sobota, 28 kwietnia 2018
piątek, 27 kwietnia 2018
Pamiętajmy o Alfie Evansie
Władze Wielkiej Brytanii i szpitala, gdzie przebywa Alfie Evans według Bożej sprawiedliwości powinni odpowiadać za aktywne dążenie (póki co) do zabójstwa, porwanie i kradzież. Na ich miejscu bałbym się dnia kiedy staną przed Tym, który dał życie Alfiemu (oraz im).
I jeszcze jedno. Może dzięki Bożej opatrzności w całej tej dramatycznej sytuacji niektórzy w końcu zrozumieją, że prawo do życia dziecka to nie jest kwestia "decyzji" kobiety: matki, królowej, pani poseł czy innej pani kanclerz - nawet jeśli mózg dziecka składa się tylko z wody i płynu mózgowo-rdzeniowego. Ludzie, Alfie Evans jest człowiekiem, Bożym obrazem na ziemi! Jezus kocha Alfiego.
Modlę się o życie chłopca oraz o siłę i odwagę dla jego rodziców, do czego również Was zachęcam.
I jeszcze jedno. Może dzięki Bożej opatrzności w całej tej dramatycznej sytuacji niektórzy w końcu zrozumieją, że prawo do życia dziecka to nie jest kwestia "decyzji" kobiety: matki, królowej, pani poseł czy innej pani kanclerz - nawet jeśli mózg dziecka składa się tylko z wody i płynu mózgowo-rdzeniowego. Ludzie, Alfie Evans jest człowiekiem, Bożym obrazem na ziemi! Jezus kocha Alfiego.
Modlę się o życie chłopca oraz o siłę i odwagę dla jego rodziców, do czego również Was zachęcam.
środa, 25 kwietnia 2018
Cudze pieniądze
Większość polityków woli rozmawiać o tym, na co przeznaczyć cudze pieniądze, aniżeli własne. Człowiek będący u władzy powinien jednak mieć w nienawiści kradzież cudzych dóbr.
„Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie.” (Księga Przysłów 28.16)
Jeśli politycy prześcigają się w obietnicach, ile mogą i są w stanie dać obywatelom – nasza odpowiedź powinna brzmieć: komu chcecie to odebrać?
„Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie.” (Księga Przysłów 28.16)
Jeśli politycy prześcigają się w obietnicach, ile mogą i są w stanie dać obywatelom – nasza odpowiedź powinna brzmieć: komu chcecie to odebrać?
wtorek, 24 kwietnia 2018
Siedem pytań do przyjaciół charyzmatyków
Nasi szczerzy charyzmatyczni przyjaciele - zwolennicy daru języków i prorokowania we współczesnym Kościele chcąc uzasadnić te praktyki często w dyskusji na ich temat stawiają retoryczne pytania: czy dary duchowe przeminęły? Czy Duch Święty opuścił Kościół? Czy mamy kneblować Bogu usta?
Odpowiedź jest oczywista.
Tymczasem w dyskusji o darze języków i prorokowania w obecnych czasach nie chodzi o pytanie: czy Duch Święty udziela darów Kościołowi? Wszyscy chrześcijanie wierzą, że tak! Wszak jest żywy i działa!
Pytania są inne i powinny dotykać istoty sprawy, a nie jedynie muskać powierzchnię, by uciec od problemów. Jeśli szczerze chcesz zająć się tą kwestią, zachęcam Cię do odpowiedzenia sobie na siedem ważnych pytań. Oto one:
1. Nie czy lecz jakich darów udziela obecnie Duch Święty?
2. Skąd się o tym dowiadujemy? Z Biblii czy z doświadczenia brata Jacka lub siostry Magdy?
3. Czy obecnie nadal jest niezbędny urząd Apostoła i Proroka, czy też fundament Kościoła związany z ich służbą został założony raz na zawsze?
4. Czy Duch Święty nadal udziela darów o charakterze objawieniowym, a więc niosących natchnione, bezbłędne Słowo poza Biblią?
5. Czy Biblia jest jedynym natchnionym Słowem od Pana czy też najważniejszym ze Słów od Pana?
6. Czy wierzysz w zamknięty i kompletny kanon Bożego objawienia, czy w kanon otwarty i niekompletny?
7. Czy wierzysz w reformacyjną zasadę "Sola Scriptura" (Tylko Pismo) czy też w kwestii objawienia stajesz w jednym szeregu z rzymskim katolicyzmem, adwentyzmem, mormonizmem itp. uznając, że obecnie Bóg przekazuje Swoje natchnione Słowo poza Pismem Świętym?
Dyskusja na ten temat oczywiście (poza skrajnymi wyjątkami) ma miejsce w gronie rodziny, wśród braci i sióstr, ale... właśnie: rodzeństwo ze sobą rozmawia! :-)
Odpowiedź jest oczywista.
Tymczasem w dyskusji o darze języków i prorokowania w obecnych czasach nie chodzi o pytanie: czy Duch Święty udziela darów Kościołowi? Wszyscy chrześcijanie wierzą, że tak! Wszak jest żywy i działa!
Pytania są inne i powinny dotykać istoty sprawy, a nie jedynie muskać powierzchnię, by uciec od problemów. Jeśli szczerze chcesz zająć się tą kwestią, zachęcam Cię do odpowiedzenia sobie na siedem ważnych pytań. Oto one:
1. Nie czy lecz jakich darów udziela obecnie Duch Święty?
2. Skąd się o tym dowiadujemy? Z Biblii czy z doświadczenia brata Jacka lub siostry Magdy?
3. Czy obecnie nadal jest niezbędny urząd Apostoła i Proroka, czy też fundament Kościoła związany z ich służbą został założony raz na zawsze?
4. Czy Duch Święty nadal udziela darów o charakterze objawieniowym, a więc niosących natchnione, bezbłędne Słowo poza Biblią?
5. Czy Biblia jest jedynym natchnionym Słowem od Pana czy też najważniejszym ze Słów od Pana?
6. Czy wierzysz w zamknięty i kompletny kanon Bożego objawienia, czy w kanon otwarty i niekompletny?
7. Czy wierzysz w reformacyjną zasadę "Sola Scriptura" (Tylko Pismo) czy też w kwestii objawienia stajesz w jednym szeregu z rzymskim katolicyzmem, adwentyzmem, mormonizmem itp. uznając, że obecnie Bóg przekazuje Swoje natchnione Słowo poza Pismem Świętym?
Dyskusja na ten temat oczywiście (poza skrajnymi wyjątkami) ma miejsce w gronie rodziny, wśród braci i sióstr, ale... właśnie: rodzeństwo ze sobą rozmawia! :-)
Debatujący ateista
Kiedy ateista lub nihilista przychodzi na debatę z chrześcijaninem o istnieniu Boga, to już ją przegrał.
Swoją obecnością na niej zaprzeczył bowiem podstawowemu założeniu swojego światopoglądu i złożył wyznanie, że:
Swoją obecnością na niej zaprzeczył bowiem podstawowemu założeniu swojego światopoglądu i złożył wyznanie, że:
- prawda jest obiektywna,
- jest poznawalna,
- istnieje uniwersalny standard/najwyższy autorytet, który prawdę objawia,
- poznanie jej ma znaczenie,
- należy w misjonarski sposób przekonywać do niej innych,
- można ufać procesom myślowym w naszych głowach.
- jest poznawalna,
- istnieje uniwersalny standard/najwyższy autorytet, który prawdę objawia,
- poznanie jej ma znaczenie,
- należy w misjonarski sposób przekonywać do niej innych,
- można ufać procesom myślowym w naszych głowach.
To zdecydowanie anty-ateistyczne i anty-nihilistyczne założenia.
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Posłuszeństwo raka
Douglas Wilson
WSTĘP
Jeśli Bóg panuje nad tym światem – a panuje – oznacza to, że wszystko musi być mu posłuszne. Jednak jest też druga strona medalu, która wydaje się z tym kłócić. Nie ulega wątpliwości, że żyjemy w grzesznym świecie, gdzie niektóre byty i ludzie są nieposłuszni Bogu. Nie ma grzechu bez nieposłuszeństwa. Jak to pogodzić? Wszystko jest mu posłuszne, lecz jednocześnie niektóre rzeczy są mu nieposłuszne. Jak to rozumieć?
Musimy wziąć pod uwagę możliwość, iż słowo „posłuszne” posiada więcej niż tylko jedno znaczenie. W rzeczy samej, dokładnie tak się dzieje w Biblii.
GŁÓWNY PRZYKŁAD
Kiedy myślimy o cierpieniu naszego Pana, widzimy, że Syn Człowieczy poszedł na śmierć wypełniając to, co zostało postanowione (Łuk. 22:22). Wcześniejszy scenariusz obejmował wszystko – łącznie z zachowaniem kurczaków (Mat. 26:74), tym czy żołnierze połamią kości Pana czy nie (Jana 19:33), oraz kto zanurzy chleb w misie podczas Ostatniej Wieczerzy (Jana 13:26).
„Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi, aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało” (Dz.Ap. 4:27-28).
Ci, którzy ukrzyżowali Jezusa wypełnili jedynie to, co Boża ręka i Jego wyrok ustaliły, określiły i wcześniej postanowiły, by się dokonało. Z drugiej strony, prawdą jest też to, iż ludzie, którzy brali udział w tym zaplanowanym do najmniejszego szczegółu scenariuszu – byli autentycznymi moralnymi sprawcami, odpowiedzialnymi za swoje grzeszne zachowanie. Piłat otrzymał ostrzeżenie przez sen swojej żony (Mat. 27:17). Nasz Pan nie został ukrzyżowany przez bezwolne roboty, ale: „Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz. Ap. 2:23). Oczywistym jest, że choć przestępstwo było ustalone przez „Boże postanowienie i plan” - nie powstrzymało to jednak jego wypełnienia przez „ręce bezbożnych”.
POSŁUSZNI SYNOWIE CZY POSŁUSZNE NARZĘDZIA
Bóg nigdy nie traci kontroli. Nic nigdy nie chwieje się w Jego ręku. Włosy na naszej głowie są policzone (Mat. 10:30). Nawet wróbel nie spada na ziemię bez woli Ojca (Mat. 10:29). We wszystkim, nad wszystkim, przez wszystko i pod wszystkim Bóg pozostaje wiecznym Bogiem. „Bowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko: Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen” (Rzym. 11:36).
Posłuszeństwo ma różne poziomy. Ponieważ Bóg obdarował nas wyzwoleniem (odradzając nas), uzyskaliśmy również wolność synowskiego posłuszeństwa. Ale jeśli nasze serca nie zostały przemienione nowym narodzeniem, nie będziemy posłusznymi synami, ale zatrzymamy się na etapie posłusznego narzędzia w rękach Boga.
Im bardziej faraon zatwardzał swoje serce, tym bardziej wypełniał Boży plan na swoje życie. Im bardziej Judasz rozniecał pożądliwość swego serca, tym bardziej nadawał się do przypisanej mu roli zdrajcy, o której psalmista prorokował już tysiąc lat wcześniej. Im bardziej ateista złorzeczy Niebu, tym bardziej wypełnia to, na co został stworzony. Jeśli nawróci się – wypełnieniem stanie się posłuszeństwo syna. Jeśli nie nawróci się, wypełnieniem pozostanie jedynie rola posłusznego narzędzia.
Cała ta rzeczywistość ma odniesienie również do świata rzeczy, które nigdy nie mogą stać się synami. Każda nieożywiona rzecz jest posłusznym narzędziem. Oznacza to, że kiedy rak zostaje komuś „dany”- zaczyna pełnić rolę posłusznego narzędzia, które wypełnia Boże plany. Kiedy Bóg chce użyć jakiegoś narzędzia – chwyta je w ręce, a samo narzędzie nigdy ani nie wyślizguje mu się, ani nie wypada z Jego dłoni.
ŻYCIE
Jakiś czas temu zauważyłem guzka wielkości dziesięciogroszówki na lewej szczęce. Udałem się za tym na kilka sposobów, miałem rezonans, w końcu w zeszłym tygodniu przeprowadzono biopsję. Lekarz potwierdził, iż istotnie guzek jest zmianą nowotworową i należy go usunąć. Umiejscowiony jest w gruczołach ślinianki i dlatego wydawało się, że znajduje się na szczęce. Nie czuję żadnego bólu. Obecnie planujemy operację, która powinna mieć miejsce w najbliższych tygodniach.
