wtorek, 13 listopada 2012

Utnij to!

(29) Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła. (30) A jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało całe ciało twoje znaleźć się w piekle. - Ew. Mateusza 5:29-30.

Nasz Pan poucza, że powinniśmy oddzielić się od wszystkiego co prowadzi nas do grzesznej pożądliwości ponieważ prawdziwe cudzołóstwo jest sprawą serca. Wewnętrzne cudzołóstwo jest poważną sprawą. Tak poważną, że zamiast upaść pod Bożym sądem za grzech, powinieneś raczej pragnąć samookaleczenia. Jeśli usunięcie oczu i rąk usunęłoby grzech to jest on na tyle poważną sprawą aby to zrobić. Zatem z jednej strony jest tu pewna dosłowność, ale z drugiej jest to metafora mówiąca o odcinaniu wszelkich rzeczy, sytuacji, które prowadzą do grzesznej pożądliwości.

Zatem jeśli masz problem z grzesznymi myślami to nie chodzi dosłownie o twoją rękę i oko. Samookaleczenie, podobnie jak ascetyzm (Kol 2:20-23) nie działa gdy mówimy o zniszczeniu grzechu. Czy odcięta ręka lub wyłupione oko rozwiązałoby problem grzechu? Czy winą oka jest, że spogląda pożądliwie? Czy winą ręki jest, że popełnia grzech? Co tak naprawdę prowadzi nas do grzechu? Co produkuje grzech w nas? Innymi słowy: co naprawdę należy odciąć? W rzeczywistości naszym zbrukanym grzechem członkiem jest serce (Mt 15:19).

Słowa o odcięciu oka i ręki mówią nam o konieczności zniszczenia, uśmiercenia wszystko co prowadzi, prowokuje nas do pożądliwości. Tu nie ma mowy o żadnych kompromisach. Jeśli u pań grzeszne myśli o objęciach innego niż mąż mężczyzny prowokuje czytanie romansów, spędzanie czasu sam na sam z przystojniakiem w pracy wówczas Biblia mówi: Utnij to! Unikaj sytuacji, które powodują pragnienie zbliżenia seksualnego, do którego nie masz prawa. Jeśli u mężczyzn grzeszne pożądanie prowokuje oglądanie telewizji, programów z paniami z dużymi dekoltami, oglądanie tancerek itp. – Jezus mówi: Utnij to!

Oczywiście będą i tacy, którzy stwierdzą: Czy to nie przesada? Czy nie jest zbyt radykalne? Jeśli zadajesz takie pytania to nie rozumiesz:
- swojego powołania jako chrześcijanina. Nie dostrzegasz tego co Bóg chce czynić z twoim charakterem, sercem, życiem.
- nie dostrzegasz brzydoty grzechu. Lubisz się nim bawić zamiast nienawidzić.
- nie rozumiesz co się stało na krzyżu. To co nazywasz „przesadą” jest przyczyną tego, że Chrystus wisiał na krzyżu. Ilekroć myślisz o niewinnym łechtaniu twojej pożądliwości pomyśl o cenie, która została zapłacona za każdy twój grzech.

Nawet jako chrześcijanie często jesteśmy obłudni. Mówimy: każdy wierzący człowiek po swoim nawróceniu powinien z szuflady wyrzuć do śmierci stare "obrazkowe" gazety lub filmy, które prowokowały go do grzesznej pożądliwości. Ale szuflada w sercu: Aaa to co innego. Tam możesz trzymać co chcesz. I tak nikt tego nie widzi. Przecież nie oglądam tego co wcześniej.

Jezus mówi: musisz zrobić porządek w sercu. To tam gnieżdżą się grzeszne myśli, pragnienia, wyobrażenia. Jeśli jakaś relacja prowadzi cię do grzesznej niemoralności Biblia mówi: Utnij to! Lepiej ją uciąć niż żebyś trafił do piekła. Jeśli twój komputer czy TV cię prowokują do tego – usuń je Jeśli chłopak lub dziewczyna chcą zaciągnąć cię do łóżka przed ślubem – Biblia mówi: utnij to! To nie jest osoba dla ciebie. To relacja, która będzie cię prowokowała do nieczystości i oddalała od Chrystusa.

Czy twoje serce pragnie Boga, świętości, a pożądliwość jest pułapką dla twoich myśli, w którą zdarza ci się wpaść? Czy jest odwrotnie: lubisz to grzeszne łechtanie serca, pożądliwe spojrzenia, reklamy o seksualnym podtekście, oglądanie półnagich modelek i zapewniasz się: ale one są ubrane! Poza tym wiesz, to taka rozrywka. Przestań być taki purytański. Jeśli tak myślisz to twoja pożądliwość serca jest symptomem choroby zwanej grzechem.

Są ludzie, którzy namiętnie lubią oglądać kolorowe zdjęcia półnagich gwiazd show-biznesu, namiętnie czytać newsy o ich rozwodach, cieszyć zmysły oglądaniem zmysłowych tancerek. Niektórzy pytają: co tu jest nie tak? Chrystus jednak każe nam zadać inne pytanie: dlaczego postanawiasz tymi rzeczami karmić umysł? Tu jest coś nie tak.

47 komentarzy:

  1. w sensie etycznym - zgoda
    ale teologicznie mam spore wątpliwości.
    Jeśli bowiem: "pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało całe ciało twoje znaleźć się w piekle" - to na cóż była ofiara Chrystusa?
    Jeśli mogę złymi czynami zaprzepaścić sobie drogę do zbawienia, to mogą też i dobrymi ją sobie otworzyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem tego rozróżnienia "zbawienie przez wiarę - przez uczynki". Skąd to się wzięło?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem tego rozróżnienia "zbawienie przez wiarę - przez uczynki". Skąd to się wzięło?

    OdpowiedzUsuń
  4. To - bo nie znasz zasad Protestantyzmu.
    Sola scriptura ("Tylko Pismo"),
    Sola fide ("Tylko wiarą"),
    Sola gratia ("Tylko łaska"),
    Solus Christus ("Tylko Chrystus"), Soli Deo gloria ("Tylko Bogu chwała").

    Zasada Sola fide oznacza usprawiedliwienie przez wiarę i tylko wiarę, a nie dobre uczynki.

    Jeśli jednak dobre uczynki nie mogą nas usprawiedliwić (zbawić) to także złe nie powinny móc nas pogrążyć (skazać na piekło).

    Osobiście przyznam że idea ta jest dla mnie (bardzo grzesznika) ideą nader atrakcyjną. Obawiam się jednak że jest ona nieuzasadniona.

