człowieka bolało, jak mu drugi wbił nóż w plecy, lub napluł w twarz jego dziecku. Jak spełniał 4 przykazanie Henoh? Boże zasady zostały sformułowane do postaci prawa na Synaj i od tamtej pory były prawem w formie przepisów. Czyli odróżnijmy zasady od prawa, które owe zasady przechowuje, tak jak naczynie przechowuje różne płyny.

    Ludzie starali się żyć w zgodzie z tym prawem. Teraz też się starają. Bóg wierzącym w tym pomaga.

    starali się i starają nadal żyć w zgodzie z Bożymi standardami, natomiast w czasie obowiązywania zakonu mojżeszowego byli zobowiązani do przestrzegania licznych przepisów - w tym dekalogu.

    Problem polega na tym, ze ty uważasz za słuszne wybrać z tego prawa tylko niektóre przepisy, a nie całe 10 "słów".

    problem polega na tym, że ja nie wybieram żadnego z przepisów dekalogu - bo to nie jest moje prawo, z resztą ono już nie obowiązuje, co najwyżej możemy widzieć czytając ST jak Boże zasady były wpisane w zakon mojżeszowy. Zasady Boże wlane w podpunkt o czczeniu sabatu mówiły o odpocznieniu w tygodniu pracy, o tym, żeby pamiętać o Bogu w wirze obowiązków, żeby mieć wydzielony czas dla Niego i świętować. Aby to sformalizować (podobnie jak inne zasady) Bóg wyznaczył Izraelowi ostatni dzień tygodnia i oni tak spełniali tę zasadę. Pan Jezus i jego uczniowie rzucają światło na kwestie sabatu i mówią świętujcie i mówią jak świętować, co robić, jak się spotykać i to jest dla nas wskazówka. Czy to musi być sobota? czy niedziela? a może środa? Dopóki będziesz patrzył na zakon mojżeszowy to będzie dla ciebie oczywiste, że sobota. Jak otworzysz się na znaczenie zasady wlanej w przykazanie o sabacie to zrozumiesz, że może to być również wtorek i środa i niedziela i możesz mieć sabat 7 dni w tygodniu. Pierwszy dzień tygodnia jest tak samo dobrym dniem jak siódmy, bo numerologię powinniśmy pogrzebać wraz z zakonem mojżeszowym, teraz liczy się duch tej zasady, nie litera.

    co do reszty twojego postu - zgadzam się z Tobą - przyobleczeni szatą sprawiedliwości Pana Jezusa przeszliśmy ze śmierci do życia - sąd nas nie dotyczy, przynajmniej nie wg zakonu.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  26. New Covenant Theology15 stycznia 2012 08:51

    p

    Kolejna dobra i ciekawa wypowiedź z Twojej strony.
    Do poglądu o nieadekwatności dekalogu w nowym przymierzu przekonał mnie (a właściwie utwierdził w przekonaniu) fakt, że chrześcijanin w dobie nowego przymierza kieruje się dobrowolnie bardziej zasadami Bożego postępowania wyrażonymi w Jego Słowie aniżeli prawem (łącznie z dekalogiem), narzuconym bądź co bądź odgórnie, czyli prawa wykonywanego niejako pod przymusem, jak się rzecz miała w czasach starego przymierza. Stąd też bliższa mi jest idea całkowitego zastąpienia wysłużonego starego przymierza przez doskonałe nowe przymierze, aniżeli pogląd reprezentowany przez pastora Pawła (i na swój sposób przez j), że nowe przymierze to właściwie odnowione stare przymierze ze zmienionym sposobem zarządzania. I tak szabatem w nowym przymierzu jest nie tyle konkretny dzień tygodnia, np. sobota (jak to uważają judaizujący chrześcijanie), czy pierwszy dzień tygodnia (pogląd preferowany przez zwolenników teologii przymierza), ale odpocznienie w Bogu, czyli całe życie w Chrystusie prowadzone przez Jego wyznawców.

    OdpowiedzUsuń
  27. New Covenant i P.

    Dziwne.

    Czy Wy uważacie, że kwestia nabożeństwa kościoła w Niedzielę (Dzień Pański) jest sprawą dowolności i ustaleń kościoła, a nie wierności wobec Bożego Słowa? Uważacie, że kościół równie dobrze mógł i może ustalić, że będzie to środa lub czwartek?

    OdpowiedzUsuń
  28. Kokosz,

    tak, tak uważam, są zbory, które spotykają się również w środę i nie jest to mniejsze, gorsze, niepełne nabożeństwo. Istotą jest to, że spotyka się kościół w pewnym celu, nie nazwa dnia z kalendarza. Nie wpadajmy w numerologię i symbolikę, tak było w ST, teraz ważny jest duch, nie litera. A w Australii chodzą do góry nogami i mają niedzielę gdy my nie mamy;)
    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  29. P.

    To rak jakbyś powiedział, że urodziny możesz mieć kiedy masz na to ochotę. I w zasadzie możesz sobie na to wybrać konkretny dzień, ale obchodzisz go akurat OKREŚLONEGO DNIA z KONKRETNEJ przyczyny. W ten właśnie dzień przyszedłeś na świat.

    Ewangeliści zgodnie i gremialnie mówią o zmartwychwstaniu Jezusa "w pierwszy dzień po sabacie". Przypadek? Ot tak sobie chlapnęli? Nic nie znaczący szczegół? Zdecydowanie nie, co potwierdza i ST i NT.

    Na niedzielę wskazuje "ósmy dzień tygodnia" w ST i starotestamentowy Sabat upamiętniający stworzenie fizycznego świata. Niedziela wiąże się ze stworzeniem nowego świata, nowej ludzkości, nowej ery.

    NT wielokrotnie wspomina Niedzielę. Jest dniem zgromadzeń chrześcijan. Tak w Biblii, jak i w historii kościoła.

    Nie jest to więc kwestia dowolności. Bóg zwołuje przed Swoje oblicze Oblubienicę w ten konkretny dzień aby nas karmić zgromadzonych wokół Słowa i Stołu.