Wszyscy zauważyliśmy, że to już drugi rok z rzędu, gdy ktoś z Wilsonów otrzymuje diagnozę raka tuż przed naszą kościelną konferencją. Obiecujemy, że postaramy się, aby nie stało się to naszą doroczną tradycją, ale na razie jest jak jest.
Najprawdopodobniej cała sprawa znajdzie swój finał wraz z usunięciem guza. Ale wiadomo – istnieje też możliwość, że guzek okaże się agresywnym łobuzem. Lekarze dowiedzą się dopiero podczas operacji, kiedy bezpośrednio go obejrzą. Jeśli będzie agresywny, wtedy będą musieli usunąć również okoliczne węzły chłonne. W rezultacie będę przez jakiś czas na zwolnieniu.
ZASTOSOWANIA
Pytanie, które pewnie chcecie zadać brzmi: Jak się mamy? Otóż jesteśmy zadowoleni i radujemy się w Bożych wyrokach – ufając Panu i chcielibyśmy prosić was wszystkich o modlitwy, aby tak pozostało. W takich chwilach, kiedy oczywiście należy zająć się guzem z całą odpowiedzialnością, ważne też jest, żeby nie dopuścić do przerzutów emocji, nie dopuścić, żeby emocje zagnieździły się w węzłach chłonnych.
W odniesieniu do powyższego, Biblia poucza nas, że mamy dziękować w każdej sytuacji (1 Tes. 5:18) i za wszystko (Ef. 5:20). Doprawdy Bóg panuje nad każdym szczegółem każdego życia. Tak więc i my podziękowaliśmy Bogu za nowotwór i mamy zamiar nadal dziękować. Nie wiemy jaki dobry plan Bóg chce osiągnąć przez niego, ale mamy zapewnienie, że Ten który liczy zarówno wróble jak i włosy jest tym samym Bogiem, który panuje nad zachowaniem każdej komórki rakowej. Mówiąc prosto, w odniesieniu do tego, co już napisałem: ten rak jest tam gdzie ma być, ponieważ jest posłuszny, a my, ze swojej strony, nie chcemy być mniej posłuszni niż sam rak. Oznacza to, że mamy ufać Panu, który wszystko czyni tak jak należy. On wyznacza miejsce wszystkim rzeczom, a ja muszę skupić się na posłuszeństwie w moim wyznaczonym miejscu – zamiast stresowania się niewygodą stworzoną przez „posłuszeństwo” czegoś innego w „jego wyznaczonym miejscu”.
Zdaję sobie sprawę, że posłuszeństwo, o którym mówię ma wiele poziomów. Są różne rodzaje posłuszeństwa. Jednak, w tym samym czasie, nieposłuszny syn powinien zawstydzić się kiedy widzi posłuszny kamień. Jeśli Hiob uległby pierwszej wielkiej pokusie by „przekląć Boga i umrzeć”, okazałby się mniej posłuszny niż strupy na jego ciele.
Thomas Watson powiedział kiedyś, że skupiamy się na tym kto lub co bezpośrednio przynosi na nas próbę, zapominając Tego, który zesłał próbę w nasze życie. Staramy się więc pamiętać, że każda próba jest „posłuszną” próbą. Ta prawda dotyczy wszystkiego: Chaldejczyków i nowotworów, zagrożeń i długów, nagłych przypadków i ewakuacji, gorączki i głodu, i tak do końca bez wyjątku – wszystkiego.
Prosimy więc o modlitwy i jesteśmy za nie wdzięczni. Chcemy pozostać czyści w wierności pośrodku tego utrapienia. I w miarę możliwości od Pana – jednym z moich zastosowań niech będzie: pisz szybciej. Proszę módlcie się, żebym dał radę to osiągnąć.
Doug Wilson jest pastorem reformowanego kościoła Christ Church (CREC) w Moscow, Idaho (USA). Jest autorem wielu publikacji na temat małżeństwa, wychowania dzieci, apologetyki, teologii, kultury.
Wpis ukazał się na blogu: dougwils.com
Tłumaczenie: Marek Kmieć
WSTĘP
Jeśli Bóg panuje nad tym światem – a panuje – oznacza to, że wszystko musi być mu posłuszne. Jednak jest też druga strona medalu, która wydaje się z tym kłócić. Nie ulega wątpliwości, że żyjemy w grzesznym świecie, gdzie niektóre byty i ludzie są nieposłuszni Bogu. Nie ma grzechu bez nieposłuszeństwa. Jak to pogodzić? Wszystko jest mu posłuszne, lecz jednocześnie niektóre rzeczy są mu nieposłuszne. Jak to rozumieć?
Musimy wziąć pod uwagę możliwość, iż słowo „posłuszne” posiada więcej niż tylko jedno znaczenie. W rzeczy samej, dokładnie tak się dzieje w Biblii.
GŁÓWNY PRZYKŁAD
Kiedy myślimy o cierpieniu naszego Pana, widzimy, że Syn Człowieczy poszedł na śmierć wypełniając to, co zostało postanowione (Łuk. 22:22). Wcześniejszy scenariusz obejmował wszystko – łącznie z zachowaniem kurczaków (Mat. 26:74), tym czy żołnierze połamią kości Pana czy nie (Jana 19:33), oraz kto zanurzy chleb w misie podczas Ostatniej Wieczerzy (Jana 13:26).
„Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi, aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało” (Dz.Ap. 4:27-28).
Ci, którzy ukrzyżowali Jezusa wypełnili jedynie to, co Boża ręka i Jego wyrok ustaliły, określiły i wcześniej postanowiły, by się dokonało. Z drugiej strony, prawdą jest też to, iż ludzie, którzy brali udział w tym zaplanowanym do najmniejszego szczegółu scenariuszu – byli autentycznymi moralnymi sprawcami, odpowiedzialnymi za swoje grzeszne zachowanie. Piłat otrzymał ostrzeżenie przez sen swojej żony (Mat. 27:17). Nasz Pan nie został ukrzyżowany przez bezwolne roboty, ale: „Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz. Ap. 2:23). Oczywistym jest, że choć przestępstwo było ustalone przez „Boże postanowienie i plan” - nie powstrzymało to jednak jego wypełnienia przez „ręce bezbożnych”.
POSŁUSZNI SYNOWIE CZY POSŁUSZNE NARZĘDZIA
Bóg nigdy nie traci kontroli. Nic nigdy nie chwieje się w Jego ręku. Włosy na naszej głowie są policzone (Mat. 10:30). Nawet wróbel nie spada na ziemię bez woli Ojca (Mat. 10:29). We wszystkim, nad wszystkim, przez wszystko i pod wszystkim Bóg pozostaje wiecznym Bogiem. „Bowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko: Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen” (Rzym. 11:36).
Posłuszeństwo ma różne poziomy. Ponieważ Bóg obdarował nas wyzwoleniem (odradzając nas), uzyskaliśmy również wolność synowskiego posłuszeństwa. Ale jeśli nasze serca nie zostały przemienione nowym narodzeniem, nie będziemy posłusznymi synami, ale zatrzymamy się na etapie posłusznego narzędzia w rękach Boga.
Im bardziej faraon zatwardzał swoje serce, tym bardziej wypełniał Boży plan na swoje życie. Im bardziej Judasz rozniecał pożądliwość swego serca, tym bardziej nadawał się do przypisanej mu roli zdrajcy, o której psalmista prorokował już tysiąc lat wcześniej. Im bardziej ateista złorzeczy Niebu, tym bardziej wypełnia to, na co został stworzony. Jeśli nawróci się – wypełnieniem stanie się posłuszeństwo syna. Jeśli nie nawróci się, wypełnieniem pozostanie jedynie rola posłusznego narzędzia.
Cała ta rzeczywistość ma odniesienie również do świata rzeczy, które nigdy nie mogą stać się synami. Każda nieożywiona rzecz jest posłusznym narzędziem. Oznacza to, że kiedy rak zostaje komuś „dany”- zaczyna pełnić rolę posłusznego narzędzia, które wypełnia Boże plany. Kiedy Bóg chce użyć jakiegoś narzędzia – chwyta je w ręce, a samo narzędzie nigdy ani nie wyślizguje mu się, ani nie wypada z Jego dłoni.
ŻYCIE
Jakiś czas temu zauważyłem guzka wielkości dziesięciogroszówki na lewej szczęce. Udałem się za tym na kilka sposobów, miałem rezonans, w końcu w zeszłym tygodniu przeprowadzono biopsję. Lekarz potwierdził, iż istotnie guzek jest zmianą nowotworową i należy go usunąć. Umiejscowiony jest w gruczołach ślinianki i dlatego wydawało się, że znajduje się na szczęce. Nie czuję żadnego bólu. Obecnie planujemy operację, która powinna mieć miejsce w najbliższych tygodniach.
Wszyscy zauważyliśmy, że to już drugi rok z rzędu, gdy ktoś z Wilsonów otrzymuje diagnozę raka tuż przed naszą kościelną konferencją. Obiecujemy, że postaramy się, aby nie stało się to naszą doroczną tradycją, ale na razie jest jak jest.
Najprawdopodobniej cała sprawa znajdzie swój finał wraz z usunięciem guza. Ale wiadomo – istnieje też możliwość, że guzek okaże się agresywnym łobuzem. Lekarze dowiedzą się dopiero podczas operacji, kiedy bezpośrednio go obejrzą. Jeśli będzie agresywny, wtedy będą musieli usunąć również okoliczne węzły chłonne. W rezultacie będę przez jakiś czas na zwolnieniu.
ZASTOSOWANIA
Pytanie, które pewnie chcecie zadać brzmi: Jak się mamy? Otóż jesteśmy zadowoleni i radujemy się w Bożych wyrokach – ufając Panu i chcielibyśmy prosić was wszystkich o modlitwy, aby tak pozostało. W takich chwilach, kiedy oczywiście należy zająć się guzem z całą odpowiedzialnością, ważne też jest, żeby nie dopuścić do przerzutów emocji, nie dopuścić, żeby emocje zagnieździły się w węzłach chłonnych.
W odniesieniu do powyższego, Biblia poucza nas, że mamy dziękować w każdej sytuacji (1 Tes. 5:18) i za wszystko (Ef. 5:20). Doprawdy Bóg panuje nad każdym szczegółem każdego życia. Tak więc i my podziękowaliśmy Bogu za nowotwór i mamy zamiar nadal dziękować. Nie wiemy jaki dobry plan Bóg chce osiągnąć przez niego, ale mamy zapewnienie, że Ten który liczy zarówno wróble jak i włosy jest tym samym Bogiem, który panuje nad zachowaniem każdej komórki rakowej. Mówiąc prosto, w odniesieniu do tego, co już napisałem: ten rak jest tam gdzie ma być, ponieważ jest posłuszny, a my, ze swojej strony, nie chcemy być mniej posłuszni niż sam rak. Oznacza to, że mamy ufać Panu, który wszystko czyni tak jak należy. On wyznacza miejsce wszystkim rzeczom, a ja muszę skupić się na posłuszeństwie w moim wyznaczonym miejscu – zamiast stresowania się niewygodą stworzoną przez „posłuszeństwo” czegoś innego w „jego wyznaczonym miejscu”.
Zdaję sobie sprawę, że posłuszeństwo, o którym mówię ma wiele poziomów. Są różne rodzaje posłuszeństwa. Jednak, w tym samym czasie, nieposłuszny syn powinien zawstydzić się kiedy widzi posłuszny kamień. Jeśli Hiob uległby pierwszej wielkiej pokusie by „przekląć Boga i umrzeć”, okazałby się mniej posłuszny niż strupy na jego ciele.
Thomas Watson powiedział kiedyś, że skupiamy się na tym kto lub co bezpośrednio przynosi na nas próbę, zapominając Tego, który zesłał próbę w nasze życie. Staramy się więc pamiętać, że każda próba jest „posłuszną” próbą. Ta prawda dotyczy wszystkiego: Chaldejczyków i nowotworów, zagrożeń i długów, nagłych przypadków i ewakuacji, gorączki i głodu, i tak do końca bez wyjątku – wszystkiego.
Prosimy więc o modlitwy i jesteśmy za nie wdzięczni. Chcemy pozostać czyści w wierności pośrodku tego utrapienia. I w miarę możliwości od Pana – jednym z moich zastosowań niech będzie: pisz szybciej. Proszę módlcie się, żebym dał radę to osiągnąć.