    OdpowiedzUsuń
  5. nader atrakcyjna...szkoda, że w sensie negatywnym. Człowiek, który zawdzięcza swoje zbawienie tylko Bogu będzie mu za to wdzięczny. Zbawienie za uczynki nie jest zbawieniem z rąk Pana tylko jest sprawiedliwą zapłatą za dobre życie. Już nie z łaski, już nie Boży dar.

    Zbawienie jest za darmo dla tych, którzy uwierzą w ewangelię. Za uczynki będzie nagroda. Ci, którzy będą chcieli na tej zasadzie dostać się w sposób cyniczny zawiodą się, bo wiara to nie cyniczne powiedzenie, że się wierzy. Wiara jest żywa. Więc zasada ta nie jest atrakcyjna dla tych, których serca nie są odrodzone. Grzesznikiem pozostaje się do końca życia, ale jedni grzesznicy mają żywą wiarę w usprawiedliwienie ich grzechów przez krew Jezusa, a inni nie.

    p

    OdpowiedzUsuń
  6. A czym się różni
    "Zbawienie jest za darmo dla tych, którzy uwierzą w ewangelię" od "Zbawienie za uczynki nie jest zbawieniem z rąk Pana tylko jest sprawiedliwą zapłatą za dobre życie"

    skoro w pierwszym przypadku zbawienie jest de facto zapłatą za wiarę?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ef 2:8 bw "Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;"
    Rz 3:25 bw "którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów,"
    Jeżeli uwierzysz, że możesz otrzymać dar łaski (zbawienie), to otrzymasz go.
    Mt 5:16 bw "Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie."
    Jk 2:26 bw "Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa."
    W drugim rozdziale Jakub tłumaczy, że swoimi czynami pokazujemy, czy wierzymy.
    Zbawienie nie jest zapłatą ani za wiarę, ani za uczynki, ale jest darem możliwym dzięki Panu Jezusowi Chrystusowi.

    OdpowiedzUsuń
  8. dokładnie tak Kornel.

    Makro,
    zbawienie nie jest za wiarę tylko przez wiarę albo z wiary.
    Człowiek nic nie może dać za zbawienie, nawet swojej wiary. Biblia naucza, że wiara jest darem, że to sam Pan Bóg zabiera serce kamienne a daje żywe (obraz nowego narodzenia). Zbawienie JEST darem, a przyjmuje się poprzez uwierzenie w tę jedyną drogę ratunku dla człowieka jaką jest ofiara Bożego Syna, która miała miejsce na Golgocie 2k lat temu.

    Zdanie: okaż wiarę, a ja ci dam zbawienie

    jest nieporozumieniem.

    zdanie: Zbawiłem cię oddając swoje życie za twoje grzechy - uwierz w to.

    to jest ewangelia.

    kto uwierzy - będzie żył na zawsze z Panem. Ci co nie uwierzą, dostaną również według swojej wiary. Kto wierzy, że Boga nie ma, z Bogiem nie będzie. Kto wierzy w zbawienie za coś (uczynki np.) zbawienia nie osiągnie, bo za uczynki zbawienia nie ma.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale Panowi - w takim razie skoro sam akt wiary w to ze zostało się zbawionym jest warunkiem wystarczającym, to słowa "utnij" to nie mają większej wartości - bo wynika z tego iż mogę robić co chcę, bylem wierzył a i tak pomimo wszystko zostanę zbawiony.

    Natomiast nader mocne są słowa Pastora - "Ilekroć myślisz o niewinnym łechtaniu twojej pożądliwości pomyśl o cenie, która została zapłacona za każdy twój grzech". tyle ze to odwołanie do sumienia i emocji, nie do rozumu.

    OdpowiedzUsuń
  10. makroman,
    dlaczego zakładasz, że chrześcijanin powinien być wyrachowanym draniem, który wyznaje zasadę "coś za coś". Zbawienie to nie tylko życie wieczne, ale przede wszystkim życie z Panem Jezusem wg Jego zasad. Świadomość, że jestem zbawiony motywuje mnie do bliskich kontaktów z moim Zbawicielem, które owocują życiem zgodnym z prawem Bożym. Im bliżej Boga, tym lepsze życie.
    J 15:5 bw "Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie."
    Gal 5:22-23 bw "(22) Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, (23) łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu."
    Ga 2:20 bw "Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie."

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ w żadnym wypadku!!!!
    z punktu widzenia Katolika - takie wyrachowanie było by najcięższym możliwym do popełnienia grzechem - grzechem przeciw Duchowi Świętemu.

    Po prostu chciałem wskazać że czasami zbyt literalne odczytywanie Pisma Świętego prowadzi do zapętleń logicznych. Głównie zresztą w teologii ewangelickiej. Bo dla Katolików sprawa zbawienia/usprawiedliwienia wygląda z deczka inaczej - o czym zapewne wiesz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie sprawa zbawienia jest przedstawiona w Biblii prosto i logicznie. W kk natomiast niezrozumiale, nielogicznie i co najważniejsze sprzecznie z Biblią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Maciej,

    W teologii kościołów poreformacyjnych sprawa zbawienia jest bardzo przejrzysta. Zbawienie jest wypracowane w 100% przez Pana Jezusa na krzyżu - człowiek nic dodać do zbawienia nie może. Zbawienie jest dlatego darem z łaski Boga. Łaska jest łaską tylko i wyłącznie wtedy gdy jest za darmo. Dar ten można przyjąć lub nie. Przyjąć można tylko przez wiarę, bo nie widzimy fizycznie Boga i nie słyszymy z Jego ust fizycznie ewangelii (dobrej nowiny). Ten kto uwierzy - będzie zbawiony - bo to jest obietnica.

    Jedynie problem jest w tym, że nie każdy rozumie co to znaczy uwierzyć. Tak jak Kornel mówi - uwierzyć to nie jest deal coś za coś. Uwierzyć znacz pojednać się z Bogiem, przyjąć Jego punkt widzenia, stać się Jego sługą, poznać Go, kochać Go, mieć z Nim relację bezpośrednią w modlitwie, szukać Jego woli, naśladować Go, patrzeć na świat Jego oczami itp itd. Nie ma to nic wspólnego z tzw. dobrymi uczynkami w sensie argumentu do otrzymania zbawienia. Relacja wygląda tak: grzesznik nawraca się do Boga, rodzi się wiara w jego sercu, zaczyna żyć życiem, które wskazuje na to, że kocha Boga, umiera i wzbudzony z martwych w dniu sądu idzie do Pana i wieczność dla niego jest przedłużeniem życia z Bogiem na ziemi. Grzechy człowieka żyjącego dla Pana (wierzącego) są mu nie policzone, bo zapłacił za nie jego Pan na krzyżu.