    Nabożeństwo niedzielne to nie NASZA inwencja lecz Boża inicjatywa. Dlatego opuszczanie niedzielnych nabożeństw jest grzechem zaniechania, przejawem chłodnego serca, odrzuceniem zaproszenia gospodarza na duchową, sakramentalną ucztę.

    To nie jest tak, że w NP nie ma nakazów Bożych, form, a cechuje się ono wyłącznie "jazzową improwizacją".

    OdpowiedzUsuń
  30. Kilka pytań do NCT i P.

    1. Czy obowiązuje nas Dekalog?
    2. Czy zoofilia w Nowym Przymierzu jest grzechem? Skąd to wiemy?
    3. Co z dziesięciną w NP?
    4. Która księga Starego Testamentu jest dla chrześcijan aktualna i użyteczna?
    5. Jak w Nowym Przymierzu władza powinna traktować złodziei, morderców, gwałcicieli, porywaczy? Skąd to wiemy?
    6. Czy w Nowym Przymierzu można używać obrazów w liturgii? Skąd o tym wiemy?
    7. Czy w Nowym Przymierzu można wzywać imię Boga nadaremnie? Skąd o tym wiemy?

    Na koniec: Rzymian 3:31

    OdpowiedzUsuń
  31. I na koniec:

    Prawo BYŁO dla nas aktem oskarżenia. W tym sensie BYLIŚMY pod prawem. Obecnie nim nie jest i w tym sensie nie jesteśmy pod prawem. Prawo się nie zmienia. Ono nadal obowiązuje. Gdyby nie obowiązywało - nikt z nas nie byłby uznany za grzesznika! To Prawo nas oskarża.

    Dla wierzącego człowieka nie stanowi ono jednak aktu oskarżenia. Jest natomiast drogowskazem i odzwierciedleniem Bożego charakteru. Więcej o tym napiszę w oddzielnym poście.

    OdpowiedzUsuń
  32. Kilka pytań do NCT i P.

    1. Czy obowiązuje nas Dekalog?

    a co to znaczy? rozwiń ten skrót myślowy.

    2. Czy zoofilia w Nowym Przymierzu jest grzechem? Skąd to wiemy?

    jest. skąd to wiemy? z wielu źródeł, studiując Biblię można się upewnić


    3. Co z dziesięciną w NP?

    w formie starotestamentowej nie przetrwała, dziś pieniący;) osobiście uważam, że zasadą jest ocotne w dawaniu serce, nie przepis zakonu mojżeszowego


    4. Która księga Starego Testamentu jest dla chrześcijan aktualna i użyteczna?

    każda

    5. Jak w Nowym Przymierzu władza powinna traktować złodziei, morderców, gwałcicieli, porywaczy? Skąd to wiemy?

    sprawiedliwie - według prawa

    6. Czy w Nowym Przymierzu można używać obrazów w liturgii? Skąd o tym wiemy?

    nie jestem zwoleninikiem liturgii i sztuki sakralnej

    7. Czy w Nowym Przymierzu można wzywać imię Boga nadaremnie? Skąd o tym wiemy?

    o co chodzi z tym można/nie można? a można w NP dłubać w nosie, klepać stewardesę po pupie w samolocie, jeść kaszankę, gapić się na nogi ładnej dziewczyny, oglądać kino nocne, mówić na ty do rodziców i 10.000 innych kwestii?
    Kochaj i rób co chcesz;) O grzechu przekonuje nas nie stopięćdziesiąty przepis prawa a żywe sumienie i Duch Święty. Dla naszego zrozumienia i utwierdzenia mamy Słowo Boże, Biblię i tam możemy wszystko znaleźć z przewodnictwem Ducha, który nie daje nam spokojnie grzeszyć, czyli robić, myśleć tego co Bogu się nie podoba.

    Paweł, skąd Kain wiedział, że źle uczynił, skąd Henoh wiedział jak święcić Sabat, skąd Abraham wiedział jak odnosić się do żony? Próbujesz nadać prawu mojżeszowemu większe znaczenie niż miało w rzezywistości. Boże zasady są ponadczasowe i są objawiane ludziom we właściwy sposób w każdych czasach - Bóg miał swoje sposoby do informowania ludzi o swojej woli. Między tym wszystkim dał też Izraelowi prawo.

    pozdrawiam
    p

    Na koniec: Rzymian 3:31

    Przecierz nikt nie dyskutuje z tym czy w NP moredrstwo jest dozwolone, albo kłamstwo chwalebne. Dyskusja nie tego dotyczy, nie Bożych zasad, a sposobu wprowadzania ich w życie. NIe chodzi tu o interpretowanie i wyjaśnianie tego co oznacza nie morduj. Interpretacja to jest inny temat. Problem z jakim zmierzyli się apostołowie polegał na tym, że kościół nie mógł podtrzymać prawa mojżeszowego. Musieli ludzi przekonać, że po pierwsze zbawienie jest niezależne od uczynków jako takich, a po drugie, że wolność nie oznacza grzesz - bo wolno i tak jest zbawienie. Oczywiście, że nie wolno, tak jak nie było wolno przed zakonem i w trakcie, tak i po. Ale prawa już nie ma, za to jest zachęta, tłumaczenie, uczniostwo, a nie kamienowanie. Ten fragment nie mówi o tym, że ap Paweł mówi do zboru w Rzymie - bracia, zakon mojrzeszowy jest naszym prawem, tylko właściwie go zinterpretujmy.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  33. Pawle, co do wykładu o niedowolności dnia spotkania kościoła, to nie podzielam twojego zapału;) Cieszę się, że widzisz taką słodką nadbudowę do wybrania dnia na spotkanie i nie przeszkadza mi to, może być niedziela, ale żeby musiała być to niedziela... Ten wybór z pewnością wynika z tego co przytaczasz, przecież wiadomo, że Pan Jezus zmartwychwstał w pierwszy dzień po sabacie, a nie w trzeci. Ale ty robisz trochę więcej, mówisz, że to musi być ten dzień bo... a to oznacza, że inny być nie może. Takiego akcentowania nie widzę w Biblii w księgach NT. To jest raczej ukłon w stronę starotestamentowego akcentu na symbolikę dni, liczb, przedmiotów. Ja osobiście odczytuję słowa Jezusa o oddawaniu Bogu czci w nowy sposób niż miało to miejsce w czasach ST. Liczy się cel, nie godzina. Bóg nas nie wkłada w buty Izraela etnicznego z czasów ST gdzie symboliką wskazywał na przyszłe znaczenie. Na co dziś mają wskazywać symbole liturgii? przecież my mamy dostęp do istoty symboli, więc skończmy z symbolizowaniem;) Apostołowie nie kładli żadnego akcentu na wybieranie dni, projektowanie strojów, określanie liturgii, a w ST tego było w bród. Wiem, że ty widzisz dużą ciągłość między S i N przymierzem, ja widzę milowy skok na każdej płaszczyźnie, a złote szaty kleru mienią mi się jako farsa podczas gdy w ST były zaleceniem Boga JHWH.