Doug Wilson jest pastorem reformowanego kościoła Christ Church (CREC) w Moscow, Idaho (USA). Jest autorem wielu publikacji na temat małżeństwa, wychowania dzieci, apologetyki, teologii, kultury.
Wpis ukazał się na blogu: dougwils.com
Tłumaczenie: Marek Kmieć
czwartek, 19 kwietnia 2018
List otwarty gdańskiego pastora do Prezydenta Gdańska
Szanowny Panie Prezydencie,
Na początku chciałbym przesłać Panu serdeczne pozdrowienia i podziękowania za wiele dobrych i pozytywnych działań na rzecz mieszkańców Gdańska oraz promocji miasta. Pańska otwartość na kultywowanie, podtrzymywanie różnorodności i wielokulturowości wpisaną w historię Gdańszczan buduje wiele dobrych mostów porozumienia oraz dialogu.
Niestety nie mogę do nich zaliczyć treści popieranej przez Pana Europejskiej Karty Równość Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym, która owe mosty niszczy promując anty-kobiece postulaty oraz zachęcając do bardzo agresywnej polityki realizującej lewicowe hasła.
Jak czytamy we wprowadzeniu do dokumentu:
„Podpisanie Karty będzie formalnym wyrazem zaangażowania władz lokalnych w propagowanie zasady równości kobiet i mężczyzn, a także deklaracją wdrażania na własnym terenie wynikających z niej zobowiązań. Aby wprowadzać te zobowiązania, każdy sygnatariusz zobowiązuje się do opracowania Równościowego Planu Działania, który określa priorytety, działania i środki na to przeznaczone. Ponadto każdy sygnatariusz podejmuje się zaangażować wszystkie instytucje i organizacje na swoim terenie, aby w praktyce promować prawdziwą równość”.
Niestety czytając wytyczne Karty zapoznajemy się z ideologicznym manifestem lewicowych środowisk, postulatami sztucznej inżynierii kulturowej oraz sloganami dotyczącymi płci spod sztandarów środowisk LBGTQ, feministycznych i propagatorów idei tzw. płci kulturowej (gender). Sama koncepcja płci kulturowej jest ideologiczną nowo-mową służącą narzucaniu chłopcom i dziewczynkom, mężczyznom i kobietom nienaturalnej inżynierii płciowej, zacieraniu zdolności, predyspozycji i pragnień, które wpisał w męskość i kobiecość ich Stwórca.
Największym problemem Karty jest założenie, że płeć i seksualność są kategorią polityczną, którą powinny zajmować się samorządy, urzędnicy państwowi, a także na ich zlecenie: nauczyciele, dyrektorzy szkół, transportu itp. Jednym słowem: obsesja i interpretacja rzeczywistości przez jeden pryzmat: męskiego spisku i seksualności.
Przykładowe problematyczne zapisy (całość: TUTAJ)
1. „Perspektywa równości płci musi być uwzględniana przy tworzeniu polityki, metod i instrumentów, które wpływają na codzienne życie społeczności lokalnej np. poprzez techniki głównego nurtu zarządzania (gender mainstreaming) oraz budżetowania pod kątem płci (gender budgeting)”. (Część I, Zasady)
2. Zachęcanie partii politycznych i grup decyzyjnych do przyjmowania i stosowania zasady parytetu, która jest uwłaczająca dla kobiet. Stawia bowiem kategorię płci, nie zaś kompetencji, umiejętności, wiedzy jako naczelne kryterium. (Art.2.- Reprezentacja polityczna)
3. „Sygnatariusz zobowiązuje się do zwalczania, tak dalece jak to możliwe, uprzedzeń, praktyk i użycia języka i obrazów, które oparte są na idei wyższości lub niższości jednej z płci, czy stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Sygnatariusz pomoże także swoim pracownikom, poprzez szkolenie i inne środki, zidentyfikować i eliminować stereotypowe podejście i zachowanie, a także ustali standardy zachowania w tym względzie. Dążąc do równości kobiet i mężczyzn Sygnatariusz przeprowadzi działania i kampanie podnoszące świadomość o krzywdzącym wpływie stereotypów płci” (Art. 6 – Przeciwstawianie się stereotypom).
Brzmi co najmniej groźnie, niczym mobilizacja urzędniczych oddziałów do walki o nowy, lepszy świat! Ustalanie standardów zachowania i zwalczanie "tak dalece jak to możliwe" praktyk, obrazów, które oparte są na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn zapowiadają kulturowy jihad w wydaniu skrajnej lewicy.
4. Nietknięte feministyczną i „genderową” ideologią nie pozostaną również gdańskie dzieci.
„Sygnatariusz uznaje potrzebę likwidowania stereotypów ról kobiet i mężczyzn we wszystkich formach edukacji. W tym celu zobowiązuje się do następujących środków: - Sprawdzania materiałów edukacyjnych szkół i innych programów edukacyjnych oraz metod nauczania, w celu zapewnienia, że zwalczają one stereotypowe postawy i praktyki - Podjęcie specjalnych działań zachęcających do podejmowania nie tradycyjnych wyborów kariery (nie tradycyjnych zawodów przypisanych konkretnej płci)” (Art.13 – Edukacja i kształcenie ustawiczne)
5. „Sygnatariusz uznaje, że kobiety i mężczyźni mogą mieć różne doświadczenia i zainteresowania kulturą, sportem i sposobami spędzania czasu wolnego, że może to wynikać z różnych działań i postaw motywowanych stereotypami płci, i dlatego Sygnatariusz zobowiązuje się do przeprowadzenia i wspierania następujących środków: zachęcanie kobiet i mężczyzn, chłopców i dziewcząt do równego udziału w zajęciach sportowych i kulturalnych, także tych które są pierwotnie przypisane określonej płci –„damskie” lub „męskie”. (Art. 20 – Kultura, sport i czas wolny)
Czeka nas kontrola płci zawodników w żużlowej gdańskiej drużynie GKS Wybrzeże Gdańsk? :-)
6. „Sygnatariusz uznaje, że kobiety i mężczyźni mają często w praktyce inne potrzeby, jak również przyzwyczajenia i zakres korzystania z transportu w oparciu o takie czynniki jak dochody, obowiązki związane z opieką czy godziny pracy, i że kobiety stanowią większy odsetek korzystających z transportu publicznego niż mężczyźni”. (Art. 26 - Mobilność i transport)
Cóż, nawet transport jest kwestią patriarchalnego spisku i konfliktem płci, którym należy się zająć.
Panie Prezydencie, Jest Pan „gospodarzem” pięknego miasta i odpowiada za jego bezpieczeństwo, rozwój i wizerunek. Ów przywilej został Panu powierzony w wyborach, jednak nie mógłby Pan zostać prezydentem miasta gdyby nie zostało to Panu "dane z góry" (Jn 19.11). Dlatego w pierwszej kolejności za sprawowany mandat odpowiada Pan przed Bogiem w Trójcy Jedynym, zaś w drugiej przed mieszkańcami.
Rozumiem, że Pana decyzje wpisują się w kontekst tworzenia „nowoczesnego, europejskiego” miasta. Jednak wprowadzając w życie zapisy Europejskiej Karty Równość Kobiet i Mężczyzn oraz edukację, która wprowadza grzech i niemoralność do szkół oraz przestrzeni publicznych (broszura Zdrowe Love) cofa Pan standardy naszego miasta do starożytnych kultur, w których brak odniesień do moralnego standardu jakim jest Bóg i Jego Słowo poprowadziło je do seksualnego zamieszania, przedmiotowego traktowania kobiet i dzieci oraz impotencji pod względem twórczego rozwoju.
Będę wdzięczny za wzięcie pod rozwagę poniższych refleksji.
1.Postulaty Karty są wyrazem przekonań ruchu feministycznego, którego sukcesem, zaraz za przyzwoleniem na okrucieństwo aborcji jest zniszczenie kobiecej idei doskonałości oraz definicji kobiecego sukcesu. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzeciwi się temu, by kobiety nie były traktowane jako obywatele drugiej kategorii. Kiedy jednak przyjrzymy się jak definiowana jest „równość” płci przez autorów Karty zauważymy, że przebiegle przemyca ze sobą inne przesłanie.
2. Koncepcja mówiąca o równości kobiet i mężczyzn jest chrześcijańską ideą. Apostoł Paweł uczył o tym na długo zanim tę ideę postulowała Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn oraz ruch feministyczny. „W Chrystusie nie ma Żyda ani Greka, niewolnika ani wolnego, mężczyzny ani kobiety” (Gal. 3.28). Słowa te pochodzą sprzed prawie dwóch tysiącleci przed tym zanim pojawili się ludzie walczący o prawa kobiet. Jak słusznie zauważyła Rebekah Merkle - traktowanie kobiet z szacunkiem oraz równość płci jest owocem, który rośnie na jednym tylko drzewie – drzewie krzyża.
3. Co więc jest nie tak z zapisami powyższego dokumentu i jego postulatami równości mężczyzn i kobiet? Jak w większości sporów problem leży w definicji. Co naprawdę oznacza „równość”? Czy oznacza ona bycie „takim samym”? Kobiety różnią się od mężczyzn swoimi mocnymi stronami, umiejętnościami i zadaniami. Jednak te różnice nie są tożsame z brakiem równości. Autorzy Karty wyrażają jednak przekonanie, że prawdziwa równość nie może zostać osiągnięta bez bycia takim samym. Równość wg nich oznacza jednolitość oraz unifikację.
4. Kobiety są różne od mężczyzn i dlatego obowiązują je inne standardy dotyczące doskonałości. Odnosząca sukcesy, godna podziwu kobieta wygląda inaczej niż odnoszący sukcesy, godny podziwu mężczyzna, a wśród jej osiągnięć znajdą się inne zasługi. I to właśnie jest sednem problemu treści Karty. Jej autorzy pragną, aby standardy, kategorie i osądy wyglądały tak samo dla kobiet i mężczyzn. Problem w tym, że standardy, które chcą one zastosować dla wszystkich, są tymi, które zawsze dotyczyły jedynie mężczyzn.
5. Treść Karty degraduje prawdziwą kobiecość, zakładając, że nic takiego nie istnieje lub, że jest ona jedynie zmiennym wytworem kultury, której oczekiwania powinny być zastąpione innymi kulturowymi oczekiwaniami. Jeśli kobiecość jest jedynie kwestią kulturową, a nie kwestią Bożego projektu, wówczas jest to zrozumiałe. Jeśli w dyskusji o prawach kobiet pominiemy ich Stwórcę, to pozostaniemy z przekonaniem, że kobieta i mężczyzna to jedynie dwunożne żyjątka złożone z białka, tłuszczu wody, i nie są niczym więcej niż 70 kilogramową pozostałością po Wielkim Wybuchu, przypadkowo istniejącą materią w ruchu napędzaną wyładowaniami atomów w czaszce, o średniej temperaturze ciała 36,6 stopni Celsjusza. Wówczas jakakolwiek dyskusja o równości traci podstawy.
6. Źródłem praw kobiet i mężczyzn nie jest żadna ludzka Deklaracja ani Karta, lecz nasz Stwórca: Trójjedyny Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty. Prawa mniejszości? Wolność religijna? Prawa człowieka? Prawa nie wywodzą się z Wielkich Wybuchów ani z oszklonych gabinetów politycznych. Abyśmy w ogóle mogli mówić o prawach kobiet i mężczyzn, to muszą być one oparte na rzeczywistości, która znajduje się poza procesami chemicznymi w naszych czaszkach, poza gabinetami pełnymi dokumentów i komputerów. Innymi słowy: potrzebujemy podstawy, która dostarcza nam coś takiego jak uniwersalne prawa człowieka, prawa mniejszości, wolność, szacunek do różnorodności itp. Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn nie robi tego. Czyni to Karta Boża, a więc Pismo Święte.
7. Jeśli źródło naszych praw znajduje się w Deklaracjach i Kartach uchwalanych przez ludzi i przechowywanych na 5 piętrze biurowca, to mamy problem. Wówczas bowiem nasza ufność jest w tym, że sejf, który ich strzeże jest ognioodporny i nie zmieni się właściciel klucza do niego. Jeśli prawa kobiet zostały dane przez autorów jakiejś Deklaracji, to kobiety mają je tak długo, aż nie przyjdą następni i jej nie spalą lub nie stworzą nowych praw. Jeśli jednak nasze prawa zostały nam dane przez Stwórcę, to możemy spać spokojnie. Żaden plebiscyt ani dyrektywa nam ich nie odbierze. Nasze prawa od Boga nie mogą zostać ruszone przez biurokratów, senat, referendum.
8. Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn jest dobrym przejawem przekonania, że tam, gdzie maleje wiara w Boga, tam rośnie wiara w regulacje polityczne, państwowe i samorządowe. Dlatego tak wielu ludzi jest zaabsorbowanych bardziej tym, co mówią przeróżne Karty i Deklaracje uchwalane w politycznych gmachach niż tym, co mówi Bóg w swoim Słowie. Mają więcej wiary to, że ich problemy skuteczniej rozwiąże rząd lub samorząd niż Chrystus.
Na koniec dwa słowa w sprawie promowanej przez Pana broszury edukacyjnej "Zdrowe Love", która propaguje rozwiązłość i niemoralność w sferze seksualnej (np. „W oparciu o współczesną wiedzę, bycie osobą heteroseksualną, homoseksualną czy biseksualną to naturalny, uprawniony i zdrowy sposób wyrażania się seksualności”).
Chcąc edukować seksualnie gdańskie dzieci łamie Pan nadane przez Stwórcę prawa rodziców do wychowywania synów i córek zgodnie z własnymi przekonaniami, a także zachęca do życia stojącego w opozycji wobec Bożego planu dla ludzkiej seksualności, która ma nie tylko funkcję biologiczną, ale i symboliczną oraz duchową.
Proszę zrezygnować z chęci uczenia moich i innych dzieci co jest zdrową, seksualną normą ponieważ, jak można się przekonać z treści publikacji, ich autorzy nie mają o niej pojęcia. Akceptacja niemoralności, rozwiązłości nie tylko była autodestrukcyjna dla rodzin i mieszkańców miast, które je akceptowały. Przynosiła również Bożą reakcję. Naprawdę chce się Pan angażować w mocowanie się z Panem Bogiem i wystawiać nasze miasto na niebezpieczeństwo?
Kończąc, zapewniam o mojej modlitwie i wdzięczności za wiele Pańskich inicjatyw, szczególnie architektonicznych, gospodarczych, kulturalnych. Jednocześnie zachęcam do tego, by wycofał Pan poparcie dla Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym i stanął w realnej obronie równości mężczyzn oraz kobiet w zgodzie z zapisami Karty ich Stwórcy – Pisma Świętego.
Z życzeniami Bożego błogosławieństwa,
Paweł Bartosik – pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku (gdansk.reformacja.pl)
Na początku chciałbym przesłać Panu serdeczne pozdrowienia i podziękowania za wiele dobrych i pozytywnych działań na rzecz mieszkańców Gdańska oraz promocji miasta. Pańska otwartość na kultywowanie, podtrzymywanie różnorodności i wielokulturowości wpisaną w historię Gdańszczan buduje wiele dobrych mostów porozumienia oraz dialogu.
Niestety nie mogę do nich zaliczyć treści popieranej przez Pana Europejskiej Karty Równość Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym, która owe mosty niszczy promując anty-kobiece postulaty oraz zachęcając do bardzo agresywnej polityki realizującej lewicowe hasła.
Jak czytamy we wprowadzeniu do dokumentu:
„Podpisanie Karty będzie formalnym wyrazem zaangażowania władz lokalnych w propagowanie zasady równości kobiet i mężczyzn, a także deklaracją wdrażania na własnym terenie wynikających z niej zobowiązań. Aby wprowadzać te zobowiązania, każdy sygnatariusz zobowiązuje się do opracowania Równościowego Planu Działania, który określa priorytety, działania i środki na to przeznaczone. Ponadto każdy sygnatariusz podejmuje się zaangażować wszystkie instytucje i organizacje na swoim terenie, aby w praktyce promować prawdziwą równość”.
Niestety czytając wytyczne Karty zapoznajemy się z ideologicznym manifestem lewicowych środowisk, postulatami sztucznej inżynierii kulturowej oraz sloganami dotyczącymi płci spod sztandarów środowisk LBGTQ, feministycznych i propagatorów idei tzw. płci kulturowej (gender). Sama koncepcja płci kulturowej jest ideologiczną nowo-mową służącą narzucaniu chłopcom i dziewczynkom, mężczyznom i kobietom nienaturalnej inżynierii płciowej, zacieraniu zdolności, predyspozycji i pragnień, które wpisał w męskość i kobiecość ich Stwórca.
Największym problemem Karty jest założenie, że płeć i seksualność są kategorią polityczną, którą powinny zajmować się samorządy, urzędnicy państwowi, a także na ich zlecenie: nauczyciele, dyrektorzy szkół, transportu itp. Jednym słowem: obsesja i interpretacja rzeczywistości przez jeden pryzmat: męskiego spisku i seksualności.
Przykładowe problematyczne zapisy (całość: TUTAJ)
1. „Perspektywa równości płci musi być uwzględniana przy tworzeniu polityki, metod i instrumentów, które wpływają na codzienne życie społeczności lokalnej np. poprzez techniki głównego nurtu zarządzania (gender mainstreaming) oraz budżetowania pod kątem płci (gender budgeting)”. (Część I, Zasady)
2. Zachęcanie partii politycznych i grup decyzyjnych do przyjmowania i stosowania zasady parytetu, która jest uwłaczająca dla kobiet. Stawia bowiem kategorię płci, nie zaś kompetencji, umiejętności, wiedzy jako naczelne kryterium. (Art.2.- Reprezentacja polityczna)
3. „Sygnatariusz zobowiązuje się do zwalczania, tak dalece jak to możliwe, uprzedzeń, praktyk i użycia języka i obrazów, które oparte są na idei wyższości lub niższości jednej z płci, czy stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Sygnatariusz pomoże także swoim pracownikom, poprzez szkolenie i inne środki, zidentyfikować i eliminować stereotypowe podejście i zachowanie, a także ustali standardy zachowania w tym względzie. Dążąc do równości kobiet i mężczyzn Sygnatariusz przeprowadzi działania i kampanie podnoszące świadomość o krzywdzącym wpływie stereotypów płci” (Art. 6 – Przeciwstawianie się stereotypom).
Brzmi co najmniej groźnie, niczym mobilizacja urzędniczych oddziałów do walki o nowy, lepszy świat! Ustalanie standardów zachowania i zwalczanie "tak dalece jak to możliwe" praktyk, obrazów, które oparte są na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn zapowiadają kulturowy jihad w wydaniu skrajnej lewicy.
4. Nietknięte feministyczną i „genderową” ideologią nie pozostaną również gdańskie dzieci.
„Sygnatariusz uznaje potrzebę likwidowania stereotypów ról kobiet i mężczyzn we wszystkich formach edukacji. W tym celu zobowiązuje się do następujących środków: - Sprawdzania materiałów edukacyjnych szkół i innych programów edukacyjnych oraz metod nauczania, w celu zapewnienia, że zwalczają one stereotypowe postawy i praktyki - Podjęcie specjalnych działań zachęcających do podejmowania nie tradycyjnych wyborów kariery (nie tradycyjnych zawodów przypisanych konkretnej płci)” (Art.13 – Edukacja i kształcenie ustawiczne)
5. „Sygnatariusz uznaje, że kobiety i mężczyźni mogą mieć różne doświadczenia i zainteresowania kulturą, sportem i sposobami spędzania czasu wolnego, że może to wynikać z różnych działań i postaw motywowanych stereotypami płci, i dlatego Sygnatariusz zobowiązuje się do przeprowadzenia i wspierania następujących środków: zachęcanie kobiet i mężczyzn, chłopców i dziewcząt do równego udziału w zajęciach sportowych i kulturalnych, także tych które są pierwotnie przypisane określonej płci –„damskie” lub „męskie”. (Art. 20 – Kultura, sport i czas wolny)
Czeka nas kontrola płci zawodników w żużlowej gdańskiej drużynie GKS Wybrzeże Gdańsk? :-)
6. „Sygnatariusz uznaje, że kobiety i mężczyźni mają często w praktyce inne potrzeby, jak również przyzwyczajenia i zakres korzystania z transportu w oparciu o takie czynniki jak dochody, obowiązki związane z opieką czy godziny pracy, i że kobiety stanowią większy odsetek korzystających z transportu publicznego niż mężczyźni”. (Art. 26 - Mobilność i transport)
Cóż, nawet transport jest kwestią patriarchalnego spisku i konfliktem płci, którym należy się zająć.
Panie Prezydencie, Jest Pan „gospodarzem” pięknego miasta i odpowiada za jego bezpieczeństwo, rozwój i wizerunek. Ów przywilej został Panu powierzony w wyborach, jednak nie mógłby Pan zostać prezydentem miasta gdyby nie zostało to Panu "dane z góry" (Jn 19.11). Dlatego w pierwszej kolejności za sprawowany mandat odpowiada Pan przed Bogiem w Trójcy Jedynym, zaś w drugiej przed mieszkańcami.
Rozumiem, że Pana decyzje wpisują się w kontekst tworzenia „nowoczesnego, europejskiego” miasta. Jednak wprowadzając w życie zapisy Europejskiej Karty Równość Kobiet i Mężczyzn oraz edukację, która wprowadza grzech i niemoralność do szkół oraz przestrzeni publicznych (broszura Zdrowe Love) cofa Pan standardy naszego miasta do starożytnych kultur, w których brak odniesień do moralnego standardu jakim jest Bóg i Jego Słowo poprowadziło je do seksualnego zamieszania, przedmiotowego traktowania kobiet i dzieci oraz impotencji pod względem twórczego rozwoju.
Będę wdzięczny za wzięcie pod rozwagę poniższych refleksji.
1.Postulaty Karty są wyrazem przekonań ruchu feministycznego, którego sukcesem, zaraz za przyzwoleniem na okrucieństwo aborcji jest zniszczenie kobiecej idei doskonałości oraz definicji kobiecego sukcesu. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzeciwi się temu, by kobiety nie były traktowane jako obywatele drugiej kategorii. Kiedy jednak przyjrzymy się jak definiowana jest „równość” płci przez autorów Karty zauważymy, że przebiegle przemyca ze sobą inne przesłanie.
2. Koncepcja mówiąca o równości kobiet i mężczyzn jest chrześcijańską ideą. Apostoł Paweł uczył o tym na długo zanim tę ideę postulowała Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn oraz ruch feministyczny. „W Chrystusie nie ma Żyda ani Greka, niewolnika ani wolnego, mężczyzny ani kobiety” (Gal. 3.28). Słowa te pochodzą sprzed prawie dwóch tysiącleci przed tym zanim pojawili się ludzie walczący o prawa kobiet. Jak słusznie zauważyła Rebekah Merkle - traktowanie kobiet z szacunkiem oraz równość płci jest owocem, który rośnie na jednym tylko drzewie – drzewie krzyża.
3. Co więc jest nie tak z zapisami powyższego dokumentu i jego postulatami równości mężczyzn i kobiet? Jak w większości sporów problem leży w definicji. Co naprawdę oznacza „równość”? Czy oznacza ona bycie „takim samym”? Kobiety różnią się od mężczyzn swoimi mocnymi stronami, umiejętnościami i zadaniami. Jednak te różnice nie są tożsame z brakiem równości. Autorzy Karty wyrażają jednak przekonanie, że prawdziwa równość nie może zostać osiągnięta bez bycia takim samym. Równość wg nich oznacza jednolitość oraz unifikację.
4. Kobiety są różne od mężczyzn i dlatego obowiązują je inne standardy dotyczące doskonałości. Odnosząca sukcesy, godna podziwu kobieta wygląda inaczej niż odnoszący sukcesy, godny podziwu mężczyzna, a wśród jej osiągnięć znajdą się inne zasługi. I to właśnie jest sednem problemu treści Karty. Jej autorzy pragną, aby standardy, kategorie i osądy wyglądały tak samo dla kobiet i mężczyzn. Problem w tym, że standardy, które chcą one zastosować dla wszystkich, są tymi, które zawsze dotyczyły jedynie mężczyzn.
