sobota, 18 maja 2013

Słowo na Niedzielę: "Jak sądzić? Jak nie sądzić?" (Mt 7:1-6)

TUTAJ można odsłuchać jednego z ostatnich kazań z naszego nabożeństwa pt. "Jak sądzić? Jak nie sądzić?" (Mt 7:1-6)

5 komentarzy:

  1. Pawle, ktoś zadał mi pytanie odnośnie treści zawartych w tym artykule na Twojej stronie: http://www.gdansk.reformacja.pl/2012-04-13-08-46-32/podstawy-wiary/43-reformowany-wyklad-wiary.html Przeczytałem artykuł, a następnie odsłuchałem kazania, do którego link znajduje się obok tego artykułu (to jest to samo kazanie, które reklamujesz w powyższym poście). W artykule jest mowa m.in. o pięciu założeniach kalwinizmu TULIP, a w kazaniu dajesz świadectwo, że sam …w te założenia nie wierzysz, a przynajmniej nie traktujesz ich na serio. W kazaniu mówisz coś takiego: „Można, a nawet trzeba osądzać, i w razie potrzeby mieć odwagę powiedzieć do kogoś, kto swoim sposobem życia pokazuje, że znajduje się na drodze potępienia. Trzeba mieć odwagę mu to powiedzieć: ‘Jak się nie nawrócisz, to narażasz się na potępienie’”.


    Gdybyś brał na serio założenia kalwinizmu, to nie mówiłbyś o takim sądzeniu, które jest upominaniem, bo:

    1. Skoro natura ludzka jest zepsuta całkowicie, a ów człowiek został „odrodzony”, to przecież według tej teologii nie można tego odwrócić. A jeśli nie został odrodzony, to żaden wysiłek ludzki nie może się do tego przyczynić;
    2. Jeśli człowiek został wybrany przez Boga do zbawienia, to bezwarunkowo, bez żadnej zasługi, i żaden grzech nie może tego zmienić;
    3. Skoro Pan Jezus umarł tylko za wybranych, to albo umarł za tego brata, którego chcesz upomnieć, i wtedy on dostąpi zbawienia niejako „wbrew wszystkiemu”, albo Pan Jezus nie umarł za tego brata, bo nie należy do wybranych, i w takim wypadku nie zostanie zbawiony, i żadne upominanie nie ma sensu;
    4. Skoro łasce nie można się przeciwstawić, to dlaczego w ogóle upominać? Albo ten człowiek otrzymał od Boga łaskę, a wtedy nic nie trzeba robić, bo sama owa łaska wystarczy, albo jej nie otrzymał, a wtedy przecież nic nie można zrobić, aby ją otrzymał;
    5. Wytrwałość świętych. Jeśli należy do grona wybranych, to przecież ma zapewnioną wytrwałość aż do końca, ale jeśli nie należy do grona wybranych, to nie wytrwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie rozmijasz się z tym, o czym mówi kalwinizm.

    Tzw. TULIP to perspektywa Bożych dekretów. Ludzka perspektywa i rzeczywistość, w której żyjemy jest dynamiczna. To perspektywa przymierza. Dlatego Bóg kieruje do nas ostrzeżenia, które są narzędziem trwania w zbawieniu.

    Przymierze można jednak złamać. Można porzucić Chrystusa, z którym się było złączonym w przymierzu. W przypadku owiec jest to oczywiście niemożliwe (Jn 10:28-30), jednak liczba i tożsamość owiec jest znana Ojcu w niebie, a nie nam.

    Poczytaj trochę więcej nt. różnicy między przymierzem, a wybraniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pawle,
    ale zgodzisz się ze mną (chyba), że patrząc z "perspektywy Bożych dekretów", jak to nazywasz, dany człowiek należy albo do wybranych, albo do nie-wybranych. Innej możliwości nie ma. Nie ma trzeciej grupy. Zgadzasz się ze mną? Jeśli tak, to niezależnie od tego, do jakiej grupy należy dany człowiek, upominanie go nie ma sensu z przyczyn wymienionych powyżej.

    Innymi słowy: mówienie o odwiecznych dekretach Bożych z jednej strony, i o "dynamicznej rzeczywistości", w której się obecnie znajdujemy, jest niekoherentne - albo jak wolisz - wewnętrznie sprzeczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Jeśli tak, to niezależnie od tego, do jakiej grupy należy dany człowiek, upominanie go nie ma sensu z przyczyn wymienionych powyżej."

    Upominanie i wzywanie jest Bożym środkiem prowadzenia wybranych do wiary. My nie wiemy którzy to są, więc wzywamy WSZYSTKICH. Bogu zaś zostawiamy owoce i wzrost.

    Mam jednak dla Ciebie zachętę: zastosuj tą metodę i swoje pytania do własnych przekonań.

    Bóg wg Ciebie wie czy człowiek będzie w piekle czy w niebie, prawda? Zna przyszłość, prawda? Zatem skoro tak, to "upominanie człowieka nie ma sensu z przyczyn wymienionych powyżej". Dlaczego Bóg chce abyśmy upominali Jana Kowalskiego, o którym WIE, że się nie nawróci?

    Co więcej: dlaczego Bóg stworzył Jana Kowalskiego o którym wiedział, że JEŚLI Go stworzy, to Jan Kowalski pójdzie do piekła? Przecież mógł mu oszczędzić tego cierpienia, nie powołując go do istnienia. Jak Twoja teologia odpowiada na ten problem?

    Zastosuj swoje pytania do własnych przekonań, zanim coś mi zarzucisz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Paweł Bartosik: "My nie wiemy którzy to są, więc wzywamy WSZYSTKICH. Bogu zaś zostawiamy owoce i wzrost."

    Ale właśnie chodzi o to, że nie ma znaczenia, czy dany człowiek należy do zbawionych, czy nie. W ŻADNYM wypadku upominanie nie ma sensu.

    Pawle,
    według moich przekonać zbawienie człowieka zależy od Pana Boga i tego człowieka, dlatego ma sens upominanie. Trzeba starać się z drżeniem o własne zbawienie, a także troszczyć się, o ile to zależy od nas, o zbawienie innych.

    Natomiast, według Twojej teologii zbawienie zależy od Pana Boga i tylko od Pana Boga, czy tak? Jeśli tak, to nie tylko upominanie nie ma sensu, ale w ogóle żaden wysiłek człowieka.

    OdpowiedzUsuń