    p

    OdpowiedzUsuń
  34. p

    Nie jest ważne czy nazwiesz to prawem, czy zasadą postępowania.
    Nie w tym rzecz. Cały czas nie rozumiem dlaczego zasada o nie zabijaniu jest wypełniona nierobieniem krzywdy, a zasada wyróżnionego dnia jest wypełniona dowolnym dniem?
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  35. New Covenant Theology15 stycznia 2012 22:44

    Kokosz napisał:
    New Covenant i P.

    Dziwne.

    Czy Wy uważacie, że kwestia nabożeństwa kościoła w Niedzielę (Dzień Pański) jest sprawą dowolności i ustaleń kościoła, a nie wierności wobec Bożego Słowa? Uważacie, że kościół równie dobrze mógł i może ustalić, że będzie to środa lub czwartek?


    Dzień przeznaczony na nabożne spotkania, gdy gromadzi się zbór, jest głównie uzależniony od dnia wolnego od pracy zarobkowej obowiązującego ustawowo w danym regionie świata. I tak w krajach zdominowanych przez kulturę europejską (i co za tym idzie chrześcijańską) jest to zazwyczaj pierwszy dzień tygodnia. Równie dobrze z racji dwudniowego weekendu może być to sobota. Także inny dzień tygodnia (dzień uznawany za powszedni) wchodzi w rachubę w zależności od tego, jak ustali zbór. W Izraelu dniem nabożnym zboru zapewne będzie sobota. W krajach gdzie w większości religią dominująca jest islam, hinduizm, lub jeszcze inna religia takim dniem będzie jeszcze inny dzień tygodnia.
    Z teologicznego punktu widzenia, nie ma to większego znaczenia w jakim dniu/dniach będzie się spotykał zbór, bo obecnie nie liczy się litera zakonu, czyli drobiazgowość w przestrzeganiu konkretnego dnia, ale znaczenie ma duch nowego przymierza; por. Rzym. 14:5.

    OdpowiedzUsuń
  36. Pastor

    Cały czas próbujesz wykazać, że ja nie zauważyłem, że Jezus Przyszedł i coś się zmieniło. Chyba już dosyć napisałem o tym, ze Jezus dla mnie jest najważniejszy, bo jest moim Zbawicielem.
    Wspominasz o wyróżnieniu niedzieli w NT. Czy piątek też nie jest wyróżniony, bo wtedy "wykonało się" jak powiedział Chrystus na krzyżu?
    Moglibyśmy spierać się co ważniejsze: śmierć, czy zmartwychwstanie?
    Wspominasz o źródłach biblijnych i historycznych potwierdzających słuszność zamiany soboty na niedzielę. Jeszcze raz odniosę się do niektórych:
    1. Paweł nauczał w synagogach w sobotę nie tylko Żydów, ale i Greków (Dz 18,4).
    2. Nigdzie w biblii nie jest napisane, że Dzień Pański, to niedziela.
    3. Jezus powiedział, że jest Panem sabatu, więc sobotę wypada nazwać Dniem Pańskim (Mt 12,8).
    4. Nigdzie w ST nie ma proroctwa o zmianie soboty na niedzielę, są natomiast proroctwa o wypełnieniu się służby świątynnej,która to wskazywała na dzieło Chrystusa (Dn 9,20-27).
    5. Pan Jezus wg zwyczaju swego, nie żydowskiego chodził a sabat do synagogi (Łk 4,16).
    6. Źródła historyczne nie pozostawiają wątpliwości, że zamiana soboty na niedzielę następowała stopniowo kilka wieków po Chrystusie.
    NT częściej wspomina sobotę, a nie niedzielę.
    Poproszę zatem o inne przyczyny święcenia niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  37. New Covenant Theology15 stycznia 2012 23:02

    Paweł Bartosik napisał:
    Kilka pytań do NCT i P.

    1. Czy obowiązuje nas Dekalog?
    2. Czy zoofilia w Nowym Przymierzu jest grzechem? Skąd to wiemy?
    3. Co z dziesięciną w NP?
    4. Która księga Starego Testamentu jest dla chrześcijan aktualna i użyteczna?
    5. Jak w Nowym Przymierzu władza powinna traktować złodziei, morderców, gwałcicieli, porywaczy? Skąd to wiemy?
    6. Czy w Nowym Przymierzu można używać obrazów w liturgii? Skąd o tym wiemy?
    7. Czy w Nowym Przymierzu można wzywać imię Boga nadaremnie? Skąd o tym wiemy?


    Powyższe pytania są niewłaściwie sformułowane, ponieważ autor wychodzi z założenia, że w dobie funkcjonowania nowego przymierza może być cokolwiek zakazane. Tymczasem obecnie nie ma czegoś takiego, jak zakazy narzucone odgórnie, jak to było w okresie starego przymierza.
    Zgodnie z myślą wyrażoną przez apostoła Pawła w jednym z jego listów, chrześcijanin właściwie może czynić wszystko z tym jednak zastrzeżeniem, że nie wszystko przynosi korzyść. A, że chrześcijanin powołany jest jedynie do tego, co przynosi chwałę Bogu i korzyść sobie, stąd też będzie unikał takich rzeczy, jakie Bogu w ogóle się nie podobają, jak zoofilia, kazirodztwo, homoseksualizm, czy ikonodulizm. I owe wymienione zasady niemiłe Bogu wcale nie wynikają z istoty starego przymierza (zakonu mojżeszowego), ale mają one znacznie starsze korzenie.
    Ta sytuacja oznacza, że nie odrzucam przesłania ST, tylko segreguje je na te, które obowiązywały Izraela z pochodzenia według krwi, a które obowiązują uczestników Izraela według obietnicy. Wszystkie te kwestie znajdują wyjaśnienie w świetle ksiąg NT.