5. Treść Karty degraduje prawdziwą kobiecość, zakładając, że nic takiego nie istnieje lub, że jest ona jedynie zmiennym wytworem kultury, której oczekiwania powinny być zastąpione innymi kulturowymi oczekiwaniami. Jeśli kobiecość jest jedynie kwestią kulturową, a nie kwestią Bożego projektu, wówczas jest to zrozumiałe. Jeśli w dyskusji o prawach kobiet pominiemy ich Stwórcę, to pozostaniemy z przekonaniem, że kobieta i mężczyzna to jedynie dwunożne żyjątka złożone z białka, tłuszczu wody, i nie są niczym więcej niż 70 kilogramową pozostałością po Wielkim Wybuchu, przypadkowo istniejącą materią w ruchu napędzaną wyładowaniami atomów w czaszce, o średniej temperaturze ciała 36,6 stopni Celsjusza. Wówczas jakakolwiek dyskusja o równości traci podstawy.
6. Źródłem praw kobiet i mężczyzn nie jest żadna ludzka Deklaracja ani Karta, lecz nasz Stwórca: Trójjedyny Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty. Prawa mniejszości? Wolność religijna? Prawa człowieka? Prawa nie wywodzą się z Wielkich Wybuchów ani z oszklonych gabinetów politycznych. Abyśmy w ogóle mogli mówić o prawach kobiet i mężczyzn, to muszą być one oparte na rzeczywistości, która znajduje się poza procesami chemicznymi w naszych czaszkach, poza gabinetami pełnymi dokumentów i komputerów. Innymi słowy: potrzebujemy podstawy, która dostarcza nam coś takiego jak uniwersalne prawa człowieka, prawa mniejszości, wolność, szacunek do różnorodności itp. Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn nie robi tego. Czyni to Karta Boża, a więc Pismo Święte.
7. Jeśli źródło naszych praw znajduje się w Deklaracjach i Kartach uchwalanych przez ludzi i przechowywanych na 5 piętrze biurowca, to mamy problem. Wówczas bowiem nasza ufność jest w tym, że sejf, który ich strzeże jest ognioodporny i nie zmieni się właściciel klucza do niego. Jeśli prawa kobiet zostały dane przez autorów jakiejś Deklaracji, to kobiety mają je tak długo, aż nie przyjdą następni i jej nie spalą lub nie stworzą nowych praw. Jeśli jednak nasze prawa zostały nam dane przez Stwórcę, to możemy spać spokojnie. Żaden plebiscyt ani dyrektywa nam ich nie odbierze. Nasze prawa od Boga nie mogą zostać ruszone przez biurokratów, senat, referendum.
8. Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn jest dobrym przejawem przekonania, że tam, gdzie maleje wiara w Boga, tam rośnie wiara w regulacje polityczne, państwowe i samorządowe. Dlatego tak wielu ludzi jest zaabsorbowanych bardziej tym, co mówią przeróżne Karty i Deklaracje uchwalane w politycznych gmachach niż tym, co mówi Bóg w swoim Słowie. Mają więcej wiary to, że ich problemy skuteczniej rozwiąże rząd lub samorząd niż Chrystus.
Na koniec dwa słowa w sprawie promowanej przez Pana broszury edukacyjnej "Zdrowe Love", która propaguje rozwiązłość i niemoralność w sferze seksualnej (np. „W oparciu o współczesną wiedzę, bycie osobą heteroseksualną, homoseksualną czy biseksualną to naturalny, uprawniony i zdrowy sposób wyrażania się seksualności”).
Chcąc edukować seksualnie gdańskie dzieci łamie Pan nadane przez Stwórcę prawa rodziców do wychowywania synów i córek zgodnie z własnymi przekonaniami, a także zachęca do życia stojącego w opozycji wobec Bożego planu dla ludzkiej seksualności, która ma nie tylko funkcję biologiczną, ale i symboliczną oraz duchową.
Proszę zrezygnować z chęci uczenia moich i innych dzieci co jest zdrową, seksualną normą ponieważ, jak można się przekonać z treści publikacji, ich autorzy nie mają o niej pojęcia. Akceptacja niemoralności, rozwiązłości nie tylko była autodestrukcyjna dla rodzin i mieszkańców miast, które je akceptowały. Przynosiła również Bożą reakcję. Naprawdę chce się Pan angażować w mocowanie się z Panem Bogiem i wystawiać nasze miasto na niebezpieczeństwo?
Kończąc, zapewniam o mojej modlitwie i wdzięczności za wiele Pańskich inicjatyw, szczególnie architektonicznych, gospodarczych, kulturalnych. Jednocześnie zachęcam do tego, by wycofał Pan poparcie dla Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym i stanął w realnej obronie równości mężczyzn oraz kobiet w zgodzie z zapisami Karty ich Stwórcy – Pisma Świętego.
Z życzeniami Bożego błogosławieństwa,
Paweł Bartosik – pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku (gdansk.reformacja.pl)
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
sobota, 14 kwietnia 2018
piątek, 13 kwietnia 2018
Ewangelia modlitwy
"Ewangelię św. Łukasza można nazwać Ewangelią modlitwy. Jest to życie modlitewne Jezusa. Trzech pozostałych Ewangelistów mówi, że Duch Święty w postaci gołębicy zstąpił na Jezusa, gdy był on w Jordanie, natomiast Łukasz twierdzi, że nastąpiło to podczas modlitwy. Mateusz. Marek i Jan przekazują, że Jezus wybrał sobie dwunastu uczniów. Łukasz dodaje, że stało się to po nocy spędzonej na modlitwie. Z trzech Ewangelii dowiadujemy się, że Jezus zmarł na krzyżu. Łukasz podaje, że nawet umierając modlił się za tych, którzy Go prześladowali. Tylko Łukasz mówi, że przemienienie Jezusa na górze nastąpiło podczas modlitwy. Nic tak nie przeobraża jak modlitwa.
Pismo Święte mówi, że uczniowie poszli spać, lecz Jezus - zgodnie ze swym zwyczajem - rozpoczął modlitwę. Był ona jego przyzwyczajeniem. I tak Jezus, Syn Boży, był ostatecznie namaszczony do służby. Jeżeli przez cały ten czas była Mu potrzebna modlitwa, to o ile bardziej konieczna jest dla nas".
Leonard Ravenhill
Pismo Święte mówi, że uczniowie poszli spać, lecz Jezus - zgodnie ze swym zwyczajem - rozpoczął modlitwę. Był ona jego przyzwyczajeniem. I tak Jezus, Syn Boży, był ostatecznie namaszczony do służby. Jeżeli przez cały ten czas była Mu potrzebna modlitwa, to o ile bardziej konieczna jest dla nas".
Leonard Ravenhill
czwartek, 12 kwietnia 2018
Drogowskazy Mojżesza
W podobieństwie o bogaczu i Łazarzu pierwszy z nich prosi Abrahama, aby posłał Łazarza do jego jego pięciu braci i ostrzegł ich, aby nie trafili na miejsce męki. W odpowiedzi Abraham oznajmił bogaczowi: "Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają." (Łk 16.29).
Oznacza to, że już w Starym Testamencie była i jest objawiona droga do zbawienia z łaski przez wiarę Bogu. Chcesz uniknąć piekła? Czytaj Mojżesza i proroków! Stary Testament to pierwsza część chrześcijańskiej księgi - Pisma Świetego, 75% kanonu Kościoła.
Mojżesz i prorocy opowiadają o dziele Jezusa w obrazach, symbolach, w historiach, w ofiarach, wystroju Świątyni, ubiorze i obowiązkach kapłanów, świętach itd. Czytać w poprawny Stary Testament oznacza widzieć w nim Jezusa, nie zaś jedynie pogląd na etykę, państwo, podatki czy edukację. Oczywiście Pismo mówi o tych rzeczach, ale fundamentem nauczania na ten temat jest Ewangelia; Jezus, który jest Panem całej rzeczywistości.
Oznacza to, że już w Starym Testamencie była i jest objawiona droga do zbawienia z łaski przez wiarę Bogu. Chcesz uniknąć piekła? Czytaj Mojżesza i proroków! Stary Testament to pierwsza część chrześcijańskiej księgi - Pisma Świetego, 75% kanonu Kościoła.
Mojżesz i prorocy opowiadają o dziele Jezusa w obrazach, symbolach, w historiach, w ofiarach, wystroju Świątyni, ubiorze i obowiązkach kapłanów, świętach itd. Czytać w poprawny Stary Testament oznacza widzieć w nim Jezusa, nie zaś jedynie pogląd na etykę, państwo, podatki czy edukację. Oczywiście Pismo mówi o tych rzeczach, ale fundamentem nauczania na ten temat jest Ewangelia; Jezus, który jest Panem całej rzeczywistości.
środa, 11 kwietnia 2018
Oczekiwanie cudu
W znanym podobieństwie o bogaczu i Łazarzu opowiedzianym przez Pana Jezusa w Ew. Łukasza 16.19-31 bogacz trafia do piekła i chce ostrzec swoich pięciu braci przed cierpieniem, które również ich czeka jeśli się nie nawrócą. Prosi więc Abrahama, by posłał Łazarza, aby i oni nie trafili na miejsce męki.
"Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się". (Łk 16.30).
Dziś podobne słowa słyszymy niekiedy w kręgach chrześcijańskich. "Zobaczą cudowne uzdrowienia, wskrzeszenia! Usłyszą języki i doświadczą padania w Duchu! To ich poprowadzi do Boga. Jeśli kto uzdrowiony zostanie - upamiętają się!"
Zobaczmy jednak kogo są to słowa. To słowa bogacza, który jest w piekle i nie ma pojęcia o pobożności, duchowości i wierze. "Niech zobaczą cuda, a upamiętają się!" - to sposób rozumowania człowieka cielesnego, który nie zna mocy Ducha Świętego i Bożego Słowa. Nie zna głupoty oczekiwania cudownych wizji.
Abraham odrzekł, że nawet jeśli kto powstanie z umarłych, człowiek się nie nawróci. Wszak tak właśnie było z Izraelem na pustyni oraz uczonymi w Piśmie w Ewangeliach, czyż nie? Widzieli cuda, doświadczyli nadprzyrodzoności, mieli na wyciągnięcie ręki Syna Bożego, ale... nie uwierzyli. Cud jeśli nie jest poprawnie zinterpretowany nikogo nie przekona. W historii miał miejsce największy dowód tego, że Jezus był Synem Bożym posłanym przez Ojca. Było nim zmartwychwstanie.
"Gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych" (Dz. Ap. 17.31).
Zmartwychwstanie Jezusa było dowodem. Bóg potwierdził kim jest Jezus wskrzeszając go z martwych. Mimo to wielu nie uwierzyło. Ironią jest, że właśnie człowiek o imieniu Łazarz został wzbudzony z martwych. Czy cud wskrzeszenia Łazarza przekonał faryzeuszy? Skądże! Rezultatem było to, że wrogowie Jezusa chcieli "pomóc" Łazarzowi wrócić do grobu:
"A wielu z ludu żydowskiego dowiedziało się, że tam jest, i przyszli nie tylko dla Jezusa, ale także, by zobaczyć Łazarza, którego wzbudził z martwych. A arcykapłani naradzali się, aby i Łazarza zabić, gdyż wielu Żydów z powodu niego odeszło i uwierzyło w Jezusa" (Jn 12.9-11).
Samemu cudowi zmartwychwstania Jezusa już od początku nadano odmienną interpretację, aby nie burzyła światopoglądu niewierzących. Mamy wyjaśnienie: uczniowie wykradli ciało! Inni, np. doketyści mówili o pozornej śmierci Jezusa, wszak skoro był Bogiem, to (ich zdaniem) nie mógł mieć realnego, fizycznego ciała.
Teoria skradzionego ciała wciąż ma się dobrze wśród ateistów, ale doszły i inne nowocześniejsze: zbiorowa halucynacja lub wiara w boga-naukę, któremu ufamy, że za kilkaset lat zdobędzie naturalistyczne wyjaśniania powstawania martwych ciał z grobu.
Prawda jest taka, że to Bóg określa co przekonuje człowieka i będzie błogosławił własne sposoby. Bez Bożego Słowa nie wiedzielibyśmy czy ten, kto powstał z martwych jest diabłem czy wiarygodnym posłańcem; czy mówi prawdę, czy głosi fałsz? Cuda to za mało. Potrzebujemy Bożej interpretacji cudów, a ta jest tylko w Piśmie Świętym. Jeśli zaś kogoś nie przekonuje Pismo Święte, to nic nie przekona. Nawet cud! Dlaczego? Ponieważ problemem niewiary nie jest brak dowodów, niewiedza. Problem jest duchowy, etyczny. Problemem jest uprzedzenie wobec Boga i Jego Słowa.
