wtorek, 3 września 2013

Przynależność do Kościoła nie ratuje przed sądem

Proces Katarzyny W., zabójczyni swojego dziecka, ujawnił jej dużą katolicką religijność: słuchanie Radia Maryja, organizowanie rekolekcji dla 60 osób, aktywność w jednej z katolickich wspólnot modlitewnych, dość zażyła znajomość z katolickimi księżmi. 

To w jasny sposób pokazuje, że nie taki, czy inny Kościół mamy głosić, ale autentyczne, szczere nawrócenie człowieka do Jezusa Chrystusa (i Jego Słowa). Przynależność do najbardziej prawowiernego Kościoła na Ziemi nie uniewinni kogokolwiek. Zarówno na sądzie doczesnym, jak i wiecznym.

4 komentarze:

  1. Ale co to ma do rzeczy, jaką religię wyznawała. Można być zagorzałym protestantem, prawosławnym czy innym i być złym człowiekiem w środku a na zewnątrz oblanym lukrem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie. To tylko pokazuje, że przynależność do najbardziej prawowiernego Kościoła nie ratuje przed Sądem.

    Bez szczerego żalu za grzechy i nawrócenia ani rusz. Dlatego mamy głosić Chrystusa ukrzyżowanego, a nie Kościół.

    Kościół jest ważny, ale jest głosicielem Zbawienia, posłańcem Zbawienia, miejscem wzrostu, a nie Zbawicielem.

    OdpowiedzUsuń
  3. @kolecja:
    Tak, jak często nie zgadzam się z pastorem Bartosikiem, tak tutaj kłania się czytanie ze zrozumieniem - dokładnie o to mu chodziło.

    Nieważne ile się zorganizuje rekolekcji, jeśli na boku popełnia się czyny niezgodne z naukami Kościoła, to taką religijność można rozbić o kant tyłka.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1 - ciekawe z jakiego brukowca Pastor wytrzasnął tą rzekomą "religijność" Pani Katarzyny?
    Moim zdaniem to bujda na resorach.

    2 - Mylenie moralności z religijnością to podstawowy błąd tych którzy o religijności NIC nie wiedzą.
    Więcej! Chrystus zbawiał grzeszników a nie świętych. Ja osobiście wdzięczny jestem Chrystusowi za grzechy których pozwolił mi się dopuścić - dzięki nim unikam tego najcięższego - grzechu pychy.

    OdpowiedzUsuń