    OdpowiedzUsuń
  38. J.

    rozróżnij w końcu zasadę od przepisu prawa;)
    Zasada mówiła, 6 dni pracuj, ale siódmego odpoznij(żesz). Dniem tym będzie sabat. sabat to nie sobota umówmy się:) sobota to dzień tygodnia kalendarza nałożonego na czas. Żeby każdy Żyd miał sabat w ten sam dzień wskazany był dzień 7, ale będzie to wspólny dzień tylko wtedy gdy zaczniemy liczyć od tego samego. Sabat to siódmy dzień, czyli kolejny po sześciu pierwszych. A jak kalendarz nałożono z przesunięciem, to oznaczałoby, że sabat obcodzilibyście błędnie?

    Jeszcze raz - zasadą jest: poświęć ostatni dzień tygodnia pracy na odpoczynek - czyli prościej - po pracy odpocznij jak odpoczął Pan twój. Ja pracuję od poniedziałku do soboty, a w niedzielę odpoczywam i mogę powiedzieć, że w ten sposób realizuję ideę wpisaną w przykazanie o sabacie.

    Świętowanie zmartwychwstania pokrywa się z tym dniem, bo jest ustawowo wolny od pracy i wynika z tradycji. "To czyńcie na moją pamiątkę" było wypowiedziane nie w pierwszy dzień tygodnia, ponadto realizowane przez apostołów było w przeróżne dni i stąd wywodzę ową "dowolność" i "kwestię umowy". Liczy się cel, nie zewnętrzna strona - formalizm co do godziny odpowiedniego czasu, koloru i kształtu.

    W pełni zgadzam się z tym co napisał NCT, więc podpisuję się i pod tym.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  39. Widzę, że dwie skrajności się tu pojawiają:
    1. Zachowanie Prawa w nieomal niezmienionej formie.
    2. Zupełne zlekceważenie Prawa.

    Biblia nie jest zwolenniczką żadnego z ekstremów.

    1. Zasada święcenia Dnia Pańskiego pojawia się PRZED nadaniem Prawa Mojżeszowego (już w Rodzaju 2) więc jest UNIWERSALNĄ zasadą. ST i NT ją potwierdza. Zmienia się SPOSÓB obchodzenia Sabatu między ST i NT. Stary Sabat był pamiątką stworzenia i zapowiadał Nowe Stworzenie. Dniem, pamiątką Nowego Stworzenia jest Niedziela.

    2. Zasada dawania dziesięciny pojawia się PRZED nadaniem Prawa Mojżeszowego (już w Rodzaju 2) więc jest UNIWERSALNĄ zasadą. Już Abraham dał dziesięcinę Melchizedekowi (który jest obrazem Chrystusa wg Hbr) symbolizując powinność Abrahamowego potomstwa (chrześcijan) wobec Nowego Melchizedeka. Jezus potwierdził zasadę dziesięciny w Mt 23:23.

    3. Jeśli odsuniemy Prawo Boże na bok - odsuwamy standard wedle którego wiemy, że obrazy są zabronione w liturgii, współżycie homoseksualne jest grzechem, zoofilia jest grzechem, wzywanie imienia Bożego nadaremno jest grzechem, niebiblijny rozwód jest grzechem itp.

    Sumienie wierzących nie jest standardem tego co jest prawe, dobre, a co złe i grzeszne. Raczej nasze sumienie jest kształtowane W ZGODZIE z Prawem. To Duch kształtuje je w ZGODZIE z Bożym Słowem dlatego WIEMY co jest dobre, a co złe.

    Mimo tego w niektórych przypadkach chrześcijanie różnią się między sobą: np. święcenie Dnia Pańskiego, dziesięcina itp. SKĄD więc mamy wiedzieć jaka jest wola Boża?

    Niestety antynomizm (znoszenie Prawa) jest bardzo niszczący dla kościoła. Oddziela działanie Ducha od Słowa, lekceważąco podchodzi do 75% Pisma Św., subiektywizuje, relatywizuje wiarę i jej treść.

    OdpowiedzUsuń
  40. p

    A więc dla ciebie cały czas ważniejsze jest słowo ludzkie od SŁOWA BOŻEGO.
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  41. P: 1. Czy obowiązuje nas Dekalog?

    a co to znaczy? rozwiń ten skrót myślowy

    JA: Czemu skrót? Pytanie jest proste. Czy powinniśmy przestrzegać przykazań Dekalogu? Czy jest to Boże Słowo, które jest aktualne?



    P: 2. Czy zoofilia w Nowym Przymierzu jest grzechem? Skąd to wiemy?

    jest. skąd to wiemy? z wielu źródeł, studiując Biblię można się upewnić

    JA: Z wielu źródeł? Wskaż mi jakieś, które prócz Biblii jest wiarygodne i autorytatywne w określaniu co jest grzechem? Studiując Biblię - owszem. Tylko, że nigdzie w NT nie znajdziesz stwierdzenia, że "zoofilia to grzech". Dowiadujesz się tego z Prawa Bożego.


    P: 3. Co z dziesięciną w NP?

    w formie starotestamentowej nie przetrwała, dziś pieniący;) osobiście uważam, że zasadą jest ocotne w dawaniu serce, nie przepis zakonu mojżeszowego


    JA: Nie chodzi o zakon mojżeszowy. Dziesięcina obowiązywała długo przed nim (np. Abraham i Melchizedek, Jakub itp.). To uniwersalna zasada, która w NT nigdzie nie jest zniesiona. Dawanie z serca nie przeczy jej. Zawsze miała być wznoszona ze szczerego serca. Podobnie jak nakaz miłości bliźniego. Miłość bliźniego to nakaz. Mamy jednak miłować "z serca".