Oczywiście cuda istnieją ponieważ istnieje Bóg! Kocham doświadczać i słuchać o Jego cudownym działaniu. Jednak Jego cudowne działanie to nie jest "ostatnia deska ratunku", by kogoś przekonać, bo inaczej (poprzez głoszenie Słowa Bożego) się nie udało. Bóg nie potrzebuje cudów, by kogoś przekonać. Dla duchowo martwego człowieka cuda nadal będą niewyjaśnionym aspektem rzeczywistości (podobnie jak planeta Neptun), z którym można dalej żyć.
Drogą do wiary jest słuchanie Słowa Bożego; i na tym się skoncentrujmy, a cuda zostawmy ich suwerennemu Autorowi:
"A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje?" (Rzym 10.14)
"Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe". (Rzym 10.17).
"Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się". (Łk 16.30).
Dziś podobne słowa słyszymy niekiedy w kręgach chrześcijańskich. "Zobaczą cudowne uzdrowienia, wskrzeszenia! Usłyszą języki i doświadczą padania w Duchu! To ich poprowadzi do Boga. Jeśli kto uzdrowiony zostanie - upamiętają się!"
Zobaczmy jednak kogo są to słowa. To słowa bogacza, który jest w piekle i nie ma pojęcia o pobożności, duchowości i wierze. "Niech zobaczą cuda, a upamiętają się!" - to sposób rozumowania człowieka cielesnego, który nie zna mocy Ducha Świętego i Bożego Słowa. Nie zna głupoty oczekiwania cudownych wizji.
Abraham odrzekł, że nawet jeśli kto powstanie z umarłych, człowiek się nie nawróci. Wszak tak właśnie było z Izraelem na pustyni oraz uczonymi w Piśmie w Ewangeliach, czyż nie? Widzieli cuda, doświadczyli nadprzyrodzoności, mieli na wyciągnięcie ręki Syna Bożego, ale... nie uwierzyli. Cud jeśli nie jest poprawnie zinterpretowany nikogo nie przekona. W historii miał miejsce największy dowód tego, że Jezus był Synem Bożym posłanym przez Ojca. Było nim zmartwychwstanie.
"Gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych" (Dz. Ap. 17.31).
Zmartwychwstanie Jezusa było dowodem. Bóg potwierdził kim jest Jezus wskrzeszając go z martwych. Mimo to wielu nie uwierzyło. Ironią jest, że właśnie człowiek o imieniu Łazarz został wzbudzony z martwych. Czy cud wskrzeszenia Łazarza przekonał faryzeuszy? Skądże! Rezultatem było to, że wrogowie Jezusa chcieli "pomóc" Łazarzowi wrócić do grobu:
"A wielu z ludu żydowskiego dowiedziało się, że tam jest, i przyszli nie tylko dla Jezusa, ale także, by zobaczyć Łazarza, którego wzbudził z martwych. A arcykapłani naradzali się, aby i Łazarza zabić, gdyż wielu Żydów z powodu niego odeszło i uwierzyło w Jezusa" (Jn 12.9-11).
Samemu cudowi zmartwychwstania Jezusa już od początku nadano odmienną interpretację, aby nie burzyła światopoglądu niewierzących. Mamy wyjaśnienie: uczniowie wykradli ciało! Inni, np. doketyści mówili o pozornej śmierci Jezusa, wszak skoro był Bogiem, to (ich zdaniem) nie mógł mieć realnego, fizycznego ciała.
Teoria skradzionego ciała wciąż ma się dobrze wśród ateistów, ale doszły i inne nowocześniejsze: zbiorowa halucynacja lub wiara w boga-naukę, któremu ufamy, że za kilkaset lat zdobędzie naturalistyczne wyjaśniania powstawania martwych ciał z grobu.
Prawda jest taka, że to Bóg określa co przekonuje człowieka i będzie błogosławił własne sposoby. Bez Bożego Słowa nie wiedzielibyśmy czy ten, kto powstał z martwych jest diabłem czy wiarygodnym posłańcem; czy mówi prawdę, czy głosi fałsz? Cuda to za mało. Potrzebujemy Bożej interpretacji cudów, a ta jest tylko w Piśmie Świętym. Jeśli zaś kogoś nie przekonuje Pismo Święte, to nic nie przekona. Nawet cud! Dlaczego? Ponieważ problemem niewiary nie jest brak dowodów, niewiedza. Problem jest duchowy, etyczny. Problemem jest uprzedzenie wobec Boga i Jego Słowa.
Oczywiście cuda istnieją ponieważ istnieje Bóg! Kocham doświadczać i słuchać o Jego cudownym działaniu. Jednak Jego cudowne działanie to nie jest "ostatnia deska ratunku", by kogoś przekonać, bo inaczej (poprzez głoszenie Słowa Bożego) się nie udało. Bóg nie potrzebuje cudów, by kogoś przekonać. Dla duchowo martwego człowieka cuda nadal będą niewyjaśnionym aspektem rzeczywistości (podobnie jak planeta Neptun), z którym można dalej żyć.
Drogą do wiary jest słuchanie Słowa Bożego; i na tym się skoncentrujmy, a cuda zostawmy ich suwerennemu Autorowi:
"A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje?" (Rzym 10.14)
"Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe". (Rzym 10.17).
wtorek, 10 kwietnia 2018
niedziela, 8 kwietnia 2018
Czy bać się Komunii?
Wieczerza Pańska jest posiłkiem przymierza, dlatego z przystępowaniem do niej istnieje niebezpieczeństwo nadużyć. Jest to Wieczerza przymierza, nie zaś magiczna Wieczerza. Niestety w historii Kościoła niekiedy miały miejsce związane z nią nadużycia. Apostoł Paweł w swoim 1 Liście do Koryntian naucza, że w pewnych sytuacjach Wieczerza może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Kiedy Koryntianie wspólnie się gromadzili, nie schodzili się ku lepszemu, lecz ku gorszemu.
„A dając to zalecenie, nie pochwalam, że się schodzicie nie ku lepszemu, ale ku gorszemu”. – 1 Koryntian 11.17
Jednak Pawłowym rozwiązaniem problemu nadużyć nie jest unikanie samego sakramentu, lecz wyeliminowanie problemów, niebiblijnych postaw, zajęcie się nimi. Nie zachęcał Koryntian do powstrzymywania się od Wieczerzy i życia w strachu. Po napomnieniu zachęcił do spożywania jej:
„Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije”. – 1 Koryntian 11.28
Gdyby ktokolwiek miał powód do uchylania się od przystępowania do Komunii – byliby to właśnie Koryntianie. Niektórzy z nich zmarli lub zachorowali z powodu grzechów związanych z beztroskim przystępowaniem do Stołu Pańskiego. Co jednak robi Apostoł? Paweł zauważa nadużycia to i zachęca do zreformowania tego, co robią w zły sposób. To droga, którą powinniśmy również podążać naśladując jego przykład.
Widzisz nadużycia związane z nadawaniem sakramentom magicznego lub zabobonnego znaczenia? Odpowiedzią nie jest pusty Stół Pański podczas nabożeństwa, rzadka Wieczerza, lecz zachęta do cotygodniowego uczestnictwa, lecz właściwą postawą. Widzisz nadużycia związane z liturgią i przeakcentowaniem form kosztem treści? Odpowiedzią nie jest ucieczka od form, liturgii, lecz przywrócenie im biblijnego znaczenia. Widzisz nadużycia związane z chrztem? Odpowiedzią nie jest sprowadzanie znaku Chrystusa do roli zwykłego symbolu. Widzisz problem w nauczaniu? Rozwiązaniem nie jest rezygnacja z głoszenia kazań, lecz powrót do Pisma Świętego.
Kiedy więc przychodzisz do Stołu Pańskiego, chroń samego siebie przed niektórymi współczesnymi problemami. Jesteś zaproszony, aby przyjść, jeśli zostałeś ochrzczony w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego i ufasz Chrystusowi jako Panu oraz Zbawicielowi. Jeśli nie jesteś ochrzczony, wówczas jesteś zaproszony, ale nie do Wieczerzy. Jesteś zaproszony do chrztu, który w rzeczywistości jest głównym zaproszeniem i drzwiami do Wieczerzy.
Kiedy przychodzisz do Stołu Pańskiego, przyjdź z wiarą. Nie przychodźmy z naszą doskonałością, ponieważ jej nie mamy. Nie przychodźmy z dojrzałością ponieważ nikt z nas jeszcze taki nie jest. Nie przychodźmy we własnym imieniu, lecz ze względu na imię Chrystusa, które Bóg wezwał nad nami. Nie lgnijmy do żadnych przesądnych urządzeń ponieważ sprawiedliwi będą żyć wiarą. Dlatego w wierze po prostu przyjdź i jedz. Przyjdź i pij.
piątek, 6 kwietnia 2018
Strategia islamu
Cytat z książki "Okrucieństwo w majestacie prawa (prześladowanie kobiet w świecie islamu)", Nonie Darwish (wyd. KEFAS, Warszawa 2011):
Mahomet wg jednego z hadisów powiedział: „»Mój lud rozdzieli się na 73 sekty, z których do piekła pójdą wszystkie prócz jednej«. Ludzie zapytali go: »Która będzie tą wybraną?«. On odpowiedział: »Ta, która trzyma się najbliżej mnie i moich towarzyszy«”.
Wpływ powyższych słów na współczesne muzułmańskie społeczeństwo widoczny jest w tym, jak poszczególne odłamy islamu traktują się nawzajem. Szczególnie wyraźny przykład stanowią sunnici i szyici, którzy oskarżają się wzajemnie o apostazję. Radykalni islamiści wierzą, że pomiędzy muzułmanami pokój zapanuje dopiero wtedy, gdy cały świat nawróci się na islam, jak to jednak możliwe, skoro wszystkie muzułmańskie sekty – zgodnie z proroctwem Mahometa – nieustannie ze sobą walczą i przelewają krew?
Prawda jest taka, że w muzułmańskim świecie pokój nie nastanie nigdy. Znakomitą obserwację tego zagadnienia przeprowadził dr Peter Hammond w swej pracy Slavery, Terrorism and Islam: The Historical Roots and Contemporary Threat (przekład Adama Szczepanika):
• Dopóki populacja muzułmanów pozostaje w okolicach 1% ogólnej populacji danego kraju, przedstawia się jako „miłująca pokój” mniejszość. W artykułach prasowych, filmach podkreślana jest ich barwna odmienność. Tak dzieje się w krajach: USA – 1,0%; Australia – 1,5%; Kanada – 1,9%; Chiny – 1-2%; Włochy – 1,5%; Norwegia – 1,8%.
• W zakresie 2-3% całej populacji danego kraju muzułmanie zaczynają odróżniać się od innych mniejszości. Zaczynają być widoczni, jako członkowie gangów ulicznych i w więzieniach. Pojawiają się pierwsze symptomy nadużywania środków z pomocy społecznej. Tak dzieje się w krajach: Dania – 2%; Niemcy – 3,7%; Wielka Brytania – 2,7%; Hiszpania – 4%; Tajlandia – 4,6%.
• Gdy ich udział przekracza próg 5% populacji kraju zaczyna być zauważalny silny (nieproporcjonalny do ich liczebności) wpływ na społeczeństwo. Naciskają na wprowadzenie żywności halal (rytualnie czystego wg islamskich standardów), dzięki czemu wymuszają zatrudnienie większej liczby muzułmanów. Pojawia się seria żądań do sieci handlowych o wprowadzenie takiej żywności na rynek, często wzmocniona groźbami. Tak dzieje się w krajach: Francja – 8%; Filipiny – 5%; Szwecja – 5%; Szwajcaria – 4,3%; Holandia – 5,5%; Trynidad i Tobago – 5,8%.
• Gdy populacja muzułmańska przekracza 10% populacji kraju, rząd państwowy zmuszany jest do uznania ich prawa do sądów szariatowych, ponieważ celem islamu jest to, aby cały świat podlegał szariatowi. Przy takim odsetku muzułmanów w danym kraju następuje wyraźny wzrost bezprawia, pojawiają się muzułmańskie getta, gdzie nawet uzbrojone patrole policji boją się zapuszczać. Rząd zaczyna tracić kontrolę nad sytuacją. Jakikolwiek pretekst może doprowadzić do rozruchów, palenia samochodów i napaści na niemuzułmanów. Tak dzieje się w krajach: Gujana – 10%; Indie – 13,4%; Izrael – 16%; Kenia – 10%; Rosja – 10-15%.