    W KK sprawa się ma inaczej. Pan Jezus wywalczył człowiekowi możliwość do postarania się o zbawienie. Jak będzie żył dostatecznie dobrze to trafi po śmierci do nieba, jednak raczej przez czyściec, aby doznał kary za grzechy, których nie zdążył odpokutować na ziemi. Efekt jest taki, że katolik wie, że kiedyś do nieba dotrze, ale dotrze tam dzięki swoim uczynkom i dzięki karze jaką poniósł w czyśćcu. W pełni zatem na zbawienie zasłuży, a w zasadzie tego czego zabraknie to jeszcze odpłaci. Efekt jest taki, że nikt z katolików nie wie jaki jest jego stan, nie ma żadnej pewności, boi się śmierci, bo zbawienie utożsamia z nagrodą za życie, a życie jakie było takie było. Jedyną nadzieją jest czyściec i modlitwy kościoła, aby czyściec szybko się skończył...ale ile to potrwa, nie wiadomo. Nadzieją nie jest Pan, a własne zasługi i w miarę krótka kara.

    Bracia katolicy, potrzebujecie uwierzyć w podstawy wiary chrześcijańskiej - w zbawienie od Pana, nie z własnych czynów.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  14. Zatem Panowie... po cóż mam cokolwiek ucinać?

    Tak owszem jako wierzący powinienem "patrzeć na świat oczami Chrystusa"... ale to wcale nie jest takie proste.
    Bo gdybym rzeczywiście silnie wierzył to przecież nie popełniał bym grzechów, ale je popełniam...
    Więc?
    Czy moja wiara jest zbyt słaba?
    A może to de facto żadna wiara, to jedynie deklarowanie wiary?
    Czyli List św. Jakuba 2/14

    A jak to wygląda z pozycji katolika?

    Rz 7:7-22...
    Moje ciało jest grzeszne, wiem o tym, Jezus Chrystus usprawiedliwił mnie, dał mi szanse, mam o co walczyć, grzech już nie jest ciężarem nie do podniesienia... ale to czy ze zmagań wyjdę zwycięsko - zależy ode mnie. Jako człowiek jestem CIELESNY i tylko w formie CIELESNEJ mogę z grzechem wygrać a CIAŁO może wyrażać się jedynie poprzez uczynki. Innej drogi po prostu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  15. 1Jo 2:1-30 bw "(1) Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. (2) On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata. (3) A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. (4) Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. (5) Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. (6) Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował. (7) Umiłowani, nie podaję wam nowego przykazania, lecz przykazanie dawne, które mieliście od początku; a tym przykazaniem dawnym jest to Słowo, które słyszeliście. (8) A jednak nowe przykazanie podaję wam, to, które jest prawdziwe w nim i w was, gdyż ciemność ustępuje, a światłość prawdziwa już świeci. (9) Kto mówi, że jest w światłości, a brata swojego nienawidzi, w ciemności jest nadal. (10) Kto miłuje brata swego, w światłości mieszka i nie ma w nim zgorszenia. (11) Kto zaś nienawidzi brata swego, jest w ciemności i w ciemności chodzi, i nie wie, dokąd idzie, gdyż ciemność zaślepiła jego oczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Makromanie,

    nie mieszajmy dwóch systemów walutowych;)

    radzenie sobie z grzechami w naszym pielgrzymowaniu, a zbawienie czyli usprawiedliwienie i usynowienie - to inna kwestia. Grzeszyć będziemy aż do śmierci, ale kto uwierzył - ten jest zbawiony. Nie będzie zbawiony tylko jest. Życie wieczne w relacji z Bogiem już jest dla wierzących rozpoczęte. Teraz mamy sprawować nasze zbawienie godnie. Przebaczenie jest na podstawie tego co się zdarzyło 2000 lat temu, a nie co się wydarzy kiedyś. Jeśli ktoś przyjął przez wiarę ewangelię - zbawienie jest już jego udziałem od tego momentu. Aniołowie świętują nawrócenie grzesznika, bo wiedzą, że ten już jest po jasnej stronie. Po śmierci człowiek wierzący będzie wskrzeszony do życia wiecznego, niewierzący zaś idzie na śmierć drugą, tj. na potępienie.

    Grzechu nie będzie dopiero po tamtej stronie, teraz upadamy, ale nasze upadki nie będą nam policzone, bo zostaliśmy z nich usprawiedliwieni. To za nasze grzechy cierpiał Boży Syn.

    Zrób porządne studium biblijne na temat zbawienia. W ST było zapowiedzią, na Golgocie spełniło się, dla nas jest faktem.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybaczcie Panowie - ale pogląd o usprawiedliwieniu wyłącznie poprzez wiarę, jest nie do przyjęcia. Po pierwsze sprowadza nasze relacje z Jezusem do sentymentalnego "nie rób tego, bo On za to cierpiał". A po drugie (moim zdaniem ważniejsze) nie daje żadnej szansy tym którzy nie wierzą... bo np nikt im nigdy ewangelii nie głosił.
    Ewentualnie "łaska wiary nie została im dana" - a skoro nie została im dana, a wiadomo że dać ją może wyłącznie Bóg - no to znaczy że Bóg by tego czy tam,tego człowieka już od samego początku skazał na potępienie. Co jest jakąś formą kalwinizmu i niestety totalnym nieporozumieniem.

    Z punktu widzenia katolika jest zaś zupełnie oczywiste iż nawet jeśli ktoś nie wierzy to... Bóg wierzy w niego i jeśli ten ktoś żyje tak jak powinien żyć chrześcijanin to będzie zbawiony

    OdpowiedzUsuń
  18. Maciej,

    odnośnie pierwszego - człowiek zbawiony "chce odcinać" nie dlatego, że Bóg za to cierpiał (skąd Ci taki argument przyszedł do głowy?) tylko dlatego, że ma świadomość tego, czym jest grzech, lecz również to, co chce uciąć sprawia mu wewnętrzny dyskomfort ponieważ jest niezgodne jego z nową naturą (człowieka po nawróceniu). Popatrz - wiem, że jestem zbawiony (nie będę tylko jestem) bo moje grzechy są usprawiedliwione przez krzyż. A dlatego nie chcę grzeszyć (pomimo świadomości tego, ze grzechy są już opłacone) bo kocham Boga i jego zasady, a nie zasady tego świata i szatana. Tu nie ma mowy o dealu. Zbawienie jest moim udziałem, a żyć chcę odtąd dla Pana.