    P: 4. Która księga Starego Testamentu jest dla chrześcijan aktualna i użyteczna?

    każda


    JA: Nawet pierwsze pięć ksiąg Pisma Św.? Super! Idziemy do przodu :) W jaki sposób Prawo Boże jest dla Ciebie aktualne i użyteczne? Myślałem, że wcześniej walczysz z tym :)


    P: 5. Jak w Nowym Przymierzu władza powinna traktować złodziei, morderców, gwałcicieli, porywaczy? Skąd to wiemy?

    sprawiedliwie - według prawa


    JA: Jakiego Prawa? Koreańskiego? Polskiego? Amerykańskiego? Niemieckiego? Czy Bożego? Które prawo objawia nam zasady sprawiedliwości?

    P: 6. Czy w Nowym Przymierzu można używać obrazów w liturgii? Skąd o tym wiemy?

    nie jestem zwoleninikiem liturgii i sztuki sakralnej

    JA: Nie chodzi o subiektywną opinię na zasadzie: "ja lubię używać obrazów w liturgii, a Ty nie". Chodzi o Bożą wolę w tym temacie. Gdzie ją znajdujemy? Czy jest aktualna i ważna dla nas?

    OdpowiedzUsuń
  42. cd.

    P: 7. Czy w Nowym Przymierzu można wzywać imię Boga nadaremnie? Skąd o tym wiemy?

    o co chodzi z tym można/nie można? a można w NP dłubać w nosie, klepać stewardesę po pupie w samolocie, jeść kaszankę, gapić się na nogi ładnej dziewczyny, oglądać kino nocne, mówić na ty do rodziców i 10.000 innych kwestii?
    Kochaj i rób co chcesz;) O grzechu przekonuje nas nie stopięćdziesiąty przepis prawa a żywe sumienie i Duch Święty. Dla naszego zrozumienia i utwierdzenia mamy Słowo Boże, Biblię i tam możemy wszystko znaleźć z przewodnictwem Ducha, który nie daje nam spokojnie grzeszyć, czyli robić, myśleć tego co Bogu się nie podoba.

    JA: Więc co? To nasze "widzimisię" ma oceniać czy te rzeczy są dobre czy nie? Jeden powie, że lubi klepać stewardessy, inni powie, że nie chce. I co? Mamy się rozejść bo każdy "kocha i robi co chce"? To już Boże Słowo nie jest autorytetem, tylko moje "widzimisię", którego autorytet sobie podbuduję "Duchem Św. mieszkającym we mnie?" Niestety wielu wierzących tak robi. W imię "Ducha Św. i wolności w Chrystusie" lekceważą mądrość Bożego Słowa - mówiąc, że oni są "pod łaską", a Biblia (i Prawo) to "litera". To trucizna współczesnego kościoła, który zamiast bronić mądrości i aktualności Bożego Prawa - sam je znosi. Nic dziwnego, że nie mamy NIC z czym możemy się udać w życie publiczne poza kolejnym głosem w stylu: "mnie się wydaje", "ja tak czuję", "moim zdaniem". Tymczasem mamy standard, który jest autorytetem w każdej sferze życia. My zaś sprowadzamy naszą rolę w świecie do prostego: "Przyjmij Jezusa do serca". I co dalej? Pośpiewaj pieśni i opowiadaj innym co przeżyłeś. To spłycanie chrześcijaństwa, ogłupianie go.


    P: Paweł, skąd Kain wiedział, że źle uczynił,

    JA: Bo wiedział, że to nie podoba się Bogu. Złamał Jego wolę.

    P: skąd Henoh wiedział jak święcić Sabat,

    JA: Dowiedział się pewnie od innych,którzy to robili.

    P: skąd Abraham wiedział jak odnosić się do żony?

    JA: Bo wiedział, że jest Bożym obrazem (wraz z nim).

    Innymi słowy: w każdym przypadku odniesieniem była BOŻA WOLA. Możemy dyskutować JAK była ona przekazana (spisana, przekazana bezpośrednio lub poprzez Boży Lud). Ale to nie SUBIEKTYWNE odczucie było kryterium tego co było dobre, a co złe.

    P: Próbujesz nadać prawu mojżeszowemu większe znaczenie niż miało w rzezywistości. Boże zasady są ponadczasowe i są objawiane ludziom we właściwy sposób w każdych czasach - Bóg miał swoje sposoby do informowania ludzi o swojej woli. Między tym wszystkim dał też Izraelowi prawo.

    JA: Tak. Dał Prawo. Można je podzielić na 3 części:
    - ceremonialne
    - moralne
    - cywilne

    Pierwsze znalazło wypełnienie w Chrystusie i zawiera aspekt pedagogiczny dla naszych nabożeństw.

    Drugie nadal obowiązuje. Bóg nie zmienił swojego charakteru. Gdyby nie obowiązywało - NIKT z ludzi nie byłby winny ZŁAMANIA PRAWA BOŻEGO. Jeśli mówisz o człowieku, że "jest grzesznikiem" to przyznajesz, że "złamał prawo". Jak można jednak złamać coś co kogoś nie dotyczy? Jeśli dziś nie dotyczy nas Prawo Boże - to nie możemy mówić o winie złamania go,a więc o GRZECHU. Chrystus jest więc nie potrzebny!

    Aspekt cywilny jest nadal aktualny jeśli chodzi o ZASADY. Prawo cywilne opisuje bowiem w Pięcioksięgu precedensy. Mamy wyciągać z nich wnioski i formułować ogólne zasady w NASZYM kontekście.

    OdpowiedzUsuń
  43. I na koniec o Sabacie:

    Nie jest to kulturowa kwestia. Bóg odpoczął siódmego dnia. Dlatego Dekalog mówi o odpoczynku W SIÓDMY dzień, a nie "CO SIÓDMY dzień".

    W Nowym Przymierzu mamy nowy dzień odpoczynku - niedzielę. NT jasno na to wskazuje. Kościół spotykał się w ndz na nabożeństwach od samego początku (Dz.Ap. 20:7). Natomiast USTAWOWE określenie niedzieli jako dnia wolnego weszło za Konstantyna. Było ono odpowiedzią na praktykę w kościele, która od III wieków była znana i powszechna.