• Gdy społeczność muzułmańska przekracza 20% ogólnej populacji zaczynają się demonstracje siły, podpalenia szkół, szpitali, synagog i kościołów. Większość osadzonych w więzieniach to muzułmanie. Paramilitarne grupy dżihadystów, które w danym kraju wcześniej tylko sporadycznie przejawiały swoją aktywność, zaczynają teraz działać w świetle dnia, często wypierając (na terenach zamieszkiwanych przez muzułmanów) lokalne siły porządkowe. Tak dzieje się np. w Etiopii – 32,8%.
• Obecność muzułmanów przekraczająca 40% ogółu społeczeństwa skutkuje regularnymi masakrami i atakami terrorystycznymi. Organizacje paramilitarne niepodzielnie rządzą niektórymi terenami wg własnego widzimisię. Nasilają się uprowadzenia niemuzułmańskich kobiet, gwałty oraz rozwija się (choć jeszcze utajone) niewolnictwo. Tak dzieje się w krajach: Bośnia – 40%; Czad – 53,1%; Liban – 59,7%.
• Gdy udział muzułmanów w populacji kraju przekracza 60% następują niczym nieograniczane prześladowania ludności niemuzułmańskiej (tzw. niewiernych), zaczynają występować masowe mordy, wprowadza się prawo szariatu na terenie całego kraju. Niewierni są zmuszani do płacenia podatku „za ochronę” tzw. jizya, często ich majątek jest konfiskowany. Następuje masowy exodus niemuzułmanów z danego kraju. Tak dzieje się w krajach: Albania – 70%; Malezja – 60,4%; Katar – 77,5%; Sudan – 70%.
• Gdy liczba muzułmanów przekracza 80% populacji danego kraju pojawiają się czystki etniczne i religijne, mordy kierowane z poziomu państwowego. Tak dzieje się w krajach: Bangladesz – 83%; Egipt – 90%; Gaza – 98,7%; Indonezja – 86,1%; Iran – 98%; Irak – 97%; Jordania – 92%; Maroko – 98,7%; Pakistan – 97%; Palestyna – 99%; Syria – 90%; Tadżykistan – 90%; Turcja – 99,8%; Zjednoczone Emiraty Arabskie – 96%.
• Gdy w końcu populacja muzułmańska w danym kraju zbliża się do 100%, następuje tzw. muzułmański pokój (stąd islam nazywa sam siebie „religią pokoju”) czyli Dar-es-Salaam, co znaczy „Islamski Dom Pokoju”. Wg wojennej doktryny islamu wtedy dopiero powinien nastąpić pokój, gdyż wszyscy są już muzułmanami i nie ma powodów do walki. Tak dzieje się w krajach: Afganistan – 100%; Arabia Saudyjska – 100%; Somalia – 100%; Jemen – 99,9%.
(Źródło danych procentowych – CIA: The World Fact Book (2007))
czwartek, 5 kwietnia 2018
Wielkanoc 2018 - Ożywiony z Chrystusem
Kazanie z Nabożeństwa Wielkanocnego w Ewangelicznym Kościele Reformowanym w Gdańsku (01.04.2018.):
ERA WIELKANOCY
Wielkanoc jest celebracją najważniejszego cudu w historii świata: Chrystusa powracającego do życia z martwych. Mimo iż przed Chrystusem miały miejsce wskrzeszenia np. wskrzeszenie Łazarza czy córki Jaira, to właśnie Chrystus, a nie Łazarz jest nazywany w Piśmie Świętym „pierworodnym z umarłych”. Powodem jest to, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera. Łazarz powstał z grobu, dożył swoich dni i umarł. Zmartwychwzbudzony Chrystus nie doświadczył fizycznej śmierci.
Zmartwychwstanie to nie był tylko jeden z wielu cudów, o których czytamy w
Ewangeliach. Nie możemy zareagować na nie na zasadzie: WOW! Bóg jest wielki! Po czym wracamy do naszego starego świata. Nie.
Zmartwychwstanie Jezusa oznacza, że starego
świata już nie ma!
Podobnie
mówimy o dniu, w którym Jezus
zmartwychwstał. Kiedy mówimy np. że dziś jest środa, a nie wtorek, to mamy na
myśli, to, że mamy inny, nowy dzień, ale to po prostu kolejny dzień tak jak
poprzedni. Ale kiedy mówimy, że Jezus powstał z martwych pierwszego dnia
tygodnia, w niedzielę, to nie mówimy, że był to po prostu kolejny, nowy dzień
po sobocie. To był dzień jakościowo inny.
Była poprzednia niedziela, zaledwie siedem dni wcześniej, ale ta niedziela była zupełnie inna. Tego
dnia świat stał się innym miejscem. Rozpoczęły się czasy odrodzenia świata, era
światła. Jezus naprawdę uczynił wszystko nowym.
Wzorem pierwotnego Kościoła spotykamy w Niedzielę na nabożeństwach ponieważ Pismo
Święte uczy nas, że zmartwychwstanie przekształciło wszystko: Jezusa, świat i nas.
Przekształciło Jezusa ponieważ kiedyś był śmiertelnym
człowiekiem, miał śmiertelne ciało, ale po tym jak został wzbudzony, został ubrany
w nieśmiertelność. Jezus jest inny aniżeli przed śmiercią, ponieważ powstał z
martwych.
Jednak
nie tylko Jezus jest inny dlatego, że został wzbudzony z martwych, ale cały świat jest inny, ponieważ ktoś
wrócił z umarłych. Zmartwychwstanie Jezusa oznacza, że cały świat stopniowo
ulega transformacji. Wyobraźmy sobie świat jako kartkę papieru, a zmartwychwstanie Jezusa jako małą iskrę, obejmującą
jej tylko jeden róg. W miarę upływu czasu ogień zaczyna obejmować
całą kartkę.
Dlatego
choć obchodzimy Wielkanoc, to najwspanialsza Wielkanoc będzie na końcu, kiedy
cały świat będzie płonął życiem wiecznym, a wszyscy umarli zmartwychwstaną. Od
dnia, w którym Jezus powstał, każda kolejna celebracja Wielkanocy przybliża nas
do tej chwalebnej ostatniej Wielkanocy. Także pusty grób przemienił Jezusa, ale
i przemienił świat.
Ale zmartwychwstanie Jezusa zmieniło
nie tylko Jezusa, nie tylko świat, ale i
nas. I o tym mówi Apostoł Paweł w Liście do Rzymian 6. Co zmartwychwstanie
zmieniło w nas? Co stało się wtedy z nami? Jakie skutki niesie Tobie i mnie? O
czym musimy wiedzieć i jak żyć – wiedząc, że Jezus powstał z grobu?
TEKST
"Cóż więc powiemy?
Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże
my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy? Czy nie wiecie,
że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy
ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez
chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez
chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli
wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego
zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został
wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już
nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł,
uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy
umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony
Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem,
dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy
uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie
Jezusie, Panu naszym. "(Rzymian 6.1-8)
Wszyscy słyszeliśmy o nowym życiu w Chrystusie. Nie można funkcjonować w kręgach
chrześcijańskich, nie słysząc tego słowa. Nie można przeczytać Biblii, nie
zdając sobie sprawy, że Chrystus naucza, że czyni wszystko nowym (Obj. 21.5). Jeśli ktoś jest w Chrystusie, jest nowym
stworzeniem - stare rzeczy przeminęły (2 Kor 5.17). Czasami jednak gubimy
znaczenie słowa nowy.
Zmartwychwstanie uczyniło nas nowymi
stworzeniami. Nowymi czyli jakimi? I co to znaczy prowadzić nowe życie z
Chrystusem?
PODSUMOWANIE
TEKSTU
Paweł zaczyna od odpowiedzi na obiekcje wobec
Ewangelii, którą przedstawił wcześniej – w pierwszych rozdziałach Listu do
Rzymian. Jeśli zostaliśmy zbawieni przez łaskę
plus nic, to co ma nas powstrzymać od moralnego rozpadu? Skoro jesteśmy pod
łaską, to czy mamy trwać w grzechu, aby łaska była jeszcze obfitsza, by
spływało na nas jeszcze większe bogactwo łaski?
Odpowiedź na to pytanie jest taka, że łaska
przychodzi do grzeszników tylko w pewien
konkretny sposób, w pewnej formie. I jest to forma chwały śmierci i zmartwychwstania.
Czy powinniśmy nadużywać łaski, trwając w
grzechu (w.1)? Nie daj Boże, mówi Paweł. Jak ludzie, którzy są martwi dla
grzechu, nadal mają żyć w grzechu (w.2)? Czy nie wiecie, że każdy, kto jest
ochrzczony w Chrystusa, zostaje ochrzczony w Jego śmierć (w.3)? A zostaliśmy ochrzczeni w Jego śmierć, abyśmy
również wraz z Nim powstali do nowego życia i postępowali w nowości
życia.
Jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci,
wrośniemy również w podobieństwo Jego
zmartwychwstania (w. 5). Nasz stary człowiek, nasze grzeszne ciało, zostało
wraz z Jezusem ukrzyżowane, jest unicestwione, abyśmy już nie służyli
grzechowi. A więc wolność od grzechu osiągają ci, którzy umarli z Chrystusem
(w.7). Jeśli umarłeś z Chrystusem dla grzechu, jeśli ukrzyżowałeś z
Chrystusem swoje ciało aby nie służyło już grzechowi – będziesz też z nim żył.
"kto bowiem umarł,
uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy
umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy" (Rz 6: 1-8)
UNIA Z
CHRYSTUSEM
Czyli zgodnie z tekstem Jezus nie umarł, abyśmy mogli żyć wiecznie. Prawda Ewangelii jest taka: Jezus umarł, abyś
mógł umrzeć. Został pochowany, abyś został pochowany. Jezus został wskrzeszony z martwych, abyś mógł zostać wzbudzony z martwych.
Wstąpił do nieba, abyś mógł z Nim zasiąść w chwale Ojca.
Ewangelia jest więc Dobrą Nowiną dla nas tylko dzięki prawdziwemu zjednoczeniu z
Chrystusem. Jeśli jesteśmy zjednoczeni z Jezusem poprzez wiarę, wówczas możemy powiedzieć,
że idziemy Jego drogą. Jezus umarł za nasze grzechy, ale i my umarliśmy z Nim
dla grzechu. Jezus powstał z martwych, więc i my
powstaliśmy z Nim do nowego życia. I podobnie jak On zostaniemy wskrzeszeni
podczas Dnia Sądu i zmartwychwstania. Jezus odszedł do chwały Ojca, abyśmy i my
żyli w chwale z Nim.
W tym krótkim fragmencie Paweł uwypukla ten
głęboki punkt trzykrotnie:
Jeśli podzielimy Jego śmierć, podzielimy Jego zmartwychwstanie (w.4). Jeśli wrośliśmy
z Nim na podobieństwo Jego śmierci, to tak samo będzie z zmartwychwstaniem
(w.5). Jeśli umrzemy z Chrystusem, będziemy również z Nim żyć (werset 8).
Nikt z nas nie doświadczy chwały
zmartwychwstania bez śmierci dla grzechu i starego świata. Musisz najpierw
umrzeć z Chrystusem dla grzechu, a jeśli to uczynisz, doświadczysz nowego
życia. I ono zaczyna się już tu na ziemi, teraz.
Śmierć starego i początek nowego dokonuje się
teraz. A to dzieło rozpoczął Chrystus. Czyli jego śmierć i zmartwychwstanie to
nie były wydarzenia bez żadnego związku z naszym doświadczeniem tu i teraz. Nie
świętujemy Wielkanocy na zasadzie jakiegoś dalekiego, chwalebnego wydarzenia.
Nie chodzi o powiedzenie Bogu: mimo iż
miało to miejsce 2000 lat temu, to wciąż pamiętam.
Chodzi o to, że zmartwychwstanie było chwalebne,
niezwykłe, ale jednocześnie było początkiem.
Jego skutkiem jesteśmy my, jego skutkiem są wszyscy wierzący, jest skutkiem jest
przemieniany świat i jego skutkiem będzie przyszłe zmartwychwstanie ponieważ
Chrystus nie jest jedynym, który powróci z martwych do życia, ale jest
pierwszym, który to uczynił.