    W kwestii drugiego argumentu - niczego nie rozwiązujesz podając punkt widzenia katolika. Pisząc, że ktoś żyje jak chrześcijanin już stawiasz człowieka w swoje kalosze. Ale jak kanibal z tropików miał żyć jak chrześcijanin, skoro misja tam jeszcze nie dotarła? To taki jaskrawy przykład. Jeśli ktoś nie usłyszy ewangelii - to nie może jej odrzucić. Jeśli usłyszy i nie przyjmie - stanie się według jego przekonania. Co się stanie z tymi, którzy nie usłyszeli i pomarli? Co z innymi religiami? Biblia nie kładzie akcentu na ten problem innego jak tylko - głoście tym ludziom. Pan Bóg posyła ewangelię tam gdzie chce i kiedy chce. Człowiek nie powinien oceniać Boga. Jak Pan będzie chciał zbawić Papuasa - to go zbawi bez księdza czy pastora w wiosce.

    Maciej, to że wydaje Ci się, że wiesz co jest sentymentalne a co nie, co jest męskie a co nie jest nie stanowi wyznacznika zbawienia. Tylko PŚ powie Ci na jakich warunkach zbawiony zostaje człowiek przez Boga, bo te warunki pochodzą od Niego, nie od nas. Zrób porządne studium o zbawieniu od ST po Apokalipsę bez wczytywania swoich poglądów na męskość i sentymentalizm.

    Głoszą zbawienie w zamian za męskie bojowanie z grzechem może się okazać, że pozbawiasz ludzi jedynej ścieżki ratunku jakim jest pokorne wyznanie, że zbawienie jest od Pana z łaski.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  19. makroman.

    Rom 2:12-16 bw "(12) Bo ci, którzy bez zakonu zgrzeszyli, bez zakonu też poginą; a ci, którzy w zakonie zgrzeszyli, przez zakon sądzeni będą; (13) gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. (14) Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; (15) dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę; (16) będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa."

    W całym drugim rozdziale Paweł pięknie wytłumaczył postępowanie Boga z tymi, do których nie dotarła ewangelia.

    OdpowiedzUsuń
  20. P - skąd wziąłem ten argument? Od Pastora rzecz jasna.
    No dobrze - przyjmijmy że chcę... i sprawy nie ma. Ale jeśli jednak nie będę chciał? Jeśli jednak wiedząc że i tak JESTEM zbawiony - pozwolę sobie na grzeszne życie?

    "Jak Pan będzie chciał zbawić Papuasa - to go zbawi bez księdza czy pastora w wiosce." - a to już bardzo katolicki punkt widzenia! Bóg zbawia bo tak chce!

    "Głoszą zbawienie w zamian za męskie bojowanie z grzechem może się okazać, że pozbawiasz ludzi jedynej ścieżki ratunku jakim jest pokorne wyznanie, że zbawienie jest od Pana z łaski." - nie sądzę by to co mam do powiedzenia komukolwiek na temat zbawienia - mogło wpłynąć na akt bożej łaski. Nie przeceniaj mnie.


    Kornel - "Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; (15) dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę; (16) będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa." DOKŁADNIE!!!!
    czyli zbawienie nie poprzez wiarę (bo skąd "dzikus" ma mieć wiarę skoro nikt z ewangelią do niego nie dotarł) ale jak nagroda za godne życie.

    Pozdrawiam Panowie - i przepraszam za zwlekanie z odpowiedzią - sprawy zawodowe nałożyły mi się na rodzinne.

    OdpowiedzUsuń
  21. makroman,
    Komu wiele dano, od tego więcej będzie się żądać - łk.12,48. Zbawienie jest darmo z łaski. Wiarą przyjmujemy zbawienie, niewiarą odrzucamy. Uczynkami pokazujemy, czy wierzymy.
    Rom 1:15-25 bw "(15) Tak więc, jeśli o mnie idzie, gotów jestem zwiastować ewangelię i wam w Rzymie. (16) Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, (17) bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie. (18) Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. (19) Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, (21) dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. (22) Mienili się mądrymi, a stali się głupi. (23) I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy; (24) dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą, (25) ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen."

    OdpowiedzUsuń
  22. Makro,

    nie sądzę by to co mam do powiedzenia komukolwiek na temat zbawienia - mogło wpłynąć na akt bożej łaski. Nie przeceniaj mnie

    na akt Bożej łaski nie wpłynie, ale to nie znaczy, że nieprawidłową doktryną nie jesteś w stanie wprowadzać w błąd. Nie odczytuj moich tekstów jako uszczypliwych, ja na prawdę tak uważam, że kluczem do zrozumienia PŚ jest obdarcie się ze swojego zrozumienie "jak powinno być". Piszesz co jest pretensjonalne wg. Ciebie i przez ten pryzmat oceniasz przekaz biblijny, tyle wtedy chciałem Ci powiedzieć, nie przeceniam Cię - masz wpływ na to jak słuchający Cię ludzie odbierają ewangelię - poważnie.

    Jeśli cierpienie Pana Jezusa (Jego ofiara) nie wystarcza do zbawienia i potrzebne jest jeszcze "dobre życie" - to ewangelia się wali w gruzach. Jeśli zbawienie jest nagrodą za dobre życie - krzyż jest nie potrzebny. Dobrze żyją ludzie niewierzący, dobrze żyli ludzie przed Jezusem, dobrze żyją buddyści, ateiści również.

    zbawienie nie jest nagrodą za coś, jest wynikiem przebaczenia grzechów człowieka na podstawie ofiary Bożego Syna. Potrzebna jest jedynie wiara w to usprawiedliwienie, choćby poganin żył niegodnie do ostatniego tchnienia, a na łożu śmierci uwierzy w łaskę - będzie uratowany, a zapłatą za jego grzechy będzie śmierć - ale śmierć Jezusa na krzyżu.

    No dobrze - przyjmijmy że chcę... i sprawy nie ma. Ale jeśli jednak nie będę chciał? Jeśli jednak wiedząc że i tak JESTEM zbawiony - pozwolę sobie na grzeszne życie?

    Każdy grzech jest wynikiem takiego myślenia, pozwalamy sobie na grzeszne życie, Pan Bóg nas do grzechu nie popycha. My sami dopuszczamy do grzechu - świadomie. W tej sytuacji nie można zapomnieć o sumieniu. Jeśli sumienie człowieka wierzącego nie popycha do żalu - to znaczy, że człowiek jest nieodrodzony - nie jest wierzący. Jeśli sumienie jest zagłuszane, to pytanie - kto jest silniejszy, nasze ego czy Pan Bóg, który przywodzi do upamiętania. Problem w tym, że swoim pytaniem stworzyłeś sytuację niemożliwą. Odpowiedź jest taka: jeśli ktoś jest zbawiony - Pan Bóg przyprowani go do upamiętania. Owce się rozpraszają, a pasterz je zgarnia i gromadzi w stado.