    Kościół w kulturach, w których niedziela jest dniem pracy powinien spotkać się w TEN dzień na nabożeństwie (np. wieczorem). Powodem jest zmartwychwstanie w ten dzień, a więc wydarzenie ponadczasowe i uniwersalne. Ewangeliści wspominają o "pierwszym dniu po sabacie" z konkretnego powodu - chcąc wyróżnić ten dzień jako inaugurację nowego stworzenia, zwycięstwa życia i wolności nad grzechem i śmiercią.

    Róbmy w tygodniu tyle spotkań ile chcemy. Tu mamy wolność. Jeśli chodzi o niedzielę - to mamy nie tylko przywilej, ale i OBOWIĄZEK stawienia się przed Boży tron aby karmić się Słowem oraz ciałem i krwią Chrystusa.

    Sorry, Panowie. Pamiętajmy aby dzień święty święcić.

    OdpowiedzUsuń
  44. Przypominam Studium Biblijne nt. Sabatu.

    http://pbartosik.blogspot.com/2010/10/studium-biblijne-nt-dnia-panskiego-i.html

    Warto je przestudiować z Biblią w ręku, a nie jedynie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  45. bardzo ładny wykład Pawle:)

    w tym sensie, o którym piszesz nikt z nas nie obala prawa szczególnie moralnego;)

    usuń element sumienia czy Ducha - giniesz bo nie nadążysz w sprawdzaniu czy zrobiłeś/pomyślałeś dobrze czy źle. Usuń biblijne wersety - giniesz, bo Duch Święty prowadzi człowieka do Słowa/Biblii - po to była dana, żeby czerpać z niej wiedzę. Subiektywizm w kontekście, o którym piszę nie jest czymś, z czego można się pośmiać, że czyje widzimisię jest ważne. Subiektywizm jest bardzo ważny bo to kwintesencja relacji opisanej w NT.


    napisałeś:

    Więc co? To nasze "widzimisię" ma oceniać czy te rzeczy są dobre czy nie? Jeden powie, że lubi klepać stewardessy, inni powie, że nie chce. I co?

    jako odpowiedź na to:

    O grzechu przekonuje nas nie stopięćdziesiąty przepis prawa a żywe sumienie i Duch Święty. Dla naszego zrozumienia i utwierdzenia mamy Słowo Boże, Biblię i tam możemy wszystko znaleźć z przewodnictwem Ducha, który nie daje nam spokojnie grzeszyć, czyli robić, myśleć tego co Bogu się nie podoba.

    :(


    piszesz dalej:
    Nie jest to kulturowa kwestia. Bóg odpoczął siódmego dnia. Dlatego Dekalog mówi o odpoczynku W SIÓDMY dzień, a nie "CO SIÓDMY dzień".

    według tego to ten siódmy dzień odpoczynku już był i nie załapałeś się na niego. Tylko rozumienie "co siódmy" ma sens powtarzalności. Nie widzę żadnego akcentu w NT na niedzielę jako tego jedynego i tylko tego dnia. Co nie zmienia faktu, że rozumiem przesłanki, dla którego niedziela jest sensownym wyborem. Pachnie mi to numerologią nieadekwatną dla NT. Ale szanuję, że lubisz symbole i symbolizowanie każdej czynności. Myślę, że nie tylko niedziela jest ważna, ale musi być to skoro świt, nie wieczór, bo pusty grób odnaleziono z rana.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  46. bardzo ładny wykład Pawle:)

    w tym sensie, o którym piszesz nikt z nas nie obala prawa szczególnie moralnego;)


    Alleluja, amen!

    usuń element sumienia czy Ducha - giniesz bo nie nadążysz w sprawdzaniu czy zrobiłeś/pomyślałeś dobrze czy źle. Usuń biblijne wersety - giniesz, bo Duch Święty prowadzi człowieka do Słowa/Biblii - po to była dana, żeby czerpać z niej wiedzę.

    Alleluja, amen.

    Subiektywizm w kontekście, o którym piszę nie jest czymś, z czego można się pośmiać, że czyje widzimisię jest ważne. Subiektywizm jest bardzo ważny bo to kwintesencja relacji opisanej w NT.

    Biblia ZAWSZE, nawet w ST wymagała osobistej odpowiedzi człowieka na działanie Boże. To nic nowego. Natomiast to nie oznacza subiektywizowania Bożego Słowa i Jego nakazów. Sumienie człowieka ma być kształtowane przez OBIEKTYWNE Słowo. Dlatego nie możemy lekceważyć jego nauczania tylko dlatego, że zostało spisane przez narodzeniem Jezusa.


    O grzechu przekonuje nas nie stopięćdziesiąty przepis prawa a żywe sumienie i Duch Święty.

    1. "stopięćdziesiąty przepis prawa" oskarża nas. Jest dla nas aktem oskarżenia. Tak jak dla złodzieja prawo w Polsce "nie wolno kraść" stanowi akt oskarżenia (bo je złamał).

    Owszem, Duch Św. przekonuje nasze sumienia o grzechu, ale w OPARCIU o Prawo. Wszak gdyby nie prawo - jak mógłbyś mówić, że cokolwiek złamałeś?

    OdpowiedzUsuń
  47. według tego to ten siódmy dzień odpoczynku już był i nie załapałeś się na niego. Tylko rozumienie "co siódmy" ma sens powtarzalności.

    Skąd wziąłeś zasadę "co siódmy" - skoro uważasz, że Dekalog nie jest aktualny? A nawet jeśli jest - to skąd taki wniosek? Dlaczego co siódmy dzień? A nie do 9? Przecież jesteśmy "wolni w Panu".

    Dekalog mówił o KONKRETNYM dniu w tygodniu. I albo powinien on pozostać albo NT wprowadza jakąś zmianę pod tym względem. Jeśli wprowadza to jaką? I sądzę, że w NT jest to jasne: niedziela jest dla kościoła chrześcijańskiego dniem nabożeństwa, nowym dniem zgromadzeń z powodu zmartwychwstania Chrystusa.