Czyli historię zmartwychwstania czytajmy w ten
sposób: To dopiero początek, a nie koniec
ludzi powstających do nowego życia! A więc rozpoczęła się inwazja nowego życia
w świecie dotkniętym przez śmierć, rozpoczęła się inwazja wolności w świecie
zniewolonym przez grzech, rozpoczęła się inwazja nadziei w świecie beznadziei i
bez celu. Rozpoczęła się era zmartwychwstania.
PRZYKŁAD
Z NIEWOLNIKIEM
Aby zilustrować to, co śmierć i
zmartwychwstanie Jezusa przyniosły nam i co się stało z nami kiedy Jezus umarł i zmartwychwstał - podam Wam pewną
ilustrację użytą przez Stuarta Olyotta:
"Był sobie raz pewien niewolnik, którego jego niegodziwy
pan trzymał w swoim zamku niczym więźnia. Niewolnik ten musiał spełniać
wszystkie polecenia swego okrutnego pana i coraz bardziej gasł w oczach, bo tyran
gnębił go i uczynił jego życie niekończącą się pracą i udręką. Niekiedy
próbował uciec opierając o otaczający mur drabinę, ale nigdy nie udawało mu się
wspiąć dość wysoko, gdy zjawiał się jego pan, łamał kilka szczebli drabiny i chłostał
go niemal na śmierć. Zdawało się, że nie ma sposobu uwolnienia się z tych
więzów i z tego cierpienia.
Nieopodal mieszkał wielki król, który z
miłości dla biednego więźnia zaplanował wspaniały sposób uwolnienia go. Nie
będę wdawał się w szczegóły. Powiem tylko, że król zabił uwięzionego niewolnika
krzyżując go. Tyran wyszedł na poszukiwanie swojego niewolnika, ale znalazł go
martwym. Oznaczało to, ku jego rozdrażnieniu, że nie może już niczego od niego
wymagać. Żadne z praw, które wcześniej rościł sobie do niego dłużej już nie
działało. Relacja pana i niewolnika, jaka istniała przez tak długi czas teraz
skończyła się na dobre.
To przyniosła nam śmierć Chrystusa. Wraz z
Nim umarliśmy dla starego pana i władzy grzechu. Jesteśmy martwi dla grzechu.
Stary pan nie ma nad nami władzy.
Ale to nie koniec. Kiedy ciało niewolnika zostało pochowane
wielki król przyszedł i wskrzesił go z martwych, po czym zabrał do własnego
domu! Wskrzeszony niewolnik przepełniony był dziękczynieniem za to, że został w
taki niezwykły sposób uwolniony ze swego nieszczęścia i przepełniony był
radością, że przebywał teraz w domu tego, który jest tak łaskawy i dobry.
Uwolniony, wdzięczny niewolnik postanowił, ze
teraz będzie służył swojemu wybawicielowi. Dawny związek zakończył się wskutek
jego śmierci. Lecz przecież żył! I uznał, że otrzymawszy nowe życie będzie
służył tylko jednemu. Był martwy dla swojego starego pana, ale żył dla nowego.
Był umarły dla grzechu i żywy dla Boga".
I to stało się z nami gdy uwierzyliśmy w
Jezusa. Umarliśmy dla starego życia, dla grzechu, lecz ożyliśmy dla nowego. Wraz z
Chrystusem ożyliśmy, byśmy prowadzili nowe życia.
Jeśli jesteśmy chrześcijanami, musimy
rozumieć nasz stosunek do grzechu, do starego pana (który kiedyś nami rządził) i
do nowego życia. Przeszedłeś przez śmierć jak Chrystus. Powstałeś do nowego
życia jak Chrystus. I ponieważ umarliśmy z Jezusem, grzech nie może
dłużej sterować naszym życiem. Będąc umarłymi jesteśmy uwolnieni od grzechu. Niegdyś
grzech panował nad nami. Był naszym władcą. Niczym tyran trzymał nas w więzach
i w nędzy. Ale ten związek został całkowicie zakończony ponieważ dokonała się
śmierć. Jesteśmy umarli dla grzechu. Jeśli jesteśmy zjednoczeni z Jezusem
poprzez wiarę, to umarliśmy z Nim. I powstaliśmy do nowego życia wraz z Nim. Po naszej śmierci dla grzechu nastąpiło
zmartwychwstanie.
OŻYWIONY
CHRYSTUS NIE UMIERA, A MY Z NIM
Teraz żyjemy i niemożliwe jest, abyśmy umarli
ponownie. Dlatego? Ponieważ zmartwychwstały Chrystus już nie umiera.
"Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z
nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus
już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje". - Rzymian 6.8-9
Czyli zmartwychwstanie odnosi się nie tylko
do Jezusa, nie tylko do świata, ale i do Ciebie jeśli jemu zaufałeś! Umarłeś z Jezusem dla starego życia. Stary pan nie ma
nad tobą władzy. Ale jeśli umarłeś z Jezusem, to i zmartwychwstałeś, bo umarły
Chrystus nie pozostał w grobie. Powstał, a my wraz z Nim.
"I nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście" – Efezjan 2.5
"I nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście" – Efezjan 2.5
Dlatego Biblia mówi o dwóch zmartwychwstaniach. Jeśli ktoś ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu - powstaniu do nowego życia z Jezusem, o którym mówi tu Apostoł, to nad nim druga śmierć - wieczna - nie ma władzy:
"Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym
zmartwychwstaniu; nad nimi druga
śmierć nie ma mocy" - Apokalipsa
20.6
Zatem nie ma w nas dwóch natur. Jeśli ktoś
jest w Jezusie – jest nowym stworzeniem. Zrzucony został stary człowiek, a
przyobleczony nowy. Owszem – prowadzenie życia nowego człowieka nastręcza pewne
trudności, ale nie ma już dwóch panów. Chrześcijanin jest dla jednego martwy, a
dla drugiego żyje. Kiedy Chrystus powstał z martwych, Jego zmartwychwstanie
uznane zostało przez Boga za nasze zmartwychwstanie (Ef 2.5).
Czyli Jezus nie tylko umarł za nas. My
umarliśmy z Nim. W oczach Boga my również byliśmy na krzyżu, kiedy umierał na
nim Chrystus. To samo odnosi się do Jego zmartwychwstania. Skoro poprzez wiarę
zostaliśmy złączeni z Chrystusem, to nie tylko umarliśmy z nam, ale również
zmartwychwstaliśmy wraz z Nim!
Powstaliśmy z martwych, aby już nigdy nie
umierać. Chrystus żyje przed Bogiem i my żyjemy z Nim. Dlatego musimy uznać się za
żyjących dla Boga przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. Właśnie to wyraża chrzest kiedy Paweł się tu
do niego odnosi. Umarliśmy dla grzechu i powstaliśmy dla Boga.
Zrozumienie tego, co wydarzyło się na krzyżu
i przy pustym grobie – zmienia wszystko! Mówimy bowiem o obiektywnych skutkach dla Chrystusa.
Chrystus otrzymał nowe uwielbione ciało i nie umiera. To zapowiedź co stanie
się z nami gdy otrzymamy nowe ciała. Chrystus objął panowanie i pokonał śmierć.
Zmartwychwstanie niesie skutki również dla
świata. Świat nie jest tym samym miejscem. Świat jest nowym miejscem. Każda Niedziela, od której zaczynamy tydzień ogłasza to. Świat jest nowym
miejscem ponieważ tamta Niedziela była inną niedzielą niż wszystkie inne. To, gdzie jesteśmy i co robimy w pierwszy
dzień tygodnia jest twoim świadectwem – czy ogłaszasz iż wydarzyło się coś
przełomowego w historii czy była to po prostu zwykła niedziela, jedna z wielu
podobnie jak tydzień wcześniej.
Ale musisz również rozumieć co
zmartwychwstanie przyniosło tobie osobiście. Jest ono
zapowiedzią naszego fizycznego zmartwychwstania. Jest początkiem. Chrystus
przyszedł jako pierworodny z umarłych, ale nie ostatni. Jego zmartwychwstanie
jest dla nas wielką nadzieją, że i nasza śmierć to nie koniec.
Ale zmartwychwstanie przynosi nam już tu i teraz ważne konsekwencje. Umarliśmy
z Chrystusem już teraz. Powstaliśmy z Chrystusem już teraz. Grzech nie ma już
nad nami władzy. Otrzymaliśmy nowe życie, które się nie kończy, ponieważ życie
zmartwychwstałego Chrystusa się nie kończy. Owszem, nasze ciała pójdą do grobu,
ale nasze życie się nie kończy. Przejdziemy przez śmierć jak przez bramę.
Czyli jeśli pytasz: czy mogę utracić
zbawienie, to zadaj sobie to pytanie: czy zmartwychwzbudzony Chrystus umiera?
Nie! Czy jesteś z nim złączony poprzez wiarę? Jeśli tak, to Jego droga jest
twoją drogą. Jeśli umarłeś z Jezusem dla grzechu, to będziesz z nim żył na
wieki.
To wspaniała wieść Wielkanocy!
STRATEGIA WALKI
Jak więc w praktyce żyć życiem wolnym od
panowania grzechu, życiem pod panowaniem Boga?
Wróćmy do przykładu niewolnika. Niewolnik,
który umarł i powstał z martwych prowadzi obecnie życie służąc królowi, który
wybawił go spod władzy dawnego pana. Jednak stary pan dowiaduje się o tym i próbuje
go nastraszyć, nadal wydaje mu rozkazy, jak to czynił niegdyś. Grozi nawet, że
go wychłosta, jeśli go nie posłucha.
Co w takiej sytuacji powinien zrobić
niewolnik?
Przede wszystkim musi sobie przypomnieć i
musi pamiętać, że to, co się stało w jego życiu jest realne i prawdziwe. Naprawdę
umarł dla starego i ożył dla nowego. Musi pamiętać, że dawny pan nie ma żadnego
prawa mu rozkazywać, nie ma do niego żadnych praw i żadnej władzy. Grzech nad wami nie panuje – mówi
Apostoł. Grzech nie jest już jego panem, pomimo roszczeń, jakie sobie czyni.
Obecnie niewolnik ma jednego pana. Na wszystkie rozkazy tyrana powinien
odpowiadać: Nie!
Inny przykład: miasto opanowali bezbożni rebelianci.
Jednak armia pod dowództwem prawowitego generała odbija je i przywraca
porządek. Rebelianci są wypędzeni. Miastem zarządza legalna władza. Ale
mieszkańcy muszą być cały czas czujni ponieważ siły wroga są zorganizowane w
pobliskim lesie. Nie mają władzy w mieście, mieszkańcy nie podlegają im, ale
muszą się strzec i nie pozwolić na to, by ktoś z lasu wydawał im polecenia.
Ale odmowa służenia staremu panu nie
wystarcza. Nie wystarczy mówić staremu życiu NIE. Należy mówić TAK nowemu Panu.
Czyli żyj tak, jak żyje człowiek ożywiony po śmierci. Cała nasza energia, umiejętności
powinny być wykorzystane do tego, byśmy służyli nowemu królowi, który nas
uwolnił spod panowania tyrana, a następnie ożywił.
Zatem nasz związek z grzechem się skończył. Nie
ma nad nami żadnej władzy. Ale nie wystarczy mówienie mu: NIE. Musisz wszystko
czym jesteś i co masz poświęcać Bogu.
Apostoł Paweł poucza: Oddajcie się na służbę
Bogu jako ci, którzy wraz z Jezusem ze śmierci przeszli do życia. Członki wasze
oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu (Rzym 6.13.19). Zwycięstwo będzie niemożliwe, jeśli skupimy
się tylko na mówieniu NIE staremu panu. Będzie niemożliwe jeśli nie oddamy się
w pełni Bogu. Naszą modlitwą powinny być słowa Pawła z Dz. Ap. 22.10 – „Co mam czynić Panie?”
Pamiętajmy: krzyż i pusty grób przyniosły nie
tylko uwolnienie nas od potępienia za grzechy, ale też zniszczenie mocy grzechu nad nami. Dlatego nie
oddalajmy się od tego miejsca: od ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa.
Alleluja, Chrystus zmartwychwstał! A wraz z Nim również my powstaliśmy do nowego życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