    Jeśli świadomie ktoś trwa w grzechu aż do śmierci mówiąc jednocześnie, że ma przebaczone i jest zbawiony więc może grzeszyć - tym samym dowodzi, że nie jest owcą, że Duch Święty w nim nie pracuje, że sumienie go nie oskarża. To nie jest osoba wierząca, a jedynie łudząca się. Potwierdzeniem wiary są owoce. Nie ma owoców - nie ma żywej wiary. Nie ma żywej wiary do końca - czas minął - koniec.

    Zbawienie jest na podstawie krzyża, grzechy są odkupione. Kto uwierzy - będzie zbawiony. Kto uwierzy - będzie wydawał owoce (żył zgodnie z ewangelią (a w trakcie upadał i podnosił się)). Owoce są więc rezultatem odrodzenia człowieka przez wiarę. Owoce o których mówię - to nie przeprowadzanie babci przez jesdnie czy uśmiechanie się, ale wypełnianie woli Bożej w życiu.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  23. Kornelu - jeśli dobrze rozumiem, chcesz udowodnić iż "uczynki" to wynik działania Łaski Bożej, bo gdy z jakiś przyczyn tejże braknie to człowiek zostanie wydany na łup pożądliwościom. Pewnie racja w tym jest, co nie zmienia faktu iż w/g Was skoro ktoś wierzy to jest zbawiony i nijak tego zbawienia odrzucić nie może. A jeśli pomimo to grzeszy nadal to znaczy że Bóg "cofnął mu łaskę" tak czy siak mamy tu do czynienia z uprzedmiotowieniem człowieka. Dla mnie katolika to pogląd nie do przyjęcia.

    P - "ale to nie znaczy, że nieprawidłową doktryną nie jesteś w stanie wprowadzać w błąd." - każdy z nas ma tę właściwość.

    "Jeśli zbawienie jest nagrodą za dobre życie - krzyż jest nie potrzebny. Dobrze żyją ludzie niewierzący, dobrze żyli ludzie przed Jezusem, dobrze żyją buddyści, ateiści również." -
    Przyjmując ewangelicką naukę o "grzechu pierworodnym" musimy też przyjąć ofiarę Jezusa Chrystusa na zasadach prawa talionu. A to oznacza wprost iż nie możemy zgodzić się na zbawienie względem buddystów, animistów, et consortes. Ponieważ jednak stoi to w sprzeczności z naszym wewnętrznym przekonaniem o Miłosierdziu Bożym, to mamy spory problem do rozwiązania.

    Katolicy jednakowoż nie traktują Grzechu Pierworodnego tak dogmatycznie - dla nas to ogólne nieprawidłowości związane z naturą ludzką która cieleśnie jest naturą zwierzęcą. Chrystus poprzez swoje cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie pokazał że ciało nie musi mieć władzy nad duchem. Udowodnił że miłość jest silniejsza od wszystkiego innego - zatem tylko od nas zależy jaką drogę wybierzemy.

    "choćby poganin żył niegodnie do ostatniego tchnienia, a na łożu śmierci uwierzy w łaskę - będzie uratowany, a zapłatą za jego grzechy będzie śmierć - ale śmierć Jezusa na krzyżu. " - a co z poganami którzy NIGDY się o tejże łasce nie dowiedzieli?

    "Odpowiedź jest taka: jeśli ktoś jest zbawiony - Pan Bóg przyprowani go do upamiętania. Owce się rozpraszają, a pasterz je zgarnia i gromadzi w stado. " - czyli jeśli nadal grzeszę to znaczy że Pan Bóg mnie do opamiętania nie przywiódł, czyli że jednak jestem potępiony, czyli że mogę grzeszyć dalej bo i tak już nic do stracenia nie mam - wybacz ale to prosta droga do Kalwinizmu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Makro,
    nie dokońca (ostatni akapit). Ogranicza nas czas, nie wiemy co będzie za sekunde, a co dopiero za dzień czy rok. Czy łotr na krzyżu mógł przypuszczać, że w ostatnich słowach wyzna wiarę w Syna Bożego i usłyszy obietnicę zbawienia?

    Nie ma możliwości oscylowania sobie pomiędzy zbawiony i potępiony. Człowiek jest albo zbawiony albo potępiony i stan ten wynika z Bożego wyboru. To kiedy człowiek w to uwierzy, ten moment - można ustawić na osi czasu, w który jesteśmy uwikłani. Dalej idąc, chwilowe poczucie poziomu wiary człowieka nie wpływa na Bożą decyzję, można się czuć według sinusoidy, ale to świadczy jedynie o dojrzałości, a nie zmienia Boże postanowienie.
    Jeśli grzesznik mówi sobie hulaj dusza i tak nic dla mnie nie ma lepszego jak piekło - tym samym dowodzi sobie i innym, że nie jest chrześcijaninem ale NA CHWILĘ OBECNĄ. Nie wiemy, czy za dwa dni Pan Bóg go nie przywiedzie do upamiętania, być może będzie to w jego ostatnim tchnieniu.

    Teraz co do pogan, którzy nie usłyszeli. Już to pisałem, ani ty ani ja nie załatwiamy problemu naszym zrozumieniem zbawienia. Ten, który nie wie jak żyć po chrześcijańsku czyli dobrze - wg Ciebie będzie potępiony, bo zbawienie jest nagrodą za dobre życie, a on biedak zjadał ludzi na kolacje i uprawiał szamanizm. Wg mojego zrozumienia też idzie na potępienie, bo nie uwierzył w Pana Jezusa. Dlatego powinniśmy inaczej patrzeć na zbawienie pogan, do których nie dotarła ewangelia. Ap. Paweł pisze o tym, że każdy ma szanse uwierzyć w Boga na podstawie tego co mu jest dane, a ostateczną decyzję podejmie Pan Bóg oceniając go w swojej mądrości. Ale to są inne przypadki, my mamy głosić zbawienie przez ofiarę Syna Bożego. Ten kto uwierz - będzie zbawiony, kto odrzuci - będzie potępiony.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  25. Panowie makroman i p,
    Przeczytajcie jeszcze raz uważnie pierwszy rozdział listu do Rzymian. Paweł napisał wyraźnie, że można poznać Boga wystarczająco nawet bez ewangelii, żeby Go przyjąć lub odrzucić.
    Rom 1:20 bw "(20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,"

    makroman,
    Paweł w liście do Rzymian napisał, że to człowiek odrzucając Boga traci zbawienie. Bóg chce wszystkich zbawić, ale nie wszyscy tego chcą.
    2P 3:9 bw "Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania."

    OdpowiedzUsuń
  26. P - "Ten kto uwierz - będzie zbawiony, kto odrzuci - będzie potępiony. " - twierdzicie ze nie uczynki a łaska Boga i wiara są droga do zbawienia. Ale wiara to... także uczynek!
    Zatem skoro jeden uczynek (zawierzenie) jest droga do zbawienia to czemu nie inne?

    A jeśli jedynie łaska Boga - to jaki sens ma nasza wiara?

    OdpowiedzUsuń
  27. Kornelu - zatem po cóż na w ogóle Pismo Święte?
    Ja się oczywiście z tym zgadzam, jak dla mnie to piękne potwierdzenie mojego przyrodniczego zamiłowania. Ale z punktu widzenia Protestanta... pole minowe. Bo skoro ma dzieła boże poznawać umysłem, to kreacjonizm w wersji dogmatycznej jest nie do przyjęcia.

    Jak już pisałem do P - odrzucenie wary to także uczynek - skoro zatem ten uczynek może nas odepchnąć od zbawienia to czemu nie inne?

    OdpowiedzUsuń
  28. Kornel,

    przyjmujesz interpretację, że "oglądane w dziełach i poznane umysłem" dotyczy wzruszenia się poganina w obiczu piękna zachodzącego słońca i na tej podstawie wnioskujesz, że każdy, kto patrzy na ten świat ma szanse uwielbić Boga.

    Przemyśl jeszcze raz werset 19 i dalej. Czy jest tam mowa o ludziach, którzy poznać Boga mogli tylko na podstawie oglądania przyrody? Tam są mocne słowa o OBJAWIENIU i ODRZUCENIU. Przemyśl to, może te słowa mówią jednak o ludziach, którym Bóg obiawiał się bardziej bezpośrednio niż tylko w pięknie przyrody. Po drugie apostoł nic nie mówi o ludzich, którzy z piękna przyrody wykoncypowali Boga i jego plan zbawienia i Go uwielbili, opis jest raczej jednostronny - są tacy, którym Bóg objawił się (w każdych czasach, od początku świata), a jednak oni Go odrzucili zwracając się do bałwanów - to jest opis człowieka, który odrzuca Boga objawionego, nie hipotezę o Bogu.

    Jeśli nie widzisz w PŚ tego, że Pan Bóg wybrał ludzi do zbawienia, to dziwię się, bo raczej znasz PŚ. Jeśli w kontekście zbawienie padaja takie słowa jak "wszyscy" to nie rozszerzaj tego na wszystkich, bo to kłóci się z wszechwiedzą Boga. On chce, żeby wszyscy byli zbawieni, ale wszyscy z tych, których wybrał. Pan Bóg nie prowadzi wojny wewnętrznej z samym sobą, chce zbawić faraona, ale zatwardza jego serce. Ja nie wiem co z tymi ludźmi będzie po sądzie, ale trzymajmy się PŚ, a co potem - oni staną na sądzie. Pan Jezus jak objawia apostołom wolę Ojca mówi wyraźnie o tych, których od Ojca dostał, mówi o "tych wszystkich" - których dostał, nie o wszystkich, bo są dowody na to, że nie wszyscy osiągną zbawienie, a przynajmniej nie można tego wyprowadzić z PŚ i ich los jest nieodgadnioną/nieobjawioną tajemnicą, której wcale nie musimy się domyślać. Zawsze zaskakuje mnie argument - a co z tymi, co nie usłyszą - odpowiadam wtedy - ty dziś słyszysz i co z tym zrobisz? Nie zastanawiaj się co z tymi co nie usłyszą, bo objawienie kieruje Pan Bóg, tam gdzie chce to pośle objawienie i niech nikogo o to głowa nie boli, a być może opśle kiedyś i ciebie.

    pozdrawiam
    p

    OdpowiedzUsuń
  29. makroman
    Nie ma takiej zasady, że raz zbawiony, na zawsze zbawiony. Jezus dokonał raz na zawsze zbawienia wszystkich ludzi, ale nie wszyscy skorzystają z tej oferty.
    Zbawienie jest darem, który człowiek bierze wiarą.
    Ef 2:8 bw "Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;"
    Wiarę można utracić i wtedy nie jesteś w stanie wziąć od Boga daru zbawienia. Dzisiaj możesz wierzyć, a jutro możesz przestać wierzyć. Dlatego potrzebujemy ciągłej łączności z Bogiem przez Jezusa Chrystusa, aby nasza wiara nie ustawała.
    Nie wystarczy uwierzyć w Boga. Trzeba też wierzyć, czyli ufać Bogu.
    Jk 2:19 bw "(19) Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą."
    Swoim zachowaniem, czyli uczynkami potwierdzasz lub zaprzeczasz, czy ufasz Bogu.
    Pismo Święte pomaga nam lepiej poznać Boga.
    J 5:39 bw "Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie;"
    W Liście do Rzymian Paweł napisał, że Bóg zadbał o to, aby objawić się każdemu człowiekowi w różny , ale wystarczający sposób, aby każdy człowiek mógł wybrać Boga, albo go odrzucić. Jednym mogli Go poznawać w szczególny sposób, inni poprzez przyrodę, jeszcze inni poprzez Biblię.
    Cieszmy się zatem, że mamy Biblię i korzystajmy z niej.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zbawienie nie jest z nas, jest Bożym darem. Innymi słowy - nic nie możemy zrobić aby rozprawić się z grzechem i zostać zbawionymi. Możemy uwierzyć, że Pan Jezus nas wykupił. Te dwa stwierdzenia nie pozostają w sprzeczności tylko i wyłącznie wtedy, jeśli wiara, która się w nas zradza nie jest efektem naszego działania, a jest darem od Boga, którego nie sposób odrzucić. Pan Jezus nie podjął żadnego ryzyka, że jego ofiara będzie niewykorzystana (pójdzie na marne) - On wiedział za kogo umiera i wiedział, że ci, których dostał od Ojca będą na podstawie Jego ofiary zbawieni. Dlatego gwarancja zbawienia jest u Boga. Z naszej perspektywy oczywiście wygląda to tak, że to my się dowiadujemy i to my podejmujemy wybór, a prawda jest taka, że wybór należał do jedynego suwerena we wszwechświecie. On nas doprowadził do momentu decyzji i zrodził w nas wiarę, której konsekwencją było przyjęcie Bożego Zbawienia.

    Jak dla mnie, nie jest ważne czy ktoś wierzy w predestynację, czy myśli, że Bóg czeka na decyzję człowieka i do końca nie wie co wybierze... tu akcentu bym nie kładł. To jest problem nie do rozwiązania wolna wola czy predestynacja (ja widzę tę drugą opcję). Ważne jest to, o czym Biblia mówi jednoznacznie i nie pozostawia pola do manewru:

    Zbawienie jest z łaski niezależnie od uczynków. Kto uwierzy będzie zbawiony, kto nie uwierzy (niezależnie od przyczyny niewiary) będzie potępiony. Jeśli chcesz nazwać moment uwierzenia/decyzji uczynkiem - nie ma sprawy - jest to jedyny uczynek, o którym PŚ naucza, że prowadzi do zbawienia. Cała reszta do zbawienia nic nie może dołożyć, bo ofiara Pana jest w 100% wystarczająca, aby zmazać wszystkie grzechy ludzi wierzących. Nic nie trzeba dokładać i nic nie można dołożyć bo Bóg przyjął ofiarę Syna, a nasze uczynki nigdy nie byłyby wystarczające do opłacenia grzechów.

    Skutkiem niewiary w wystarczalnosć ofiary Syna Bożego są niebiblijne teorie o zbawieniu za dobre życie i o czyśćcu, w którym niedobre życie trzeba odcierpieć. Otwórz oczy.

    p

    OdpowiedzUsuń
  31. p

    Paweł w Liście do Rzymian napisał, że każdy człowiek ma możliwość poznać Boga w wystarczający sposób, aby go wybrać, albo odrzucić. Jednym objawił się w bardziej bezpośredni sposób, inni mogli Go poznawać tylko w dziełach stworzenia, a my mamy Pismo Święte.
    Bóg bierze pod uwagę jakie mieliśmy możliwości poznawania. Komu wiele dano, od tego więcej się wymaga. Ci, którzy znają prawo, będą sądzeni na podstawie prawa. Ci, którzy nie znają prawa, nie mogą być sądzeni na podstawie prawa. O tym też napisał apostoł Paweł.
    Rz 2:11-16 bw "(11) Albowiem u Boga nie ma względu na osobę. (12) Bo ci, którzy bez zakonu zgrzeszyli, bez zakonu też poginą; a ci, którzy w zakonie zgrzeszyli, przez zakon sądzeni będą; (13) gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. (14) Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; (15) dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę; (16) będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa."

    Bóg wszystkich wybrał do zbawienia, ale nie wszyscy chcą z tego skorzystać. Biblia nie naucza o przeznaczeniu w taki sposób, że Bóg arbitralnie wskazuje na tych, których chce zbawić i drugich, których nie chce.
    2Kor 5:14-21 bw "(14) Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; (15) a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. (16) Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. (17) Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. (18) A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania, (19) to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. (20) Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem. (21) On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą."
    A więc zbawienie jest dokonane i dostępne dla wszystkich ludzi od pierwszego Adama do ostatniego człowieka, który urodzi się na naszej planecie, ale niestety wielu (myślę że większość) to zbawienie odrzuci.

    OdpowiedzUsuń
  32. p

    To, że Bóg wie, kto skorzysta z ofiary Jezusa nie znaczy, że Bóg arbitralnie przeznacza kogoś do zbawienia, a kogoś innego przeznacza na wieczną śmierć.
    Myślę, że zbyt pochopnie wyciągasz wniosek, że Pismo Święte naucza o predestynacji.

    OdpowiedzUsuń
  33. Panowie - czyli mówicie to co i KK. Jesteśmy zbawieni ale poprzez akt wolicjonalny możemy to zbawienie odrzucić. Możemy je też odzyskać poprzez powtórny akt zawierzenia, oczywiście w parze z zawierzeniem muszą iść uczynki aby stało się zadość (Mt 25,31-46)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zbawienie odrzucamy, jeżeli nie wierzymy, że Jezus Chrystus złożył wystarczającą ofiarę za grzechy każdego człowieka. Przyjmując wiarą tę ofiarę przyjmujemy zbawienie.
    O ile wiem w KK co niedzielę w czasie mszy jest składana bezkrwawa ofiara. Czyżby ofiara Chrystusa nie była doskonała i wystarczająca?
    Jeżeli wierzysz, ze jesteś zbawiony, powinieneś zachowywać się tak, jak człowiek zbawiony.
    Flp 1:27 bw "Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej, abym czy przyjdę i ujrzę was, czy będę nieobecny, słyszał o was, że stoicie w jednym duchu, jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii"

    OdpowiedzUsuń
  35. Powtórzę się. Wiara to akt wolicjonalny - czyli uczynek. Zatem racje ma KK twierdząc ze nasze zbawienie zależy od naszych uczynków.

    Ofiara Chrystusa jest wystarczająca i ostateczna. Eucharystia NIE jest powtarzaniem ofiary. Bóg trwa poza czasem więc ofiara raz dokonana trwa cały czas a podczas Eucharystii jest przypominana. Jednocześnie następuje przeistoczenie czyli urzeczywistniają się słowa Jezusa nakazujące jeść to ciało i pić tą krew.

    OdpowiedzUsuń
  36. Strasznie przekręcasz ewangelię, która jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego kto wierzy.
    Rz 1:16 bw "Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka,"
    Gdyby tak było jak ty uważasz, to jeden z tych, co wisieli obok Jezusa na krzyżu nigdy nie byłby zbawiony, bo nie miał czasu na jakikolwiek uczynek.

    A teraz fragment Katechizmu Katolickiego na temat ofiary w czasie mszy.

    B. O Ofierze Mszy świętej
    385. Czy Msza święta jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu?

    Msza święta jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus, zastąpiony przez kapłana, ofiaruje w niej Bogu w sposób bezkrwawy i tajemniczy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina.
    388. Czy Msza święta jest tylko prostym przedstawieniem ofiary krzyżowej?

    Msza święta nie jest tylko prostym przedstawieniem ofiary krzyżowej, lecz jest samą ofiarą krzyżową, która się podczs Mszy świętej ponawia, skoro tu i tam jest ten sam dar, składany Bogu Ojcu w ofierze, i ten sam ofiarujący się za pośrednictwem kapłanów, a tylko sposób ofiarowania jest inny.

    Przez ofiarę Mszy św. przydzielają nam się owoce ofiary krzyżowej w ten sposób, że Bóg, przejednany tą ofiarą, użycza łask, które nam wysłużył Jezus Chrystus za cenę Krwi swojej.

    390. W jakim celu odprawia się ofiara Mszy świętej?

    Ofiara Mszy św. odprawia się w następujących celach:

    żeby Bogu oddać należną cześć i dlatego jest to ofiara latreutyczna, czyli pochwalna;
    żeby Bogu składać dzięki za Jego wielką chwałę i za wyświadczone nam dobrodziejstwa, i dlatego jest to ofiara eucharystyczna, czyli dziękczynna;
    żeby sobie uprosić łaski i dobrodziejstwa, a dlatego jest to ofiara błagalna;
    żeby od Boga uzyskać pojednanie, to jest przebłagać Go za grzechy, popełniane przez żyjących, i uprosić darowanie kar, na jakie oni zasłużyli, oraz wyprosić zmiłowanie duszom w czyśćcu cierpiącym, i dlatego jest ona ofiarą przebłagalną.

    Myślę, że te fragmenty wystarczą. W czasie mszy co niedziele jest składana bezkrwawa ofiara przebłagalna. Po co, skoro Jezus złożył wystarczającą, doskonałą ofiarę raz na zawsze.
    Hbr 7:27 bw "który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, następnie za grzechy ludu; uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie."
    Hbr 9:12 bw "wszedł raz na zawsze do świątyni nie z krwią kozłów i cielców, ale z własną krwią swoją, dokonawszy wiecznego odkupienia."
    Hbr 10:10 bw "mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze."
    Hbr 10:12 bw "lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej,"

    OdpowiedzUsuń
  37. Skazaniec dokonał uczynku! Zawierzył. wyrzekł się zła. opowiedział się po stronie dobra itd.

    Nie wiem po co używasz tych wszystkich przykładów z Pisma, jak byś chciał mnie nimi stłamsić. Ja je znam. Tylko tłumacze Ci że ofiara dokonała się RAZ ale ten raz trwa na wieki.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ofiara Jezusa dokonała się RAZ NA ZAWSZE, a skutki tej ofiary trwają NA WIEKI.
    Wg katechizmu KK msza jest odprawiana między innymi po to aby "od Boga uzyskać pojednanie, to jest przebłagać Go za grzechy..."

    Po co? przecież Jezus na krzyżu pojednał człowieka z Bogiem.

    2Co 5:19 bw "(19) to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania."

    OdpowiedzUsuń
  39. Otóż po to Kornelu aby uniknąć zapętleń jakie są Twoim udziałem.

    Zrozum - Bóg jest poza czasem - czyniąc Pamiątkę - czynimy ofiarę - ale ofiara Chrystusa TRWA a nie była jedynie chwilą, wydarzeniem w historii.

    OdpowiedzUsuń
  40. Bóg jest poza czasem, ale my jesteśmy ograniczeni czasem. Dla nas ofiara Jezusa DOKONAŁA się, a nie DOKONUJE się. Ja wiem, że trudno ci to przyznać, ale tak jet napisane w Piśmie Świętym.
    Przebłaganie i pojednanie jest dziełem Jezusa Chrystusa, a nie człowieka. Wg Biblii ta służba dokonuje się w świątyni w niebie, a nie w kościołach katolickich.

    Heb 8:1-2 bt "(1) Sedno zaś wywodów stanowi prawda: takiego mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach, (2) jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka."

    OdpowiedzUsuń
  41. NIE - tak nie jest w Biblii, tak jest tylko w mniemaniu ludzi którzy wierzą we własny rozum zamiast pokładać ufność w natchnieniu Ducha Świętego.

    w przeciwnym wypadku cały "korowód" z Ostatnią Wieczerzą" nie miał by sensu, nie miało by sensu zmartwychwstawanie, nie miało by sensu posyłanie uczniów...

    OdpowiedzUsuń
  42. w przeciwnym wypadku cały "korowód" z Ostatnią Wieczerzą" nie miał by sensu, nie miało by sensu zmartwychwstawanie, nie miało by sensu posyłanie uczniów...

    a dlaczego nie miałoby sensu?

    Ofiara dokonała się, nic nie jest jaśniej opisane w księgach NT jak to, że ta chwila należała do przyszłości, a potem już do historii.

    Powtarzanie ofiary w jakikolwiek sposób jest pomyłką.

    p

    OdpowiedzUsuń
  43. makroman

    Zrozum, że jeżeli napiszesz TAK NIE JEST W BIBLII, to nie znaczy, że od razu wszyscy przyjmą to jako pewnik. To było możliwe w czasach, gdy KK odciął ludzi od Pisma Świętego. Dzisiaj każdy może przeczytać, więc musisz się bardziej postarać.

    OdpowiedzUsuń
  44. P - nie miało by sensu bo i po co? Ofiara się dokonała - czy się o tym dowiesz czy nie i tak będziesz zbawiony.
    Chrystus zamiast mówić "to czyńcie na moja pamiątkę" mógł powiedzieć - "róbta co chceta"...

    Skoro jednak COŚ się dokonuje (bo każdy człowiek jest zbawiany osobno) stale i od nowa - to i ofiara Jezusa TRWA na wieki wieków - to nie jest zdarzenie historyczne - historycznym były życie i śmierć Jezusa ale nie odkupienie.


    Kornelu - "To było możliwe w czasach, gdy KK odciął ludzi od Pisma Świętego. Dzisiaj każdy może przeczytać, więc musisz się bardziej postarać." - nikt nikogo nie odcinał, jedynie pilnowano by ludzie niekompetentni nie uzasadniali swoich tez cytatami z Pisma Świętego. A że było to słuszne - dowodzi choćby fakt że ostatnio miesięcznie przybywa kilkadziesiąt nowych "kościołów", odłamów, wyznań itp... bo "każdy może przeczytać"...

    OdpowiedzUsuń
  45. Gdyby kościół nie odszedł od nauki Jezusa i apostołów nie byłaby potrzebna reformacja i nie powstawałoby tyle kościołów.

    Co do zakazywania czytania i posiadania Pisma Świętego poczytaj książki historyczne, to może zdołasz przejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  46. Otóż nie Kornelu - Reformację wywołały ambicje ludzkie.

    Argument z ilością kościołów jest co najmniej beznadziejny - równie dobrze można by mówić że gdyby Bóg nie stworzył świata nie było by tylu grzeszników - prawda oczywista - ale NIC nie wnosząca.

    Temat "zakazywania" był wielokrotnie omawiany, także tu u Pastora.
    Chodziło wyłącznie o to by osoby nieprzygotowane do samodzielnego zrozumienia Pisma Świętego w przekładzie (bo nieznające oryginałów hebrajskich i greckich, a przez to nie mające możliwości rozeznania się w niuansach i znaczeniach słów całkiem innej kultury)nie interpretowały Go na swój sposób - Reformacja pokazała jak bardzo Kościół Katolicki miał rację...

    OdpowiedzUsuń