    Nie widzę żadnego akcentu w NT na niedzielę jako tego jedynego i tylko tego dnia. Co nie zmienia faktu, że rozumiem przesłanki, dla którego niedziela jest sensownym wyborem.

    Zobacz studium biblijne na ten temat. Mnóstwo odniesień do ndz. Przypadek? Ot, tak sobie chlapnęli? :)


    Pachnie mi to numerologią nieadekwatną dla NT. Ale szanuję, że lubisz symbole i symbolizowanie każdej czynności. Myślę, że nie tylko niedziela jest ważna, ale musi być to skoro świt, nie wieczór, bo pusty grób odnaleziono z rana.

    Bóg jest Bogiem czasu i historii. Historia i czas ma znaczenie dla Boga. Nie bez przyczyny również w NT pisarze umiejscawiają pewne wydarzenia w czasie. TO ma znaczenie. Tylko, że my nie chcemy go dostrzec, bo jesteśmy "tak duchowi", że chcemy fruwać poza czasem i przestrzenią ;) Rockowym duszom szczególnie to grozi ;)

    Kwestia 7-dniowego tygodnia nie jest sprawą kulturową, podobnie jak niedzielne nabożeństwo.

    Różnica między SP a NP nie polega na braku form, szczególnych dni w tym drugim. Owszem, jest ich mniej, ale wciąż są. NP to nie nieokreślona ezoteryczność i "wychodzenie poza ciało". Rytm życia każdego z nas cechuje się powtarzalnością, rytmem, rytuałami, schematami. Pytanie jedynie brzmi: kto/co je będzie kształtowało? Boże Słowo czy my sami poprzez naszą nieokiełznaną spontaniczność w imię "chodzenia w Duchu" i bycia "pod łaską"?

    OdpowiedzUsuń
  48. Owszem, Duch Św. przekonuje nasze sumienia o grzechu, ale w OPARCIU o Prawo. Wszak gdyby nie prawo - jak mógłbyś mówić, że cokolwiek złamałeś?

    w oparciu o ponadczasowe Boże zasady objawione w całej Biblii. Dekalog jest z nimi zbieżny, ale jest tylko naczyniem, w które te zasady były wlane. Naczynia nie ma, ale zasady są. Mówiąc "nie ma" nie chodzi mi o wyrwanie strony z książki, albo zamazanie korektorem, nie ma - w sensie prawa, a prawo to przepisy wraz z sankcją.

    Prawo jest formą wymuszenia przestrzegania zasad. Jeśli nie trzeba wymuszać, to nie potrzeba prawa - ja mówię o ludziach nowonarodzonych. Jeśli prawo polskie nie zakazałoby strzelania do kloszardów - to i tak bym nie strzelał. Prawo zabrania strzelania i dlatego ci, którzy z nienawiści krzywdziliby słabszych - mają miecz nad głową. Człowiek odrodzony nie potrzebuje tego miecza, ale ziemia to nie raj i dlatego prawo chroni, pomaga, ułatwia, uczy. Tylko, że my mówimy o kontekście relacji Bóg -człowiek odrodzony.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  49. Paweł:

    żeby mówić "w siódmy" musisz wskazać na ten pierwszy. Mówiąc co siódmy realizujesz zasadę 6 dni pracujesz w siódmy odpoczywasz. Akcent nie kładzie się na ten konkretny dzień, a na jego pozycję w szeregu czasowym. Przecież nawet nie wiesz, od którego dnia liczone są kolejne i nie masz pewności, ze kalendarz twój jest nałożony zgodnie z tym liczeniem, jakie miało miejsce w ST.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  50. Rzymian 3 mówi, że człowiek jest winny bo złamał Prawo Boże. Oczywiście poganie nie widzieli go na oczy, ale mieli jego zasady wyryte w sercu. Były to jednak zasady BOŻEGO PRAWA. I to JE WŁAŚNIE złamaliśmy. Dlatego:
    - jesteśmy jego przestępcami
    - Chrystus za nas umarł

    O jakich więc "zasadach" mówisz? Gdzie o nich mogę przeczytać? Czym się różnią od Prawa?

    Prawo jest formą wymuszenia przestrzegania zasad. Jeśli nie trzeba wymuszać, to nie potrzeba prawa - ja mówię o ludziach nowonarodzonych.

    Jeśli prawo w Polsce mówi: "nie gwałć" to nie znaczy, że WYMUSZA ode mnie nie rzucanie się na kobiety. Ja NIE CHCĘ gwałcić. Co nie oznacza, że teraz powiem: zasada "nie gwałć" nie ma dla mnie mocy wiążącej bo ja w sercu wiem, że tak nie wolno. I nie chcę tego robić.

    Prawo więc zachowuje aktualność. Cieszę się, że wiele jego zasad przestrzegasz ochotnie, a nie w wymuszony sposób. To jednak nie Prawo się zmienia. Ale TWOJE serce, które ma w nim upodobanie.


    Jeśli prawo polskie nie zakazałoby strzelania do kloszardów - to i tak bym nie strzelał. Prawo zabrania strzelania i dlatego ci, którzy z nienawiści krzywdziliby słabszych - mają miecz nad głową.

    Tak. Czyli nie chodzi o to, że takie prawo jest złe lub, że nie obowiązuje (bo Ty i tak nie będziesz tak robił). Zmienia się Twoje podejście do Prawa. Nie prawo. Nie jest ono dla Ciebie aktem oskarżenia, ale rozkoszą.


    Człowiek odrodzony nie potrzebuje tego miecza, ale ziemia to nie raj i dlatego prawo chroni, pomaga, ułatwia, uczy. Tylko, że my mówimy o kontekście relacji Bóg -człowiek odrodzony.

    Tak i nie. Wciąż wielu wierzących ma tendencje by: pożądać cudzej żony, nie zwracać długów, okazywać gniew na małżonka. Wówczas przykazania: nie cudzołóż, nie kradnij, nie zabijaj są jak najbardziej przestrogą dla nich.

    Wiele z przykazań wykonujemy ochotnie, ale z wieloma mamy problem: np. z odpoczynkiem w Dzień Pański, dziesięciną, biblijnymi zasadami dotyczącymi wychowania dzieci, małżeństwa... I nasze lenistwo usprawiedliwiamy "wolnością w Panu". W rzeczywistości to lekceważenie przykazań i pouczeń Biblii.

    Czy wg Ciebie wierzący mają jakieś zobowiązania, do których są wezwani nawet jeśli ich wola i chęci mówią: "Mie przymuszaj mnie Panie. Wszak jestem wolny. Żyję w Nowy Przymierzu" :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Pawle, myślę, że mówimy o tym samym, a przynajmniej bardzo blisko, wieczorem Ci odpiszę.

    p

    OdpowiedzUsuń
  52. Może przenieś dyskusję do wątku o Bożym Prawie z dzisiaj?

    OdpowiedzUsuń
  53. Nie Pale, zakończe (ze swej strony)tutaj. Jaśniej nie potrafię, więc jak ktoś chce to niech pisze dalej. ja zawsze czytam i weryfikuje swoje - choć nie zawsze prowadzi to do przytaknięcia;)

    1. Dekalog był formą spisania Bożych zasad. Boże zasady są uniwersalne (mówię o zasadach moralnych) i tak jak zasada nie kłam była aktualna za dni Henoha, tak za dni Mojżesza (Dekalog) i za naszych dni. W każdym okresie Boże zasady objawiane były ludziom w specyficzny sposób - i w każdym INACZEJ. Ci co patrzą wstecz widzą wszystkie:)

    2. Boże prawa to nie dekalog, ale dekalog to spisane Boże prawa. Niby nie ma różnicy, a jednak jest. Gdzie jest ta różnica? Jak powiem dekalog i jak powiem boże prawa moralne, to muszę to jakoś skomentować. Mówiąc o dekalogu mówię o kamiennych tablicach spisanych na Synaj. Dodatkowo mówię kiedy i na jakich zasadach funkcjonował. Przecież Biblia jasno mówi kirdy dekalog wszedł w życie ludzi. Pytanie do Abrahama - co mówi 3 przykazanie nie ma sensu. Albo pytanie czy wiesz ile jest Bożyc przykazań? Dlatego dekalog to sformułowane Boże przykazania w kontekście kulturowym, czasowym plus system związany z sankcjami.

    3. Mówiąc dziś - dekalog człowiku cię obowiązuje - trzeba skomentować w jaki sposób - czy tak jak Żyda w ST? Jak władza (kościelna) ma traktować przekraczającego dekalog? Czy tak jak w zborze u Mojżesza? Jest cała masa kwestii do wyjaśnienia - a dokładnie różnic. Te różnice tłumaczą apostołowie, którzy żyli w pokoleniu przejściowym i sytuacja wymagała tych wyjaśnień.

    4. Dekalog to forma odzwierciedlająca Boże zasady, tak jak świątynia i ceremonie to forma odzwierciedlająca (w ST) duchową rzeczywistość. Dziś nie ma kamiennych tablic dekalogu, nie ma kamiennej świątyni. Jest Boże prawo wpisane w serce odrodzonego człowieka (nie 10 przykazań a elastyczny, dynamiczny sensor pozwalający zrozumieć literalne prawo Izraela). Zasady, które będą dyktowane przez serce będą zawsze zbieżne z 10-oma przykazaniami Izraela i z zasadami objawionymi przed dekalogiem - dlatego można powiedzieć o nic, że są ponadczasowe!

    5. Można powiedzieć, że to wszystko to samo co powiedzieć, że dekalog obowiązuje (tylko w innej formie). Tak, to kwestia opisu, ale opis nie pozostaje bez znaczenia. To co mówimy implikuje zrozumienie drugiej osoby. Ksiądz katolicki na zdanie dekalog obowiązuje zrobi kalkę ze ST i powie - widzisz? Trzeba spełniać dobre uczynki wg dekalogu, żeby na sądzie przeważyły nad złymi - bo inaczej piekło - i będzie miał rację (w pewnym sensie), bo tak działał zakon w ST - za przekroczenie przykazania - kara! więcej nie przynudzam, można dyskutować i chyba nawet przytaknę:

    Dekalog obowiązuje! Amen

    tylko rozumiem to w taki sposób w jaki opisałem. Czyli jest to skrót myślowy mówiący, że zasady zawarte w Dekalogu są ponadczasowe.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  54. New Covenant Theology18 stycznia 2012 19:11

    Trafnie powyżej powiedziane.
    Dekalog, a właściwie nie tyle dekalog, co Boże prawo, które również wpisane było w dekalog ma również swoje odzwierciedlenie w dzisiejszej ponadczasowej rzeczywistości, bo ważna jest treść, a nie forma.
    Gdyby dekalog dalej obowiązywał w formie takiej w jakiej został nadany na Horebie, nie sposób byłoby mówić o prawie Bożym wpisanym w serca ludzi wierzących, i pozostałby on jedynie powinnością chrześcijanina zapisaną jakby nie patrzeć na kamiennych tablicach.
    Biorąc pod uwagę progresywność objawienia Bożego warto zwrócić uwagę w jaki sposób w dzisiejszej rzeczywistości ujmuje podejście do szabatu fragment z Listu Hebrajczyków 4:1-12, a mianowicie czy jedynie skupia się na konkretnym dniu tygodnia, czy też pojęcie szabatu rozszerza na całe życie człowieka wierzącego.
    Gdyby chrześcijaństwo w znaczeniu biblijnym stanowiło jedynie przedłużenie judaizmu na nieco odmiennych warunkach, a nie całkowicie odmienioną rzeczywistość, zapewne Paweł w 2 Kor. 5:17 nawet nie wspomniałby przeminięciu starej rzeczywistości religijnej i zastąpienia jej nową. Zresztą nie bez znaczenia jest tu wcześniejszy kontekst listu, a mianowicie przesłanie zawarte w rozdz. 3.

    OdpowiedzUsuń
  55. @ New Covenant Theology pisze...


    Służba w Duchu nie zmienia treści, tylko formę służby. Tak rozumiem Listy Pawła. On nie zmienia prawa, tylko inaczej na prawo patrzy (Rz 3,31).
    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń